Krótki tekst o miłości

Dzwoni Kasia. Zadyszana jak po długim biegu. Ale to nie wysiłek fizyczny jest przyczyną potoku urywanych słów, lecz wzburzenie uczuć.

– I wiesz, co odkryłyśmy? Smierdiakow absolutnie nie mógł zabić – to musiał być Mitia!

Oczywiście, to wieść ze świata równoległego. Ale Kasia zajmuje się Dostojewskim od lat, Braci Karamazow zna na wylot i na wyrywki, w oryginale i w przekładach. I bardzo kocha to wszystko, czym się zajmuje. To miłość, a nie utrata kontaktu z rzeczywistością, pozwala jej pracować. I w pewnym sensie żyć normalnie w nienormalnym świecie. Cóż – „Świat wyszedł z formy / I mnie to trzeba wracać go do normy!”

Później, nocą, myślę o miłości. I ni stąd, ni zowąd pojawia się dziwny niepokój sumienia. Bo jakże to? Tylu ukochanych w jednym życiu? A co ze stałością uczuć, co z wiernością? W dodatku – wstyd się przyznać – to nie jest monogamia seryjna, wielość zakochań i zauroczeń w tym samym czasie wskazuje raczej na rozbuchany promiskuityzm. Gdybyż to jeszcze były tylko książki… Lista ukochanych filmów też nie jest krótka.

Niektóre spośród moich miłości są ze mną od dzieciństwa – wtedy właśnie poznałam Braci Karamazow, poprzez rosyjską ekranizację tej powieści. Nie wiem, jak wiele zrozumiałam z tego filmu, ale Mitię pokochałam namiętnie, całym swoim czteroletnim sercem. Potem czytałam Braci wielokrotnie, teraz muszę się pogodzić z tym, że Mitia zabił… Trudno, jakoś go wybronię.

Później były inne romanse, kolejne wybuchy namiętności, czasem rozczarowania, bo zdarzało się, że spotkanie po latach kończyło się poczuciem zawodu. Wciąż jednak obiektów miłości jest wiele, a zapewne pojawią się nowe.

Jeśli ktoś teraz się uśmiecha z konfuzją lub niedowierzaniem, to powinien sobie przypomnieć o swoich namiętnościach. Być może jest kolekcjonerem, zbieraczem osobliwości, sportowcem lub kibicem. Być może tworzy różne rzeczy lub z pasją gromadzi to, co stworzył ktoś inny. A wszystko to z miłości, naprawdę.

Świat wyszedł z formy, nie wiemy, na jak długo. A miłość, która stwarza i odtwarza (dosłownie i w przenośni, skądinąd wiem, że ludzie się kochają nie tylko na ekranie), miłość, która przekracza granice pomiędzy mną a Innym, to właśnie miłość – wielka i banalna – pozwoli nam jakoś przetrwać.

Ptasia filharmonia za oknem zaprasza na kolejny koncert w mroku. Słowik to, nie skowronek, wzywa mnie do powrotu. Wracam więc do swoich książek, z wiernością swą niewierną, a jutro przesadzę kwiaty – one też potrzebują miłości.

Przyjdzie dzień, gdy kwarantanna się skończy, a mgła lęku o bliskich rozproszy się i zniknie. I chociaż bakcyl nigdy nie umiera, znów o nim zapomnimy w powodzi zwykłych ludzkich spraw. Lecz nawet teraz, gdy jest tak trudno – a powiadają, że będzie jeszcze trudniej – na dnie prawie pustej szklanki można dostrzec kryształki nadziei, że może coś, cokolwiek, uda nam się urządzić choć odrobinę inaczej.

Czytam więc – by nie zapomnieć o miłości.

PS. Zakochanym w książkach z pomocą śpieszą księgarnie:

w Gdańsku – Firmin Księgarnia na Lawendowej;

we Wrzeszczu – Księgarnia Sztuka Wyboru;

w Sopocie – Księgarnia Smak Słowa.

Książka na telefon. Wspieramy lokalne księgarnie

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj