Maćka można było spotkać wszędzie. I wszędzie budził sympatię. Charakterystyczna sylwetka z burzą loków na głowie, nieodłączny aparat fotograficzny i ujmujący, życzliwy uśmiech. Dokumentował wydarzenia o doniosłym znaczeniu, ale jego obiektyw docierał również tam, gdzie z pozoru nie działo się nic ważnego. Z pozoru, bo na zdjęciach Maćka zwykły Gdańsk ujawniał swe niezwykłe oblicze.

Śmierć Maćka była wstrząsem.  Nastąpiła w pierwszych tygodniach pandemii, więc nie można go było nawet symbolicznie pożegnać, razem z nim podążyć jego ostatnią drogą, by wspólnie oddać hołd jego pamięci.

Na szczęście pamięć nie umiera. A jak powiadał Maciek: „Dzięki fotografii unieśmiertelniamy chwilowe obrazy z naszego życia”. Tych fotografii są tysiące, a markę Fot. Kosycarz znają chyba wszyscy mieszkańcy naszego miasta. Taką sygnaturą opatrzone są również albumy z serii „Fot. Kosycarz. Niezwykłe zwykłe zdjęcia…”, w których znalazły się zarówno fotografie Maćka, jak i jego ojca, Zbigniewa Kosycarza.

fot. Jerzy Pinkas / www.gdansk.pl

Fotoreporterzy Pomorza stworzyli fotograficzną opowieść o swoim koledze. „Pięknie byłoby oddać salut migawkami na Jego pogrzebie… Teraz to się nie stanie. Bądźmy więc dla Maćka tutaj”.

https://maciej-kosycarz.kfp.com.pl/

A 20 września wielu jego bliskich i przyjaciół mogło uczestniczyć w uroczystości otwarcia nowego punktu widokowego, powstałego w ramach projektu „Spojrzenie na Gdańsk”. To miejsce nosi teraz imię Maciej z Winnej Góry – na cześć Maćka właśnie i jego fotograficznego spojrzenia.

Pierwsze wzmianki o Winnej Górze pochodzą z połowy XV stulecia, ponieważ była tu niegdyś karczma. Być może podawano w niej miejscowe trunki, bo na Winnej Górze i na pobliskich wzgórzach uprawiano winogrona. Dziś może to budzić niedowierzanie, ale zapewniam, że spacer po Siedlcach w pogodny dzień rozwieje wszelkie wątpliwości, okoliczne skarpy bowiem, porośnięte starodrzewem, wysokopiennymi drzewami owocowymi (od dziadka, zapalonego sadownika, wiem, że od lat pięćdziesiątych XX wieku sadzono już tylko drzewa niskopienne, które zaczynały owocować szybciej i bardziej obficie), a także mnogością pomniejszych roślin, przyciągają słońce niczym wzgórza Prowansji.

Jeśli miejski wędrowiec wyruszy z Głównego Miasta, to najpierw powinien przejść przez Hucisko, minąć Nowe Ogrody i zawierzyć słońcu – popołudniową porą jego promienie wypełniają ulicę Kartuską ciepłem i światłem, wystarczy zatem podążać tam, gdzie zachodzi. Punktem orientacyjnym jest przystanek tramwajowy przy ulicy Ciasnej. Naprzeciw znajduje się ulica Tarasy, a tam – niespodzianka, bo przed oczami pojawia się architektura gdańskiego modernizmu. W latach dwudziestych XX stulecia gdański przedsiębiorca budowlany Albert Falk zbudował w tym miejscu kilkupiętrowe kamieniczki dla swoich pracowników. Na fasadach do dziś widnieją posągi przedstawicieli różnych zawodów. Tuż za Tarasami trzeba się wspiąć na ulicę Zakopiańską, a za blokiem z numerem 30 skręcić w lewo. Tu już nie sposób się zagubić, ale Winna Góra, choć niewysoka, mimo wszystko jest górą, więc spacer w szpilkach byłby raczej niewskazany.  Na szczycie jest niewielka polana otoczona starymi kasztanowcami, z platformy widokowej zaś można podziwiać panoramę Gdańska.

Wybiorę się tam ponownie, bo na co dzień to mało uczęszczana okolica, choć bardzo urokliwa. I jak co roku, gdy minie pora wrzosów, zacznie się pora zbierania kasztanów, a potem lasów płonących wszystkimi barwami jesieni. A jeszcze później pora szurania liści i pierwsze słoty. Maciej z Winnej Góry też będzie się zmieniał wedle cyklicznego porządku natury. A Maciek i jego nieśmiertelne fotografie pozostaną wśród nas.  

—–

Maciej Kosycarz (ur. 20 kwietnia 1964 r. w Gdańsku, zm. 26 marca 2020 r. w Warszawie) – polski fotoreporter związany z Gdańskiem i Pomorzem, autor m.in. serii albumów dokumentujących życie Gdańska. Za i więcej na wikipedii.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj