Relacja z festiwalu Wisłoujście

Zabytkowa twierdza w Gdańsku – miejsce, w którym po raz kolejny odbył się Festiwal Wisłoujście. Letnie święto muzyki wzbudziło w zeszłym roku bardzo duże zainteresowanie i pozytywny odbiór, co zaowocowało w trakcie nowej edycji wysokim poziomem zarówno pod względem programu, jak i samych możliwości w zaaranżowaniu przestrzeni.

Fot. Wojtek Rojek

Zza sceny w Raju

Obecną edycję mogłam obserwować nie tylko jako dekoratorka, ale również pod kątem wsparcia organizacyjnego. Przede wszystkim warto napisać o świetnej przestrzeni dla artystycznych poczynań, można było bawić się na czterech scenach: w Twierdzy, na leśnej scenie Raj, w mrocznych Kazamatach dla koneserów  ostrzejszych dźwięków oraz na nowej scenie Szaniec.

Nasza ekipa zajęła się tak jak w roku zeszłym „rajską przestrzenią”, co mnie osobiście bardzo ucieszyło, zarówno pod kątem przyjemnych i relaksujących elementów muzycznych, jak i możliwości, jakie daje leśna sceneria dla artysty.

Jak było?

Specjalne strefy ponownie oferowały relaks na różnego rodzaju hamakach, odpoczynek na kanapach lub wygodnych poduchach wśród przyrody, przed deszczem chroniły katakumby, lochy lub stworzone w Raju dla uczestników namioty tipi. Na szczęście w tym roku deszczu zbyt wiele się nie pojawiło.

Historyczna przestrzeń pozwala na wiele kreatywnych działań. Instalacje i prace artystyczne w połączeniu z odpowiednim oświetleniem sprawiły, że ta lokalizacja stała się magiczna, jak z bajki, a kropką nad i były dodatkowe warsztaty, malowanie twarzy oraz pokazy tańca z ogniem.

Osobiście mogę dodać, że cenię sobie czystość i dbałość o bezpieczeństwo wszystkich prac przez główną szefową naszej „leśnej strefy” Sarę Stimę. Motywem przewodnim festiwalu w tej części była zorza polarna. Ta kolorystyka idealnie wpasowała się w otoczenie. W trakcie obu dotychczasowych edycji artyści szczególnie angażowali się w przetwarzanie i wykorzystywanie lasu jako medium i tworzywa.

Trudno porównywać poprzedni rok do obecnego, obie edycje były zrealizowane na wysokim poziomie, ale artystycznie tworzyły zupełnie inny świat. W poprzedniej edycji położono nacisk na rzeźbę i instalacje przestrzenne z nici lub wiszące na nich, które ozdabiały drzewa. W tym roku pojawiło się również dużo prac nawiązujących do Land Artu i dekonstrukcji, powstało wiele ciekawych prac z niepotrzebnych i zniszczonych elementów.

Fot. Adrian Piotrowski, stół z żywicy i płyt CD – praca M. Wosztyl

Wisłoujście, jako inicjatywa czołowych polskich klubów muzycznych, na pewno jest wykwintnym daniem dla wszystkich miłośników muzyki elektronicznej. Dla mnie najważniejsze w zdarzeniu jest artystyczne spotkanie z naturą i zabytkową architekturą, co stanowi o wyjątkowości Wisłoujścia.

Magda Wosztyl


Instalacja Andżeliki Sobczak. Fot. Magda Wosztyl
Oczy przy Jaźni- dyplom ASP M. Wosztyl Fot. M. Wosztyl
Fot. Wojtek Rojek


Fot. Zuzanna Sosnowska

Festiwal Wisłoujście 2019, 9-10 sierpnia 2019

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here