135. urodziny Stanisława Ignacego Witkiewicza w Teatrze Rondo – wieczór iście ekscentryczny…

Tradycyjnie od wielu lat słupski Teatr Rondo urządza urodziny Witkacego w formie „wieczorów ekscentrycznych” i zdaje się, że tegoroczny, „okrąglejszy” jubileusz, zachwyciłby nawet samego Mistrza.

24 lutego od samego rana Słupsk świętował urodziny Stanisława Ignacego Witkiewicza. Liczne wydarzenia kulturalne przygotowywały do ekscentrycznego wieczoru, którego punktem kulminacyjnym był spektakl „Mózgi w słoiku” (reż. Mateusz Szemiel) – przedstawienie dyplomowe studentów Wydziału Lalkarskiego Akademii Sztuk Teatralnych w Krakowie (opieka pedagogiczna: prof. dr hab. Anna Twardowska).

Seans poprzedził wykład prof. dr hab. Moniki Jaworskiej-Witkowskiej pt. „Witkacy Podejrzany”, którego wielowymiarowa struktura tworzyła abstrakcyjną fasadę sensów zbudowaną z kulturowych i filozoficznych kontekstów, bogatą w ornamenty z powidoków sztuki Witkacego. To niecodzienne wydarzenie, niezwykle ciekawy performans, wyprowadził urodzinowych gości poza granice realizmu i związków przyczynowo-skutkowych, stwarzając  doskonały intelektualnie klimat do dalszych obchodów.

„Witkacy Podejrzany” prof. dr hab. Moniki Jaworskiej-Witkowskiej

Kolejnym ważnym punktem programu był poczęstunek dla gości serwowany przez demoniczną bufetową, serwującą menu stworzone na podstawie tzw. „Szkiców barowych” Witkacego. Były więc, jak na urodziny przystało, szampan i tort, ale też jajka w majonezie, parówki oraz kanapki.

Najedzeni, i wciąż nienasyceni goście, zmierzając pod rękę z gospodarzem w kierunku uwolnienia się od „uczuć życiowych” np. głodu, stawali się widzami, na jakich zależało Witkacemu. Dopiero wśród tak nastrojonych gości przedstawienie można było zacząć…

Z okazji 135. urodzin Stanisława Ignacego Witkiewicza – wielbiciela i geniusza intelektu, mieliśmy okazję zobaczyć spektakl „Mózgi w słoiku” (adaptacja Mateusz Szemiel) na podstawie „Pragmatystów” (1919) – pierwszego dramatu Witkacego konstruowanego w oparciu o założenia Czystej Formy.

Filozofia estetyczna Stanisława Ignacego Witkiewicza opierała się na kategorii przeżycia metafizycznego, którego istota jest ciężka do uchwycenia w leksykalne ramy. W koncepcji Witkiewicza „przeżycie metafizyczne” to efekt, który, tak jak w tym przypadku, pięknie wybrzmieć może tylko w teatrze. Zatem ciężko, i chyba próżno, opisywać to, co w założeniu ma funkcjonować „jak mózg wariata na scenie”, dlatego, odwołując się do pism samego Witkacego oraz objaśnień reżysera, spróbujemy choć trochę uchwycić ten obłok wrażeń.    

Zgodnie z intencją autora „Pragmatystów” spektakl „Mózgi w słoiku” został przygotowany w konwencji Czystej Formy, która „przezwyciężając materiał życiowy, czyni pretekst do napięć kierunkowych i dynamicznych i dla zabarwień jakościowych, tworząc oderwane konstrukcje formalne”.[1]

Czy jesteś gotów na pewne doświadczenie myślowe? – pyta, a może nawet ostrzega reżyser, jeszcze przed premierą.

Mózgi w słoiku: Michał Kucharski, Łukasz Zubrzycki

Spektakl „Mózgi w słoiku”, według koncepcji dzieła Romana Ingardena, ma charakter intencjonalny, zaś w warstwie przedmiotów przedstawionych nawiązuje do tekstu filozofa Hilarego Putnama „Mózgi w naczyniu”. Powstały u końca XX wieku koncept, eksperyment ontologiczny, polegał na umieszczeniu mózgu w naczyniu i podłączeniu go do aparatury stymulującej odbieranie bodźców. Za pomocą impulsów elektrycznych naukowiec lub sama maszyna generują złudzenia istnienia osób, przedmiotów oraz wspomnień, wrażeń i doświadczeń, które odbiera odizolowany, zanurzony w cieczy mózg.  Odbierane wrażenia, których spektakl „Mózgi w słoiku” jest konkretyzacją, dają iluzję rzeczywistości i zacierają granicę między fizyczną a metafizyczną formą istnienia.

Forma przedstawienia jest krótka i intensywna. Zastanawiający się nad ontologią dzieła reżyser, wykorzystuje koncepcje Witkacego, Ingardena i Putnama uparcie i skutecznie przekonując nas, że „wszystko co jest wokół Ciebie to czysta iluzja, fikcja, świat całkowicie zmylony przez Twój własny mózg”.

Gdzie jest granica i po której stronie leży prawda? Widz zastanawia się jeszcze długo po spektaklu.

Prosta scenografia (Anna Adasiak) złożona z „elementów istotnych” a sugestywnych, odsłania pełne zaplecze kulturowych tropów. Wszystko dzieje się w kącie pokoju i „rozgrywa

się na styku ścian, tak jak na styku logiki i abstrakcji, na styku zdrowia i choroby psychicznej, na styku życia i śmierci, na styku mary sennej, halucynacji i rzeczywistości”.

Dodatkowo efekt niesamowitości potęgują lalki budzące grozę (Anna Adasiak), psychodeliczne dźwięki (Przemysław Michalak), światła oraz animacje; spektakl ma swój wyczuwalny rytm i puls. Wszystkie te elementy oraz w pełni profesjonalne podejście do sztuki aktorskiej (Michał Kucharski, Łukasz Zubrzycki) prowadzą widza coraz głębiej, coraz dalej, na skraj tej krainy. 

A może to co innego? Może wystarczy się obrócić w drugą stronę? Wyjść z kąta, w którym stoimy tyłem?   

Foto za Facebookiem Teatru Rondo

24.02/135. urodziny Witkacego – zobacz program


[1] S. I. Witkiewicz, O Czystej Formie

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here