Ponad pół wieku temu Stanley Milgram przeprowadził wstrząsający eksperyment (dosłownie i w przenośni). W Projekcie Pamięci badany był Nauczycielem. Za ścianą znajdował się Uczeń, któremu Nauczyciel wymierzał karę za każdy popełniony błąd. I był jeszcze ten trzeci – Autorytet. To on wydawał polecenia Nauczycielowi.

W istocie Milgram nie zamierzał badać wpływu kar (coraz bardziej bolesnych wstrząsów elektrycznych) na zdolności pamięciowe, lecz uległość wobec autorytetu. Wyniki jego eksperymentu były porażające. Okazało się bowiem, że wystarczy zaprosić ludzi do laboratorium naukowego i włożyć biały fartuch symbolizujący naukowca (a zatem człowieka obdarzonego autorytetem), by zdecydowana większość tych ludzi posłusznie wykonywała polecenia – nawet wtedy, gdy zza ściany słychać było okrzyki bólu i błaganie o litość. I nawet wówczas, gdy na ostatnim przycisku generatora prądu elektrycznego widniał symbol 450 V, mimo że wstrząsem o takiej sile można zabić człowieka.

Pięćdziesiąt lat później dwóch polskich badaczy, Dariusz Doliński i Tomasz Grzyb, postanowiło powtórzyć eksperyment Milgrama (w wersji całkowicie poprawnej pod względem etycznym, to znaczy takiej, która nie wystawiałaby osób badanych na ryzyko traumatyzujących doświadczeń). Otrzymane przez nich wyniki dowodzą niezbicie, że polskie umiłowanie wolności jest mitem, równie pięknym, co nieprawdziwym. Polacy okazali się tak samo posłuszni wobec autorytetu, jak niegdyś Amerykanie – niezależnie od wieku, płci, wykształcenia czy pochodzenia społecznego. (Zdarzały się jednak wyjątki – pewien mężczyzna na przykład zaprotestował: „Co wy, k…, myślicie, że jak mam dziary na ryju, to będę walił ludzi prądem? I tylko za to, że się tam jakichś głupich sylab nie nauczyli? A weźcie sobie te wasze pieniądze!”).

Niektórzy badani czuli, że coś jest nie tak, że postępują źle. Zdarzało się, że ktoś płakał, ale i tak wypełniał polecenia Autorytetu.

Mniej posłuszni okazali się ci, którzy już mieli za sobą doświadczenie odmowy i przekonali się, że można powiedzieć „nie”. (Jeden z badanych opowiadał o swojej przeszłości opozycyjnej i o tym, że funkcjonariusze władzy próbowali na nim wymusić różne rzeczy – to w tamtym okresie nauczył się wyrażać sprzeciw) .

Tylko nieliczni  obojętnie traktowali swoje uczestnictwo w eksperymencie: „Ale o co chodzi? Zrobiłem, co mi kazano”. Skąd się w nas bierze taka uległość?

Posłuszeństwa uczymy się od zawsze. Wymagają go rodzice, szkoły i kościoły. Bez niego trudno sobie wyobrazić działanie jakiejkolwiek struktury hierarchicznej: wojskowej, politycznej, ale też uniwersyteckiej czy szpitalnej. I właśnie dlatego badania nad posłuszeństwem wobec autorytetu są tak ważne.

Hannah Arendt zwróciła kiedyś uwagę, że Trybunał w Norymberdze był pierwszym sądem, który karał posłuszeństwo, a nie sprzeciw. Według niej bowiem to w posłuszeństwie kryje się źródło banalnego zła. To ono stwarza monstrualnych biurokratów, którzy jak Eichmann, posłusznie wykonują rozkazy – i czują się zwolnieni z wszelkiej odpowiedzialności, bo przecież to nie oni byli inicjatorami zbrodniczych działań.

Kataklizm II wojny światowej może się dziś wydawać odległy. To było tak dawno… A my żyjemy w nowoczesnym społeczeństwie dobrobytu (nawet biedni są dzisiaj mniej biedni niż przed wojną) i zajmujemy się zupełnie innymi sprawami. Ale w dalszym ciągu jesteśmy posłuszni.

„Za sprawą nowoczesności ludzie nie stali się okrutniejsi – wymyślono tylko, w jaki sposób czyny okrutne popełniać mogą ludzie wyzbyci okrucieństwa. Zło obywa się już bez ludzi złych. Wystarczą racjonalnie myślący, mężczyźni i kobiety, dobrze osadzeni w bezosobowym, zadiaforyzowanym systemie nowoczesnej cywilizacji pracy”.

Adiaforyzacja, o której pisze Zygmunt Bauman, to wytwarzanie psychospołecznego dystansu pomiędzy działaniem a jego konsekwencjami. Tak jak w eksperymencie Milgrama, tak jak przy nowoczesnej taśmie produkcyjnej, w zbiurokratyzowanych systemach władzy, w korporacjach, etc., etc. Nie ma już bezpośredniego związku między decyzją i jej skutkiem – ktoś tę decyzję podejmuje, ktoś inny ją przekazuje, a jeszcze inny ktoś ją wykonuje (czasem tych szczebli jest bardzo wiele).

Czy to oznacza, że w pewnym sensie jesteśmy skazani na zło? Takie codzienne, banalne i bezrefleksyjne, wynikające tylko z naszej uległości i podporządkowania?

Niekoniecznie. Czasami bowiem wystarczy kilka sekund do namysłu, chwila refleksji i zgoda na własny sprzeciw. Ale potrzebna jest też odwaga, żeby powiedzieć „nie”.

Tomasz Grzyb, jeden ze współautorów polskich badań nad posłuszeństwem wobec autorytetu, a także książki Posłuszni do bólu,  był gościem sopockiej księgarni Smak Słowa w ramach cyklicznych, comiesięcznych spotkań pod hasłem „Mistrzowie psychologii”.

W jego rozmowie z profesorem Wiesławem Łukaszewskim pojawiło się tak wiele wątków, że nie zdołam tu ich wszystkich przedstawić. Wspomnę jedynie o tym, jak ważny jest kontekst naszych działań, jak wielką rolę odgrywa sytuacja, w jakiej podejmujemy decyzje. Człowiek bowiem nie jest monolitem i w różnych sytuacjach różnie się zachowuje, jakkolwiek wciąż pozostaje tą samą osobą.

Warto również podkreślić, że im bardziej dostrzegamy swoje podobieństwo do innego człowieka, tym mniejszą mamy skłonność do wyrządzenia mu krzywdy, sprawienia bólu. Innymi słowy, nie chcemy, by cierpiał ktoś taki, jak my – nasz bliźni.

Tomasz Grzyb opowiadał też o innych badaniach, prowadzonych w Stanach Zjednoczonych, które pokazały, że kiedy ludzie zaczynają się obawiać jutra, chcą, by ich prezydent przypominał szeryfa. I są gotowi w pełni mu się podporządkować, byleby tylko zapewnił im poczucie bezpieczeństwa. Być może coraz częściej ujawniana w Polsce potrzeba silnej, autorytarnej władzy ma podobne przyczyny.

Eksperyment Dolińskiego i Grzyba jeszcze się nie zakończył. W jednym z wariantów w roli Autorytetu ma wystąpić kobieta. Ciekawe, jak wielką uległość okażą wobec niej badani.

Zobacz także: Eksperymentator / Experimenter (2015) NAPISY PL, caly film tutaj

Mistrzowie psychologii: Posłuszeństwo wobec autorytetu, Smak słowa, 26/2/2020 Link do wydarzenia tutaj

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here