W cyklu „Gdyńskie, arcygdyńskie” znalazła się już notatka o kościółku w Kolibkach. Obiecałem wówczas, że o cmentarzu opowiem osobno, bo wart jest tego.
Rzeczywiście, to dość niezwykły cmentarz. Funkcjonował jako miejsce pochówków niespełna 50 lat, ale to, co na nim można znaleźć, to cała historia. Założony został w 1902 r., kiedy to szambelan Zitzewitz oddał kościołowi część parku dworskiego i zgodził się na założenie tam cmentarza, co było sporym ułatwieniem dla mieszkających w Kolibkach i Orłowie katolików. Szosa Gdańska miała wówczas tylko jedno pasmo (to bliższe torom kolejowym), cmentarz więc łączył się bezpośrednio z ogrodem.

W tym czasie cmentarz wraz z kościołem podlegał parafii w Wielkim Kacku i tam znajdują się najstarsze zapiski dotyczące pochówków. W 1927 r. w Kolibkach erygowano samodzielną parafię i odtąd księga zawierająca dane zmarłych znajdowała się na miejscu. Dziś jest w archiwum parafii orłowskiej, dokąd przynieśli ją ludzie, którzy pracowali w 1939 r. przy rozbiórce kościoła i przechowali księgę przez całą wojnę.
Czytaj artykuły z działu Gdyńskie, arcygdyńskie
Niewiele zachowało się zdjęć cmentarza sprzed wojny. Te, które są, pokazują zadbany i uporządkowany cmentarz ze stojącą pośrodku kapliczką, co widać na zdjęciu z 1935 r.

Każdy cmentarz to swego rodzaju lekcja historii miejsca, w którym się znajduje. Ponad 10 lat temu grupa ochotników pod kierunkiem Kamila Antoniuka z Sopotu zajęła się porządkowaniem cmentarza, co z czasem przerodziło się w prawdziwe poszukiwania historyczne. Owoc tej pracy jest wart przypomnienia.

Odszukano w Orłowie księgę pochówków i na jej podstawie sporządzono spis pochowanych od 1927 r. Wcześniejsze pochówki pomógł ustalić nieżyjący już, niestety, ksiądz Kwiatek z Wielkiego Kacka.
Było to konieczne, gdyż z różnych względów tylko część grobów się zachowała. Jednym z tych względów są właściwości terenu sprawiające, że ciężkie nagrobki z czasem zapadają się w ziemię. Jedną z prowadzonych więc prac na cmentarzu było ich ponowne wydobycie na powierzchnię.

Z zachowanych nagrobków widać było, że nie wszystkie groby otaczane są opieką. Niektórymi nie miał i nie ma kto się opiekować. Dawniej porządkowaniem cmentarza zajmowali się uczniowie szkoły nr 8, potem wolontariusze z różnych stowarzyszeń, a ostatnio Nasze Orłowo. Znajdujemy na cmentarzu m.in. osoby z rodziny ostatnich właścicieli Redłowa.

Tu mała uwaga: „von” przed nazwiskiem w nomenklaturze pruskiej oznaczało członka rodziny posiadającej majątek ziemski, na ogół powyżej 50 ha i nic więcej. Uwaga o tyle potrzebna, że czasem myli się to z przynależnością do stanu szlacheckiego, co jest błędem.
Na cmentarzu kolibkowskim co grób to historia. To tam znaleziono nagrobki produkcji Jakuba Joba, Włocha z Bydgoszczy, który miał również swój warsztat w Gdyni (róg Witomińskiej i Śląskiej), a był nader ciekawą postacią. Inny jego nagrobek znaleziono na cmentarzu na Karwinach.

Na cmentarzu kolibkowskim znajduje się też grób Konstantego Pietrzykowskiego, polskiego policjanta, o którym pisałem niedawno. Bardzo dramatycznie brzmią informacje o grobach z 1945 i 1946 roku. Wśród tych pierwszych znajduje się m.in. grób piętnastolatki, która zginęła od wybuchu bomby… w dniu wyzwolenia Orłowa.
Podobnie tragiczny los spotkał rodzinę Kulligów z Małego Kacka, która zginęła od granatu wrzuconego do piwnicy, gdzie się ukrywała w czasie radzieckiego natarcia. Też leżą na tym cmentarzu.

W księgach pochówków mamy i takie przypadki jak morderstwo artysty cyrkowego z Wrocławia, czy porzucone martwe niemowlę. Osobny rozdział to pochówki pod murem kościoła, nieco poza cmentarzem. Tam, oprócz proboszczów, pochowano m.in. Teofila Zegarskiego, człowieka niezwykle zasłużonego dla gdyńskiej oświaty. Leżał tam obok brata, który zmarł w tym samym roku. W 1946 r. ich szczątki zostały ekshumowane i przeniesione na cmentarz w Orłowie.
Zaraz po wojnie chowano też na Kolibkach ludzi, którzy zginęli w czasie wojny, ale z różnych względów nie doczekali się pogrzebu na tym cmentarzu. Dziś trudno w to uwierzyć, ale zanim trafili na Kolibki, leżeli w grobach schowanych w lesie, a nawet … w przydomowych ogródkach. Niemal o każdym grobie można snuć długie i ciekawe opowieści.
Wydobywanie na powierzchnię zapadniętych tumb wiązało się czasem ze znajdowaniem szczątków ludzkich, które wolontariusze z szacunkiem składali ponownie w grobie.

Bywały i trudniejsze chwile. Na cmentarzu, na ogół z boku grobów, schowane tuż pod brzegiem nagrobka zdarzały się takie znaleziska jak granat, czy lufa pistoletu.


Nietrudno zgadnąć, że były to „pamiątki” po żołnierzach słynnego II Morskiego Pułku Strzelców, który broniąc Gdyni w 1939 r. od strony Gdańska tuż za cmentarzem sporządził swoje okopy. Najgroźniejszym znaleziskiem w tych okopach był pocisk, którym musieli zająć się saperzy.

Poszukiwania śladów przeszłości nie zawsze kończyły się sukcesem. Z dawnej kapliczki cmentarnej znaleziono jedynie jeden blok, który oplotło korzeniami drzewo.

Bywały, i to na wierzchu, „znaleziska” z zakresu historii sztuki, jak np. krzyż w typie tzw. „krzyża kaszubskiego”, który został oczyszczony i zabezpieczony przed korozją.

Innym ciekawym znaleziskiem był krzyż „kolędowy”, połamany. To ślad dawnego zwyczaju, który nakazywał zniszczone, a poświęcone przedmioty chować w pobliżu grobów na cmentarzach zamiast wyrzucać na śmieci.
Działania na cmentarzu, za zgodą Urzędu Miejskiego, doprowadziły do tego, że z czasem coraz więcej ludzi „przypominało sobie”, że leżą tam ich krewni. Bardzo ciekawe zjawisko. W ciągu 4-5 lat liczba osób przychodząca tam 1 listopada zwiększyła się kilkakrotnie. Wprawdzie nadal żadna parafia, ani miasto nie chce „przyznać się” do tego cmentarza, ale na prośbę wolontariuszy konserwator zabytków organizował wywóz śmieci po świątecznym sprzątaniu. Warto to przypomnieć, bo podobne problemy mają i dziś ochotnicy zajmujący się tym miejscem.
O cmentarzu na Kolibkach można długo opowiadać. To, co przedstawiłem, to tylko drobna część tego, czego nauczył nas wszystkich ten cmentarz. Każdy cmentarz potrafi nas wiele nauczyć. Trzeba tylko uważnie patrzeć.



![[foto] Kaszubski kosmos / Kaszëbsczi kòsmòs w Gdyni cz. I](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/07/DSCF0135-218x150.jpg)




![[foto, wideo] Śpiewać każdy może, ale czy powinien?](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/07/DSC00179-kopia-218x150.jpg)


![[aktualizacja] 4.01 Referendum w Kosakowie](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/01/POL_gmina_Kosakowo_COA.svg_-218x150.jpg)

![[foto] Batory. Transatlantyckie love story](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/06/DSC00138-kopia-218x150.jpg)

![[foto] [wideo] Malta Festival 2026: konferencja prasowa](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/05/IMG_4626-218x150.jpg)
![Sho[r]t: Mariusz Grzegorzek w hołdzie Yayoi Kusamie](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/05/Kusama2-218x150.jpg)
![[foto, wideo] Pomysły na Gdynię: Pomorskie Centrum Sztuki w Hali Łukowej](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/06/44a-218x150.jpg)
![[wideo] 5.06 Premiera singla „Trzy miasta” INKI i Adama Kalinowskiego](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/06/Okladka-218x150.jpg)
