Zbigniew Sajnóg wszedł na taras i wrócił zaraz. Z refleksją.

Co widać?

Zbigniew Sajnóg

Słynne Forum Gdańsk, gwiazda inwestycji. Autorzy tego dzieła pomyśleli o czymś ekstra dla mieszkańców i gości odwiedzających miasto. Stworzyli taras widokowy, obszerny, aby można było urządzić na nim restaurację, czy sezonowy bar open-air.

Drobiazg – bodaj zapomnieli o kierunkach świata, bo już około godziny szesnastej taras pogrąża się w cieniu rzucanym przez górującą nad nim bryłę budowli. A przecież sezon letni przemija tu szybko i nie jest to pustynia Negeb, gdzie radzi byśmy szukać chłodu.

Ale też, również drobiazg przecież, zapomnieli budowniczowie, że Gdańsk, miejscowość nad północnym morzem, jakże często aurę ma wietrzną i taki taras otwarty na kierunek północno-zachodni nie będzie miejscem przyjemnego przebywania.

Dobrze, poniechajmy drobiazgów, jeśli ktoś chce tak inwestować, nie będziemy się wtrącać, prawda? Taras w końcu jest po to przede wszystkim, by uraczyć nas pięknym widokiem historycznej architektury. Spójrzmy więc na miasto. Lecz cóż to się stało? Jakieś ono inne, jakieś nie to przecież?

Wyszukany, ekskluzywny punkt widokowy umiejscowiono tak, że nie widać z niego najbardziej charakterystycznych budowli naszego miasta, tych, które czynią jego sylwetę niepowtarzalną, których widok sprawia, że w lot rozpoznajemy – to Gdańsk!

Z tarasu widokowego Forum Gdańsk nie widać wież Ratusza Głównego Miasta i Bazyliki Mariackiej. Dziwny to widok, cóż to doprawdy za myśl, by tak miasto to przedstawić – jakoby ogołocone.

Czytając symbolikę – oto miasto bez głowy. Symbole dwóch władz, świeckiej i duchownej – anihilowane, zniknione. Nie ma ich, naród bez głowy i bez duchowej opieki! Ale czytajmy właściwie: oto widzimy, że pod opieką nicości.

A jeszcze, że z ratuszową wieżą zniknął nawet der König, złoty symbol złotego wieku, czy nie podszeptuje, że zniknął zatem także i nasz tytuł do Gdańska?

Dość już tego widoku. Opuszczamy wzrok, by choć nacieszyć się postrzeganiem świata z góry. Ale i tam już po chwili dopada nas męczący bezsens. Jedno, że przedsionek Drogi Królewskiej rozjechany tranzytową trasą – cóż komentować, utwierdzone barbarzyństwo ideologii, jak widać nie przeszłej.

Ale dostrzeżmy też nowinkę! Oto na przestrzeni przed Forum Gdańsk, skupia się ruch pieszych. Od północy, od skrzyżowania Hucisko i od Głównego Dworca kolejowego – gdy kto spaceruje stamtąd, by miejsca doznawać. A z północnego zachodu nadchodzą ludzie od rozlicznych instytucji miasta, ważnych jego urzędów, sądów i policji, od Dworca PKS (gdy kto lubi stamtąd spacerować) i od dużej miejskiej biblioteki.

Ale i oczywiście – wszyscy przyjeżdżający tu autobusami miejskiej komunikacji, wysiadający z busików i taksówek…

I wszyscy ci ludzie, cały ten ruch ludzi chcących dostać się najkrótszą drogą do tunelu i stamtąd do Głównego Miasta, na Drogę Królewską – całemu temu ruchowi wyznaczono drogę przez niewielką bramkę. Ba, zmierzyłem ją, przejście w tym miejscu ma szerokość 90 centymetrów. I oto ludzie tam mrowią się, kłębią, przeciskają – zwłaszcza, że jeszcze ograniczono przejście stojakami na rowery.

Tak oto więc szukający znajduje dwa widoki: renesansową bramę, bilet wizytowy z klauzulą wartości, i: dzisiejszą niedorzeczność dla gdańszczan i ich gości.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here