Są poeci świata, poeci kontynentów, poeci krajów, poeci regionów, poeci miast, ale także poeci dzielnic. Żyją w ziemskich dystryktach, poszukując wierszy i siebie, wierszy w sobie, siebie w wierszach. Gdy przed laty przeczytałem retrospektywny zbiór Jerzego Stachury Poezje[1], zrozumiałem[2], że można być także wiarygodnym patriotą dzielnicy, chwytać obrazy rzeczywistości i przeistaczać je w dzieła sztuki: lirykę oraz, jak dzieje się to także w przypadku tego twórcy, malarstwo. Autor Rozwodu pod słońcem[3] całym swoim ludzko-artystycznym jestestwem wyznaje miejsce na mapie Gdyni – Grabówek, który staje się organicznym składnikiem bytu poety. Nazwa dzielnicy nie była dotąd mi zupełnie obca, pamiętałem ją z Ballady o Janku Wiśniewskim, pieśni funeralno-oskarżycielskiej, stanowiącej hołd dla zmarłego 17 grudnia 1970 roku Zbyszka Godlewskiego[4].
Poezja silniejsza niż oddech śmierci?
We wzmiankowanym zbiorze Poezja redakcja zamieściła taki biogram, swoisty blurb tożsamościowy, definiujący osobowość Jerzego Stachury: „Poeta, bard, malarz / Chłopak z Grabówka / Bratanek Edwarda / »Naczelny« poeta Gdyni”[5]. Reklama i prawda, czyli (więc to możliwe) reklama prawdy i prawda reklamy. Treść, esencja życia i literatury. Wszystko, co powiem ponad tych 11 słów, będzie tylko mniej lub bardziej udanym przyczynkiem lub glosą. W notce biograficznej zawartej w wyborze Akacje z Grabowej z 2011 roku czytamy natomiast: „Urodził się 5.01.1951 r. w Gdyni i całe dotychczasowe życie spędził na Grabówku”[6], lecz w liryku ***(Nie wszystko jest iluzją), opublikowanym w 2019 roku, poeta wyznał nienasycenie swoim miejscem najbliższym: „I wciąż mi mało świata / choć całe życie na Grabówku” (***(Nie wszystko jest iluzją) – W12). Musi więc on emitować jakieś fluidy, energię twórczą, może z gleby unosi się magnetyczny, narkotyczny zapach, który uzależnia, bo Grabówek to więcej niż genius loci. Zbigniew Radosław Szymański we wstępie do tomu Ślepy justunek oznajmił wyraźnie: „matecznik, gdyńska dzielnica Grabówek”[7], gdzie indziej ten sam krytyk napisał: „mikroskopijna komórka wszechświata zwana Grabówkiem”[8]. Brzmi jak definicja wszystkiego, co najważniejsze w drodze życiowej i artystycznej Jerzego Stachury: „To moja dzielnica. Moje miejsce nie tylko na Ziemi, ale w całym wszechświecie” (G[czwarta stronica okładki]). To „nawet” nie metropolia („Moja dzielnica / nie weszła do Europy”, ***(Moja dzielnica) – P26), lecz centrum uniwersum, punkt orientacyjny.
Jako ciekawostkę podajmy, że w ogłoszonym w 2011 roku przez redakcję portalu naszemiasto.pl – Gdynia plebiscycie na najlepszą dzielnicę miasta zwyciężył właśnie Grabówek. W artykule podsumowującym miejskie „referendum” znajdziemy informacje:
„Dzielnica ma swoje miejsce w historii Gdyni i Polski. Podczas okupacji Niemcy zmienili nazwę dzielnicy na Grabau. Na Grabówku znajduje się przystanek SKM Gdynia Stocznia oraz prowadząca na ten przystanek piesza kładka, na której zostali postrzeleni stoczniowcy podczas zajść na Wybrzeżu w grudniu 1970. Zamieszkuje ją blisko ponad 9700 mieszkańców. Przez dzielnicę przechodzi ul. Morska, a sporą część Grabówka obejmuje Trójmiejski Park Krajobrazowy. Zajmuje powierzchnię 4 km kw.”[9]
Tereny dzielnicy zaś stały się, według jednego z portali nieruchomości, niezwykle pożądane wśród nabywców: „Grabówek pokochają […] miłośnicy spokoju i terenów zielonych, ponieważ większą część dzielnicy zajmuje las. Nie będą na niego narzekać miłośnicy wielkomiejskiego stylu życia – w końcu dzielnica sąsiaduje z centrum i zapewnia dogodne połączenia z całym Trójmiastem”[10].
Komentatorzy twórczości gdynianina siłą rzeczy budowali dotyczące tego poety-malarza peryfrazy w oparciu o dzielnicę właśnie, z upodobaniem odnosili się do terytorium wielkiej miłości artysty: „nasz gdyński Sokrates z Grabówka”[11], „Mistrz z Grabówka”[12], „Van Gogh z Grabówka”[13]. Pisząc o dzielnicy duszy Jerzego Stachury, nie sposób bowiem rozdzielić obu form artystycznych widzeń i zwierzeń „ja”. Sam autor tak rekomendował pracę Grabówek wierszem malowany:
Od dziesięciu lat [wypowiedź z 2014 roku] maluję obrazy, ale jakbym wciąż wiersze pisał i wieszał je na ścianach. Dlatego mówię „Mój Grabówek”, choć każdy przecież ma swój. Tak go widzę, a może tak chcę go widzieć. Poprawiam szpachelką budowniczych ruin, kładę kolory na szare ściany, stawiam słońce, gdy zbierają się chmury i zapalam gwiazdy, kiedy zgasną latarnie
([wypowiedź odautorska] – G [czwarta stronica okładki].
O symbiozie, a nawet osmozie poetycko-malarskiej mowa w passusie: „ja piszę mapę Grabówka / on [wiersz] maluje szklane domy” (***(Ja swoje) – G18), w innym tekście odnotujmy „przyznanie się” podmiotu lirycznego do ulegania pokusie romantycznego „poprawiania”:
Maluję Grabówkiem –
biorę dom
i maluję pałac
biorę ulicę
i stawiam tęczę
chwytam podwórko
i sadzę czereśnie wiśnie
i zielone krzaki agrestu
I noc poprawiam po ludziach
a dzień – po bogu[14]
(Pasja – T21).
Warto przywołać wypowiedź pisarza, który wyjaśnia swoją przemianę artystyczną („nawrócenie się” na malarstwo) czy raczej wzbogacenie siły słów i dźwięku (literatura, piosenki) o „płócienność”: „Zamieniłem pióro na pędzel, a gitarę na sztalugę. Namalowałem już ponad dwieście obrazów [rok 2011]. Kocham kolor i zapach olejnych farb, ale czasami lubię sobie trochę »popastelkować«. Jeśli trafi się jakiś wiersz, to go zapiszę. A jak załka gitara, to ją utulę. Jednak malowanie stało się dla mnie prawdziwą pasją” ([wypowiedź odautorska] – A3). Zbigniew Radosław Szymański pisze przecież o Jerzym Stachurze, w którym „dusza poety i malarza stanowi jedność”[15].
Mistyk codzienności z Grabówka
Zauważmy, że odbitki 4 obrazów Jerzego Stachury (Grabówek I, Grabówek II, Grabówek III, Grabówek IV) znalazły się w antologii Poetycki Grabówek (2010)[16], z kolei tom Akacje z Grabowej (2011) uszlachetniają kolorowe reprodukcje ośmiu obrazów poety: Impresja morska, Widok z kuchennego okna, Mój poetycki Grabówek, W dobrym porcie, Pod dachami Grabówka, Ulica Morska, Dzielnica, Sampowe wzgórze. Obie realizacje graficzne – z perspektywy czasu – stały się zapowiedzią niezwykłej edycji z 2014 roku, wzmiankowanej już książki Grabówek wierszem malowany. Ten album malarsko-poetycki, „katalog” emocji twórczych zawiera reprodukcje 73 obrazów oraz teksty 12 wierszy Jerzego Stachury. Wydanie dzieła poprzedziła akcja, mająca na celu zyskanie przychylności sponsorskiej. Na stronie Fundacji Pomysłodalnia poeta-malarz uzasadniał przedsięwzięcie:
Dlaczego album obrazów Grabówka wierszem malowanych?
Dlatego, że tu się urodziłem i przez całe swoje życie szukałem wierszy na tych pełnych prozy ulicach, bramach, podwórkach. I do iluż to nie kołatałem drzwi. Napisałem kilkadziesiąt wierszy o swojej dzielnicy. Niektóre z nich znajdą się obok obrazów. A obrazy, cóż – ulice, latarnie, domy, czasami ludzie, albo nocny wędrowiec. Niektórych domów i baraków już nie ma. Są tylko w mojej pamięci. Na ukwieconych jaskółczym zielem podwórkach stoją dzisiaj garaże. Ale nie jestem kronikarzem swojej dzielnicy. Maluję Grabówek jakbym budował kolorowe wspomnienia. Jakbym noga w nogę szedł z wierszem a on kładł farby, na odrapane, szorstkie ściany budynków, które nigdy nie były szklanymi marzeniami[17].
Jakkolwiek Jerzy Stachura zarzekał się: „nie jestem kronikarzem, ani dokumentalistą” ([wypowiedź odautorska] – G[czwarta stronica okładki]), uważny odbiorca jego wierszy i obrazów grabówkowych dostrzeże wiele szczegółów, składających się na swoisty raport wrażliwości. Już przecież Wacław Tkaczuk, oceniając w 1987 roku tom Czy będę sam czy tylko ten pierwszy, dostrzegł: „Sporo w tej liryce poszanowania dla detali, dla realności w ogóle, co może przypominać niektóre wczesne wiersze Zbigniewa Jerzyny czy też wczesne opowiadania Edwarda Stachury”[18]. Cytowany już kilka razy Radosław Zbigniew Szymański w recenzji Listów, których nie ma do kogo wysłać konkludował: „Stachura ten Wielki Grabówek chłonie wszystkimi zmysłami”[19].
Przytoczmy nieco dłuższy fragment wstępu do albumu pióra Tadeusza Buraczewskiego:
ta jego własna część miasta – grabami tyczony Grabów. Poeta zawsze jest sam. Malarz, ten już może, a nawet powinien mieć modelkę. Modelka Stachury-Juniora jest niczym podmiot liryczny turpisty Grochowiaka. Jest brzydka i… prawdziwa. Liczy sobie ponad 80 lat i zbędny jej jest odmładzający makijaż. Poprzez czarno-biały szkic papą krytych szop, drewnianych bud i pokracznych szauerków, przebijają jakby w tle rysy furmana, który zacinając perszerona batem, właśnie stąd, z grabówczańskiej stajni ruszał o świcie, by sypać pirs, który dzisiaj zwie się lukratywnie i dekoracyjnie – Skwer Kościuszki. Grabówek to dzielnica, dziś skansen, ślad prawdy gdyńskiej z lat dwudziestych ubiegłego wieku. Znikający relikt z tytanicznych czasów budowy tego niepowtarzalnego miasta, Grabówek – zaplecze jej budowy, czyli coś, co miało trwać nie dłużej niż pięć lat – przetrwało jakimś cudem do dzisiaj. Stachura, który już zdokumentował ten Grabówek na setkach olejnych czy akrylowych czy akwarelowych – barwnych slajdów, prowadzi swoisty wyścig z czasem. Z deweloperami i budowlańcami, bo dzielnica ta demontowana i burzona pod nowe, poprzez jego obrazy sublimuje już historię i… metafizykę. Stary Grabówek niknie w oczach. Na szczęście jest Jerzy, który to uwiecznia i zarazem jest kustoszem tej „rozkradanej dzielnicy” – muzeum dumnego „miasta z morza i marzeń”[20].
