Komentarz Małgorzaty Jaworskiej w dyskusji zapoczątkowanej przez Dariusza Olejniczaka

Dariusz Olejniczak, Miejskie kung fu: „Koniec historii” po gdańsku

Historia to nie dziwka

Jakkolwiek często bywa wykorzystywana – zwłaszcza w służbie propagandy.

Wydaje mi się jednak, że w przededniu ważnych rocznic (podpisania Porozumień Sierpniowych i wybuchu II wojny światowej) nie o historię w istocie chodzi, ale o pamięć. Historia trwa – i utrwala się w źródłach i dokumentach wszelkiego rodzaju. Z pamięcią rzecz się ma zgoła inaczej.

Każdy z nas ma swoją pamięć. I opierając się na niej, buduje swoją tożsamość. Tak powstaje pamięć jednostkowa, zwana autobiograficzną. Prócz niej istnieje pamięć kolektywna, zbiorowa, która dotyczy całej społeczności. Na jej fundamencie powstaje poczucie zbiorowej tożsamości, a także poczucie wspólnoty, czyli tego, że coś nas łączy – wspólne dzieje, wspólne doświadczenia i wspomnienia, które tych doświadczeń dotyczą.

Historii nie można zmienić – to, co się wydarzyło, już się wydarzyło. Pamięcią zaś można manipulować, i to na rozmaite sposoby, niekoniecznie złe i nikczemne.

Oczywiście, historię różnie się przedstawia – wystarczy porównać podręczniki szkolne z ostatnich kilkudziesięciu lat. Na przykład ludzie z mojego pokolenia dowiadywali się, że wojna domowa w latach czterdziestych w Polsce była „walką o utrwalenie władzy ludowej”. Teraz dzieciaki słyszą o „żołnierzach wyklętych” i o ich daremnych próbach ocalenia polskiej suwerenności. Kiedyś za napisanie na murze słowa „Katyń” można było wylecieć ze szkoły (dawni uczniowie oliwskiej „piątki” być może to pamiętają). Dziś… No właśnie, jak się wykorzystuje historię dzisiaj?

W sytuacji ostrych konfliktów światopoglądowych czy kulturowych aktywność socjotechników wszelkiego autoramentu wzrasta. I tu widać jak na dłoni manipulowanie  pamięcią, tą zbiorową. Skonfliktowane strony bowiem tworzą odmienne wersje zbiorowej pamięci, mimo że dotyczy ona tych samych faktów historycznych. Czy zatem chodzi tu o historię? Nie sądzę.

Niepodobna pamiętać o wszystkim, co się wydarzyło, dlatego też członkowie danej społeczności zwykle się umawiają między sobą, które fakty, postacie i zdarzenia ze swych dziejów chcieliby upamiętnić i w jaki sposób. Tak powstają pomniki, muzea, tablice pamiątkowe oraz inne formy reprezentacji ważnych zdarzeń. Ponadto organizuje się rozmaite uroczystości rocznicowe. Pamięć przeszłości można i należy pielęgnować. Ale nie powinno się jej używać jako narzędzia do osiągania doraźnych celów politycznych. I nie wolno jej zawłaszczać – to dobro wspólne.

*Tytułową frazę zapożyczyłam – takie miano bowiem nosi antologia tekstów Pawła Jasienicy, znakomitego historyka i eseisty. Oprócz niego na moje myślenie o historii Polski znacząco wpłynął także Jerzy Jedlicki (Jakiej cywilizacji Polacy potrzebują) oraz Jan Józef Lipski (Dwie ojczyzny, dwa patriotyzmy). Bezpośrednią inspirację do rozważań o pamięci zaś czerpałam z prac Tomasza Maruszewskiego (Pamięć autobiograficzna i Gdzie się podziewa nasza pamięć?) i Paula Connertona (Jak społeczeństwa pamiętają).

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here