Już jutro rozstrzygnięcia a u nas relacja i komentarz z półfinału Pomorskiej Nagrody Literackiej „Wiatr od morza”.

9 października, o godz. 18 na scenie Teatru Wybrzeże Stara Apteka odbył się Wieczór Literacki, podczas którego Jarosław Zalesiński, dyrektor Wojewódzkiej i Miejskiej Biblioteki Publicznej w Gdańsku, przeprowadził rozmowy z nominowanymi do nagrody pisarkami i pisarzami. Fragmenty nagrodzonych książek czytali aktorzy Teatru Wybrzeże: Małgorzata Brajner i Piotr Łukawski, nastrojowe i smutne (uśmiech) przerywniki na kontrabasie były dziełem Macieja Sadowskiego. Stawiło się ośmioro półfinalistów nominowanych w dwóch kategoriach.

Literacka Książka Roku:

Wiktoria Bieżuńska – „Przechodząc przez próg, zagwiżdżę”, Wydawnictwo Cyranka.

Tadeusz Dąbrowski – „To jest fajka. Wiersze z lat 1999-2020″, PIW.

Łukasz Orbitowski – „Chodź ze mną”, Wydawnictwo Świat Książki.

Paweł Radziszewski – „Niepowinność”, Wydawnictwo Sine Qua Non.

Na spotkanie nie dotarła Karolina Ubych – „Sonia, Piotrek i tajemnica rzygaczy”, Wydawnictwo Marpress.

Pomorska Książka Roku:

Waldemar Czachur, Peter Oliver Loew – „Nigdy więcej wojny. 1 września w kulturze pamięci Polski i Niemiec w latach 1945–1989”, Wydawnictwo Scholar.

Grzegorz Piątek – „Gdynia obiecana: miasto, modernizm, modernizacja 1920–1939”, Wydawnictwo W.A.B.

Dobromiła Rzyska-Laube – „Zbiory artystyczne polskich ziemian na Pomorzu Nadwiślańskim od końca XVIII wieku po czasy dzisiejsze”, Muzeum Narodowe w Gdańsku.

Katarzyna Włodkowska – „Na oczach wszystkich. Historia przypadku polskiego Fritzla”, Wydawnictwo Wielka Litera.

Wszystkie rozmowy można obejrzeć lub odsłuchać na playliście: Wieczór Literacki: półfinał Pomorskiej Nagrody Literackiej 2023 Wieczór Literacki

Komentarz

Mimo że nie przeczytałem większości nominowanych tytułów, to nie skorzystam wyjątkowo z polskiego zwyczaju wypowiadania się na temat nieprzeczytanych czy nieobejrzanych dzieł sztuki, ale skoncentruję się na przebiegu samego wydarzenia. Elegancja, dbałość o język mówiony i rzadko spotykana uważność nie tylko upoważniają Jarosława Zalesińskiego jak mało kogo do prowadzenia wyrafinowanych i niszowych spotkań, ale potwierdzają, jak wiele straciły dziennikarstwo i krytyka pomorska po przejściu prowadzącego Wieczór Literacki w Starej Aptece na stanowisko dyrektorskie. Zdarza się jeszcze czasami Zalesińskiemu napisać coś do „Teatru”, ale to czynność bardziej prestiżowa niż kulturotwórcza, bo „Teatru” prawie nikt, poza coraz węższym gronem teatralników, nie czyta. Brakuje mi Zalesińskiego w krajobrazie pomorskiej kultury i dziennikarstwa jak członkom Pink Floyd Syda Barretta czy osieroconej trójce Led Zeppelin Johna Bonhama – z kim tu jeszcze można się inteligentnie posprzeczać? Do kogo równać? Ech, how Wish You Were Here!

Na szczęście Zalesiński żyje i czasami ujawnia swą wyjątkowość. Tak było tym razem i było wyjątkowo, bo spotkał się ze swoim… No właśnie kim? Rywalem w walce o tron najwybitniejszego poety regionu? Konkurentem do korony arbitra elegantiarum? Tadeusz Dąbrowski i Jarosław Zalesiński są najwybitniejszymi, żyjącymi i czynnymi poetami naszego regionu. Różni ich oraz ich poezję wiele, ale łączy najwyższy kunszt. Ich temperament intelektualny nasunął mi skojarzenia z bohaterami powieści Hermanna Hessego „Narcyz i Złotousty”, ale à rebours, bo choć miano narcyza wystąpiło podczas Wieczoru przy nazwisku „fajkarza” (od tytułu zbioru poezji zebranych „To jest fajka. Wiersze z lat 1999-2020”), to trudno odnaleźć w nim mnicha i ascetę – te rejony, może asceza nie tak mocno, są bliższe Zalesińskiemu. Tak jak powieściowi bohaterowie autora „Das Glasperlenspiel” prezentują swoimi wyborami dwie drogi człowiecze, tak Zalesiński i Dąbrowski są awersem i rewersem współczesnego poety. Refleksyjność a deklaratywność, pop kultura a poszukiwanie absolutu, duchowość a pesymizm – ciąg mniej lub bardziej udanych antynomii charakteryzujących twórczość pomorskich poszukiwaczy można wydłużać, co nie zmieni ostatecznego wniosku: warto podążać ich tropem.

Poniżej: Wieczór Literacki – półfinał Pomorskiej Nagrody Literackiej „Wiatr od morza”: Tadeusz Dąbrowski

18 minut spotkania w Starej Aptece to ministarcie gigantów. Gdy z odpowiednią atencją wsłuchamy się w jego przebieg, to wyczujemy wyrafinowane dygresje i umiejętnie adresowane złośliwości. Gdy Zalesiński rozpoczyna prezentację najdłużej oczekującego autora, przytaczając anegdotę o jednym wierszu, niekoniecznie pochlebną dla Dąbrowskiego, ten rewanżuje się przeczytaniem kolejnego utworu. A na koniec, jakby w repesażu, Zalesiński zaprasza do odczytania jeszcze jednego wiersza przez zaskoczonego tą sytuacją aktora. Znawcy przedmiotu znają też adresy polityczne obu poetów, co dodawało kolejnego smaczku a równolegle do spotkania w Starej Aptece odbywała się debata przedwyborcza, która, być może, zdecydowała o wyniku jednego z ugrupowań na pewno a kto wie, czy nie całych wyborów. Warto zauważyć, że mimo tej koincydencji frekwencja na Wieczorze była godna.

Może nieco naddaję, ale jeśli tak, to wynika to z konkretnych pobudek. Tęsknię beznadziejnie w swej tęsknocie za pokarmem intelektualnym podawanym w postaci nieprzetworzonej, bezpośredniej, za wersją live. Brakuje mi wyrafinowanych zmagań umysłów i życiodajnego paliwa. Brakuje mi kisłoroda…

Uroczysta Gala Pomorskiej Nagrody Literackiej „Wiatr od morza” już jutro.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj