Tytuł może kogoś zdziwić, bo Gdynia jako miasto wciąż się rozwijające nieustannie potrzebowała i potrzebuje dopływu nowych sił twórczych, z wyobraźnią i umiejętnościami, aby nadążać za światem. A jednak bywały w jej historii okresy, kiedy to dominowały inne priorytety. Niedługo po II wojnie nowa władza stwierdziła, iż Gdynia ma nieodpowiedni profil socjalny i trzeba ten „błąd” naprawić. Pojawiło się pojęcie „elementu niepożądanego” i to niejasne kryterium (bo wszystko w gruncie rzeczy zależało od widzimisię aktualnie zarządzających) posłużyło do wysiedlenia z Gdyni wielu osób, w tym niekiedy bardzo zasłużonych dla miasta.
Zaczęło się 21 grudnia 1945 r. wraz z ukazaniem się dekretu o publicznej gospodarce zasobami lokalowymi i kontroli najmu. Opierając się na jego tekście uaktywnili się „działacze”, jak np. radny Czerwień, który jako przedstawiciel związków zawodowych w Radzie Miasta agitował za „ … oczyszczeniem Gdyni z elementów niepożądanych”. Któż mógł być tym elementem w Gdyni?
Wg radnego „ … przede wszystkim wolne zawody – lekarze, kupcy, adwokaci, dla których ustali się pewne kontyngenty. Reszta ma miasto opuścić i zrobić miejsce dla ludzi związanych z miastem i portem”. Co ciekawe, niemal identyczna była argumentacja … niemiecka, jesienią 1939 r. podczas wielkiego wysiedlania Polaków z naszego miasta.
Jak to zwykle bywa, w tle tych „zmagań ideologicznych” buzowały jak grochówka w garnku własne, małe interesiki działaczy. Chodziło głównie o mieszkania po tych „niepożądanych”. Na sesji Rady Miasta w 1946 r., której przewodniczył Z. Teisseyere, a najgłośniej gardłował K. Rusinek, zdecydowano o powołaniu Komisji Przesiedleńczej i ustalono jej kompetencje. Nie ma co ukrywać – przedziwne.
Komisja nie musiała np. odpowiadać na pytania „dlaczego obywatela/kę przesiedlamy?”, a nawet dostała uprawnienia o decydowaniu, czy meble w mieszkaniu są własnością przesiedlanego, czy też stanowią „mienie poniemieckie”, a więc przynależne z mocy prawa nieokreślonej „wspólnocie” i jako takie podlegające konfiskacie. Nietrudno sobie wyobrazić, do jakich nadużyć dochodziło.
Ci, którzy czuli się pokrzywdzeni, nie mieli możliwości odwoływania się od decyzji o wysiedleniu, bo … oficjalnie takiej nie było! Niemożliwe? Ależ jak najbardziej. Na zebraniu Egzekutywy Komitetu Miejskiego PZPR na wniosek tow. Szerszenia ustalono, że … decyzji o wysiedleniu nie będzie dawało się na piśmie!
Czytaj artykuły z działu Gdyńskie, arcygdyńskie
Na dodatek chyba celowo nieprecyzyjne kryteria o wysiedleniu z Gdyni „spekulantów”, co mogło na dobrą sprawę oznaczać każdego, pozwalały na ogromną skalę samowoli ze strony członków komisji.
Argumentacja była ciekawa.
„ … w odradzającej się Polsce tylko praca może być tytułem prawnym do korzystania z pewnych przywilejów (posiadanie własnego mieszkania to „przywilej”! – przyp. autora). Prawo do mieszkania powinni mieć nie eks-właściciele, ani szabrownicy i nie ci również, którzy całą okupację przesiedzieli jako lojalni obywatele państw naszych ciemiężców, lecz robotnicy…”. Ponieważ jednak nie dla wszystkich mogło wystarczyć tych mieszkań po „elementach”, klasa robotnicza przejęła je w posiadanie poprzez ręce swoich przedstawicieli. Radny Czerwień otrzymał mieszkanie przy ul. Świętojańskiej.
Z Gdyni zniknęła cześć prywatnych gabinetów lekarskich i kancelarii adwokackich (choć teoretycznie pozbywano się tylko „niepraktykujących”), a także mniej więcej połowa restauracji. Najciekawsze są jednak jednostkowe przykłady tamtych wysiedleń, ponieważ to one pokazują, jak bardzo propaganda, a w jej tle czyjś mały, jednostkowy interes, mijała się z prawdą. Warto prześledzić dwa, moim zdaniem, najciekawsze przykłady.
Były minister Kwiatkowski

Przyjęty po wojnie na Wybrzeżu z otwartymi rękami, miał pomagać przy reaktywacji przedsiębiorstw morskich, korzystając ze swego doświadczenia. I korzystał, ale kiedy władza uznała, że ma już wystarczającą ilość „swoich” specjalistów, został w trybie nagłym uznany za element niepożądany i wysiedlony do Krakowa. Mało tego – i w Krakowie nie dano mu spokoju, a postępowanie wobec niego nosiło wszelkie znamiona nękania.

Był z wykształcenia chemikiem. W Krakowie próbował zająć się tym, co umiał. Pisał np. podręczniki akademickie z chemii. Władze zmusiły go jednak, by wydawał je … pod pseudonimem. Nazwisko Eugeniusza Kwiatkowskiego nie miało prawa pojawiać się publicznie!
Janusz Fedorowicz, ojciec Jacka, znanego aktora i satyryka. Wraz z bratem Wacławem założyciel pierwszych polskich firm ubezpieczeń morskich, m.in. słynnej, nie tylko w Polsce, Gdyniki.

Obrońca Gdyni w 1939, oficer słynnego II Morskiego Pułku Strzelców. Walczył m.in. na Kolibkach z Niemcami nadchodzącymi od strony Gdańska. Wojnę spędził w obozie jenieckim Gross Born wraz z dowódcą obrony Westerplatte, mjr. Sucharskim oraz z innym znanym gdynianinem – Edwardem Obertyńskim. Z tym ostatnim zasłynęli w życiu obozowym jako świetni aktorzy teatru stworzonego przez polskich jeńców.

Szerzej o tym w wydawanej właśnie książce „Gdynia Fedorowiczów”.
Janusz do tego był także wykładowcą sopockiej Wyższej Szkoły Ekonomicznej. Kiedy dostał decyzję o wysiedleniu, o tym ostatnim „szczególe” zapomniano. W efekcie nadal wykładał w WSE, dojeżdżając do niej z Warszawy!
Swoją drogą, już w PRL postawiono pomnik żołnierzom II MPS, ich imieniem nazwano ulicę, a o powojennych losach tych żołnierzy, m.in. Janusza Fedorowicza, wolano zapomnieć.
Takich przykładów można by podawać wiele. Na koniec jednak chciałbym wrócić do radnego Czerwienia, tak dzielnie tokującego za wysiedleniem z Gdyni „elementu pasożytniczego”. Swoją „pozycją” nie nacieszył się długo. Przyłapany na systematycznych kradzieżach darów z UNRRY wylądował w więzieniu.



![[wideo, foto] 60 lat minęło jak jeden dzień…](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/10/SAM_3232-218x150.jpg)
![[wideo] Sho[r]t: Wyjaśnienie uspokajające ws. pokazu spektaklu „Moby Dick” w Gdyni](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/10/wieloryb_n-218x150.jpeg)


![[wideo, foto] Męskie granie, czyli można bez miłości](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/10/DSC05287-kopia-218x150.jpg)
![[foto] Koncert „Diamentowa Scena – 60 lat Studium Baduszkowej”](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/10/SAM_3682-218x150.jpg)
![[foto, wideo] Wernisaż wystawy „Baw się abstrakcją” w Poznaniu](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/09/2-218x150.jpg)
![[wideo, foto] Partytura słyszalności, czyli „Zakonnica w przebraniu” w Gdyni](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/09/zak1-218x150.jpg)

![[wideo] BAZAR Inicjatyw Społecznych: Polskie Stowarzyszenie Pasjonatów Kowalstwa](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/07/kowale-218x150.jpg)
![[wideo] BAZAR Inicjatyw Społecznych: mówi Cyprian „Cypis” Ożóg-Orzegowski](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/07/orzegowskimale-218x150.jpg)


![[foto] Świat jak zielnik. Natura w sztuce od XVII do XXI w. CKZ w Poznaniu](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/09/swiat-jak-zielnik-b24-218x150.jpg)
![[foto] No limits](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/08/SAM_6474-218x150.jpg)