Dariusz Olejniczak dotkliwie przypomniał o jednym z wielu zapomnianych tematów. Do NOMUSa czas wrócić. Na razie trochę tylnymi drzwiami, ale na tym tematu nie zakończymy.

Miejskie kung-fu: Duch NOMUS krąży w internecie

W zbiorowej świadomości, zwanej opinią publiczną, Nowe Muzeum Sztuki (Oddział Muzeum Narodowego w Gdańsku w budowie) zaistniało tylko raz, przez kilka dni. Było to w czerwcu ubiegłego roku, kiedy świat obiegła informacja, że Gdańsk zakupił na potrzeby powstającej kolekcji sztuki nowoczesnej rydwan za kwotę 147 600 zł. Dziś o rydwanie co niektórzy wciąż pamiętają, ale o miejscu, którego ozdobę ma stanowić, pamięta już mało kto.

Tymczasem Nowe Muzeum Sztuki, skrótem zwane NOMUS, podobno buduje się nadal, a kolekcja być może wzbogaca się systematycznie. Piszę „być może”, bo do tzw. opinii publicznej niewiele informacji na ten temat napływa. Gdyby ktoś chciał dowiedzieć się czegoś więcej, to może mieć trudności. Owszem, istnieje strona internetowa NOMUS-a (NOMUS-u?). Niestety jest tak nieaktualna, że aż wściekłość bierze. Na stronie głównej informacja o naborze prac do kolekcji. Nabór zakończył się wedle publikowanej treści 31 grudnia 2019 roku. W zakładce „blog” trwa niezmiennie tekst pod tytułem „Kolejna faza remontu naszej siedziby”. Poza tym, w menu strony znajdziemy taką zakładkę jak „zbiory” – tu umieszczono fotografie i informacje o zakupionych dotąd dziełach. Czy to zestawienie jest pełne i aktualne – nie wiemy. Raczej nie, bo brak w nim choćby wspomnianego wyżej rydwanu.

Zbieramy, i co dalej? Dyskusja o kolekcji NOMUS, 2/8/19

Zobacz także: Playlista NOMUS (9 filmów od 2017)

Kolejna jest zakładka „o nas”. Wypełnia ją krótka informacja. Oto jej treść:

„Nowe Muzeum Sztuki NOMUS jest projektem nowego oddziału Muzeum Narodowego w Gdańsku zajmującego się sztuką XX i XXI wieku. Naszą ambicją jest stworzenie placówki wystawienniczej, edukacyjnej i badawczej, która odpowie na potrzeby naszej publiczności i wyzwania, jakie stawia sztuka naszych czasów. Wierzymy, że zadaniem sztuki jest zmieniać to, czego się po niej spodziewamy, więc będziemy podążać za tą zmianą. Nie mamy jeszcze siedziby, dlatego w najbliższym czasie będziemy pojawiać się w innych oddziałach Muzeum Narodowego w Gdańsku i zaprzyjaźnionych instytucjach, także poza Gdańskiem i Pomorzem”.

Czy gdzieś się pojawiają (i kto konkretnie, w jakiej formie?) – ja nie wiem, ale może ktoś wie.

Jest oczywiście, a jakże, zakładka pod nazwą „manifest”. Bo przecież skoro jest sztuka, to i manifest być musi. Treść owego manifestu jednych zachwyci, innych znudzi – to już kwestia osobistych preferencji. Podsumowując, to tyle, jeśli chodzi o stronę internetową gdańskiego NOMUS-a (NOMUS-u?).

Są jeszcze social media, których zasięgi na 24 lutego podaję:

Twitter: 111 obserwowanych, 45 obserwujących, ostatni wpis z października 2018 roku.

Instagram https://www.instagram.com/nomus.gdansk/: 1065 obserwujących, 771 obserwowanych. Ostatnie zdjęcie sprzed 50 tygodni (wszyscy wiemy, że rok to 52 tygodnie).

Drugi profil na Instagramie https://www.instagram.com/nomusgdansk/ (na ten pierwszy kieruje link ze strony internetowej NOMUS, na ten drugi natknąłem się via Facebook. Po co dwa profile?): 700 obserwujących, 584 obserwowanych. Tu ostatnia informacja datowana jest na 7 lutego tego roku. Który z dwóch profili jest aktualny, oficjalny, właściwy?

Vimeo: szkoda gadać.

Isuu.com: szkoda gadać tym bardziej.

Na Facebooku (2 599 lubi to, 2 712 obserwuje) jest jako tako, co jakiś czas, poza treścią ogólnoartystyczną ze świata (dużo linków do anglojęzycznych treści, bo przecież wiadomo, że miłośnicy sztuki współczesnej jak jeden mąż i jedna żona, angielski znają powszechnie i dogłębnie), pojawiają się zdjęcia z remontowanej siedziby. Nie za dużo tych zdjęć i nie za często, żeby użytkowników nie epatować nowościami.


Dlaczego o tym w ogóle piszę? Bo przy okazji wizyty w Zielonej Bramie (Odział Muzeum Narodowego w Gdańsku) i oglądania wystawy artystów polskich z lat 20-30 minionego stulecia, zauważyłem w kasie płachtę papieru, złożoną w kilka stron (cena egzemplarza 5 zł), opatrzoną dużym nadrukiem NOMUS, datowaną na ubiegły rok i zawierającą garść informacji o tej instytucji z manifestem na czele. Płachta sygnowana jest numerem 1, co sugeruje, że numerów będzie w przyszłości więcej. Niestety, na razie to niespełniona obietnica.

Tak w skrócie wygląda obieg informacyjny nowej placówki muzealnej, która powstaje w Gdańsku. Strach pomyśleć, jak wygląda jej pozostała dokumentacja…

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here