Pomimo swego młodego stosunkowo wieku Gdynia ma w swej historii kilka bardzo tragicznych kart. Jedną z nich jest niewątpliwie jesień 1939 r., kiedy to hitlerowski okupant postanowił radykalnie odmienić oblicze miasta. Decyzje zapadły już na samym początku wojny, a potwierdzono je podczas wizyty Adolfa Hitlera we wrześniu ’39.

Dzieje gdyńskich wysiedleń doczekały się już kilku opracowań, ale daleko jeszcze do całościowego ich wyjaśnienia. Dlatego dziś chciałbym zwrócić tylko uwagę na kilka aspektów tego tematu. Pierwszy to zwycięstwo rozumowania politycznego nad zdrowym rozsądkiem, a i w dużej mierze rzeczywistością.
Chcąc z Gdyni utworzyć Twierdzę Gotenhafen, lokując w niej bazę Kriegsmarine, hitlerowcy w pierwszym momencie postanowili wysiedlić z niej wszystkich Polaków. Oczywiście, w pierwszej kolejności poszły w ruch listy proskrypcyjne i wywózki do Piaśnicy z etapem na Grabówku. Nigdy chyba nie dowiemy się, ilu Polaków tam wywieziono. Niemcy, przed wycofaniem się z terenu Pomorza w 1945 r., niemal w całości zniszczyli dokumentację piaśnicką. Szacowane na ok. 20-25 tys. ofiar cmentarzysko nie zdradza swych tajemnic łatwo i na liście opracowanej przez muzeum w Stutthofie mamy „zaledwie” niespełna tysiąc nazwisk.
Czytaj artykuły z działu Gdyńskie, arcygdyńskie

Początek października to kolejna fala wysiedleń systemowych w celu „zrobienia miejsca do życia” Niemcom sprowadzanym tak z głębi III Rzeszy, jak i w dużej ilości tzw. Baltendeutschów, czyli Niemców z dawnej Kurlandii.

Tych sprowadzano wg ściśle określonego planu, biorąc pod uwagę stosunek pomiędzy poszczególnymi zawodami przybyszów tak, by mieszkańcy mogli liczyć na pełną „obsługę” niezbędną do normalnego funkcjonowania.

Planowano sprowadzenie ich w liczbie 60-65 tys. Szybko okazało się to mrzonką z dość oczywistych powodów. Planowano sprowadzać m.in. rybaków na miejsce wysiedlonych z Orłowa. Tyle, że najlepszy nawet niemiecki rybak sprowadzony do Gdyni, potrzebowałby sporo czasu (przynajmniej rok), by zorientować się, gdzie, kiedy i co ma łowić, by zaopatrzyć mieszkańców w ryby. Trzy dni po wydaniu pierwszego zarządzenia o wysiedleniach naniesiono poprawkę zezwalającą na pozostanie rybaków z tzw. kolonii Waszyngtona i kilku rodzinom na Oksywiu. Na papierze wszystko zawsze wygląda łatwo i prosto.

Problemy, których nie przewidziano, pojawiły się, kiedy na Witominie i w Chyloni stwierdzono głód i niebezpieczeństwo wybuchu epidemii.

Kolejno, niemal dzień po dniu, okazywało się, że wysiedlenie wszystkich Polaków z Gdyni nie będzie możliwe nigdy. Sam port potrzebował co najmniej 1 tys. osób do przeładunku węgla, a do tej pracy nie było skąd sprowadzić Niemców, ponieważ wszyscy w odpowiednim wieku i kondycji byli zmobilizowani. Trzeba było więc zostawić polskich robotników na miejscu.
Baltendeutsche, których sprowadzono do Gdyni, o czym rzadko się mówi, też nie byli „ochotnikami”, ale przymusowymi przesiedleńcami, których nie pytano o zdanie, wysyłając ich do Gotenhafen.


Dostawali, podobnie jak wyrzucani z Gdyni Polacy, kilka godzin na spakowanie się i musieli być gotowi do wyjazdu. Łatwo zgadnąć, że tak potraktowani ludzie nie czuli się zbyt dobrze w nowym, nieznanym sobie miejscu, a to znacząco wpływało na ich chęć i wydajność pracy, czego zarządzający akcją nie wzięli pod uwagę. Stwierdzili to dość szybko po ich przyjeździe. W sumie wysiedlono więc z Gdyni ok. 60 tysięcy osób, czyli mniej więcej połowę liczby jej dawnych mieszkańców.
Akcja rozpoczęta w październiku 1939 r. trwała w zasadzie niemal całą wojnę i miała różne oblicza. Zupełnie niepoważne były „zachęty” stosowane przez propagandę przenoszącą metody stosowane w GG na teren Pomorza, w tym Gdyni. Trudno spodziewać się, by takie plakaty mogły przez kogokolwiek zostać potraktowane poważnie.

Co ciekawe, na takich plakatach pojawiały się frazy stosowane w pruskiej propagandzie już w czasach Fryderyka Wielkiego w 1772 r. Rządy Prus (Niemiec) to „uwolnienie” ludności od biedy.

Temat jest, jako się rzekło, niewyczerpany. Wart studiów, bo zawiera w sobie tyle elementów niezwykłych, że warto mu poświęcać czas. Pozwolę sobie przytoczyć choćby jeden przykład.
W PRL nakręcono serial „Podziemny front” przedstawiający walkę komunistycznego podziemia z niemieckim najeźdźcą na terenie warsztatów samolotowych. Dokonywano tam dywersji, uszkadzając silniki tak, że samoloty spadały po pewnym czasie od startu. Tyle serial przepełniony propagandą.
Prawda wyglądała zaś tak, że takie działania dywersyjne rzeczywiście miały miejsce, ale na lotnisku i przyległych warsztatach w Grudziądzu, gdzie zatrudniono obok Niemców także kilkanaście osób narodowości polskiej i to pochodzących z Gdyni! Nie muszę chyba dodawać, że nie mieli oni nic wspólnego z komunistycznym podziemiem. Ponieważ gestapo długo nie potrafiło rozwiązać zagadki owych dywersji, całą zatrudnioną ekipę z Grudziądza, bez różnicy narodowości, wysiedlono do Flossenburga w Bawarii.
Powracający z wygnania po wojnie otrzymywali na granicy dokument uprawniający do darmowego przejazdu koleją do miejsca, które podali jako swoje miejsce zamieszkania. Dokument, który otrzymała pewna gdynianka z grupy „grudziądzkiej”, wygląda dla nas nieco humorystycznie, a to przez ów dopisek „+ jedno dziecko” bez wskazania na płeć, imię czy wiek owego dziecka.

Opowieści z wygnania brzmią jednak zdecydowanie mniej wesoło, a tyle ich jest jeszcze do odnotowania.


![[foto, wideo] Pomysły na Gdynię: Pomorskie Centrum Sztuki w Hali Łukowej](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/06/44a-218x150.jpg)

![[wideo] 5.06 Premiera singla „Trzy miasta” INKI i Adama Kalinowskiego](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/06/Okladka-218x150.jpg)







![[foto] [wideo] Malta Festival 2026: konferencja prasowa](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/05/IMG_4626-218x150.jpg)

![[aktualizacja] 4.01 Referendum w Kosakowie](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/01/POL_gmina_Kosakowo_COA.svg_-218x150.jpg)

![[foto] Mikołaje na motocyklach 2025](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2025/12/DSC00090-Copy-218x150.jpg)
![Sho[r]t: Mariusz Grzegorzek w hołdzie Yayoi Kusamie](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/05/Kusama2-218x150.jpg)


Metody hitlerowców przejęły władze komunistyczne. Budowniczy Gdyni Eugeniusz Kwiatkowski, dostał nakaz opuszczenia miasta i zakaz w nim przebywania.
O Kwiatkowskim przeczyta pan tu
https://gazetaswietojanska.org/polecane/gdynskie-arcygdynskie-niepotrzebni-gdynianie/