Recenzja najnowszej premiery Teatru Muzycznego im. Danuty Baduszkowej w Gdyni.

Teatr Muzyczny przy Placu Grunwaldzkim rozpoczął sezon od „skandalizującej” historii Deloris Van Cartier, która podejmuje wyzwanie i stawia na siebie, bazując na intuicji i uroku osobistym. Zdeterminowana bohaterka zaraża innych otwartością, odwagą i przyzwoleniem na łamanie tych zasad, które po prostu złamać trzeba. I jak to bywa w musicalach, nic nie jest naprawdę i wszystko może być na serio. Tym razem najbardziej na serio było to, czego zabrakło – słyszalności.

Wielu, chociaż coraz mniej, widzów, idąc do teatru, ma jakieś wyobrażenia czy oczekiwania względem spektaklu. Większość szuka rozrywki skrojonej na miarę czasów, w jakich przyszło nam żyć. Teatr Muzyczny to rozrywka na artystycznym poziomie, premiery na dużej scenie odbywają się raz-dwa razy do roku (raczej raz), a liczba zatrudnionych osób to średniej wielkości przedsiębiorstwo. Biorąc w Polsce na warsztat amerykański hit, zapraszając do współpracy specjalistów, właściwie wszystko powinno się udać, ale… nie musi.

Plusów jak zwykle jest dużo

Paweł Aigner z dużą estymą wyrażał się na próbie medialnej o swobodzie scenicznej aktorów, ich umiejętnościach i ograniu, zachwycał się również kompozycją musicalu, opartego na współgraniu wielu elementów. O swojej pracy w Muzyku mówił jak o kolejnej lekcji w tej niełatwej dla reżysera dramatycznego formule, określając swoją rolę jako usługową. I wszystko, co mówił, prawdą jest, a zespół aktorski TM w Gdyni wykazał się po raz kolejny swoim niepodważalnym profesjonalizmem.

wideo: Teatr Muzyczny w Gdyni, Zakonnica w przebraniu: mówi Paweł Aigner

„Zakonnica w przebraniu” w mieście z morza i marzeń opiera się przede wszystkim na komizmie sytuacyjnym, ale także postaci, mniej na komizmie werbalnym. Oto pewna siebie, atrakcyjna kochanka gangstera i piosenkarka, ocierając się o śmierć, trafia przez komisariat z byłym admiratorem, do klasztoru sióstr, który chyli się ku upadkowi lokalowo-finansowemu. Ojciec O’Hara, poddając się bez sprzeciwu komercjalizacji przestrzeni sakralnej, wynikającej z rachunku zysku i strat, towarzyszy siostrom w ich misji i to on namaszcza koncepcję schronienia w klasztorze Deloris jako Marię Klarencjusz. Izolacja głównej bohaterki jest tylko pozorna, ponieważ pozwala sobie ona nie tylko na wędrówkę do baru, ale także na peregrynację swoich poglądów na grunt sakralny. A grunt ten okazuje się podatny na wpływy. Siostry nie tylko dowiadują się, że śpiewać każdy może, ale również tego, że każda z nich ma szansę na nieskrępowane poczucie szczęścia na drodze, którą wybrała. Naiwność, żeby nie rzec – dziecinność i jednocześnie powaga „klauzurówek” okazują się przysłowiowe i to znaczenie ułatwia sprawę wszystkim. Przy okazji okazuje się, że nauki nie idą w las, bo główna bohaterka łączy nabytą w szkole katolickiej wiedzę z tupetem nabytym w showbiznesie. Finał przynosi uwolnienie – klasztor przetrwa próbę czasu, siostry okazują się ogarniętymi, przestępców dosięga palec sprawiedliwości, a szczęście jest na wyciągnięcie… wniosków.

W gdyńskiej inscenizacji, oprócz wiodącej roli Karoliny Trębacz jako przebranej zakonnicy vel Deloris Van Cartier, szczególną uwagę zwróciły jeszcze Alicja Piotrowska jako Matka Przełożona (grająca subtelnie, miękko, powściągliwie, urzekając śpiewem) i Julia Duchniewicz jako postulantka Maria Robert (wpisując się śpiewająco w niezbadany świat powołania natchnionego chwiejną, dziewczęcą naiwnością). W rolach męskich wyróżniał się i był entuzjastycznie oklaskiwany Artur Drobnik (Blanik) w roli konfrontacyjnego TJ-a, który pokazał szeroki wachlarz umiejętności wokalnych i ruchowych. Sama koncepcja reżysera, aby wprowadzić na scenę męskie postaci charakterystyczne, była bardzo dobrym zabiegiem. Idealnie skrojony Ojciec O’Hara dla Tomasza Więcka przyniósł oczekiwaną radość sceniczną dla niego, ale także smakowitą przyjemność dla widzów. I na koniec papież… przypominający Tego papieża – „pozamiatał”. Jak widać, potencjał Mirosława Niebodajewa doczekał się ujawnienia, czyli wystarczy być (uśmiech).

wideo: Teatr Muzyczny w Gdyni, Zakonnica w przebraniu: fragment spektaklu (próba medialna)

Scenografia Wojciecha Stefaniaka była nienachalna, skrojona na miarę estetyzującej koncepcji scenicznej, funkcjonalna przy okazji. Podobne określenia można przypisać wizualizacjom Adama Kaufholda. Kostiumy w koncepcji Magdaleny Gajewskiej chciałoby się, aby były bardziej wystrzałowe, jak w przypadku ostatniej kreacji Tomasza Więcka, ale brokatowy materiał i stylówa na lata 70. także zrobiły swoje.

Czas na minusy

Można mieć zastrzeżenia wyjściowo do tego musicalu w kwestii braku uwspółcześnienia, tempa (szczególnie w pierwszym akcie) czy orkiestracji, ale zasadniczo w Gdyni wszystko sprowadziło się do trudnego odbioru związanego z akustyką. Do czasu zamontowania nowego nagłośnienia wielu widzów miało swoje preferencje, gdzie usiąść, aby mieć dobry odbiór wokalnych partii, zarówno solistów, jak i przy zbiorówkach. Premiera „Zakonnicy w przebraniu” była bardzo nieudanym sprawdzianem dźwięku, a widz został zmuszony do domyślania się słów i nawet tłumaczenie na angielski niewiele pomogło, ponieważ wielokrotnie nie było w tempie gry scenicznej. Niestety, także partie solowe i niektóre dialogi nie były zrozumiałe.

Wydaje się, że w obecnych czasach, kiedy uzasadnione są inwestycje w dobry sprzęt, trzeba zainwestować również w inżyniera/technika dźwięku, który w precyzyjny sposób przygotuje/rozpisze konkretny tytuł do percepcji w konkretnej przestrzeni. Inaczej cały wysiłek tylu osób może minąć się z celem, jakim jest oddanie idealnie skrojonego przedstawienia. Cytując słowa tłumacza „Zakonnicy”, Jacka Mikołajczyka – aby widza „wziąć do nieba”.

Jak się okazało w Gdyni, film „Sister Act” z 1992 r. z niezapomnianą Whoopi Goldberg w roli przebranej zakonnicy, na podstawie którego powstał musical, jest nie do podrobienia i zapomnienia. Charakterystyczna artystka z vis comica to porcja śmiechu i łez, na jaki musical z historią, jaką wówczas opowiedziała, zasługuje. Oby energia dźwięku uwolniła się także w Teatrze Muzycznym w Gdyni – „Raise Your Voice”!

Uzyskane korzyści: bezpłatna akredytacja + program

wideo: Zakonnica w przebraniu w Teatrze Muzycznym w Gdyni: premierowe oklaski i ukłony

Zakonnica w przebraniu, Teatr Muzyczny im. Danuty Baduszkowej w Gdyni. Reżyseria: Paweł Aigner, przekład: Jacek Mikołajczyk, kier. muzyczne: Dariusz Różankiewicz, choreografia: Karolina Garbacik, scenografia: Wojciech Stefaniak, kostiumy: Magdalena Gajewska, przygotowanie wokalne: Agnieszka Szydłowska, Dominika Kurdziel, reżyseria światła: Bartosz Zalas, projekcje: Adam Kaufhold, reż. dźwięku: Mariusz Fortuniak, Maciej Chłopecki, Piotr Rak. Obsada: Karolina Trębacz (Deloris van Cartier), Alicja Piotrowska (Matka Przełożona), Ewa Walczak (Maria Patryk), Julia Duchniewicz (Maria Robert), Magdalena Smuk (Maria Łazarz), Krystyna Wodzyńska (Maria Teresa), Sebastian Wisłocki (Jackson Curtis), Szymon Reszka (Eddie Souther), Artur Drobnik (TJ), Maciej Podgórzak (Joey), Mateusz Sawiel (Pablo), Tomasz Więcek (Ojciec O’Hara). Premiera na Dużej Scenie, 5 września, 2026; czas trwania 2 h 45 min, z jedną przerwą.