Cytat pozwala osobom spoza Gdyni lub nieznającym historii miasta choć w części zrozumieć fenomen Grabówka i postawę jego wyznawcy, „kustosza”.

Dużo na temat topografii i klimatu dzielnicy powiedzą nam tytuły obrazów, odwołujące się do konkretnych przestrzeni. Raz pojawia się inna dzielnica Gdyni – Leszczynki, ale poprzez odniesienie do lokalizacji na obszarze Grabówka (Bliżej Leszczynek – G10).
Sam Grabówek dominuje, wszak malarstwo Jerzego Stachury to Opowiadanie z Grabówka (G32), onomastyka zaś obejmuje barwy (Czerwony Grabówek – G13, Zielony Grabówek – G45), sentymentalizm czasu (dwa obrazy pod tytułem Stary Grabówek – G53, 54, Wczoraj i dziś na Grabówku – G36), poetycką przestrzeń (Pod dachami Grabówka – G57).
Jedno z płócien, jak wiele wierszy, zostało dedykowane czy też poświęcone Chłopakom z Grabówka (G59), poeta określił też swoje terytorium nazwą ogólną – Dzielnica (G16), która staje się punktem odniesienia do świata (Grabówek i reszta Świata – G29) czy po prostu bytem tutejszym, „stąd” obrazy z miejscem wyjścia (Stąd do Pekinu – G33, Stąd do Meksyku – G36, Stąd do Ameryki – G42); to zakotwiczenie każe powiedzieć: Donikąd (G58). Geografia omawianego dystryktu życia została pokryta emocjonalną siecią ulic (raz widzimy Ulicę dobrych melin – G24; tytuł współgra z Pijaną latarnią – G44), sporządźmy ich listę: Morska, Grabowa, Komuny Paryskiej (obecnie Generała Gustawa Orlicz-Dreszera), Sambora, Kalksztajnów (G22), Komandorska (G23), Wąsowicza (G27), Kołłątaja (G31). Nazwy ostatnich czterech dróg to jednocześnie tytuły obrazów. Ulica Grabowa zyskała wyróżnik drzewny i pory roku (Akacje na Grabowej – G55, Zima na Grabowej – G37), Sambora – rys nokturnowy (Noc na Sambora – G33), a z dawnej Komuny Paryskiej uczyniono źródło wrażeń (Impresja z Komuny Paryskiej – G19).
Morska. Gdyńska ulica (z) wierszy
W centrum Grabówka umieszczono ulicę Morską. Czas i przestrzeń zostały dokładnie wyznaczone w tytule: Ulica Morska, godzina 16 (G60), gdzie indziej zwraca uwagę architektura (Bloki na Morskiej – G11), pora na granicy dnia i nocy – zmierzch (Wieczór na Morskiej – G51) czy ulotność chwili (dwa obrazy pod tytułem .Impresja z Morskiej – G38, 52). Odbiorca pozna też okolice Sampowego wzgórza- (dwa warianty: –w dzień oraz –nocą; G25) i Psiej górki (G57). Wojciech Kostiuk we wstępie do albumu stwierdził: „Obrazy Stachury żyją specyficzną poezją Grabówka – Sampowym Wzgórzem, Komandorską czy Kalksztajnów. Zaułki tajemnicze, tchnące nostalgią – ginący już świat”[21].
Rodzajowość scen zakodowano w tytułach: Sklep u Kasi (G24), Po Mszy (G40), Po deszczu (G30), Na zakupy (G56), Zwyczajny dzień I (G28), Zwyczajny dzień II (G28). Sytuacja patrzenia, oglądania czy wręcz podpatrywania pojawia się w obrazach zaokienno-widokowych: Z okna Beaty (G29), Z okna Marioli (G43), Widok z kuchennego okna (G43), Widok na port (G39). Ze wszystkich stanów dnia artystę najczęściej do działania twórczego pobudza noc, zazwyczaj jest ona pełna spokoju, medytacyjna bądź rozgwieżdżona: Cicha Noc (G14), Spokojna noc (G42), Gwiaździsta noc (G35), Gwiaździsta noc II (G46), innym razem Jerzy Stachura utrwala: Impresję nocną (G37), Nocny poemat (G48), Blokowisko nocą (G12), Jeszcze jedną noc (G49). W trzech odsłonach opisuje Noc budowniczych ruin (G16, 34). Dodajmy, że pięknym gestem przyjacielskim jest na pewno udostępnienie przez Jerzego Stachurę kart albumu trzem malarzom. Część Grabówek innych malarzy skrzy się płótnami: Bogumiła Oświecimskiego (Grabówkowy las – G62), Wojciecha Kostiuka (Sampowe Wzgórze – G62) oraz dwoma Aleksandra Kruszewskiego (Ulica Kapitańska – G63) i Ogród na Kapitańskiej – G63).

Zauważmy, że czternaście wierszy grabówkowych w „katalogu” to: Pasja (G13), ***(Ja swoje) i ***(Moja dzielnica) (oba: G18), ***(Wzdłuż ulicy Morskiej) (G26), Bajka (G27), Wigilia 2001 (G35)[22], Za pamięci i ***(Któregoś) (G44), ***(Pamiętam wojny Grabówka z Chylonią) (G49), Wspomnienie (G53), Moja parafia (G56), ***(Idę ulicą Komuny Paryskiej) (G61) (wiersze z albumu w większości przypadków cytuję, odwołując się do pierwodruków z wcześniejszych tomów). Kiedy poddamy pobieżnemu oglądowi tytuły lub incipity tekstów dotykających świata na Grabówku, zapiszemy na marginesie naszych rozważań „otwarcia” liryków (traktuję tytuł jako pierwszy wers utworu) w tonacji: wędrówkowo-ulicznej (***(Idę ulicą Komuny Paryskiej) – A64, ***(Wzdłuż ulicy Morskiej) – A63), dzielnicy (Moja parafia – T70, Z dzielnicy – W23) oraz wspomnieniowo-sentymentalnej wykorzystującej topos „chłopaków z Grabówka” (Ballada – L18, Za pamięci – P75, ***(Pamiętam wojny Grabówka z Chylonią) – P33, Wspomnienie – L24, ***(Już niewielu nas zostało – Ś17).

Jerzy Stachura pisze i maluje, malując pisze, pisząc maluje mitologię Grabówka, zatrzymuje w tekstach i obrazach intymne wyobrażenie idealnego Grabówka, idealnego, co nie znaczy pozbawionego smutku, żalu. Bohaterami liryków są, jak łatwo się domyśleć, po prostu „chłopak z Grabówka”, „chłopaki z Grabówka” (wprost „Chłopakom z Grabówka” dedykowany jest wiersz Za pamięci z tomu Poezje z 2014 roku, ale rok wcześniej ten sam liryk w zbiorze Tylko tędy przechodziłem posiadał rozwinięty adres podarunkowy: „Liderowi, Tabletce, Dziniowi i innym…”).
W następnej odsłonie „chłopaki z Grabówka” stają się rozbitkami (***(Wzdłuż ulicy Morskiej) – A63), „bohaterami podwórek / królami bram i ulic” (Z dzielnicy – W23), „pięknymi poetami z Grabówka” (***(Już niewielu nas zostało) – Ś17), „znajomymi z meliny” (***(To była pijalnia piwa) – C7), a podmiot liryczny „gorszym katolikiem z Grabówka” (Moja parafia – T70). Oprócz mężczyzn spotkamy również kobiety, m.in. „dziewczyny / W plisowanych, niedzielnych spódniczkach” (***(Pamiętam wojny Grabówka z Chylonią) – P33), „dziewczyna / z ulicy Kalksztajnów / której złote warkocze / wirowały na karuzeli / w słoneczne popołudnia” (Ballada – L18).
W grabówkowych lirykach dominuje sytuacja wspomnienia: „Czasami tylko wspomnę chłopaków z Grabówka” (Za pamięci – P75), „kiedy wspominam / chłopaków z Grabówka / to jakbym sobie wierszem / opowiadał życiorys” (Wspomnienie – L24), „błądzę po podwórkach / jakbym szukał chłopaków / do wspomnień” (Słabszy dzień – CN15), „Pamiętam wojny Grabówka z Chylonią” (incipit tożsamy z cytatem – P33). To powrót do młodości, kiedy cały świat był przed „ja”, kiedy obowiązywały proste zasady, kiedy człowiek był istotą żyjącą i czującą, współ-czującą, od-czuwającą. Poeta mówi:
Grabówek się zmienia. Coraz mniej czarnych dachów, szarych ścian i brązowych płotów. Przybywa czerwieni, żółci, zieleni i całej gamy błękitu. Ulice jakby prostsze. Podwórka, to już nie miejsca kolejnych bitew, ale place zabaw. A tam, gdzie wirowała karuzela, kręcą się dzisiaj wielkie interesy. To już Grabówek innych wierszy. Nie moich. Mój Grabówek zniknął z ostatnim perszeronem, rozładownią węgla, skupem złomu i butelek, strzelnicą przy Mireckiego i wesołym miasteczkiem, które dwa razy w roku stawało na placu obok Zakładów Mięsnych
([wypowiedź odautorska] – G[czwarta stronica okładki]).
Gdyńska poetka, Lidia Ziurkowska-Michalewska, w wierszu Sny jak obrazy znakomicie uchwyciła barwne memuary Jerzego Stachury: „Pozostały tylko sny – / kolorowe jak obrazy / Jerzego z Grabówka / zawieszone w kolekcji pamięci”[23].

Artyście doskwiera uczucie braku, ssie smutek za przeszłością: „Gdzie ten Grabówek / marzeń i nadziei / budowniczych ruin / z czarno-białych klocków” (Ballada – L18). W piosence Wspomnij Grabówek z tekstem Adama Potrykusa, Jerzy Stachura, wykonawca i autor muzyki, śpiewa: „Kiedy wyjadę, wspomnij Grabówek, / zielony pokój, tych czworo ścian / i może wiersze, które pisałem, / gdy już nic więcej nie mogłem ci dać”[24].
Teraz życie płynie niby normalnie, a w istocie na przekór przeszłości, ideałom, los bowiem potoczył się w odwrotnym kierunku niż płynie krew i ucieka westchnienie: „na Grabówku nowy dzień – / wiatr pędzi źdźbła trawy / i piach” (***(Jeszcze nie klepię wierszy) – L50). Zauważmy, że akacje (zob. tytuł Akcje z Grabowej) i jaskółcze ziele to florystyczne symbole lepszego świata, który nie wróci: „Kwiaty akacji / nie ścielą bruku ulic / a jaskółcze ziele / nie złoci podwórek” (Wspomnienie – L24), „Nie pytaj / czy pamiętam gdzie rosły akacje / a jaskółcze ziele / żółciło przydrożne rowy” (***(Co mnie tu trzyma) – C17).
Dużo w tych wierszach ruchu, przemieszczania się i to zarówno w sferze pamięci, jak i po mieście. Topografia została zaklęta w urywkach: „na skrzyżowaniu Mireckiego i Morskiej” (***(Opiekuję się sobą) – Ś19), „Idę ulicą Komuny Paryskiej” (incipit tożsamy z cytatem –A64), „Wzdłuż ulicy Morskiej / (od Przylądka Cyryla / do Zatoki Kalksztajnów) / prowadzi szlak” (***(Wzdłuż ulicy Morskiej) – A63). Poeta zwraca się do ulicy Świętojańskiej: „Tak mnie nie lubisz / ulico Świętojańska, że / zamknęłaś przede mną / swoje puby i bary / i wykrochmalone restauracje” (Gdyński akcent – P49). Jak zauważyliśmy, pojawiają się też miejsca docelowe (podwórko, bramy). Zbigniew Radosław Szymański podsumował: „wiersze [Jerzego Stachury] były jak dotąd wychodzone na niezliczonych bezdrożach i zakamarkach świata, by później, gdy z wiekiem siły już tego niestrudzonego globtrotera opuściły, ograniczyć się do ścieżki wiodącej do baru »Baryłka«, i by wreszcie okopać się na stałe w tym swoim Grabówku (dzielnica Gdyni)”[25], „Poezja Stachury to poezja drogi. Nawet jeśli jest to droga wokół grabówkowych alei, czy też droga do »Baryłki«”[26]. Jerzy Stachura podczas spotkania autorskiego, zorganizowanego w 2011 roku właśnie w tej piwiarni, stwierdził: „wiersze tutaj [na Grabówku] w zasadzie wychodziłem, wysiedziałem, wystałem”[27]. W liryku wyznaje: „Pełzam jak lawa po mieście / i nie wiem już od kogo / pożyczyć pieniądze” (***(Jeszcze tyle dnia zostało) – A60). Pełzanie nie jest ruchem szybkim, w pełni oddaje jednak mozół przemieszczania się człowieka pod wpływem alkoholu. Autorzy obu wprowadzeń do tomu Grabówek wierszem pisany solidarnie podkreślają motyw włóczęgi czy pielgrzymstwa w malarstwie Jerzego Stachury. Tadeusz Buraczewski notuje: „Widzę Juniora, jak niespiesznie sunie podcieniami metafizycznego traktu – ulicy Grabowej – ku słońcu… To ewidentnie jego ulica. Zatrzymał się, zapalił papierosa i rozejrzał po »grabiejącej« w żółcieniach późnej jesieni tej wyjątkowej alei”[28]. Natomiast Wojciech Kostiuk uzupełnia: „[idzie] Drogą ukochanego »Grabówka«. Wędruje po zaułkach tej starej dzielnicy Gdyni, wyłapuje drobiny życia, ulotne chwile zapisane na kartkach papieru”[29].

Ruch więc wiąże się nader często z piciem, a Grabówek, jak Warszawa, może pysznić się swoim szlakiem alkoholowym: „Wzdłuż ulicy Morskiej / (od Przylądka Cyryla / do Zatoki Kalksztajnów) / prowadzi szlak – / Spotkasz na nim rozbitków / z którymi niedawno / piłeś słodzoną herbatę” (***(Wzdłuż ulic Morskiej) – A63). O arterii stołecznej mówił w wywiadzie udzielonym w 2005 roku Waldemar M. Gaiński:
napisałem powieść. To znaczy, ja ją ciągle, ciągle szlifuję. Nazywa się to Na Szlaku. […] Piszę, siedzę nad tym już kilka lat. To jest współczesna powieść o takich chłopakach, którzy albo są artystami, albo próbują być. Na Szlaku to się w Warszawie nazywa ten kawałek: Krakowskie Przedmieście, Nowy Świat, do Alei Ujazdowskich. Tam było mnóstwo knajp, „U Hopfera”, „Staropolska”, „Harenda”… Jak się wyszło na Szlak, to się zawsze kogoś spotkało, pogadało…[30].
Na Grabówku alkohol spożywa się na melinie, w bramie, pijalni piwa, na skrzyżowaniu ulic Mireckiego i Morskiej czy „w obrębie sklepu sieci Zatoka”: „całymi dniami / szlifowali grypsy / na rogu Mireckiego i Morskiej” (***(Już niewielu nas zostało) – Ś17), „W szczęśliwym kraju nad Wisłą / w obrębie sklepu sieci Zatoka – / piję piwo” (incipit tożsamy z pierwszą linijką cytatu – P28), „To była pijalnia piwa / w niej gości co niemiara: / sami swoi – / przeważnie znajomi z meliny” (***(To była pijalnia piwa) – C7). Podmiot liryczny i współtowarzysze podróży przez życie i czas raczą się trunkiem o każdej porze dnia i nocy: „Wieczorami spotkania autorskie / w bramie u Kwaśniaka” (***(Już niewielu nas zostało) – Ś17), „Chłopaki z Grabówka / już rano przełamali się chmielem” (***(Tak mało świątecznie) – P30).
Upływ czasu zbliża człowieka do śmierci, odejścia: „Może to nie koniec / przecież chłopaki z Grabówka / nie umierają w łóżkach” (Na wiatr – Ś38). Utwór powstał podczas pobytu poety w szpitalu, wśród myśli granicznych i ostatecznych, o czym pisał Krzysztof Wiśniewski: „Usiedliśmy przed wejściem do szpitala i rozmawialiśmy przez godzinę o Edwardzie Stachurze, muzyce i planach na przyszłość. Pochwalił mi się też tym, że w szpitalu powstało kilka nowych wierszy”[31]. Już wcześniej twórca z Gdyni notował z żalem: „Poumierały chłopaki z Grabówka” (Z dzielnicy – W23), przytłacza też świadomość, że „Już niewielu nas zostało / pięknych poetów z Grabówka” (incipit tożsamy z pierwszą linijką cytatu – Ś17), a „cienie chłopaków z Grabówka / jeszcze dzisiaj / przesłaniają mi światło” (***(Opiekuję się sobą) – Ś19).
Proponuję również poświęcić chwilę antologii Poetycki Grabówek, mieszczącej liryki Jolanty Kmieć-Sabury, Izabeli Łaskawskiej, Janusza Pierzaka i Jerzego Stachury. Promocja książki odbyła się 11 marca 2011 roku podczas inauguracji działalności Fundacji Pomysłodalnia, wydawcy tomu, ale też inicjatora wielu gdyńskich przedsięwzięć i projektów kulturalnych. W relacji ze spotkania przeczytamy:

Piątkowy wernisaż był próbą dania świadectwa pewnemu fenomenowi terytorialno-artystycznemu. Niewiele jest miejsc w Gdyni, które miałyby szczęście do takiej reprezentacji artystycznej jak Grabówek. Ta zapomniana, nieco prowizoryczna kraina, ma charakter jak mało która. Żyją w niej poeci, bardowie, malarze, którzy próbują uchwycić na chwilę odchodzący świat historycznej Gdyni[32].
We wstępie do zbioru Tadeusz Buraczewski dotknął fenomenu tej gdyńskiej „okolicy poetów”:
Grabówek to jedność czasu i miejsca czworga poetów. Wzgórze Bernarda, Gdyńskie Oczko, bar „Kokos”, kino „Fala”… Gdynia jest miastem Europy… a Grabówek jakby nie chciał do niej wejść. Nie musi. Wystarczy, że jest kosmosem poezji i czegoś, co przemija, ale w literaturze i na gwaszach musi pozostać. To aleja grabowa wiodąca do nieistniejącego majątku Grabowo. To iluzoryczne ślady „Pekinu”, czyli baraków z okresu budowy portu Gdynia[33].

Tak wielokrotnie wzmiankowana w tym eseju ulica Morska, jak i sam Grabówek, stają się stymulatorami rozmaitych „wzniesień” lirycznych. Jolanta Kmieć-Sabura zasłużyła na miano, jak chce Zbigniew Radosław Szymański, kronikarki dzielnicy: „Szczęśliwe miejsca i ludzie, nad którymi pochylił się poeta, ów Demiurg wierzący w sens ocalenia od zapomnienia. W Gdyni takim szczęśliwym miejscem jest dzielnica Grabówek”[34].
Tom autorki pod symptomatycznym i bezpretensjonalnym tytułem Z Morskiej niezwykle często odwołuje się do graniczności, stykowości przestrzeni. Najpierw będziemy mieli do czynienia z metaforycznym „skrzyżowaniem Morskiej i wieczności”[35], później dostrzegamy teraźniejszość, świat dzieje się na konkretnych skrzyżowaniach, u zbiegu prawdziwych ulic: „w oknie spłowiałej kamienicy na rogu Heweliusza i Rajskiej”[36], „chłopcy z podwórek u zbiegu Podwala i Mariackiej”[37], „książki spiętrzone w witrynie / maleńkiej księgarni u zbiegu Morskiej i Okrzei”[38]. Urzeka mnie w lirykach gdyńskich autorów ich dobrze pojęty poetycki patriotyzm, wżycie w miasto, ulice (niemal biologiczne scalenie): „Twoja postać wtopiła się już całkiem w koloryt tej dzielnicy / w jej przygarbione uliczki i nazbyt głośne chodniki”[39]. Kolejny poeta gdyński, Janusz Pierzak, wyznał: „Pojawiłaś się w kroplach deszczu / bez rękawiczek i czapki. // Jedziemy wzdłuż ulicy Morskiej”[40]. Jego „dzieci z Grabówka”[41] łączą się z „dziećmi tego miasta” z tytułu cytowanego już wiersza Jolanty Kmieć-Sabury. Mentalnego przenikania się poetów Gdyni z miastem niech dowiedzie jeszcze spowiedź Izabeli Łaskawskiej: „Jestem gdynianką organicznie złączoną z dzielnicami: Chylonia, Grabówek, Pustki Cisowskie. […] Nie wyobrażam sobie żyć z dala od Grabówka i Chyloni”[42].
Jerzy Stachura we wstępie do tomu Janusza Pierzaka Krawędź mijania (wiersze nie do końca z wyboru), przytoczywszy piękny liryk zaczynający się od słów ***(Wczoraj pisałem wiersze), skomentował go następująco: „To ostatni wiersz w tym tomiku, ale poezja zawsze ma swój początek”[43]. Tym początkiem poezji dla autora przedmowy jest bez wątpienia Grabówek.

[1] Cytując wiersze i wypowiedzi Jerzego Stachury pomieszczone w jego książkach lirycznych, używam skrótów (cyfra arabska oznacza stronę przywołania): C – Czy będę sam czy tylko ten pierwszy, Młodzieżowa Agencja Wydawnicza, Warszawa 1987; A – Akacje z Grabowej (wybór wierszy), In gremio, Gdynia 2011; L – Listy, których nie ma do kogo wysłać, In gremio, Gdynia 2012; T – Tylko tędy przechodziłem, Fundacja Pomysłodalnia, Gdynia 2013; P – Poezje, C&T, Toruń 2014; G – Grabówek wierszem malowany, Marek Miczulski „VOX HUMANA”, Krynica-Zdrój [2014]; CN – Czyż nie pożycza się kwiatów, Wąbrzeskie Zakłady Graficzne, Gdynia-Wąbrzeźno 2018; W – Wiersze, które zapomniałem napisać, Wąbrzeskie Zakłady Graficzne, Gdynia-Wąbrzeźno 2019; Ś – Ślepy justunek, Wąbrzeskie Zakłady Graficzne, Gdynia-Wąbrzeźno 2020.
[2] Efekty swoich rozumień poezji Jerzego Stachury zamieściłem w tekstach: Szczygieł i chmiel. O wierszach Jerzego Stachury, „Inter-. Literatura – Krytyka – Kultura” 2018, nr 2 – https://pismointer.wordpress.com/numery-archiwalne/nr-216-2018/arkadiusz-frania-szczygiel-i-chmiel-o-wierszach-jerzego-stachury/; Powoli godząc się ze światem i sobą [rec. J. Stachura, Czyż nie pożycza się kwiatów], „Gazeta Świętojańska” – http://www.gazetaswietojanska.org/index.php?id=2&t=1&page=53230 (data publikacji 4 września 2018 roku); Poezja silniejsza niż oddech śmierci? [rec. J. Stachura, Wiersze, które zapomniałem napisać], „Gazeta Świętojańska” – https://gazetaswietojanska.org/kultura/metropolia-kultura/poezja-silniejsza-niz-oddech-smierci/ (data publikacji 28 września 2019 roku); Mistyk codzienności z Grabówka [rec. J. Stachura, Ślepy justunek], „Gazeta Świętojańska” – https://gazetaswietojanska.org/polecane/mistyk-codziennosci-z-grabowka/ (data publikacji 23 września 2020 roku).
[3] Jerzy Stachura, Rozwód pod słońcem, Młodzieżowe Centrum Kultury, Gdynia 1987.
[4] W dwóch pierwszych zwrotkach tekstu Krzysztofa Dowgiałły pojawia się też nazwa innej dzielnicy Gdyni – Chylonia oraz ulica Świętojańska:
Chłopcy z Grabówka, chłopcy z Chyloni,
Dzisiaj milicja użyła broni.
Dzielnieśmy stali, celnie rzucali,
Janek Wiśniewski padł.
Na drzwiach ponieśli go Świętojańską,
Naprzeciw glinom, naprzeciw tankom.
Chłopcy stoczniowcy pomścijcie druha!
Janek Wiśniewski padł
(Krzysztof Dowgiłło, Ballada o Janku Wiśniewskim, cyt. za: Ballada o Janku Wiśniewskim – pieśń, tekst, wykonanie, https://www.polskatradycja.pl/piesni/patriotyczne/ballada-o-janku-wisniewskim.html – dostęp 9 października 2020 roku).
[5] [notka biograficzna J. Stachury], [w:] P[skrzydełko przednie].
[6] [notka biograficzna J. Stachury], [w:] A74.
[7] Zbigniew Radosław Szymański, Poeta, w kolejce po wiersz [wstęp], [w:] Ś5.
[8] Tenże, Niestrudzony sadownik [rec. J. Stachura, Akacje z Grabowej], Miesięcznik Literacki „Akant” 2012, nr 6, s. 33.
[9] (Patsz), Wybraliście! Grabówek najlepszą dzielnicą Gdyni (data publikacji 21 marca 2011 roku), [w:] https://gdynia.naszemiasto.pl/wybraliscie-grabowek-najlepsza-dzielnica-gdyni/ar/c4-826628 – dostęp 21 października 2020 roku.
[10] Redakcja, Grabówek Gdynia (data publikacji 8 czerwca 2020 roku), [w:] https://gethome.pl/blog/dzielnica-grabowek-gdynia/ – dostęp 21 października 2020 roku.
[11] Tenże, Trzynaście linijek losu [wstęp], [w:] W5.
[12] Tenże, Trzynaście linijek losu, [w:] W8.
[13] Tadeusz Buraczewski, Poe – na malarstwo nawrócony… [wstęp], [w:] G9.
[14] Wiersz Pasja, przedrukowany w tomie Poezje, zawiera inną redakcję ostatniej linijki: słowo „Bóg” zostało zapisane wielką literą („a dzień – po Bogu”, P70).
[15] Zbigniew Radosław Szymański, „Tylko tędy przechodziłem”, a to, co widziałem, piórem i pędzlem Wam opowiedziałem [wstęp], [w:] T7.
[16] Poetycki Grabówek [wiersze Jolanty Kmieć-Sabury, Izabeli Łaskawskiej, Janusza Pierzaka, Jerzego Stachury; malarstwo Jerzego Stachury], In gremio, Gdynia 2010.
[17] Wesprzyj projekt Jerzego Stachury! (data publikacji 5 czerwca 2013 roku), [w:] https://www.pomyslodalnia.pl/sztuki-plastyczne/wesprzyj-projekt-jerzego-stachury/ – dostęp 12 października 2020 roku.
[18] Wacław Tkaczuk, [nota o wierszach J. Stachury], [w:] C64.
[19] Zbigniew Radosław Szymański, „Listy, których nie ma do kogo wysłać”. Dość opieszałości Poczty Polskiej. Czytajmy wiersze Jerzego Stachury, [w:] L5.
[20] Tadeusz Buraczewski, Poe – na malarstwo nawrócony…, [w:] G8-9.
[21] Wojciech Kostiuk, Pomiędzy piórem a sztalugą [wstęp], [w:] G6.
[22] Rzecz ciekawa, że redakcja wiersza Wigilia 2001 w zbiorze Poezje (wydanym w tym samym 2014 roku, co Grabówek wierszem malowany) nie posiada tytułu, funkcjonując jako liryk o incipicie ***(Tak mało świątecznie) (P30).
[23] Lidia Ziurkowska-Michalewska, Sny jak obrazy [wiersz], [w:] tejże, Moje wędrowanie, Fundacja Pomysłodalnia, Gdynia 2013, s. 33.
[24] Wspomnij Grabówek [piosenka, tekst Adam Potrykus, muzyka i wykonanie Jerzy Stachura], cytuję za: Jerzy Stachura w Baryłce na Grabówku [materiał określono jako: „Zapis spotkania w kultowej piwiarni grabówczańskiej”] (data publikacji 24 września 2011 roku), [w:] https://www.youtube.com/watch?v=pX6BG2gZyz8 – dostęp 3 listopada 2020 roku.
[25] Zbigniew Radosław Szymański, Poszerzenie pola walki [rec. J. Stachura, O jedną miłość za daleko], Miesięcznik Literacki „Akant” 2016, nr 8, s. 35.
[26] Tenże, Niestrudzony sadownik.
[27] Jerzy Stachura w Baryłce na Grabówku.
[28] Tadeusz Buraczewski, Poe – na malarstwo nawrócony…, [w:] G8.
[29] Wojciech Kostiuk, Pomiędzy piórem a sztalugą, [w:] G6.
[30] 30 lat pracy twórczej. Chciałem być perkusistą. Rozmowa z Waldemarem M. Gaińskim, poetą, rozmawiał Marian P. Rawinis, Kwartalnik Kulturalny Częstochowy „Aleje 3” nr 49, styczeń-marzec 2005, s. 21.
[31] Krzysztof Wiśniewski, Jerzy Stachura przeszedł poważną operację (data publikacji 13 czerwca 2019 roku), http://stachuriada.pl/index.php/item/395-jerzy-stachura-przeszedl-powazna-operacje – dostęp 10 października 2020 roku.
[32] Poetycki Grabówek na inaugurację Pomysłodalni (data publikacji 12 marca 2011 roku), https://www.pomyslodalnia.pl/literatura/poetycki-grabowek-na-inauguracje-pomyslodalni/ – dostęp 12 października 2020 roku.
[33] Tadeusz Buraczewski, Perszeronem na Olimp [wstęp], [w:] Poetycki Grabówek, s. 4.
[34] Zbigniew Radosław Szymański, W dorzeczu ulicy Morskiej i Wieczności [wstęp], [w:] Jolanta Kmieć-Sabura, Z Morskiej, Fundacja Pomysłodalnia, Gdynia 2013, s. 6.
[35] Jolanta Kmieć-Sabura, Czyje zaklęcia jakie modlitwy [wiersz], [w:] tejże, Z Morskiej, s. 35.
[36] Taż, Bunt [wiersz], [w:] tejże, Z Morskiej, s. 75.
[37] Taż, Dzieci tego miasta [wiersz], [w:] tejże, Z Morskiej, s. 74.
[38] Taż, Nieobecność” [wiersz], [w:] tejże, Z Morskiej, s. 40.
[39] Taż, Morska [wiersz], [w:] tejże, Z Morskiej, s. 10.
[40] Janusz Pierzak, ***(Pojawiłaś się w kroplach) [wiersz], [w:] tegoż, Krawędź mijania (wiersze nie do końca z wyboru), In gremio, Gdynia 2012, s. 38.
[41] Tenże, ***(Blisko ulicy Okrzei) [wiersz], [w:] tegoż, Krawędź mijania, s. 65.
[42] Izabela Łaskawska, [wypowiedź odautorska], [w:] Poetycki Grabówek, s. 22.
[43] Jerzy Stachura, Nutą i piórem, [w:] Janusz Pierzak, Krawędź mijania, s. 4.



![[foto] Kaszubski kosmos / Kaszëbsczi kòsmòs w Gdyni cz. I](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/07/DSCF0135-218x150.jpg)




![[foto, wideo] Śpiewać każdy może, ale czy powinien?](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/07/DSC00179-kopia-218x150.jpg)


![[aktualizacja] 4.01 Referendum w Kosakowie](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/01/POL_gmina_Kosakowo_COA.svg_-218x150.jpg)

![[foto] Batory. Transatlantyckie love story](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/06/DSC00138-kopia-218x150.jpg)

![[foto] [wideo] Malta Festival 2026: konferencja prasowa](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/05/IMG_4626-218x150.jpg)
![Sho[r]t: Mariusz Grzegorzek w hołdzie Yayoi Kusamie](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/05/Kusama2-218x150.jpg)
![[foto, wideo] Pomysły na Gdynię: Pomorskie Centrum Sztuki w Hali Łukowej](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/06/44a-218x150.jpg)
![[wideo] 5.06 Premiera singla „Trzy miasta” INKI i Adama Kalinowskiego](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/06/Okladka-218x150.jpg)
!!!