Ponieważ ze względu na przypadającą 40. rocznicę Sierpnia ’80 w mediach pojawia się i jeszcze pojawi mnóstwo przyczynków do historii tamtych dni, pozwolę sobie jedynie na krótką wzmiankę o mniej znanych faktach, ale ciekawych i ważnych.
Szczegóły wydarzeń zwykle szybko znikają, zostają zapomniane, czasem celowo, a to one decydowały o powodzeniu tamtego strajku. Wszyscy skupiają się np. na 21 postulatach strajkowych.

Tymczasem ten tekst, sygnowany przez Międzyzakładowy Komitet Strajkowy nie był pierwszy. Pierwsze były postulaty poszczególnych zakładów wręczane wicepremierowi Pyce przysłanemu na Wybrzeże w celu wygaszenia niebezpiecznego dla władzy strajku. Początkowo dogadał się on z kilkoma zakładami, ale wtedy powstał właśnie MKS i rozmowy z Pyką przerwano. Nastąpiła też znacząca zmiana w treści samych postulatów. Pierwsze listy zawierały wyłącznie żądania natury bytowej, materialnej, teraz pojawiły się postulaty wyraźnie zahaczające o politykę. Dla władzy to był „lekki” szok. Władza wymieniła Pykę na Jagielskiego i negocjacje zaczęły się od początku.
To, o czym mówi się najmniej, to tzw. „życie codzienne” – zarówno strajkujących, jak i mieszkańców miasta. Warto by kiedyś, póki jeszcze żyją, zrobić zbiorek wspomnień tzw. zwykłych mieszkańców miasta, atakowanych na co dzień propagandą o tzw. „nieuzasadnionych przerwach w pracy” (słowo strajk było nieobecne w oficjalnym języku). Odpowiedzią na propagandę były ulotki rozrzucane w mieście.

Poniżej, na zdjęciu, jedna z bram prowadzących do Stoczni im. Komuny Paryskiej i Portu Gdynia. To tam gromadziły się codziennie rodziny strajkujących.

Na takich bramach trzymali rotacyjne warty strajkujący z opaskami na rękawach. Produkcja może prymitywna, ale swoje zadanie spełniały. Były czasem „szyte” drutem zamiast nićmi.

Za mało, moim zdaniem, podkreśla się w materiałach o Sierpniu rolę i postawę mieszkańców miasta. A były one godne pozazdroszczenia. Rodziny przynosiły np. żywność, o którą wówczas nie było łatwo, nie tylko dla swoich, ale ile się dało, tak by syn czy mąż mógł obdzielić także swoich kolegów. Byli taksówkarze, którzy zjawiali się pod bramami z bagażnikami pełnymi papierosów itd. Ta pomoc była ważna także ze względu na morale strajkujących: czuli, że ktoś o nich się troszczy, pamięta. To jest sprawa nie do przecenienia.
Codzienne bytowanie na terenie stoczni czy portu wymuszało od przebywających tam osób znalezienia sobie jakiegoś zajęcia. Jednym z popularniejszych była produkcja… stempli poczty strajkowej.

Ten wyżej przypomina gdyński holownik „Ryś” dowodzony przez Jerzego Gruchowskiego, który wyróżnił się dwiema rzeczami. Po pierwsze – gościł na swoich kojach ludzi spoza załogi (brygadę przeładunkową), zapewniając im komfort jak na tamte dni wyjątkowy, a po drugie – jego dowódca odważył się wypłynąć na Zatokę, by zawieźć do stoczni gdańskiej partię ulotek wydrukowaną w drukarni stoczniowej w Gdyni. Zatrzymany przez WOP poradził sobie i „ładunek” dotarł. Kolportaż pism drukowanych w Komunie Paryskiej na teren Gdyni był łatwiejszy. Przez płot przerzucano je do portu, z portu do Nauty, z Nauty do Dalmoru itd.
Gdynianie: Pomożecie? Zbieramy na książkę o Gdyni!
Do rąk strajkujących dostawały się takie „egzotyczne” informacje jak np. ta:

Były i chwile grozy. W nocy z 22 na 23 sierpnia poszła plotka (niewykluczone, że rozpuszczona celowo przez SB), że szykuje się siłowy wjazd do zakładów pracy. Zmobilizowano strajkujących, którzy zabezpieczali bramy ciężkim sprzętem, co było raczej działaniem podnoszącym morale, niż rzeczywistą ochroną, bo wystarczyło przecież sforsować płoty, by dostać się do środka. Atak jednak nie nastąpił.
I jeszcze jedna, istotna sprawa. Mniej więcej w tym samym czasie strajkujący składali podpisy pod deklaracjami przystąpienia do nowego, wolnego związku zawodowego. Jakiego? No właśnie, nie miał on jeszcze wtedy nazwy. Nazwa „Solidarność” pojawiła się po raz pierwszy 22 sierpnia i była tytułem biuletynu strajkowego.

Przeniesienie jej na związek nastąpiło dopiero w pierwszych dniach września, już po zwycięstwie sierpniowego buntu.
Wszystko co powyżej, to oczywiście detale, jakich mnóstwo. Warte jednak przypomnienia, bo z reguły kiedy wspomina się tamte dni, mowa jest o „wielkiej polityce”, a przecież w tych wydarzeniach brali udział zwykli ludzie. Warto to sobie czasem uświadomić.



![[foto] Kaszubski kosmos / Kaszëbsczi kòsmòs w Gdyni cz. I](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/07/DSCF0135-218x150.jpg)




![[foto, wideo] Śpiewać każdy może, ale czy powinien?](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/07/DSC00179-kopia-218x150.jpg)


![[aktualizacja] 4.01 Referendum w Kosakowie](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/01/POL_gmina_Kosakowo_COA.svg_-218x150.jpg)

![[foto] Batory. Transatlantyckie love story](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/06/DSC00138-kopia-218x150.jpg)

![[foto] [wideo] Malta Festival 2026: konferencja prasowa](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/05/IMG_4626-218x150.jpg)
![Sho[r]t: Mariusz Grzegorzek w hołdzie Yayoi Kusamie](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/05/Kusama2-218x150.jpg)
![[foto, wideo] Pomysły na Gdynię: Pomorskie Centrum Sztuki w Hali Łukowej](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/06/44a-218x150.jpg)
![[wideo] 5.06 Premiera singla „Trzy miasta” INKI i Adama Kalinowskiego](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/06/Okladka-218x150.jpg)