Recenzja spektaklu Teatru Tęcza w Słupsku.
Nieczęsto bywam w teatrze lalek, dlatego pewnie zastanawiałam się, jak można zrealizować tam „Mistrza i Małgorzatę” – tak obszerną i wielowątkową powieść, w dodatku na tak małej scenie. Po obejrzeniu spektaklu w reżyserii Chakchi Frosnokkersa w Teatrze Tęcza w Słupsku stwierdzam, że teatr lalek to chyba najlepsze miejsce do wystawiania tego arcydzieła Michaiła Bułhakowa. Premiera odbyła się już we wrześniu, jednak sala w Tęczy wciąż się zapełnia i nic dziwnego, bo ta inscenizacja robi po prostu niesamowite wrażenie.
Wyobraźnia reżysera, scenografia, kostiumy, lalki, muzyka, światła i oczywiście aktorzy – ich ruch i charakteryzacja oraz przerysowana charakterystyka, na czas spektaklu przenoszą widza w zupełnie inny wymiar czasoprzestrzeni; tworzą spektakl oniryczny, obejmujący dodatkowe wymiary – zupełnie jak w powieści.
Przedstawienie ma charakter metafizyczny i już pomysł rozwiązania pierwszych scen – początek powieściowych wydarzeń, daje nadzieję na wyjątkowo interesujące wydarzenie teatralne. Rzeczywiście na pierwsze dreszcze nie trzeba długo czekać – scena rozmowy Jezusa z Poncjuszem Piłatem jest mistrzostwem – w pomyśle i w wykonaniu. Scena, która de facto rozgrywa się między dwiema postaciami u Frosnokkersa angażuje niemal wszystkich grających aktorów. Ogromne, pomysłowo skonstruowane, perfekcyjnie poruszane widmo Hegemona i malutka kukiełka Jezusa, ale przede wszystkim ich głosy i światło, nadają tej scenie charakteru snu, ale i przypowieści, wielkiej metafory, tajemnicy. Oglądając, a właściwie przeżywając tę scenę, równolegle wybiegam w przyszłość i „boję się”, co będzie się działo na balu u Wolanda… Zawodu oczywiście nie było – jest to jedna z lepszych scen, wśród wielu, wielu wspaniałych (jak choćby scena w domu wariatów czy lot Małgorzaty nad miastem).
Jak udowodnił Chakchi Frosnokkers „Mistrz i Małgorzata” z powodzeniem może być wystawiany w teatrze lalek, gdyż stosowane tam niesamowite acz proste rozwiązania – realizujące dziecięcy geniusz pomysłowości, pozwalają na płynną zmianę czasu i miejsca wydarzeń. Na przykład słynna scena w mieszkaniu nr 50 w Tęczy zrealizowana przy użyciu scenografii zrobionej z kartonowego arkusza, tworzy efekt trójwymiarowej przestrzeni i daje spojrzenie na wnętrze pokoju z kilku stron. Ten element scenografii – jeden z pośród wielu genialnych w swojej prostocie i wyrazistości przekazu, niemal dosłownie przenosi widza do mieszkania dyrektora Teatru Varietes. Zmiany scenografii to kilka niezauważalnych wręcz ruchów, dzięki czemu widz czuje się zupełnie jak bohaterowie Bułhakowa, którzy w mgnieniu oka przenosili się w zupełnie inne miejsca.

Współobecność lalek, z których każda ma inny charakter wyrażony w fizjonomii (wspomnę choćby lalkę doktora w zakładzie psychiatrycznym, którego zniekształcona twarz pokazuje, że lubi się przytulać do pielęgniarek), a które na scenie grają na równi z aktorami oraz płynnie zmieniająca się scenografia – bajkowa acz realistyczna, tworzą przestrzeń do działania wyobraźni widza, zmieniają konwencję odbioru. Po prostu, wydarzenia baśniowe są przedstawiane w sposób baśniowy.
Spektakl na tej malutkiej scenie robi niesamowite wrażenie, a aktorom należą się wielkie brawa – wydaje się, że świetnie zrealizowali reżyserską wizję.
Postawny i wysoki Daniel Lasecki bardzo dobrze pasuje do roli Wolanda. Świetna, choć trochę zredukowana kreacja Behemota (Izabela Nadobna-Polanek) zaskakująco uzupełnia się z rolą, jaką w spektaklu gra Ilona Zaremba, której duże uznanie należy się m.in. za zręczne poruszanie się na kilkunastocentymetrowych szpilkach. Zresztą cały zespół Teatru Tęcza wypadł świetnie: Anna Rau (Małgorzata), Joanna Stoike- Stempkowska, Iwo Bochat (Mistrz), Maciej Gierłowski. Osobne wyróżnienie należy chyba przyznać Mikołajowi Prynkiewiczowi, który poczynił w Słupsku duże postępy. Wszyscy aktorzy byli bardzo zaangażowani w swoje role, a praca nad nimi z pewnością wymagała dużo czasu i wysiłku. Choreografia i plastyka ruchu były opanowane perfekcyjnie a na tej malutkiej scence nie było ani jednego zbędnego gestu. Wszystko to wraz z nami wręcz. Zasłużone, wielkie brawa!
Mistrz i Małgorzata wg Michaiła Bułhakowa. reżyseria – Chakchi Frosnokkers, scenografia – Uljana Elizarowa, choreografia – Aleksandr Laluszkin, opracowanie muzyczne – Paulina Najdencewa. Obsada: Izabela Nadobna-Polanek, Anna Rau, Joanna Stoike-Stempkowska, Ilona Zaremba, Iwo Bochat, Maciej Gierłowski, Daniel Lasecki, Mikołaj Prynkiewicz. Teatr Tęcza w Słupsku, premiera: 12 września 2019, czas trwania: 120 minut bez przerwy.



![[foto] Kaszubski kosmos / Kaszëbsczi kòsmòs w Gdyni cz. I](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/07/DSCF0135-218x150.jpg)




![[foto, wideo] Śpiewać każdy może, ale czy powinien?](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/07/DSC00179-kopia-218x150.jpg)


![[aktualizacja] 4.01 Referendum w Kosakowie](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/01/POL_gmina_Kosakowo_COA.svg_-218x150.jpg)

![[foto] Batory. Transatlantyckie love story](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/06/DSC00138-kopia-218x150.jpg)

![[foto] [wideo] Malta Festival 2026: konferencja prasowa](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/05/IMG_4626-218x150.jpg)
![Sho[r]t: Mariusz Grzegorzek w hołdzie Yayoi Kusamie](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/05/Kusama2-218x150.jpg)
![[foto, wideo] Pomysły na Gdynię: Pomorskie Centrum Sztuki w Hali Łukowej](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/06/44a-218x150.jpg)
![[wideo] 5.06 Premiera singla „Trzy miasta” INKI i Adama Kalinowskiego](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/06/Okladka-218x150.jpg)