Co zrobić z głupcem?

0

Jeszcze raz o zaślubinach – Dariusz Olejniczak bardzo subiektywnie i od siebie.

Co zrobić z głupcem?

Z głupcami nie warto gadać. Głupca nie przekonasz, że głupio mówi i czyni. Głupiec wie lepiej, że wie najlepiej. Niestety, twoje milczenie głupca w tym przekonaniu utwierdza. Dlatego czasem jednak warto głupcowi odpowiedzieć. Nie po to, żeby wyprowadzić go z błędu, a jedynie po to, by głupota panosząca się i wszechobecna, nie zawładnęła światem do jego ostatniego skrawka.

Ci wszyscy głupcy, którzy 10 lutego w Pucku zdarli głupie gardła krzycząc, że Duda złodziej, że pójdzie siedzieć; ci wszyscy głupcy, którzy gwizdali, kiedy on mówił o wydarzeniach sprzed stu lat; ci wszyscy głupcy, którzy robili to w przekonaniu, że pokrzykując podczas uroczystości państwowej bronią Polskę przed najgorszym losem – są wprawdzie żałośni (bo głupota i brak namysłu nad słowem i czynem czyni człowieka żałosnym), ale nie powinni być lekceważeni. Głupców lekceważyć nie wolno, bo jeszcze gotowi własną (indywidualną i zbiorową) głupotę wziąć za kanon słuszności. Głupcom warto dawać odpór.

Niestety, kiedy jest „nasza”, zyskuje rangę bohaterstwa. Za bohaterów uznała kandydatka na prezydentkę z ramienia Koalicji Obywatelskiej-Platformy Obywatelskiej, Małgorzata Kidawa-Błońska, owych głupich krzykaczy i po zakończeniu uroczystości w Pucku podeszła do nich, przywitała się z nimi, a na pytanie, czy „było słychać” (w domyśle – ich pokrzykiwania) odpowiedziała, że oczywiście było słychać. Tym samym Małgorzata Kidawa-Błońska dołączyła do grona głupców (jaki jest feminatyw od słowa ‘głupiec’?). Zachowała się głupio, wypowiedziała się głupio i trwa w głupim przekonaniu, że oto dokonał się kolejny słuszny akt obywatelskiego nieposłuszeństwa wobec… No właśnie, wobec kogo? Znienawidzonego PiS-u, równie znienawidzonego i pogardzanego Andrzeja Dudy? Kandydatka na prezydentkę Małgorzata Kidawa-Błońska tak właśnie rozumie Polskę, polską państwowość oraz służbę krajowi i społeczeństwu.

Ja natomiast rozumiem, że demokracja zakłada takie warianty, w których każdy – także głupiec – robi co chce, kiedy chce i jak chce. Nie mam przy tym nadziei, że w obecnych realiach głupiec zrozumie, że robi głupio i często wbrew swoim intencjom. Nie rozumie tego także Małgorzata Kidawa-Błońska. Byłby to jeszcze najmniejszy problem, gdyby nie to, że zabiega ona o prezydenturę. Zachodzi obawa, że po ewentualnej elekcji, otoczona chórem głupców, nie zmądrzeje. Nie pojmie, że państwo to ani ona, ani oni – owi głupcy. Przynajmniej nie wyłącznie oni.

Demokracja podobno dzieli się na rozmaite gatunki i style jej uprawiania. Podobno teraz mamy demokrację przedstawicielską. Z grubsza polega taka demokracja na tym, że [to moja autorska, nieoficjalna definicja] co kilka lat dajemy się uwieść tym, którzy nas ogłupiają na różne sposoby. Robimy to w najlepszej wierze, z myślą o dobru naszym, naszych najbliższych i (w szerokiej perspektywie) kraju, cedując nasze prawa wyborcze i decyzyjność na tzw. reprezentantów narodu. Wolałbym demokrację innego typu, najtrudniejszą – tzw. uczestniczącą, w której [i to także moja własna nieopatentowana definicja] każdy ma bezpośredni dostęp do decydowania o sobie i państwie. Każdy także ponosi odpowiedzialność za to co mówi i robi oraz za podejmowane decyzje. No i musi dogadywać się z innymi. Oczywiście głupców by od tego pewnie nie ubyło – bo pamiętajmy, że głupcy są wszędzie – ale musieliby przyjąć do wiadomości (wbrew sobie być może), że nie mają monopolu, ani na jedynie słuszną rację, ani na władzę, ani na Polskę. I że czasem trzeba umieć się zachować przyzwoicie. Po prostu.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here