Małgorzata Jaworska po raz pierwszy w Świętojańskiej i do tego w zaskakującej refleksji z gdańskim udziałem jak najbardziej.

451⁰ Fahrenheita: Śmiech i pokuta

Małgorzata Jaworska

Kiedy słyszę o rozmaitych uczuciach urażonych czy obrażonych, przypominam sobie dysputę Wilhelma z Jorgem w Imieniu róży Umberta Eco. Dotyczyła ona kwestii z pozoru błahej, a mianowicie tego, czy Chrystus mógł się śmiać. Dla Jorgego już sama myśl o tym była bluźnierstwem, co Wilhelm przyjął z udaną pokorą – jak bowiem przekonać zaciekłego fundamentalistę?

Stary zakonnik traktował uśmiech jako szpetny grymas, a to budzi przedziwne skojarzenia: najpierw z Człowiekiem śmiechu Wiktora Hugo, chwilę później zaś – z uśmiechem wisielca. Może dlatego przybudówkę przylegającą do Pawilonu Wschodniego obecnego Aresztu Śledczego przy ulicy Kurkowej 12 w Gdańsku więźniowie nazwali „salą śmiechu”? W latach 1945–1956 wykonywano tam karę główną przez powieszenie, zazwyczaj w porze apelu porannego, w obecności prokuratora, naczelnika więzienia, lekarza i osoby duchownej. Ciała martwych już skazańców trafiały później do Akademii Medycznej (mogły się wówczas przydać jako pomoc dydaktyczna) lub na cmentarz Garnizonowy, gdzie udzielano im anonimowego pochówku.

Po roku 1956 na Kurkowej odbyły się jeszcze 24 egzekucje. Ostatnim straceńcem był Paweł Tuchlin, zwany Skorpionem, taki polski Ted Bundy. Zamordował 9 kobiet, a 11 innych jego ofiar przeżyło atak mimo odniesionych obrażeń. Wyrok wykonano 25 maja 1987 roku – wcale nie tak dawno.

Kara śmierci co jakiś czas powraca w dyskursie publicznym. Chyba nikt nie oczekuje obrazu dzieweczki płonącej na stosie, ani też egzekucji publicznych, jak ta na Stolzenbergu (obecnie znajdują się tam bloki mieszkalne przy ulicy Pohulanka 6–10). Kilkudziesięciotysięczny tłum sięgał aż po dzisiejszą aleję Armii Krajowej, żądny krwi (a może raczej tchu?) zbrodniarzy ze Stutthofu. Z dzisiejszej perspektywy nie sposób jednak oceniać tych ludzi. Przeżyli koszmar wojenny, chcieli, by sprawiedliwości wreszcie stało się zadość, pragnęli jakiegokolwiek poczucia ładu w okrutnym świecie, w którym przyszło im żyć*.

Dlaczego groźby śmierci za karę pojawiają się właśnie dziś? I skąd ta surowość w wymyślaniu kar, a także wskazywaniu czynów, które owym karom mają podlegać? Nie znajduję na te pytania odpowiedzi. Słucham więc, jak Salvatore nawołuje w swoim języku: Czyńcie pokutę!

Foto Aresztu Śledczego: Artur Andrzej/wikipedia.pl

* Źródło: gedanopedia.pl

salvatore il nome della rosa Lascari

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here