„Czarownice” w reżyserii Jakuba Szydłowskiego w Teatrze Variete w Krakowie.
               Kiedy teatry ogłaszają nowe premiery i słyszymy zapowiedzi znanych na całym świecie tytułów, cieszymy się, że będziemy mogli zobaczyć spektakle, które zdążyliśmy już poznać i polubić. Jednak chyba znacznie bardziej ekscytujące jest pojawianie się przedstawień nowych, oryginalnych, autorskich. Autor libretta i reżyser Jakub Szydłowski wraz z kompozytorem Jakubem Lubowiczem kolejny raz wspólnie przygotowali widowisko, które warto zobaczyć. Tym razem twórcy postanowili podjąć temat procesu czarownic w Salem z 1692 r. Po raz pierwszy ta znana, chyba na całym świecie, historia zyskała formę musicalu. Oczywiście wcześniej ten temat poruszany był niejednokrotnie, choćby przez Arthura Millera twórcę dramatu „Czarownice z Salem” („The Crucible”), do fascynacji którym przyznaje się Jakub Szydłowski. Tekst ten był inspirujący nie tylko dla autora libretta „Czarownic” i wielokrotnie pojawiał się na światowych scenach, a także został adaptowany na potrzeby kina. Tym razem nie mamy jednak do czynienia z adaptacją, ale zupełnie nowym spojrzeniem na historię, która wydarzyła się w małym purytańskim miasteczku.
               Oto w niewielkiej osadzie Salem toczy się z pozoru spokojne i bogobojne życie, zgodne z zasadami kościoła. A jednak pod gładką powierzchnią skromności i pobożności kłębią się pragnienia i tęsknoty, a także zawiść, strach i zazdrość. Wystarczy drobiazg, jakim staje się choroba córki pastora, aby wywołać histerię i rozpętać szaleństwo wzajemnych oskarżeń, które doprowadzą do kolejnych wyroków śmierci. Do głosu dochodzą wszystkie uprzedzenia i animozje kryjące się w duszach pobożnych mieszkańców, a chęć zemsty czy zysku staje się powodem rzucania kolejnych oskarżeń. Na szczęście autor nie zaprojektował prostej i banalnej historii o złu oraz ludziach dobrych i złych. Pojawiające się na scenie postaci nie są płaskie i jednowymiarowe, każda niesie ze sobą swoją złożoną historię, a mapa wzajemnych relacji nie jest prosta. To niewątpliwa zaleta spektaklu, który skupia się jednocześnie na jednostce i grupie społecznej. Ta zamknięta społeczność to świat w pigułce, pełen okrucieństwa, chęci dominacji, zawiści, która ukrywa się pod religijnymi frazesami.
               Oczywiście dobrze zbudowane na papierze postaci muszą jeszcze dostać swoje sceniczne życie dzięki aktorom. Przede wszystkim Małgorzata Chruściel stworzyła fantastyczną rolę Tituby – kreolskiej niewolnicy, która choć przyjęła chrześcijaństwo traktowana jest przez większość społeczeństwa z dystansem, a może nawet z lękiem, bo jest inna. Kiedy będzie trzeba znaleźć winnego opętania, to ona będzie pierwszym wyborem. Jednocześnie ta odmienność przyciąga do niej młode dziewczęta pragnące zabawy, marzące o szczęśliwej miłości wywróżonej z muszelek i beztrosko niemyślące o konsekwencjach. To rola pełna emocji – bólu i tęsknoty w opowieści o przeszłości na Barbadosie, radości w piosence „Vodou to rodzina”, ale też strachu wywołanego oskarżeniami, nadziei związanej z obietnicami odnalezionego ukochanego, ale i goryczy, która zostaje, gdy marzenia pod wpływem słów pryskają jak bańka mydlana. To rola bogata, dobrze zbudowana, a do tego fantastycznie zaśpiewana.

Świetnie wypadł Rafał Drozd w roli Johna Proctora, zmęczonego obowiązkami i stagnacją farmera, który jednak później pokazuje także twarde i cyniczne oblicze. Bohater opisuje swoje rozczarowanie życiem w przejmującym „Wszystko się może zmienić” – duecie z Abigail w wykonaniu Julii Totoszko, która tworzy postać pełną dziewczęcej delikatności i naiwnego zauroczenia. Aktorce udało się dobrze połączyć prezentowaną na początku wrażliwość, pragnienie miłości i wolności z późniejszym twardym rzucaniem oskarżeń i dążeniem do zemsty za wszelką cenę. Trzeba też wspomnieć Janusza Krucińskiego w roli Pastora Johna Hale’a targanego miłością, która choć wydaje się silna, musi jednak ustąpić przed zasadami świata. To dobrze zagrana i zaśpiewana rola, a szczególnie pięknie wybrzmiał tu biblijny song.

Grzegorz Pierczyński jako Pastor Samuel Parris zbudował złożoną rolę – początkowo budzący współczucie wdowiec opiekujący się dorastającą córką Betty (Gabriela Wójcicka) z biegiem czasu traci naszą sympatię, gdy ujawnia się jego skłonność do alkoholu, brutalność, opresyjność, a nawet w jednym momencie sugerowane jest molestowanie własnego dziecka (choć ta sugestia nie zostaje rozwinięta). Bardzo podobała mi się Agata Bieńkowska jako Elizabeth Proctor, szczególnie w pięknej pieśni o miłości do męża, pełnej mocy i pewności. Wokalnie ciekawie zaprezentowali się również Tomasz Steciuk (Gubernator Danforth/ Doktor Griggs), Karolina Gwóźdź (Marry Warren) i Jakub Cendrowski (William Proctor). Interesująco na tle tych dramatycznych ról wypadł Filip Bieliński jako Szeryf Ezekiel Cheever, który stworzył postać sprytnego karierowicza – zabawną, ale nieprzerysowaną. Warto też zwrócić uwagę na Justynę Cichomską, która choć pozbawiona głosu, bo gra niemą Ruth Putnam, to swoim wyrazistym tańcem potrafi powiedzieć bardzo dużo.

Zobacz także: Słodkie sny Adama Nalepy. „Czarownice z Salem” w Teatrze Wybrzeże

               Fantastyczne tło dla prezentowanej historii tworzy scenografia Grzegorza Policińskiego. Zbudowane z surowych desek ściany stanowią nawiązanie do surowych warunków życia w osadzie, a ich podnoszenie i opuszczanie lub wprowadzanie kilku dodatkowych elementów dekoracji, jak kościelne ławki, stolik czy worki mąki, pozwalają w prosty sposób zmienić miejsce akcji. Drewniane ściany mogą być zewnętrzne lub wewnętrzne i zamykać lub otwierać przestrzeń. Grube słupy konstrukcyjne z fragmentami krokwi, z których na grubych sznurach zwisają latarnie stają się zapowiedziami szubienic, które niedługo staną w Salem. Kostiumy zaprojektowane przez Magdalenę Dąbrowską świetnie współgrają zarówno z prostotą dekoracji, jak i czasem historycznym oraz surowością purytańskich zasad – prosty krój, stonowane kolory, włosy ukryte pod białymi czepkami. W ostatnich scenach oskarżycielki pojawią się ubrane w suknie szkarłatne niczym przelana przez nie krew.
               Dopełnieniem są odpowiednio dospasowane do sytuacji scenicznej światła wyreżyserowane również przez Grzegorza Policińskiego, a także dyskretne animacje przygotowane przez Zachariasza Jędrzejczyka i Veranike Siamionavą. Świetna choreografia jest dziełem Jarosława Stańka, który jak zawsze komponuje oryginalny ruch sceniczny. Szczególnie zwracały uwagę zbiorówki, a przede wszystkim ekspresyjne sceny sabatu wokół dymiącego kotła. W tym tańcu jest dzikość i smak pierwszy raz odnalezionej wolności.

wszystkie zdjęcia ze strony Krakowskiego Teatru Variete            

W Salem pojawiło się zło, tak jak potrafi się pojawić w każdym miejscu na świecie, podsycane przez lęki, budowane na oszczerstwach i wzajemnych pretensjach. Choć wydarzenia, o których opowiada musical „Czarownice” miały miejsce ponad 300 lat temu, to jednak możemy odnaleźć w nim bardzo uniwersalne prawdy o człowieku i społeczeństwie. Bo jak łatwo, nawet współcześnie, zorganizować „polowanie na czarownice”, zachęcić do prześladowań, oskarżyć i wywołać zbiorową panikę.

„Czarownice” to bardzo spójny, ciekawy wizualnie i muzycznie spektakl, dobrze zagrany i świetnie zaśpiewany, który warto zobaczyć w Teatrze Variete w Krakowie!

Czarownice. Libretto i reżyseria: Jakub Szydłowski. Muzyka: Jakub Lubowicz. Scenografia, Reżyseria światła: Grzegorz Policiński. Kostiumy: Magdalena Dąbrowska. Choreografia: Jarosław Staniek. Animacje: Zachariasz Jędrzejczyk, Veranika Siamionowa. Występują: Małgorzata Chruściel (Tituba), Julia Totoszko (Abigail Williams), Karolina Gwóźdź (Mary Warren), Janusz Kruciński (Pastor John Hale), Rafał Drozd (John Proctor), Jakub Cendrowski (William Proctor), Anita Steciuk (Rebecca Nurse), Karolina Szeptycka (Ann Putnam), Agata Bieńkowska (Elizabeth Proctor), Tomasz Steciuk (Gubernator Danforth/ Doktor Griggs), Justyna Kokot (Sara Good/ Żona gubernatora), Filip Bieliński (Szeryf Ezekiel Cheever), Emilia Batko (Margaret Jacobs), Paulina Mróz (Susanna Walcott), Justyna Cichomska (Ruth Putnam), Aleksandra Rowicka (Joana Putnam), Gabriela Wójcicka (Betty Parris), Grzegorz Pierczyński (Pastor Samuel Parris). Premiera: 18 kwietnia 2026 r., recenzowany pokaz: 1 maja 2026. Czas trwania: 3 godziny 20 minut (jedna przerwa).

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj