Adam Hebel odpowiada na artykuł Zbigniewa Szymańskiego: Czas przekuwania kos spalinowych na sztorc?

Jest wiele dziewczyn grających świetnie w piłkę nożną. Granie z nimi to czysta przyjemność i lekcja pokory dla panów przekonanych, że baby nie potrafią. Dyskusje z Panem Szymańskim są jednak jak granie w piłkę z dziewczyną, której piłkarz wpadł w oko, chce coś wspólnie porobić, ale nie zna się na futbolu. Z tyloma błędami nie da się przegrać, jednocześnie nawet jak się wygra, to co to za frajda? Nie wnikając, dlaczego Pan Szymański wyciąga mnie na ten mecz zakładam buty i idę.

Granie z niedoświadczoną dziewczyną (podkreślam, nie mam na myśli trenujących piłkarek) pozwala na grę prostą, z przewidywalnymi ruchami, bez konieczności szukania nietuzinkowych rozwiązań taktycznych. Pozwolę zatem sobie w tym tekście bezpośrednio i prosto odpowiadać na błędy zawarte w polemicznym tekście Pana Szymańskiego. I już bez żadnych złośliwości – wytłumaczyć to najdokładniej, jak potrafię, choć sądziłem, że już mój felieton jest jasny.

“Od dłuższego czasu czytam ciekawe artykuły Adama Hebla w Gazecie Świętojańskiej i dziwię się, że nikt nie zauważa, jak autor, pisząc o zwyczajach, historii, kulturze, przemyca swój bardzo egocentryczny i separatystyczny punkt widzenia relacji kaszubsko – polskich.”

Po pierwsze – nie piszę o zwyczajach, historii i kulturze, lecz o współczesnych problemach ruchu kaszubskiego. Wymienione przez mojego Rozmówcę wątki są tam poboczne. Może zatem Pan Szymański nie wiedział, co czyta i jednak moje felietony nie są w zakresie jego zainteresowań? Jest więc trochę jak dziewczyna chcąca stanąć na bramce, bo widzi, że gram w piłkę, ale po prostu nie jest w moim typie? Po drugie – “egocentryczny i separatystyczny punkt widzenia” to słowa śmiałe jak podanie z pominięciem środka gry na drugą stronę boiska. Proszę uważać, żeby sędzia nie gwizdnął spalonego.

Panie Zbigniewie, teraz piszę absolutnie poważnie. Jeśli ma Pan dowody na moją separatystyczną działalność, to proszę to zgłosić na policję! Przecież jestem w takim razie zagrożeniem dla integralności granic RP, za co grozi 25 lat więzienia! No już! Proszę podać mnie do sądu, albo wycofać się ze swoich słów natychmiast. Jeśli nie zgłosi Pan przestępstwa, o którym Pan wie, czekają Pana konsekwencje prawne. Jeśli z kolei zdecyduje się Pan mnie oskarżyć, wówczas ja zgłaszam Pana na podstawie art. 234 Kodeksu Karnego o fałszywe oskarżenie, za co grożą Panu 2 lata więzienia. To co, bawimy się, czy wycofuje się Pan ze swojego twierdzenia? Ma Pan siedem dni, by na łamach Gazety Świętojańskiej napisać sprostowanie.

“Zdążył już Adam Hebel zawłaszczyć państwowe urzędy, wprowadzając do nich język kaszubski jako urzędowy, namieszał w głowach kierowcom, dezorientując ich dwujęzycznymi znakami drogowymi, domagał się, na szczęście wciąż jeszcze bezskutecznie byśmy celebrując rocznicę odzyskania niepodległość przepraszali Kaszubów.”

Odnoszenie się do takich bredni wymaga dużej ilości alkoholu, a ja w adwencie odmówiłem sobie tej używki.

“Teraz dowiadujemy się, że mamy, my Polacy, oddać Kaszubom ich kulturę…”

A to ciekawe, kto tak powiedział? W którymś miejscu coś takiego napisano?

“Jest kultura polska, tworzona także przez mniejszości etniczne: śląską, mazurską, kresową, pomorską, kujawską, etruską i inne, bo różne mają twórcy korzenie.”

Nie. Mniejszości etniczne w polskim prawie to Romowie, Tatarzy, czy Łemkowie. Kaszubi nie są w ogóle określeni w tej ustawie jako grupa. Słowa “mniejszość etniczna” mają swoje znaczenie i nie możemy dorabiać sobie nowego ich rozumienia. Nie wiem, co się kryje pod określeniem “kopenhaska interpretacja mechaniki kwantowej”, lecz z braku tej wiedzy nie tworzę sobie ot tak własnej definicji.

Przydzielanie naszej kultury do kultury polskiej jest błędne. Jan Rompski tworzył literaturę kaszubską, Jan Trepczyk napisał hymn kaszubski, Aleksander Labuda swoją publicystyką działał na rzecz narodu kaszubskiego. Oczywiście, że są tacy, którzy łączą kulturę kaszubską z polską, ale nie jest to jedyny sposób jej tworzenia. Nic Pan z tym nie zrobi, tak już jest.

“Dziwię się, że  nie irytuje Pan już nie tylko Polaków, ale i samych Kaszubów. Pisze Pan, że ma gdzieś promocję Kaszub. Oj, żeby  owe Kaszuby nie miały gdzieś i Pana! Znam wielu Kaszubów, co nie tylko tabaczą i piją bersz, a nie piwo, ale im wszelka skuteczna promocja regionu nie przeszkadza, wręcz uważają ją za wskazaną.”

A czy mi promocja regionu przeszkadza? Nie przeszkadza, po prostu twierdzę, że nie jest to dla nas priorytet. Proszę przeczytać mój tekst na spokojnie jeszcze raz.

“Nie mam nic przeciwko  temu, by Kaszubi kultywowali swój język, zwyczaje, kulturę, ale czy Pana Córka dozna jakiegoś uszczerbku, jeżeli dowie się, że Kaszuby nie są pępkiem świata?”

Ogólnie, jeśli ktoś pisze “nie mam nic przeciwko Kaszubom, ale” to już zapala się czerwona lampka. Albo Pan nie ma nic przeciwko nam, albo Pan ma. Słowo “ale” wyraźnie wskazuje na to drugie.

W którym momencie napisałem, że moja córka będzie żyła w przekonaniu, że Kaszuby są pępkiem świata? Czy już uznanie że kultura kaszubska jest nasza równoznaczne jest z taką deklaracją? A może nie wolno nam mówić o tej kulturze jako o naszej, skoro Pan Szymański dowodzi, że kultura kaszubska… nie istnieje? Swoją drogą do takiego twierdzenia trzeba niezwykle zachwianej percepcji wymagającej stosowania środków, po których piłkarzom nie wolno wejść na murawę…

Co do dalszych uwag na temat języków to zastanawiam się, na ile Pan Szymański zna swój ojczysty język polski. Skoro napisałem po polsku, Arialem jedenastką z ładną interlinią, że dla mojego dziecka pierwszym językiem będzie kaszubski, to gdzie w tym zdaniu jest stwierdzenie, że będzie to jedyny język? Pan Szymański walczy teraz z moimi poglądami, czy ze swoją dziwaczną projekcją?

“Pana egocentryzm szczególnie widoczny jest w stwierdzeniu, które zapewne uważa Pan za ważne, bo je wytłuszczył, że: „Kultura nie jest po to, aby ją promować na zewnątrz, ale by kształtowała nasze wnętrza”.”

 To jest moment, kiedy korci mnie, aby spytać o środki dopingujące, których używa Pan przed tym meczem na słowa, powstrzymuję się jednak i nie oczekuję odpowiedzi. Co jest egocentrycznego w stwierdzeniu, że kultura ma kształtować człowieka? Czy ja naprawdę muszę tłumaczyć takie rzeczy? Błagam, szanujmy się i nie piszmy takich idiotyzmów! Ludzie czytają mało i szybko, nie marnujmy znaków na pisanie rzeczy nie mających ani trochę sensu!

“Zastanawiam się skąd u Pana taki pomniejszający własną ważność roszczeniowy, ksenofobiczny ton niedowartościowania,  krzywdy, lekceważenia przez większość? To postawa prowadząca do wszelkich ekstremizmów, nacjonalizmów, żądań separatystycznych. Postawa, niebezpieczna, bo przykładów na nieszczęścia jakie z sobą przyniosła mamy sporo. Uważajmy więc na to, co pisze Adam Hebel, i na wszelki wypadek przekujmy nasze kosy spalinowe na sztorc.”

Te słowa to jak nieodebranie podania przez wspomnianą bramkarkę, przez co piłka wkulała się między słupki. Właściwie to ja mógłbym cały tekst Pana Szymańskiego zacytować dopisując jedynie, że to skrajny przykład sofizmatu rozszerzenia, błędów merytorycznych, argumentum ad baculum, argumentum ad verecundiam, ignoratio elenchi (to zdecydowanie!) i fallacia accidentis. Poza tym naruszenie dóbr osobistych.

W tekście Pana Szymańskiego nie ma sensu, składu, nie ma próby zrozumienia opisywanej rzeczywistości. Jest za to ułańska fantazja w naginaniu faktów, albo kreowaniu własnych domysłów oderwanych od czegokolwiek. Wypomniałem wszystkie błędy, dla pewności przeczytałem też jeszcze raz własny tekst, by spróbować zrozumieć, co widzi tam Pan Zbigniew, a co ja przeoczyłem. Z czystym sumieniem mogę zatem zejść z boiska. I miałem rację – jakoś nie odczuwam frajdy po tym meczyku.

Panie Zbigniewie, chciałbym kiedyś z Panem podyskutować. Zależy mi na tym. Z przyjemnością to zrobię. Wystarczy, że odniesie się Pan choć raz do tego co napisałem, nie pomyli pojęć i nie przeniesie na mnie swoich fantazji. Zwłaszcza to ostatnie, bo fantazje te są wielce niepokojące…

5 KOMENTARZE

  1. W wakacje byłem w jednej z miejscowości powiatu kartuskiego. Powiedziałem kilka słów po kaszubsku i usłyszałem gdzieś w tle: „O, Kaszub”. Uśmiechnąłem się tylko, no bo w końcu podobno 90% tego powiatu ma kaszubskie pochodzenie.

    Obawiam się niedługo każdy kto porusza trudne aspekty istniejące w społeczności kaszubskiej będzie traktowany jako separatysta itp.

    Znam Adama i sądzę, że do separatyzmu to mu jeszcze bardzo daleko. Nie jestem członkiem ZK-P, Kaszubskiej Jednoty etc. Również sama promocja Kaszub to niezwykle trudny temat i na pewno każdy widzi to inaczej, na swój sposób. Na pewno Adam jako dziennikarz porusza wiele trudnych tematów, które nie zawsze są każdemu na rękę. Jestem wolnym człowiekiem, mam swoje zdanie i też nie zawsze zgadzam się z opiniami, które w/w redaktor prezentuje. Staram się zachowywać „holenderską neutralność”, nie mieszać się w tematy polityczne itp. Sądzę, że obaj Panowi trochę przesadzacie. Niedługo nie będzie ważne, kto jaką opinię wyraził tylko kto miał lepszych prawników. Chociaż nie potrafię w sobie rozdzielić pojęcia Kaszub i Polak to moim zdaniem przesadą było stwierdzenie w artykule: „Czas przekuwania kos spalinowych na sztorc?” pana Zbigniewa, że : „Autor [Adam. – moja przyp.] nie zauważa, że nie ma czegoś takiego jak kultura kaszubska”. Po pierwsze moim zdaniem kultura kaszubska istnieje, a po drugie Adam jako związany wieloletnią pracą na Jej rzecz ma o Niej pewne pojęcie. Oczywiście każdy widzi to inaczej (jedni jako odrębna kultura, inni jako kultura regionalna na zasadzie innych regionów np. Podhala jako cześć kultury polskiej.) i kwestia Jej pojmowania to taka sama polemika jak to czy kaszubski to język czy jak niektórzy jeszcze twierdzą – dialekt języka polskiego. Ja rozumiem, że teraz są czasy postępującej centralizacji i ktoś kto porusza trudne tematy zawsze będzie mniej lubiany przez tych, którzy mają inne zdanie, ale nie przesadzajmy. Szanuję obu autorów, ale oskarżenia o separatyzm są w dzisiejszych czasach niezwykle szkodliwe i nie powinny mieć miejsca w tego typu dyskusjach. Pozdrawiam obu Autorów.

  2. Dowodów na separatystyczną działalność nie mam, nie stać mnie, by zatrudnić detektywa Rutkowskiego, a te hałasujące po drugiej stronie jeziora Sudomie grupy zwane eufemistycznie graczami w paint boola niekoniecznie do związków z Panem się przyznają. Na poglądy pewnie znajdę, musiałbym wrócić do pana poprzednich, wcześniejszych artykułów. Gdyby nie one, to bym Pana nie zaczepiał, bo chociaż stara już ze mnie dziewczyna, to gust mam wybredny i Pan mi w oko nie wpadł. Podziwiam za adwentowe śluby. To trudne.
    Pozdrawiam i życzę, by przybyło Panu dyskutantów, może bardziej merytorycznych niż ja, bo najgorsze dla Pana wyrazistych poglądów byłoby ich przemilczanie.

  3. Niestety, owe darowane mi łaskawie 7 dni nie potrafię wykorzystać, bo nie jestem w stanie odnaleźć Pana wszystkich artykułów. Odnoszę wrażenie, że zauważyłem Pana w Gazecie gdzieś w okolicach obchodów odzyskania niepodległości. Aż nie chce się wierzyć jak ten czas leci, wydawało mi się, że to było wczoraj.Nie bardzo wiem, gdzie ja Pana oskarżam o działania separatystyczne? O poglądy tak, ale za poglądy chyba jeszcze się nie karze. No chyba, że w tej Pana wyimaginowanej Kaszubi. Mam za to do Pana pytanie, dlaczego Pan, samemu wiedząc, że jest w mniejszości(Jednota) wśród nas, Kaszubów, przywłaszczył sobie prawo do wypowiadania się za nas wszystkich?Ja jestem Kaszubem od lat siedemdziesięciu i mam takie samo prawo do wypowiadania się o naszych sprawach jak i Pan. Kaszubem z miejsca urodzenia i jako syn Kaszuby znad Wilii, członka ZK-P.

  4. Panie Zbigniewie, proszę o wskazanie miejsca, gdzie roszczę sobie prawo do reprezentowania wszystkich Kaszubów. „Dowodów na separatystyczną działalność nie mam…” – ok, sprawa zamknięta – jest Pan człowiekiem nie mającym szacunku do wypowiadanych słów, ale przynajmniej wymsknęła się Panu szczera deklaracja.

  5. Wpierw proszę mi pokazać, gdzie piszę o Pana separatystycznej działalności. Piszę o poglądach, jak wyjaśniłem używając słowa separatyzm w jednym z jego wielu znaczeń. Również dobrze mógłby użyć słowa alienacja i widzę, że ono byłoby właściwsze, bo ludzie są przewrażliwieni i zbyt jednoznacznie odbierają pewne słowa. Każde np. wystąpienie narodowców kwitowane jest słowem faszyzm.Ich, i ludzi i narodowców zmartwienie.Hymny jak Pan wie, są dwa. I już w stwierdzeniu, że hymnem Kaszubów jest ten Trepczyka, jest zawłaszczaniem sobie kultury innych osób, które za Kaszubów uważają się lub Kaszuby są bliskie ich sercu(akurat w sprawie hymnu mam takie samo jak Pan zdanie, ale ja jestem podobno Kaszub deklaratywny). Literaturą kaszubską jest ta pisana etnolektem kaszubskim, a tej jest w porównaniu z literaturą, która do naszego regionu nawiązuje a jest pisana po polsku, jest kilkakrotnie więcej (przykłady podałem w Jęczewo-Płaczewo).”Czy konieczność zwrócenia kaszubskiej kultury nam Kaszubom…” , czy to nie jest świadectwo alienacji i separowania się od reszty i Polski i Kaszubów? Ja tego zawłaszczania nie zauważam. Nikt nam Kaszubom póki co niczego nie zabiera, a te programy, (radio, telewizja), czy też pisane po Polsku z elementami kaszubskiego są w większości tworzone przez osoby, które się również za nas, Kaszubów uważają. Oni tak widzą promocję swojego regionu, swojej kultury, i nie widzę powodu by im na to nie pozwolić. To nie wyklucza, by wyalienowana mniejszość prezentowała swoją wizję i Kaszub i kaszubskiej kultury(rozumianej szeroko, disco-kaszubo prezentowane przez Radio Kaszebe też jest jakimś przejawem kultury) To tyle moich spostrzeżeń wokół tylko jednego Pana artykułu, jak obiecałem kiedyś, jeśli zdążę, do poprzednich artykułów wrócę. Zdrowych, Spokojnych, Twórczych Świąt. (Nie mam niestety w komputerze naszego alfabetu więc życzenia składam po polsku).

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj