Rozmowa z aspirantem sztabowym Krzysztofem Wasilewskim z Komisariatu Policji w Gdyni Chyloni.

Gazeta Świętojańska: Jak wpłynęła pandemia na Twoje życie zawodowe?

Na moje nie bardzo, ale na ogólną pracę policji to już tak. Wykorzystujemy jako policja więcej  zawiadomień, korzystając z poczty elektronicznej. Staramy się ograniczać kontakty w komisariacie z obywatelami do niezbędnego minimum. Oczywiście nikt nie zostaje odesłany z tzw. kwitkiem. Mówimy o różnych możliwościach skorzystania z pomocy, wykorzystując m.in. internet czy telefon. Policjanci bardziej wykorzystują sprzęt do ochrony osobistej (maseczki, rękawiczki) Dotychczas zawsze ich używali np. w czasie interwencji, lecz teraz to praktycznie norma.

Wasilewscy: z Chyloni i z Nowego Jorku

Jak wygląda dzień pracy policjanta?

Komisariat, w którym pełnię służbę, jest jednym z największych w Gdyni, więc i pracy jest sporo. Z racji dużego rejonu (w linii prostej patrząc ulicą Morską to obszar od kładki Gdynia Stocznia SKM do granicy miasta z Rumią) mieliśmy i mamy największą liczbę osób przebywających na kwarantannie (głównie z racji powrotu do kraju). W szczytowym momencie było to 250 adresów, teraz jest ok. 90. To ciągle dużo i codziennie do tego wykorzystywani są funkcjonariusze przy pomocy Straży Miejskiej, Żandarmerii Wojskowej czy WOT-u. Co się zmieniło w pracy komendy? Przede wszystkim każdy policjant i każdy petent przychodzący do budynku komisariatu ma mierzoną temperaturę i prowadzony jest wywiad o stanie zdrowia. Posiadany specjalne kombinezony, które możemy użyć w sytuacji kontaktu z osobami, co do których istnieje uzasadnione przypuszczenie, ze mogą być zakażone. Posiadany środki i płyny do dezynfekcji osobistej jak i powierzchni.

Co jest dla Ciebie największą trudnością na co dzień w obecnej sytuacji?

Brakuje mi teatru, sportu i ruchu. Brak możliwości gry w halową piłkę nożną – dotychczas od października do maja dwa razy w tygodniu grałem na hali. Brak możliwości zobaczenia musicalu na żywo w teatrze – dotychczas nie było miesiąca, bym czegoś nie zobaczył na żywo. 7 marca, tuż przed zamknięciem scen teatralnych, udało mi się zobaczyć w Warszawie musical „Jesus Christ Superstar”. Trudnością jest też brak realizacji innej pasji – kocham ligę angielską i kibicuję Crystal Palace (co sezon jestem na 3-5 meczach w Londynie). W obecnym sezonie bylem tylko raz na meczu ukochanego zespołu. Choć kupione bilety na mecze mam, to wiem, że nawet jeśli mecze odbędą się, to bez udziału publiczności.


Czy w związku z nowymi obowiązkami policji istnieje zagrożenie wzrostu przestępczości?

W obecnej sytuacji można zaobserwować mniejszą liczbę przestępstw takich jak kradzieże, rozboje, uszkodzenia ciała czy wypadki drogowe, lecz zauważyliśmy wzrost interwencji domowych. Ludzie siedzący w mieszkaniach, nie radzą sobie z tym. Picie alkoholu, libacje, zakłócenia ciszy nocnej czy przemoc domowa – takich zgłoszeń mamy więcej niż przed pandemią.

Czy osobiście robisz obecnie coś dla innych, wspierasz, pomagasz?

Jako prezes Policyjnego Klubu Honorowych Dawców Krwi w Gdyni monitoruje m.in. stany ilościowe krwi w Gdańsku i zachęcamy dawców do czynnego oddawania krwi w czasie pandemii. Problemem jest mniejsza liczba dawców i brak ambulansowych poborów krwi w Trójmieście, dlatego ważne jest, by dawcy mimo wszystko udawali się do stacji i honorowo oddawali krew, której brakuje.

——–

Krzysztof Wasilewski ps. Wasyl, do Policji wstąpił 16 listopada 1994 r. Od przyjęcia do 2000 r. pełnił służbę w Oddziałach Prewencji Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku na Złotej Karczmie. Następnie przeniósł się do Gdyni i zaczął służyć w Komisariacie Policji w Gdyni Chyloni – najpierw w pionie kryminalnym a od 2005 r. do chwili obecnej jako Dyżurny Komisariatu na stanowisku kierowania jednostką. W trakcie służby ukończył w Szkole Policji w Słupsku kurs podoficerski oraz aspirancki. Poza pracą funkcjonariusza udziela się społecznie. Jest współzałożycielem i obecnie prezesem Policyjnego Klubu Honorowych Dawców Krwi w Gdyni. Sam jest czynnym krwiodawcą – oddał prawie 40 litrów krwi. Ma też swoje pasje: uwielbia musicale i kocha oglądać piłkę nożną (głównie ligę angielską).

Marzy mu się zobaczenie na żywo musicalu na Broadwayu.  Jego ukochanym musicalem pozostaje „Les Miserables”, który widział już ponad 30 razy w różnych odsłonach, zaczynając od Gdyni, przez Warszawę, Łódź, na Londynie kończąc. W Polsce najbardziej ceni dzieła wyreżyserowane przez mistrza tego gatunku Wojciecha Kościelniaka. Ukochane polskie wersje musicali to gdyńskie („Lalka”, „Zły”, „Chłopi”) oraz wrocławskie („Frankenstein” oraz „Mistrz i Małgorzata”). Jest mega podekscytowany chęcią stworzenia na gdyńskiej scenie przez Kościelniaka  musicalu „Quo Vadis”. Prywatnie jest żonaty (Gabriela) od 2011 r. i ma 9-letniego syna Jana Antoniego. Oboje chyba przez niego też pokochali teatr muzyczny. Lubi też „haratać w gałę” i kiedy tylko może, stara się spotykać z kolegami i się ruszać.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj