Wracamy na najbardziej kontrowersyjną wystawę XXI wieku.

Czy we współczesnej sztuce jest w ogóle miejsce dla malarstwa religijnego? Próbując znaleźć pozytywne odpowiedzi na to pytanie, nasuwa się w polskim malarstwie właściwie tylko nazwisko zmarłego w 2011 r. Jerzego Nowosielskiego, którego twórczość przypomniano w zeszłym roku dość wszechstronnie z okazji stulecia urodzin. Obrazy tego artysty, a zarazem filozofa i teologa prawosławnego, są metafizyczne, niedosłowne, zapraszają do zadumy, refleksji. Jakże inne są te prace od obiektów eksponowanych na przełomie roku w Zachęcie.

Pomorscy malarze na wystawie w Zachęcie

Nieskromnie, ale tęczowo: Maciej Świeszewski w Warszawie

Większość prac wybranych przez kuratora Janusza Janowskiego to religio polo, kicze, które atakują dosłownością niczym cepem. Chyba najbardziej szokującym obrazem wystawy Pejzaż malarstwa polskiego w Narodowej Galerii Sztuki Zachęta było potężne wymiarowo Ukrzyżowanie Zbigniewa Macieja Dowgiałły z 2012 roku:

Obraz jest ogromny i zawiera wiele szczegółów, dlatego poniżej galeria detali:

Za najważniejszego malarza dobrej zmiany uważany jest Ignacy Czwartos, niedoszły reprezentant Polski na tegoroczne Biennale w Wenecji. Poniżej jego INRI z 2018 r.

Ale mnie najbardziej zabiło dzieło Tadeusza Boruty Apokalipsa św. Jana 12.1 (2018).

Niewiasta i Smok*12Potem wielki znak się ukazał na niebie: Niewiasta* obleczona w słońce i księżyc pod jej stopami, a na jej głowie wieniec z gwiazd dwunastu (za: wbiblii.pl)

Dzieł religijnych było więcej. Poniżej w galerii pozostałe zauważone:

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj