„Ona. Rekonstrukcja” w reżyserii Moniki Jarząbek w Teatrze Gdynia Główna.     

               Dramat „Dom Bernardy Alby” Federico Garcii Lorki powstał w 1936 r. i stanowi część „Trylogii Andaluzyjskiej” obok „Krwawych godów” i „Yermy”. Autor maluje w nich obraz Hiszpanii z początku XX w. i nie jest to sielski widok. Pokazuje społeczeństwo przywiązane do tradycji, oparte na twardych, brutalnie egzekwowanych zasadach. Rola kobiet w tym świecie jest drugorzędna, ale w domu bez mężczyzny to one ustanawiają zasady i tworzą hierarchie, z całą bezwzględnością pilnując ich przestrzegania. Taki też jest dom Bernardy i jej córek.

               Klimat spektaklu budowany jest od samego wejścia do teatru. W przestrzeni foyer dominują czarne, muślinowo-koronkowe zasłony i piękny żyrandol z białych korali. Za chwilę pojawiają się żałobnice, które poprowadzą kondukt pogrzebowy męża, ojca i pana, a my podążymy za nimi, by zanurzyć się w mrok domu Bernardy. Odpowiedzialna za scenografię, kostiumy i światło Marzena Chojnowska bardzo interesująco połączyła te elementy. Czarne, długie suknie ciągnące się za kobietami niczym smutek, opinające ciało i jednocześnie plączące się i utrudniające ruch, stają się synonimem tragicznego zniewolenia. Jedynym odstępstwem kolorystycznym są różowe pończochy i czerwone buty Adeli, młodej kobiety pragnącej miłości, nawet kosztem pogwałcenia zasad i poniesienia konsekwencji. Przestrzeń domu Bernardy wyznaczają, takie same jak w foyer, przezroczyste kotary zamykające przestrzeń wokół bohaterek. Delikatne, łatwe do przesunięcia, a jednak stanowiące barierę nie do pokonania, jak normy, które są tylko słowami, a jednak stanowią mur nie do przebycia. Nad stołem, pełniącym w pierwszej scenie funkcję katafalku, wisi kolejny żyrandol z białych korali – pereł, symboli łez. Ciekawe efekty osiągnęła realizatorka operując światłem, które wydobywa z mroku różne miejsca na scenie, jednocześnie rozpraszając się przy przechodzeniu przez otaczające scenę woale i rzucając koronkowe cienie na ściany. Ich delikatność i urok kontrastują z surową tyranią zamkniętą w ich ramach.

               Bernarda to dwukrotna wdowa, matka pięciu córek, tyranka pragnąca mieć kontrolę nad wszystkim, co się w domu dzieje. „Mam na wszystko oko” powtarza. Ona jest pierwszą strażniczką zasad, bezwzględną i nieustępliwą. Urszuli Kowalskiej udało się zbudować na scenie postać kobiety-tyrana, która obsesyjnie dba o pozory, co szczególnie wyraźnie widać w scenie, kiedy staje nad zwłokami córki, ale nie okazuje żalu, bo najważniejsze staje się przekonanie wszystkich, że umarła jako dziewica. Bardzo emocjonalnie aktorka zagrała też ogarniętą szaleństwem i pełną żądzy babkę, jeszcze jedną osobę, nad którą Bernarda musi mieć kontrolę.

               Marta Jaszewska jako Adela, najmłodsza z sióstr, jest bardzo wiarygodna w swojej roli, budowanej w bardzo oszczędny, a jednocześnie poruszający sposób, ujawniający cały wachlarz kłębiących się w niej emocji. Pragnie miłości i wolności, jest gotowa walczyć o swoje szczęście, ale nie jest w stanie wygrać. Nie pozwolą jej na to inne kobiety zamknięte w tym samym więzieniu zasad – matka, siostry, służąca. Dobrym pomysłem było wykorzystanie głosów sióstr obiegających z offu wraz z odgłosami skrzypiących drzwi, stukotu obcasów, szelestu sukni.

               Bardzo podobała mi się Małgorzata Polakowska jako służąca Poncja, której postać jest chyba najbardziej złożona. Z jednej strony pełna nienawiści do Bernardy, z drugiej wspiera ją i jej pozycję przekazywanymi informacjami. Raz łagodzi, a raz jątrzy. Stojąc najniżej w domowej hierarchii może mieć na nią wpływ, ale nie wykorzystuje go, aby wprowadzić zmiany, lecz by utrwalić opresyjne zasady.

               „Ona. Rekonstrukcja” to poruszający spektakl o przemocy w imię zasad, utrwalaniu negatywnych wzorców, społecznym przyzwoleniu na ograniczanie wolności drugiego człowieka. Mamy świadomość, że tak jest nadal, choć nie powinno. Ciągle jeszcze wiele osób rutynowo postępuje w przemocowy sposób, bo tak zawsze było. Warto zobaczyć spektakl i zastanowić się czemu, mimo świadomości, tak trudno uniknąć przemocy. To pierwszy spektakl zrealizowany przez Monikę Jarząbek w Teatrze Gdynia Główna i mamy nadzieję, że jeszcze wiele równie udanych premier przed nami.

Ona. Rekonstrukcja. Adaptacja dramatu Federico Garcii Lorki. Tłumaczenie: Rubi Birden. Scenariusz i reżyseria: Monika Jarząbek. Wystąpiły: Urszula Kowalska (Bernarda), Marta Jaszewska (Adela), Małgorzata Polakowska(Poncja)oraz Marzena Chojnowska, Agnieszka Haponiuk, Ewelina Jasicka, Olga Krasoń (Głosy). Scenografia, kostimy, światło: Marzena Chojnowska. Teatr Gdynia Główna. Premiera: 17 kwietnia 2026, czas trwania: 75 minut (bez przerwy).

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj