Dobra poezja wyrasta z osobistej historii twórcy, który jest za-korzeniony bądź wy-korzeniony, w-rośnięty lub wy-rwany ze swojego najbliższego świata. Ta ziemska okolica to nie abstrakt, lecz prawdziwe miejsce na mapach, posiadające określone współrzędne geograficzne. Każdy człowiek, aby mógł dojść do (nawet urojonego) celu, musi przecież skądś wyruszyć. Przywiązanie do kraju, miasta, jego części nie oznacza jednak bezkrytycznej gloryfikacji przestrzeni, gdyż prawdziwy patriotyzm wypływa z troski, niezamykającej oczu na szarość czy nawet czerń.

W niniejszym tekście chciałbym przyjrzeć się obecności gdyńskiej ulicy Morskiej w wybranych lirykach trojga poetów tworzących w tej trójmiejskiej siedzibie: Jolanty Kmieć-Sabury, Jerzego Stachury i Janusza Pierzaka.

Zacznijmy od informacji statystycznych i związanych z podziałem administracyjnym: Morska to najdłuższa, licząca aż 8 410 m ulica, biegnąca od centrum Gdyni (przez dzielnice: Działki Leśne, Grabówek, Leszczynki, Chylonia, Cisowa) do Rumi. W latach 1946-1991 nosiła nazwę „Czerwonych Kosynierów”. Spośród faktów historycznych podajmy, iż 17 grudnia 1970 roku stała się świadkiem wydarzeń opisanych przez Krzysztofa Dowgiałłę w Balladzie o Janku Wiśniewskim[1].

Elżbieta Rybicka, autorka cennej pracy Geopoetyka. Przestrzeń i miejsce we współczesnych teoriach i praktykach literackich, przywołała konstatację Ewy Zamorskiej-Przyłuskiej dotyczącą obecności miast w wyobraźni człowieka:

Każdy z nas nosi w sobie własną literacką mapę świata i własne literackie plany miast – każdy więc innymi chodzi ulicami – chociaż w realnej przestrzeni są to ulice te same. Miasta żyjące w słowach rozrastają się we wszystkich płaszczyznach i we wszystkich kierunkach. […] Niech trwają nasze spacery, podróże wykreślone przez ulice ze słów i przez słowa utkane z ulic. Odkryjmy je dla siebie i spotkajmy się w tej wielowymiarowej, paradoksalnej i fascynującej przestrzeni, w której to, co „wymyślone”, przenika to, co „realne” jak światło uchwycone na kilka chwil w szkle[2].

Długość ulicy Morskiej jest na tyle znacząca, że ruch odbywa się „wzdłuż”; w wierszu Janusza Pierzaka narrator przemieszcza się samochodem: „Jedziemy wzdłuż ulicy Morskiej”[3], zaś w wersji Jerzego Stachury – pieszo: „Wzdłuż ulicy Morskiej / (od Przylądka Cyryla / do Zatoki Kalksztajnów) / prowadzi szlak”[4]. Już te dwa skromne cytaty dają pretekst do postrzegania życia jako drogi, wędrówki, tym bardziej że dalsze ciągi przytoczeń pozwalają na stawianie tez egzystencjalnych. Jak stwierdza Elżbieta Rybicka, „Wszystkich pisarzy łączy egzystencjalny i geopoetyki postulat – trzeba zmieszać się ze światem, by wyjść poza siebie i stworzyć pisanie-wędrowanie czy wiersz-świat”[5]. Janusz Pierzak „protokołuje”:

Jedziemy wzdłuż ulicy Morskiej

Mijamy stację benzynową
z zakazem wjazdu dla rowerów […]

Ponad budynek „Bodegi”,
gdzie bodyguardzi
opiekują się dziewczynami.

Jeszcze chwila i powrót – – –

W migawce oka
Szymek na czwórkołowym rowerku
i Michał (O-oo, pan od wuefu)

W dorosłym życiu będą budować
place zabaw dla swoich dzieci.

A my w rozjazdach – –[6].

Wiersz to przykład ekspresyjnej scenki rodzajowej, w której zwraca uwagę nagromadzenie miejskich elementów architektonicznych, niekoniecznie pochodzących z lśniącego katalogu dla turystów (stacja benzynowa, Night Club „Bodega”), lecz wyróżnionych detalami, przecież stację benzynową cechuje „zakaz wjazdu dla rowerów”, a Klub Nocny – ochroniarze z dziewczynami do towarzystwa. Kolejne ogniwa tekstu można zaliczyć do fragmentów familijnych (Szymek i Michał to dzieci). Czas nagle przyspiesza, latorośle dorastają, wiersz był zatem retrospekcją (chyba że to projekcja przyszłości). Utwór puentuje wers o „skazaniu” na możliwości bytu: „A my w rozjazdach”. Podkreślmy wyrazy należące do zbioru fleksji ruchu: rzeczowniki („ulica”, „wjazd”, „rowery”, „rowerek”, „powrót”, „rozjazdy”), czasowniki („jedziemy”, „mijamy”).

Przyjrzyjmy się teraz fragmentowi liryku Jerzego Stachury:

Wzdłuż ulicy Morskiej
(od Przylądka Cyryla
do Zatoki Kalksztajnów)
prowadzi szlak –
Spotkasz na nim rozbitków
z którymi niedawno
piłeś słodzoną herbatę –[7].

Autor Rozwodu pod słońcem jest przede wszystkim piewcą (przeszłości) dzielnicy Grabówek i jej mieszkańców. Wiersz, choć również zawiera wiele konkretów, niemal od pierwszej litery emituje fluidy wspomnień w tonacji romantyzmu alkoholowego, czego dowodzi „szlak”, na którym można zetknąć się z „rozbitkami”. Podmiot liryczny zżył się z miejscem i ludźmi, pewnie niejedną lampkę wina wypił za zdrowie Grabówka. „Rozbitkami” są bez wątpienia „chłopaki z Grabówka”, tak często przywoływani przez poetę towarzysze słodko-gorzkiej podróży przez świat, zaprawionej goryczą, zwątpieniem, straconymi złudzeniami i żalem. Jednym z mentalnych składników ziemskiej peregrynacji jest także ulica Morska:

Już niewielu nas zostało
pięknych poetów z Grabówka
którzy całymi dniami
szlifowali grypsy
na rogu Mireckiego i Morskiej
Wieczorami spotkania autorskie
w bramie u Kwaśniaka[8].

Opiekuję się sobą
jak psem potrąconym przez życie
na skrzyżowaniu Mireckiego i Morskiej
Gdzie cienie chłopaków z Grabówka
jeszcze dzisiaj
przesłaniają mi światło[9].

Tak może pisać tylko poeta doświadczony przez los, ale pogodzony z nim. Do grona „rozbitków” podmiot liryczny zalicza tutaj również siebie, skoro czuje się jak „pies potrącony przez życie”. Czas zabrał przyjaciół na drugą stronę rzeki. Następuje mitologizacja Grabówka i „chłopaków z Grabówka”, którzy przeistoczyli się nawet w „pięknych poetów z Grabówka”. W wierszach Jolanty Kmieć-Sabury spotykamy natomiast „chłopców z kapturami”[10], a „kompania od butelki” pojawia się w urywku: „na obrzeżach tego podwórkowego świata pogwarki / wysiadujących na ławeczce od samego świtu”[11]. Bohaterowie poetki („chłopcy z kapturami”, „wysiadujący na ławeczce od samego świtu”) są jednak innymi postaciami, niż „chłopcy z Grabówka” Jerzego Stachury. Sądzę, że optyka artystyczna wiąże się ze specyfiką wrażliwości płci na sprawy trunku, inaczej pochód alkoholowy przez noc i jego uczestników rozumieją mężczyźni, w odmienny sposób kobiety. Autorka, wychodząc poza ulicę Morską, powołuje „dzieci tego miasta i czasu”: „chłopcy z podwórek u zbiegu Podwala i Mariackiej / dzieci tego miasta i czasu”[12]. Jolanta Kmieć-Sabura jest pisarką z genem Morskiej, zaznaczmy tytuły: zbioru (Z Morskiej) oraz pomieszczonych w nim wierszy: Morska, Na śmierć Nikoli z ulicy Morskiej, Przy Morskiej. Zbigniew Radosław Szymański napisał we wstępie do cytowanego tomu: „czas, ten najdoskonalszy poeta, który w dorzeczu ulicy Morskiej oplątującym Grabówek wskrzesza nadzieje, gasi, gdy rozpłomienią się zbyt jasnym blaskiem wspomnienia”[13]. W oczach krytyka, poetka zasłużyła na miano „kronikarki dzielnicy”: „Szczęśliwe miejsca i ludzie, nad którymi pochylił się poeta, ów Demiurg wierzący w sens ocalenia od zapomnienia. W Gdyni takim szczęśliwym miejscem jest dzielnica Grabówek, mająca swoją kronikarkę w osobie poetki Jolanty Kmieć-Sabury”[14]. Niemal intymny związek z grabówkowym dystryktem i ulicą ukazany został w obrazie rozpłynięcia się podmiotu w przestrzeni miejskiej: „Twoja postać wtopiła się już całkiem w koloryt tej dzielnicy / w jej przygarbione uliczki i nazbyt głośne chodniki”[15], choć autorka zadaje pytanie „ty” lirycznemu: „na mocy jakich przeznaczeń / musisz tak iść w pętli spalin / przez całe stulecia Morskiej”[16].

Z kolei Jerzy Stachura tak uzasadniał decyzję o wydaniu albumu malarsko-poetyckiego Grabówek wierszem malowany[17]: „nie jestem kronikarzem swojej dzielnicy. Maluję Grabówek jakbym budował kolorowe wspomnienia. Jakbym noga w nogę szedł z wierszem a on kładł farby, na odrapane, szorstkie ściany budynków, które nigdy nie były szklanymi marzeniami[18]. Choć twórca zarzekał się: „nie jestem kronikarzem, ani dokumentalistą”[19], jeden z recenzentów pisał o Grabówku jako o „mateczniku” poety[20], „mikroskopijnej komórce wszechświata”[21]. Dodajmy, iż tom Grabówek wierszem malowany w warstwie plastycznej zawiera reprodukcje 5 płócien Jerzego Stachury z „Morską” w tytule: Ulica Morska, godzina 16, Bloki na Morskiej, Wieczór na Morskiej oraz dwie Impresje z Morskiej, natomiast obraz Wspomnij Grabówek zdobi okładkę tomu Z Morskiej Jolanty Kmieć-Sabury.

Wynotowane wcześniej niepozorne frazy z wierszy Jerzego Stachury: „na rogu Mireckiego i Morskiej”, „na skrzyżowaniu Mireckiego i Morskiej”, współgrając ze zdaniem: „A my w rozjazdach” Janusza Pierzaka, przynoszą nie tylko lokalizację zdarzeń, ale sugerują pewną rozstajność, schodzenie się i rozchodzenie myśli, słów, ludzi, wspomnień. W poezji Jolanty Kmieć-Sabury odejście to śmierć, wszakże mowa o „skrzyżowaniu Morskiej i wieczności”:

Każdego dnia wychodzi ktoś na chwilę
do sklepiku za rogiem do apteki lub tak jak ty na pocztę
na skrzyżowaniu Morskiej i wieczności
w którą obraca się rzucone z progu „na razie”[22].

„U zbiegu Morskiej i Okrzei” stoi księgarnia, w której szybie „przeglądały się wtedy / […] nasze przygarbione cienie”[23]. Nie mamy tu do czynienia ze zwykłym wpisem w dzienniku, lecz słowami o żywocie ludzkim, przemijaniu, stawaniu się cieniami: „Czy twój duch opuścił już całkiem mury tej kamienicy”[24].

Pejzaż ulicy Morskiej w lirykach Jolanty Kmieć-Sabury obejmuje topografię wzgórz Grabówka: „na stokach tych samych morenowych wzgórz / patrzących na rąbek morza i labirynty dachów”[25] i, mimo iż „gwiazdy nad wzgórzami Grabówka”[26] stymulowałyby wyobraźnię do refleksji o pięknie ciał niebieskich oraz przyrody w mieście, krajobraz tworzą „szare mury kamienicy”, „zgrzebny kwadrat podwórka”, „zaułki podwórka” czy niszczejąca natura: „Szare mury kamienicy / przypominają bunkier”[27], „w zgrzebnym kwadracie podwórka / wśród kilku krzewów i porozrzucanych butelek”[28], „w zaułkach podwórka między przyczółkami / śmietnikowych kubłów przemykają cienie / wychudzonych psów”[29], „Kikuty ściętych topoli i smród spod śmietnikowych pokryw”[30].

Karolina Pospiszil, definiując termin „geografia literacka”, zauważyła:

Geografia literacka nie ogranicza się wyłącznie do mapowania tekstów i tworzenia atlasów, to także badania reprezentacji danych przestrzeni w literaturze, miejsc rzeczywistych i fikcyjnych, to namysł nad genius loci uchwyconym w tekstach i/lub tworzonych przez nie. Nieraz obraz literacki danego miejsca przesłania rzeczywistość lub przynajmniej wpływa na jej odbiór[31].

Chciałbym podkreślić ostatnie zdanie, wskazujące, że przestrzenie, jakkolwiek odsyłają do prawdziwej topografii, w utworach funkcjonują na prawach „mitów” wewnętrznych, odbić uczuć, myśli i pamięci.

Przedstawione „odczytanie” ulicy Morskiej w lirykach wybranych gdyńskich poetów na pewno wymaga uzupełnień o inne realizacje, pokazuje jednak, jak silna jest tożsamość miejska twórców i jak interesujące wiersze egzystencjalne, a więc uniwersalne w wymowie, można „sformułować” na bazie urbanistycznego krajobrazu.


[1] „Ballada mówi o młodym chłopcu zastrzelonym 17 grudnia 1970 roku. Tego dnia załoga Stoczni Gdyńskiej po zakończeniu dzień wcześniej strajku została ostrzelana rankiem w drodze do pracy. Autor ballady, nie znając rzeczywistych personaliów zabitego, nazwał go Janek Wiśniewski. Rzeczywiście nazywał się Zbigniew Godlewski, zastrzelony w trakcie starć w rejonie stacji Szybkiej Kolei Miejskiej Gdynia Stocznia. Jego ciało zostało przeniesione na czele pochodu ulicą Czerwonych Kosynierów (dziś ul. Morska), tunelem pod peronami dworca Gdynia Główna, ul. Dworcową, ul. 10 Lutego i ul. Świętojańską pod siedzibę Miejskiej Rady Narodowej przy ul. Czołgistów (dziś al. Marszałka Józefa Piłsudskiego)” (Ballada o Janku Wiśniewskim [hasło], [w:] https://pl.wikipedia.org/wiki/Ballada_o_Janku_Wi%C5%9Bniewskim – dostęp 20 października 2020 roku).

[2] Ewa Zamorska-Przyłuska, Przewodnik literacki po Krakowie i województwie małopolskim, Wydawnictwo WAM, Kraków 2010, s. 11. Cyt. za: Elżbieta Rybicka, Geopoetyka. Przestrzeń i miejsce we współczesnych teoriach i praktykach literackich, UNIVERSITAS, Kraków 2014, s. 229.

[3] Janusz Pierzak, ***(Pojawiłaś się w kroplach deszczu) [wiersz], [w:] tegoż, Krawędź mijania (wiersze nie do końca z wyboru), In gremio, Gdynia 2012, s. 38.

[4] Jerzy Stachura, ***(Wzdłuż ulicy Morskiej) [wiersz], [w:] tegoż, Akacje z Grabowej (wybór wierszy), In gremio, Gdynia 2011, s. 63.

[5] Elżbieta Rybicka, Geopoetyka: konstelacja i światowanie, [w:] Przestrzeń – literatura – doświadczenie. Z inspiracji geopoetyki, pod redakcją Tomasza Gęsiny i Zbigniewa Kadłubka, Wydawnictwo Uniwersytetu Śląskiego, Katowice 2016, s. 12.

[6] Janusz Pierzak, ***(Pojawiłaś się w kroplach deszczu).

[7] Jerzy Stachura, ***(Wzdłuż ulicy Morskiej).

[8] Tenże, ***(Już niewielu nas zostało) [wiersz], [w:] tegoż, Ślepy justunek, Wąbrzeskie Zakłady Graficzne, Gdynia-Wąbrzeźno 2020, s. 17.

[9] Tenże, ***(Opiekuję się sobą) [wiersz], [w:] tegoż, Ślepy justunek, s. 19.

[10] Jolanta Kmieć-Sabura, Morska [wiersz], [w:] tejże, Z Morskiej, Fundacja Pomysłodalnia, Gdynia 2013, s. 10.

[11] Taż, Przy Morskiej [wiersz], [w:] tejże, Z Morskiej, s. 26.

[12] Taż, Dzieci tego miasta [wiersz], [w:] tejże, Z Morskiej, s. 74.

[13] Zbigniew Radosław Szymański, W dorzeczu ulicy Morskiej i Wieczności [wstęp], [w:] Jolanta Kmieć-Sabura, Z Morskiej, s. 5.

[14] Tamże, s. 6.

[15] Jolanta Kmieć-Sabura, Morska.

[16] Tamże.

[17] Jerzy Stachura, Grabówek wierszem malowany, Marek Miczulski „VOX HUMANA”, Krynica-Zdrój [2014].

[18] Wesprzyj projekt Jerzego Stachury!, [w:] https://www.pomyslodalnia.pl/sztuki-plastyczne/wesprzyj-projekt-jerzego-stachury/ – dostęp 12 października 2020 roku.

[19] Jerzy Stachura, Grabówek wierszem malowany, [czwarta stronica okładki].

[20] Zbigniew Radosław Szymański, Poeta, w kolejce po wiersz [wstęp], [w:] Jerzy Stachura, Ślepy justunek, s. 5.

[21] Zbigniew Radosław Szymański, Niestrudzony sadownik [rec. J. Stachura, Akacje z Grabowej], Miesięcznik Literacki „Akant” 2012, nr 6, s. 33.

[22] Jolanta Kmieć-Sabura, Czyje zaklęcia jakie modlitwy [wiersz], [w:] tejże, Z Morskiej, s. 35.

[23] Taż, Nieobecność [wiersz], [w:] tejże, Z Morskiej, s. 40.

[24] Taż, ***(Czy twój duch opuścił już całkiem mury tej kamienicy) [wiersz], [w:] tejże, Z Morskiej, s. 20.

[25] Taż, Na śmierć Nikoli z ulicy Morskiej [wiersz], [w:] tejże, Z Morskiej, s. 25.

[26] Taż, ***(W twojej rączce nie anioł buntu będzie szeptał zaklęcia) [wiersz], [w:] tejże, Z Morskiej, s. 57.

[27] Taż, Przy Morskiej.

[28] Taż, Kolejna wiosna [wiersz], [w:] tejże, Z Morskiej, s. 27.

[29] Taż, ***(Czy twój duch opuścił już całkiem mury tej kamienicy).

[30] Taż, Przy Morskiej.

[31] Karolina Pospiszil, Geolit, czyli po co nam geografia? Krótki i subiektywny przegląd literaturoznawczych „geo-narzędzi”, [w:] Przestrzeń – literatura – doświadczenie. Z inspiracji geopoetyki, s. 23-24.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj