Saga trwa.

W swojej naiwności myślałem, że nie będzie już potrzeby informować o działaniach Z.Z. Trzebiatowskiego. Żenujący koniec kariery politycznej człowieka, który wydatnie przyczynił się do sensacyjnej porażki Wojciecha Szczurka i jego ugrupowania w wyborach samorządowych 7 kwietnia 2024 r. i zmiany władzy w Gdyni, powinien być lekcją i przestrogą dla niego samego i zarazem dla wszystkich, którzy chcą się parać polityką. Stało się jednak inaczej, popularny niegdyś ZZTop uderzył znowu. Dwa dni temu zamieścił na swoim profilu na Facebooku taki oto post:

W dużym skrócie: 27 lat w polityce to szmat czasu. Większość z nich Trzebiatowski spędził jako podwładny Wojciecha Szczurka, pracował także dla Marcina Horały. Odsunięty przez pryncypała wystąpił przeciwko niemu – najpierw sam kandydował w wyborach prezydenckich, potem desygnował/przygotował do nich Aleksandrę Kosiorek. Po wygranych wyborach przez kilka miesięcy był szarą eminencją w Urzędzie Miasta Gdyni. Nie będzie wielkiej przesady w stwierdzeniu, że wywierał decydujący wpływ na decyzje gdyńskich władz. Okres „rządów” Trzebiatowskiego określiłem jako czas wielkiej smuty, zakończony dyscyplinarnym zwolnieniem i podejrzeniem o molestowanie w miejscu pracy.

Gdynia. Wstyd po Zygmuncie, czyli żenujący koniec miejskiego celebransa i spin-doktora

Ostrzegałem przed Trzebiatowskim z wielu powodów, bo znam go od ponad 20 lat i widziałem go „w akcji”. Był politykiem bezwzględnym, ale posiadał niewątpliwie umiejętność wpływania na ludzi – „czarował”, rozgrywał ich chciejstwo i osiągnął bez wątpienia wielki sukces – zemścił się na swoim pryncypale i… Na tym się skończyło, nie potrafił zarządzać nową sytuacją, zamiast zjednywać ludzi, zniechęcał ich do siebie. Kwestią czasu było usunięcie go z Urzędu, ale pewnym zaskoczeniem było, że nastąpiło ono w takiej niesławie.

Wybory 2024 w Gdyni: Cztery pogrzeby i wesele, czyli ale w koło jest wesoło

Trzebiatowski upadał w fatalnym stylu. Próbował zaczarować rzeczywistość, robiąc z siebie ofiarę – tak jakby nie pamiętał, ile osób sam skrzywdził i na czym polega polityka. Najbardziej żenujący jest jego ekshibicjonizm – nawet ze śmierci swego nienarodzonego dziecka potrafił zrobić wydarzenie na Facebooku. Teraz próbuje po raz kolejny zrobić z siebie ofiarę i wpłynąć na współczucie i uruchomić pokłady miłosierdzia u podatnych na swoje bajki. Śledząc zachowania bohatera felietonu, szczególnie w infosferze, obawiam się, że jego kontakt z rzeczywistością bardzo się rozluźnił, rozumienie norm i zachowań społecznych legło w gruzach lub nigdy nie istniało. To tym bardziej ciekawe, że Trzebiatowski bardzo podkreślał swoją religijność, lubił pokazywać się w towarzystwie jednego z chylońskich duchownych

Wideo: Zygmunt Zmuda-Trzebiatowski: „Mąż i ojciec nie powinien wdawać się w takie sytuacje”

Każdy ma prawo zachować się w każdej sytuacji jak uważa, ale w przypadku osób publicznych powinien się liczyć z publiczną oceną swego zachowania. Ktoś może powiedzieć, że ten felieton to kopanie leżącego, ale ten leżący ma ciągle wiele wigoru. Być może płacz upadłego i skompromitowanego dominatora znajdzie współczujących, ale u mnie zasłużył tylko na potępienie. Los Trzebiatowskiego niech będzie także przestrogą dla nieuczciwych polityków i strażników sytuacji.

Wyp*** celebransa – profetyczna Szopka Świętojańska – czytaj tutaj

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj