Szopka świętojańska za rok 2019, część I: Wojna gdańsko-gdańska

Szopki świętojańskie z lat 2006-2017

Szopka świętojańska za rok 2019, część II: Pomorski salon(ik) kulturalny

Foyer opery, trwa przerwa po pierwszym akcie awangardowej operetki. Wszystkim się bardzo podobało i nikomu nie przeszkadza detal, że nikt nic nie zrozumiał, bo orkiestra wszystko zagłuszyła. Najważniejsze, że jest bardzo miło i wszyscy się znają. Przybyli obcałowują się wylewnie, niektórzy robią „niedźwiadki”. Nad zbiorowiskiem, pod sufitem, biegnie rozwieszona lina, po której stąpa Genius loci, na dole wyróżniają się dwie postaci jakby z innego świata, mają chyba ze 4 metry. Jest miło, bardzo miło i najlepiej a będzie jeszcze milej i jeszcze najlepiej.

Politycy, urzędnicy, biznesmeni, dziennikarze – wszyscy się znają, wszyscy się pławią w swej wyjątkowości i najlepszości. Koncept opowieści jest taki, że Genius loci idzie po linie i zatrzymuje się nad grupkami tematycznymi, przysłuchując się z reguły aktywnie. Gdyby w operze były loże, to szłoby lożami, ale i tak ma być trochę jak w scenie operetkowej z „Ziemi obiecanej”.

Zaczyna się w przestrzeni Poza foyer – tam lina też dochodzi. Impreza idzie na całego, za catering odpowiedzialny jest L..D.., prawie wszyscy mają białe nosy aż miło, jest spoko.

Poza foyer

Pierwszy tancerz

Skacze z łóżka na łóżko, pręży ciało z dumą, bo w tym wieku nie ma takiego drugiego kozaka ani turbokozaka.

A ja bym chciał, żeby ktoś się wreszcie odważył. Taaa, żeby ktoś się odważył…

Performer

Odważył? Ja się cały czas odważam, zobacz:

Performer tradycyjnie cały nagi, pośladki pomalowane na biało-czerwono.

Pierwszy tancerz

Nie o taką odwagę chodzi, co to za odwaga? Który raz to robisz?

Performer

No wiesz, właściwie to nie przypominam sobie, żebym robił co innego…

Pierwszy tancerz

No widzisz. Mnie chodzi o taką odwagę, że ktoś powie, jak jest. I że zaryzykuje, że powie o czym wszyscy wiedzą, ale udają, że nie wiedzą. Ja czekam na odwagę, przy której zastosowaniu można coś stracić! Ja czekam na odwagę ryzykowną!

Performer paniczny

Tak, tak. Żeby was wszystkich jeden wielki wk..w na to wszystko wziął!

La mamma direttore

Zgoda, ale żeby ta odwaga była estetyczna! Nie widzę kolejarzy, oni zawsze tacy odważni i walczą z władzą o wartości!

Kolejarze i kolejarki

Walczymy, walczymy i wygrywamy środki wielkie! Ale teraz mamy do ogarnięcia farmę trolli, bo stukamy głosy w internetowym, uczciwym głosowaniu, więc odwaga już za chwilę, teraz głosowanie!

Dyrektorka nieco rozdwojona

Sorry, sorry. Wiem, że właściwie powinnam mówić w innym miejscu, znaczy w Na foyer, ale informuję, że w razie co mogę pomóc w inkubacji takiej małej odwagi, rzekłabym odważki. Nie rewolucja, ale ewolucja – od czegoś trzeba zacząć.

Kapitalista sentymentalny

Próbuje plastikową słomką wyrzeźbić coś w marmurze

Co wy wiecie o odwadze…

Kapitalista gastronomiczny dwumiejski

Odwaga? Proszę bardzo – piwo po 11 buahahaha.

Performer do Pierwszego tancerza

No to się odważ, przecież ty pierwszy wśród nas i Twój głos odpowiednio wybrzmi a my pójdziemy za nim jak w dym! Tobie łatwiej, boś ty warszawski teraz bardziej.

Pierwszy tancerz

A ty germański, jeszcze łatwiej tobie!

Performer

Ale ty większy i ważniejszy, bardziej prestiżowy, Twój głos to ten głos!

Genius loci aż znieruchomiał na wysokości, bo dreszcze go przeszły i ciary wzruszenia też, choć niektórzy je mylą i nie rozróżniają. Ciary przeszły zresztą wszystkich, którzy wlepiwszy mega rozszerzone źrenice w Pierwszego tancerza czekali na zew z dawna kiedyś jeszcze słyszany, ale mocno zapomniany.

Pierwszy tancerz

Komplementy dodatkowo wzruszyły Pierwszego tancerza, podnosząc temperaturę wydarzenia. Widzi i czuje epokowość chwili. To takie fajne uczucie, więc trzyma je jak najdłużej, kradnąc zasoby nadziei z półprzytomnych głów. Przeskoczył kilka łóżek, machnął spektakularnego pirueta i przemówił:

Ej no, ja mówię tylko, że fajnie by było, gdyby ktoś się odważył, a nie, że ja mam się odważyć! Przeca nie będę ryzykować w tym wieku!

Napięcie opadło, rezydenci Poza foyer wyraźnie odprężeni i uspokojeni podążyli do L..D… po strawę. Uff, jak dobrze, że nic nie trzeba będzie robić!

Genius loci opuścił na dobre krainę niezależnych artystów i szybko dotarł nad główne skupisko tego wieczora.

Na foyer

Profesor W-W (Wszędobylski-Wszechwiedzący)

Jak Wam się Drodzy i Kochani operetka podoba? Oczywiście wspaniała, nieprawdaż? A te motywy kaszubskie? No może nie są ortodoksyjne, ale cóż dzisiaj jest naprawdę kaszubskie? Nic, kochanieńcy, nic – tylko europejskie dotacje! Mówię, jak jest, jakem Profesor Wszędobylski-Wszechwiedzący.

Zaśmiał się zapraszająco, ale nie było odzewu, bo większość zebranych to ludzie teatru, którym nie wypada chwalić konkurencję.

Osoba charakterystyczna i dobrze ustawiona

Słucha jak mówią ci najważniejsi i układa wypowiedź tak, by im się spodobała. Tym razem zaskakująco szczerze, więc tylko na uszko do partnerki.

Nie znoszę tych Kaszubów. Musimy ich tolerować, bo bez ich głosów moglibyśmy nie wygrać, ale to wiocha zupełnie nieprzystająca do naszej najlepszości.

Upa-Upa mlemla a właściwie mlemle

Exit, Exit

Wszyscy spojrzeli wzwyż i z zachwytu zamarli. Po chwili rozszedł się po całym foyer szept nabożnego szacunku: Upa-Upa, Upa-Upa, Upa-Upa.

Wtrącalski

Też z wysoka.

No to by w Warszawie tylko śmiech był po takiej operetce. Sorry, że ja tak obcesowo, ale jak do Was przyjeżdżamy, to zawsze zwyciężamy, więc mogę sobie pozwolić na szczerość, bo wiem, że zostanie doceniona i że tak trzeba, bo to przecież miasto wolności.

Wszyscy, oprócz Dyrektora Dubeltowego, zaśmiali się śmiechem szczerym i długim. I śmialiby się jeszcze długo i bez końca, gdyby nie reakcja niezbędnego w takich sytuacjach autorytetu.

Upa-Upa

Exit, Exit

Wtrącalski

A jak wam się dyrektoruje koledzy w tym miejscu tak symbolicznym i przepięknym, jak wasze miasto potrójne? A może co ciekawego w interiorze? Jakie tematy chodzą? Jak wypełniacie misję, jak się wtrącacie, jak inspirujecie, jak… No jak jest, kamraci i kamratki?

Tak jak wszyscy milczeli, tak naraz wszyscy chcieli być pierwsi. Powstał rozgwar taki, że nic nie można było zrozumieć – prawie jak na polskich filmach.

Upa-Upa

Exit, Exit

Dyrektor Najlepszy

No jesteśmy najlepsi a ja sam też najlepszy jestem. I mój zespół najlepszy jest…

Głos z góry

Samozadowolenie to początek końca. Skromności i pokory wewnętrznej trza, a na scenie odwagi!

Dyrektor Najlepszy

Skąd ten głos? Jakby z góry. Czy to ty, Mistrzu?

Upa-Upa

Exit, Exit

Dyrektor Najlepszy

To kto to mówi, kurza d…?

Patrzy jeszcze wyżej a za nim wszyscy. Wzrok zwielokrotniony, niczym strzał z Gwiazdy Śmierci, trafił Geniusa w podbrzusze. Ledwo się utrzymał na linie.

Genius loci z przestrachem albo w przestrachu

To nie ja, Panie Dyrektorze, to nie ja! To Głos z góry, proszę sprawdzić w scenariuszu!

Dyrektora Najlepszego Najlepszy Współpracownik

Ktoś tu znowu węszy, szuka sensacji. Ile można, coś z tym zrobić trzeba!

Dyrektor Najlepszy

To znowu on, on się ciągle pyta – przecież tak nie wolno! Sztuka i teatr nie są od zadawania trudnych pytań, liczy się frekwencja! I seks oczywiście!

Pstryknął palcami, popłynęły muzyka i słowa znajome, trochę takie se, ale trochę pasujące:

Osoba charakterystyczna i dobrze ustawiona melorecytuje

Tak, tak! Najważniejsze, żeby frekwencja była! Bbbbbbbyła, bbbbyła, bbbyła

I na ucho do partnerki

No ale muzę to mógłby lepszą wybrać.

Dyrektor Małowiejski Kotleciarz

Święte słowa, lud ma się bawić, trudności zostawmy intelektuałom z warszawki. Co do tego chuligana – ja już dawno zrobiłem z nim porządek: musi płacić za bilety, nie wysyłamy żadnych informacji, żeby przypadkowo nie przyszedł na próbę medialną ten Macierewicz polskiego teatru!

Chór pochlebców

Płacić, płacić, płacić ma!

5 razy, za każdym razem coraz wyżej. Nieoczekiwanie niewinne spotkanie w antrakcie zaczęło przyjmować formę śpiewaną, pojawiła się muzyka i do grona dołączył Dyrygent Nerwowy, który poustawiał całe towarzystwo w foyer. Od tego momentu to on, na spółkę z narratorem, pchali szopkę do przodu albo na boki albo do tyłu – ważne, że pchali.

Profesor W-W (Wszędobylski-Wszechwiedzący) basem

Ale czad! Ale czad! Ale czad! Jak ja opowiem moim, co tutaj się działo, to nikt nie uwieeeeeerzy. Chwilka – zrobię słitfocie i polecimy dalej.

Ale czad! Cza – a- a- a- a -ad! Cza – a- a- a- a -ad! Cza – a- a- a- a -ad! Czaaaaaaaad! Czaaaaaaaad!

Rozmowa na boku

Dyrektor NieRzucający się w Oczy

Nie mogę słuchać tego pitolenia. A ten bas z interioru? Pożal się Boże. Dla mnie najważniejsze, żeby było miło.

Dyrektor Tuż przed Emeryturą dyszkantem

Żeby było miło, to najważniejsze. Żadnych trudnych pytań! A tak pardon – ja jeszcze nie dostałem nagrody w tym roku – kto mi da? Ktoooooo mi da? No ktoooooo mi da? Kto-mida, kto-mida, Ktooooo Miiiii Da? Dadadadadadaaaaaaaaaaaaaaaaaaa. Da.

Szara eminencja Sopran dramatyczny

Ja ci dam, ale pamiętaj, żebyś ty mi w przyszłym roku dał, bo jak nie dasz, to ja nie dam twojej, no wiesz, tej nieoficjalnej, bo żona dostanie, jakbyś się nie pytał, hehe.

Dyrektor Tuż przed Emeryturą

A ja nie dam twojej, twojemu i jego koledze.

Szara eminencja

A ja nie dam twoim, ich rodzinom i rodzinom ich rodzin.

Szara nademinencja Sopran spinto

Pax, pax między chrześcijany. Takie tematy proszę poruszać w klatce Faradaya u naszego Wielkiego Budowniczego, do którego chodzimy w najważniejszych sprawach!

Rozmowa na boku interiorowa

Dyrektor nie z tej bajki zdecydowanie

Nie wiem, jak Wy, ale ja, przysłuchując się tym elitom, popadam w melancholię niczym Mistrz z naszego spektaklu. Co z tego, że dźwignąłem teatr z Rowu Mariańskiego bylejakości, co z tego, że nagrody w kraju, co z tego, że wszystko to przy najmniejszym budżecie chyba na świecie całym. Odchodzę!

Dyrektor triumfujący

Nie rób tego, olej elity, rób swoje. Zobacz jak myśmy ich pokonali na ich najważniejszym festiwalu. Kasa nie jest najważniejsza!

Dyrektorka na okrągło

Ciągle nie wiem, którym skrętem mam wyjechać. Mogę do stolicy, ale nie chcę, mogę do Metropolii – ale nas tam nie chcą i ciągle pozostaje czwarty skręt!

Mistrz monowyjścia

I bardzo dobrze moja miła! Dzięki temu my najlepsi na świecie w pojedynczym teatrze!

Dyrektorka z łodzi

Dobrze mi się z Wami współpracuje, sukcesów nam nie brakuje. I tak myślę sobie, że czas najwyższy, by interior się połączył i zawalczył z Centrum. Koniec z najlepszością niesprawiedliwą i dyskryminującą! Niech żyje IR!

Mistrz monowyjścia solo

Niech żyje, niech żyje, niech żyje… Mam tylko pytanko: co to jest IR?

Dyrektorka z łodzi rozczarowana, bo czuje niezrozumienie Idei

Jak to co? Interior Razem!

Mistrz monowyjścia

Niech żyje! Internet Razem!

Dyrektor triumfujący

Interior!

Wszyscy niby razem, ale jakoś osobno

Niech żyje!

Rozmowa na lewym boku

Kłopotliwy

I jak się podoba? Oj pardon, dlaczego się nie podoba a napiszecie, że się podobało bardzo?

Zakochana w teatrze Sopran koloraturowy

No ja nie mogę o Kotleciarzu napisać złego słowa, bo znam go od 40 lat i po prostu nie wypada. Zresztą powiedziałam mu to szczerze, że ja nigdy źle o nim nie napiszę. Zrozumiał, przyjął z godnością wielkiego człowieka, nie protestuje, cudowny chłopak z niego jest. Znie gojeeeeest, jest-jest-jest-jest, jest-jest-jest-jest. Z nieeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee-gojest!

Kłopotliwy

A jak plasujesz Kotleciarza na tle polskiego teatru, wszak na pewno jeździsz po festiwalach, by mieć punkt odniesienia, by wiedzieć, co się dzieje i właściwie ocenić.

Zakochana w teatrze

Złotko, ja jeździć nie muszę, ja wiem!

Niedotrzymywalska

A ja jeżdżę i wiem, że to lipa i wiem, że to wszyscy wiedzą, ale nie napiszę o tym. No chyba, że trzy miesiące po premierze albo jak zlecenie dostanę to nawet za dwa obleci.

Nowa Siła Krytyczna

Niewiele jeszcze widziałam, ale się staram. Potwierdzam: Kotleciarz nie jest już nawet wyśmiewany na salonach, po prostu nie istnieje.

Tak czyli Nie albo odwrotnie falset

Ja jeszcze w temacie słabości. Nie chcę być gorszy i też mam słabość a właściwie słabości coraz więcej. I jestem otwarty na wszelkie nowe słabości-ości-ości-ości! Sła-bości. Sła-bości. Sła-bości. I.

Kłopotliwy spojrzał po pozostałych: większość to młodzież z portali internetowych, dla których wszystko, co zobaczyli, jest piękne i wspaniałe. Spojrzał, pomyślał chwilkę i sobie poszedł w samotność długodystansowca.

Na foyer

Wtrącalski

Widzę tutaj nowe twarze. Jak panowie zostali dyrektorami?

Dyrektor z pompą sopranik chłopięcy

Ja z konkursu, najlepszy byłem, co nie spodobało się komuś i mi teatr zalał.

Dyrektor Dubeltowy bas

Co tak na mnie patrzysz? Że to ja? Zapytaj się …, sam wiesz kogo. A w temacie, to ja nie taki nowy, ale nową instytucję objąłem. I jeszcze największe przewyższenie uzyskałem w skali kraju: z lalek poszedłem w opery!

Szara eminencja

Taaaa, u nas wystarczy przejść przez ulicę w odpowiednim miejscu…

Dyrektor Najlepszy

Największy? Najwięcej kasy ciągnie z podatków to i zgoda…

Dyrektor Pełnej Sali

Śmieszne te wasze opowieści, dziecinna rywalizacja. Zróbcie coś na tysiąc osób i żeby szło miesiącami, to pogadamy. A już niedługo Dżej-Dżej przyjeżdża i będzie miazga… Mój teatr to teatr pełnej Sali

Duch Dyrektora

To jest mój tekst! To jest mój tekst! To jest mój tekst!

Zrobiło się trochę dziwnie, trochę strasznie, ale bynajmniej nie śmiesznie. Zrobiło się i nie chciało się odrobić, atmosfera gęstniała…

Dyrektor Pełnej Sali ratując sytuację

Nudno coś się zrobiło, czas rozruszać to niemrawe towarzystwo. Muzyka! Ladies and Gentlemen… ah forget it! One, two, one, two, three, four!

To, co się później zadziało, przeszło do annałów światowej kultury. Ach, cóż to był za szał! W tan poszli wszyscy, nawet Upa-Upa z Wtrącalskim, wprawdzie nie szaleńczo, ale kiwali się w rytm a Genius loci aż podskakiwał na linie z radości. Na szczęście nie trzeba opowiadać, jest nagranie tej historycznej chwili:

Dyrektor Uzależniony

No pięknie, pięknie – u nas to nie do pomyślenia. Ze wszystkim trzeba do Centrali po zgodę, telefon może zadzwonić w każdej chwili…

Dyrektor Narodowy

Dyrektorowanie? Piękna sprawa, tylko nie wiem, czy mi czasu starczy. Ale ogólnie klawo jest.

Dyrektorzy

Początkowo wszyscy, ale po kolejnych wersach obrażeni występują z chóru – to ci pracowici. Ale w razie co spoko, do końca kilku śpiewa z pełnym przekonaniem.

Dyrektor to ma klawe życie
Oraz pracę lekką i przyjemną
Czasami musi przyjść do roboty
Ale nie codziennie, zdecydowanie
Niecodziennie
No bo przecież trzeba jeździć,
Odpowiadać na zaproszenia,
Szkolić się, prowadzić firmę, uczyć innych
I jak starczy czasu można…
Ale to jak starczy czasu, można…
podyrektorować!

Inspirowane oczywiście tym utworem

Dyrektor Siebie Samego

Ale nie za dużo! Mam trochę świeżej roboty, Reni przysłał projekt nowej rezydencji i uzgodniłem z dewelopkami, że tym razem nic nie będą na widoku mi budować. I z Tamtymi, no z Nimi, wiecie z kim, się dogadałem i sypnęli kaską. Ale spoko, głosuję oczywiście tylko na naszych! Pecunia non olet buahahaha.

Och, jak ja to kocham, jak ja to kocham… Mogę wszystko: nie zapłacić, poniżyć, wymusić, wykorzystać i co mi Pan zrobisz? Buahaha. I ciągle tylko te ordery, prezenty i splendory różnorakie…

Zuchiny

No właśnie Panie, przepraszamy, ale tylko ad vocem. Panie, ten chuligan przeokropny śmiał się zapytać, dlaczego nie pytaliśmy go o zgodę przy wykorzystaniu jego materiałów.

Dyrektor Siebie Samego

I?

Zuchiny

I odpowiedziałyśmy mu, że ma się cieszyć, że łaskawie je wykorzystaliśmy. To jest zaszczyt dla niego!

Dyrektor Siebie Samego

Ech zuchiny moje, dobrzeście mu powiedziały, ja mu jeszcze przyłożę w necie. Wyślę na ten portal, co wszyscy czytają – mi puszczają wszystko, mogę pisać co mi ślina…

Nie dokończył, bo:

Genius loci

Zaryczał niczym Carrie z tego horroru. Pękają kieliszki, drzwi zamykają się od środka, zanosi się na tragiczny finał.

Dooooooooooooooooooooooooooooooooooooooość!

Co wy robicie? Co wy mówicie? Opamiętajcie się! Jesteście elitą tej krainy i od was zależy, jacy będziemy! Kultura musi być uczciwa, zaangażowana, transparentna. Przez kulturę mamy się porozumiewać a nie dzielić! Dość tych gierek, tej wywyższeniowej bucerki, tego błogostanu, tej waszej najlepszości! Tak nie może dalej być! Coście … z tej krainy uczynili… Ja was, ja was „J’Accuse…!”

Zaczyna płakać z bezsilności i wstydu ze swojego francuskiego, ale ciągle utrzymuje się na linie.

Wszyscy oprócz Wtrącalskiego i Upa-Upa, ale za to spontanicznie i równo, bo Dyrygent Nerwowy odnalazł batutę po wizycie w Poza foyer:

Oj, naiwny, naiwny, naiwny,
Naiwny jak ćma,
Co w ogień się pcha.
Jaki sens to ma
Gdy niewarta świeczki gra.
Oj, naiwny, naiwny, naiwny.
Dziecko w kwiecie lat.
Choć w intencjach
To w zasadzie pozytywny.

Za i całość tutaj

Genius loci obtarł łzy, już słyszy niewypowiedziane, ale czekające w kolejce w mózgu kuszenie

Chodź do nas.

Nie bądź głupi.

Nie trać czasu.

Z nami nie wygrasz, więc nie graj.

Genius loci wyprostował się na linie, odrzucił tyczkę  i po krótkiej koncentracji zrobił stage diving. Wyrżnąłby niechybnie o podłogę, ale Wtrącalski i Upa-Upa przewidując od dłuższego czasu, co się zdarzy, bo szopka boleśnie predictible była, złapali go w locie, ścisnęli mu dłonie i wyszli w trójkę, pozostawiając samemu sobie towarzystwo bawiące się najświetniej jak to tylko możliwe. Rzucili tylko wspólnie na odchodne:

Exit, exit.

Koniec II części Szopki świętojańskiej za rok 2019

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here