Felieton zapowiadany.
Star is born
Kilka lat temu na bardzo płytkim rynku idei i systemowego aktywizmu pojawiła się gwiazda, bo chyba to najbardziej adekwatne, choć niewyczerpujące opisu zjawiska, określenie. Martyna Regent zasłynęła niepotykanymi wcześniej lokalnie akcjami. M.in. w brawurowy sposób, jako fikcyjna postać Agata Bąk, obnażyła mechanizm manipulacji akcji Osobowość Roku „Dziennika Bałtyckiego” i „Głosu Pomorza”, uratowała Polankę Redłowską dla gdynian, przyłapała Zygmunta Zmudę Trzebiatowskiego na agitowaniu i łamaniu ciszy wyborczej (zapłacił za to grzywnę w wys. 300 zł, ale nadal beztrosko doradza za publiczne pieniądze prezydentce Gdyni) czy w serii artykułów oraz interwencji pilnowała jawności w wyborach samorządowych w Gdyni. To absolutnie największe, indywidualne objawienie aktywistyczne od wielu, wielu lat. Dostrzegli to m.in. organizatorzy II Kongresu Kultury Pomorskiej, którzy powierzyli jej prowadzenie trzech paneli/spotkań, została laureatką obywatelskiej nagrody im. Piotra Dwojackiego.
Szopka Świętojańska za rok 2024 z udziałem Martyny Regent
Gdynia
Martyna współpracowała blisko ze Stowarzyszeniem Bryza, które ponad pięć lat temu otworzyło swoją działalnością nową erę w historii gdyńskiego aktywizmu. Organizacja, której twarzami są Sławomir Januszewski i Gabriela Czaplewska, zaczęła otwierać gdynianom oczy na nieprawidłowości w działaniach gdyńskiej władzy i udowadniać, że można z nią wygrać. Na pewno działalność Bryzy przyczyniła się do zmiany władzy w Gdyni, ale skalę tego wpływu trudno precyzyjnie wycenić, bo powodów i środowisk było więcej, ale niezauważanie wpływu Bryzy byłoby krzywdzące.
Czy watchdog powinien działać solo?
Każdy ma prawo do posiadania poglądów politycznych, bez wątpienia z większą sympatią Martyna i piszący te słowa spoglądali na KORMiL z różnych powodów – ja swoje wyraziłem w artykule przed drugą turą:
Bardzo ważnym powodem takiej deklaracji była osoba Trzebiatowskiego, jego nieczytelna historia polityczna i społeczna (m.in. ukrywane publicznie bliskie relacje z PiS-em, ale nie tylko). Z czasem kontakty Martyny z Bryzą i aktywistami z nieznanych powodów po prostu zakończyły się. Po setkach przegadanych godzin i wielu wspólnych działaniach Martyna odcięła się od Bryzy i jej sprzymierzeńców. Prośby o pomoc, np. przy sprawie miejskiego BIP-u, przekierowywała na warszawską centralę, a przecież mogłaby lepiej pomóc na miejscu, nie tylko zresztą w tej sprawie, ale pomóc nie chciała (szczególnie bolesna była postawa w sprawie wyborów do gdyńskiej Rady Działalności Pożytku Publicznego). Martyna, interweniując w sprawach, które wg niej są ważne, gra już tylko na siebie, nie współdziała, nie konsultuje się, a powinna, bo nie jest ekspertką we wszystkim (np. w kulturze). Jawność i zgodność z przepisami to podstawa do działań, ale oceny eksperckie zostawmy specjalistom w danych dziedzinach.
Dlaczego zadałem publicznie pytanie?
Brak czytelnej interwencji w ważnych dla miasta sprawach i manifestowanie sympatii dla nowej władzy zaczął budzić domysły i pytania. Po wizycie Martyny u Mariusza Bzdęgi, dyrektora odpowiedzialnego od niedawna m.in. za kulturę w Gdyni, zadałem z uśmiechem pytanie, czy Martyna jest jeszcze watchdogiem. No i się zaczęło! Dostałem szybki strzał sugerujący brak kompetencji do uważania się za dziennikarza, pojawiły się różne głosy, w tym b. rzeczowy Aliny Czyżewskiej, najsłynniejszej w Polsce strażniczki, która zwróciła uwagę na ważne szczegóły wizyty Martyny, które mogą nie budzić zachwytu, mówiąc delikatnie (niestety profil Aliny został w międzyczasie zhakowany i nie mogę zacytować tej ważnej wypowiedzi).
Kim jest watchdog?
Przed felietonem zapytałem o to kilka osób, wszystkie odpowiedziały szybko: to ktoś, kto patrzy władzy na ręce. To żadne odkrycie, ale potwierdzenie obiegowego rozumienia tej niezwykle ważnej funkcji społecznej. Czy watchdog może spotykać się i dyskutować z politykami? Oczywiście, że tak! Ważny jest jednak równy dystans. Szczególnie jest to trudne, kiedy „nasi” dochodzą do władzy. A najtrudniejsze, gdy dotyczy to rzeczywistości lokalnej, gdzie „wszyscy” się znają. Ostatnio w Gdyni miało miejsce kilka wydarzeń, które wymagały jasnej postawy. Najbardziej chyba sprawa w GCF (działania podjęła Alina Czyżewska, nikt z Gdyni nie uznał za potrzebne podjęcia tematu) i konkursy na dyrektorów UMG. Martyna Regent nie biła w dzwony alarmowe, ws. konkursów zadowoliła się odpowiedzią polityka, że jest OK.
Nie jestem watchdogiem i nie patrzę władzy na ręce, ale konkursy pozostawiły wiele kontrowersji, lecz tutaj pewnie zaskoczę Czytelników: mimo braku akceptacji formy przeprowadzenia konkursu nie czepiam się! Dlaczego? Oczywiście można było to zrobić bardziej elegancko, z lepszym timingiem, ale dość już straciliśmy czasu przez szkodliwe knowania Zygmunta Zmudy Trzebiatowskiego, którego wreszcie ktoś powinien rozliczyć jak należy a nie utrzymywać za publiczne pieniądze w Urzędzie Miasta! Trzeba nadrobić 7 miesięcy wielkiej smuty, jaka nastała pod patronatem osobistego doradcy pani prezydent.
Działalność strażnicza to zuchwałe rzemiosło
Absolutnie nie mam pretensji do Martyny, że nie jest już główną sprawiedliwą w Gdyni i że gdynianom została tylko Bryza, która jest odrzucana przez władzę obecną i byłą, ale ma sympatię gdynian. Bryza jest konsekwentna, bo wie, że jeśli się chce uchodzić za wiarygodnego obserwatora i watchdoga nie można sobie wybierać tematów do interwencji albo traktować jednych lżej od innych – watchdogowanie to równość i samotność (uśmiech), nie można zjeść ciastko i mieć ciastko.
Martyna zrobiła wiele dobrego i należą się jej podziękowania. Może będzie kandydatką na przyszłą prezydentkę? (miała już taką propozycję). Może zatrudni ją nowa władza na ważnym stanowisku? Jak najbardziej mogłaby się przydać nowej ekipie, jednak jej działalność strażnicza w ostatnich miesiącach wzbudziła wiele wątpliwości na gdyńskim, maciupcim, ale jednak, rynku idei. Mam przeszacun za jej wiele działań, bo wiem, co to znaczy mieć choćby inne zdanie niż władza, a co dopiero zawiadamiać prokuraturę i sugerować brak praworządności. Nie jestem watchdogiem, nie tylko dlatego, że wiem, jakie są kary i wykluczenia, ale dlatego, że wolę budować, dialogować, wspólnotować, choć jest coraz trudniej.
Być prawdziwym strażnikiem wartości, odważnym, bezkompromisowym to zaszczyt, wyróżnienie, wyzwanie i zobowiązanie w jednym. Czy w Polsce jest to możliwe? Na pewno ekstremalnie trudne, ale równie potrzebne.



![[foto] Kaszubski kosmos / Kaszëbsczi kòsmòs w Gdyni cz. I](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/07/DSCF0135-218x150.jpg)




![[foto, wideo] Śpiewać każdy może, ale czy powinien?](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/07/DSC00179-kopia-218x150.jpg)


![[aktualizacja] 4.01 Referendum w Kosakowie](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/01/POL_gmina_Kosakowo_COA.svg_-218x150.jpg)

![[foto] Batory. Transatlantyckie love story](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/06/DSC00138-kopia-218x150.jpg)

![[foto] [wideo] Malta Festival 2026: konferencja prasowa](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/05/IMG_4626-218x150.jpg)
![Sho[r]t: Mariusz Grzegorzek w hołdzie Yayoi Kusamie](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/05/Kusama2-218x150.jpg)
![[foto, wideo] Pomysły na Gdynię: Pomorskie Centrum Sztuki w Hali Łukowej](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/06/44a-218x150.jpg)
![[wideo] 5.06 Premiera singla „Trzy miasta” INKI i Adama Kalinowskiego](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/06/Okladka-218x150.jpg)


