W przypadku Gdańska historia stała się narzędziem tępym niczym cep, którym okładać można przeciwników politycznych i ideologicznych. Efektem tego okładania (którego już nikt nie zatrzyma) będzie nie tylko pogłębiający się podział społeczności lokalnej, mieszkańców miasta i całej Polski. Będzie nim również koniec historii, jednak nie w tym „klasycznym” znaczeniu wieszczonym przez Fukuyamę.

Miejskie kung fu: „Koniec historii” po gdańsku

Dariusz Olejniczak

1. W rocznicę podpisania porozumień sierpniowych władze NSZZ „Solidarność” oraz przedstawiciele Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego ogłoszą powołanie w Gdańsku Instytutu Dziedzictwa „Solidarności”. Odnosząc się do tych zapowiedzi, dyrektor Europejskiego Centrum Solidarności Basil Kerski, wydał krytyczne wobec tej inicjatywy oświadczenie.

2. Prezes Stowarzyszenia Godność, Czesław Nowak, napisał list do prezydent Gdańska Aleksandry Dulkiewicz. Informuje w nim, że nie skorzysta z zaproszenia na organizowane przez władze Gdańska obchody 39. rocznicy Sierpnia ’80, a także 80. rocznicy wybuchu II wojny światowej. Aleksandra Dulkiewicz oświadczyła natomiast, iż nie ma w planach udziału w symbolicznej uroczystości inaugurującej powstanie Muzeum Westerplatte i Wojny 1939.

3. Radni Gdańska z klubów Koalicji Obywatelskiej i Wszystko dla Gdańska głosowali przeciwko uchwale upamiętniającej Polaków z Wolnego Miasta Gdańska – ofiary wojny, obrońców Poczty Polskiej, żołnierzy z Westerplatte. Projekt takiej uchwały złożyli radni PiS, którzy wcześniej sprzeciwiali się uchwale potępiającej przejęcie przez państwo części terenu Westerplatte należącej dotychczas do miasta.

O tym, kto, przeciw komu, dlaczego i z jakim skutkiem, toczy spory w Gdańsku, wiemy całkiem sporo. Jeśli dodamy do tego rozgrywający się już trochę w tle, konflikt byłych i obecnych władz Muzeum II Wojny Światowej o kształt i wymowę ekspozycji w tej placówce oraz wciąż gorącą kłótnię o sposób postrzegania okresu funkcjonowania Wolnego Miasta Gdańska przez władze miasta (patrz punkt 3.) – to mamy z grubsza zarysowane pole konfliktu. Tym polem jest historia.

W politycznych dziejach Polski (i nie tylko) nie jest to nowość. Historia była, jest i jeszcze nie raz będzie orężem i polem konfliktu zarazem. Tu stronami konfliktu są władze lokalne (miejskie) i władze centralne (rząd). Żołnierzami, przede wszystkim lokalni samorządowcy. To smutne, tym bardziej, że zacięty bój toczy się na użytek i w imieniu dwóch wielkich obozów politycznych i ich liderów.

Z pewnością nie bez znaczenia jest, kto te konflikty wywołał i nakręca. Na pewno istotne, kto w tych sporach ma rację. Poza wszystkim jednak, ważna jest lekcja historii, w jakiej właśnie uczestniczymy, czy tego chcemy, czy nie. Owa lekcja uczy nas, że historia to sztuka interpretacji źródeł i faktów, a w sztuce tej nie obowiązują żadne zasady. Jakby tak się zastanowić – chyba wiemy to już od dawna. Podobnie, jak i to, że wobec konfliktu politycznego historia jest bezsilna i pozbawiona poznawczego, obiektywnego znaczenia.

W przypadku Gdańska historia stała się narzędziem tępym niczym cep, którym okładać można przeciwników politycznych i ideologicznych. Efektem tego okładania (którego już nikt nie zatrzyma) będzie nie tylko pogłębiający się podział społeczności lokalnej, mieszkańców miasta i całej Polski. Będzie nim również koniec historii, jednak nie w tym „klasycznym” znaczeniu wieszczonym przez Fukuyamę. Historia kończy się na naszych oczach, ponieważ przestaje być magistra vitae. Przestaje być wartością ideową, spajającą (naród, społeczność, społeczeństwo – do wyboru wedle ideowej afiliacji). Przestaje być wspólnym punktem odniesienia.

I znowu – niby nic nowego, niby to wszystko już znamy. Tyle że dzieje się to w Gdańsku – mieście, które jest historią. Oczywiście, Gdańsk, nawet pozbawiony znaczeń i kontekstów historycznych, rozpoznawalnych i powszechnie uznanych kodów, przetrwa jako ludzkie skupisko. Będzie miał znaczenie gospodarcze, polityczne, strategiczne. A nawet może stać się swego rodzaju ciekawostką turystyczną. Wprawdzie już nie jako „kolebka Solidarności”, ale jako miasto, w którym „spieprzyliśmy wszystko”. Szkoda tylko, że nie przetrwa nic z tego, co było ważne dla naszych poprzedników. O co toczył się ich życiowy bój i trud. To będzie koniec historii nie tylko dla nas, to będzie koniec ich historii.

foto: https://pl.wikipedia.org/wiki/Plik:Gdansk_z_gory.jpg

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here