A dlaczego się nie da?

Miejskie kung-fu

Nie da się…

Są granice, których przekroczyć nie wolno (jak mawiał klasyk). Okazało się właśnie, że są to granice przyjaźni. Na moją skrzynkę mailową, i z pewnością na skrzynki wszystkich lokalnych dziennikarzy, dotarła właśnie wiadomość przekazana przez rzecznika prasowego prezydenta Gdyni. List dotyczy wprowadzenia jednolitego biletu na wszystkie środki komunikacji na terenie… Gdańska.

Ów jednolity bilet miał obejmować całe Trójmiasto, czyli także Sopot i Gdynię. Okazuje się jednak, że nic takiego nie nastąpi. Dlatego prezydenci Sopotu – Jacek Karnowski i Gdyni – Wojciech Szczurek, napisali wspólny list skierowany do marszałka województwa pomorskiego Mieczysława Struka. We wprowadzeniu do listu, stanowiącym komunikat prasowy, czytamy m.in.:

„Od wielu lat trwają prace nad integracją komunikacji miejskiej w obszarze naszej metropolii. Spójny system komunikacji publicznej to fundament, na którym rozwijać się może nowoczesna metropolia, co leży w interesie zarówno miast rdzenia metropolii, jak i pozostałych miejscowości ją tworzących, na zasadzie korzyści dla wszystkich. (…)”, a dalej: „Z przykrością przyjmujemy do wiadomości, że Urząd Marszałkowski WP oraz Miasto Gdańsk podejmują działania, by pilotażowo wprowadzić zintegrowany bilet obejmujący komunikację miejską i kolejową jedynie w granicach miasta Gdańska. Żywimy głębokie przekonanie, że taki pilotaż byłby skuteczniejszy, gdyby objął co najmniej całe Trójmiasto, a docelowo system obejmować musi cały obszar metropolitalny. (…)”.

Z kolei  w liście do marszałka dwaj włodarze napisali tak:

Więcej:Oświadczenie prezydentów Gdyni i Sopotu dotyczące komunikacji miejskiej i wspólnego biletu

oraz: Od 1.04.20: Wspólny bilet (na razie?) tylko w Gdańsku

Zdaje się, że prezydenci Gdyni i Sopotu są nieco zaskoczeni samodzielnością Gdańska… A Gdańsk najpewniej wie co robi i dlaczego. W końcu jest hegemonem.

A teraz przypomnijmy sobie – ile to już lat trwa batalia o wprowadzenie tak prostej, banalnej i ułatwiającej życie setkom tysięcy ludzi? Wystarczy szybki przegląd prasy i już wiemy, że było tak:

25 listopada 1998 r.
Wojciech Szczurek, prezydent Gdyni: Wprowadzenie w życie koncepcji zintegrowanej komunikacji w Trójmieście to jedno z najważniejszych zadań nowej kadencji władz samorządowych.
22 listopada 2000 r.
Jacek Karnowski, prezydent Sopotu: Pod koniec przyszłego roku będzie można kupić wspólny bilet.
21 czerwca 2005 r.
Piotr Ciechowicz, wicedyrektor departamentu programów regionalnych Urzędu Marszałkowskiego w Gdańsku: Wspólny bilet będzie można kupić już przed wakacjami w 2006 r. (za: https://trojmiasto.wyborcza.pl/trojmiasto/1,35612,4049846.html)

W roku 2005 portal trójmiasto.pl żywił nadzieję:

„Kiedy w trójmiejskiej gazecie pojawia się artykuł o wspólnym bilecie dla całej aglomeracji, to znak, że zaczyna się sezon ogórkowy, i nie ma o czym pisać. Jednak tym razem jest chyba inaczej.
– Zrobiliśmy milowy krok ku ustanowieniu wspólnego biletu – twierdzi Piotr Ciechowicz odpowiadający w Urzędzie Marszałkowskim za rozwój regionalny województwa. – Udało nam się zasypać rowy pomiędzy miastami i zawrzeć kompromis. Za rok od dziś będziemy mieć wspólny bilet na komunikację od Pruszcza do Wejherowa”. Za: https://www.trojmiasto.pl/wiadomosci/Jeden-zwiazek-jeden-bilet-n16256.html

I tak dalej, i tak dalej…

Wyrosło już jedno pokolenie, o którym można mówić, że wychowało się i żyje w oczekiwaniu na ten mityczny wspólny bilet…

Niestety. Okazuje się, że zasada „nie da się” silniejsza jest nad wszelkie przyjaźnie i dobrą wolę. Bo przecież Sopot i Gdańsk to wielka przyjaźń. No, z Gdynią może przyjaźń jest szorstka, ale… no chociaż bilet miał być wspólny.

A jednak nie da się…

I nie pomogą hurtem zdobywane nagrody w międzynarodowych konkursach na najlepsze miasto świata, w których przodują Gdańsk i Gdynia. Nie pomogą zmyślne hasła typu „Gdynia jest zajebista”, czy „Gdańsk, miasto wolności i solidarności”. Bo jak się nie da, to się nie da. Nie pomogą zapewnienia o tym, jak to się dba o mieszkańców i jak to oni są kochani. Bo jak się nie da, to się nie da. My was ludziska kochamy, ale są, wicie rozumiecie, obiektywne trudności. I co poradzisz, jak nic nie poradzisz?

Ale nie ma tego złego… Będzie co obiecywać w kolejnych wyborach samorządowych.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here