Relacja z koncertu zespołu Skunk Anansie na warszawskim Torwarze.

Oczekiwania

Po pierwszym info o trasie promującej nową płytę pt. „The Painful Truth” poszedł mocny prąd; ciekawość i głód nowości zdecydowały szybko o zakupie biletów. Dyskografia istniejącej od 1994 r. formacji zawiera tylko sześć LP, a ostatni longplay wyszedł dziewięć lat temu. Choć zespół koncertował dość regularnie (w Polsce ok. 20 gigów, w tym legendarny na 25-lecie zespołu na Festiwalu Pol’and’Rock), to od pewnego czasu odczuwało się brak nowych propozycji. W 2001 r. Skin odeszła z zespołu z powodu różnic artystycznych, pragnęła większego muzycznego urozmaicenia. Kariera solowa, choć przyniosła m.in. dwa dobre albumy, nie rozwinęła się satysfakcjonująco i Deborah „Skin” Dyer wróciła do macierzy w 2009 r. „An Artist Is An Artist”, pierwszy numer z zapowiadanej na 23 maja płyty, brzmi inaczej niż charakterystyczne, gitarowe numery SA, co nie dziwi, znając działalność didżejską i zamiłowanie do elektroniki urodzonej w Brixton wokalistki:

Skin @ Zatoka Sztuki, Sopot, Poland 2015

Trasa, przed koncertem i okolice

28 lutego koncertem w Porto rozpoczęła się trasa europejska (kontynent i UK), na którą składają się, bagatela, 72 koncerty arenowe! Wybór Torwaru wydawał się optymalny, bo Taurony i Atlasy byłyby za duże, a tak stołeczna hala była wypełniona w całości, może prócz pojedynczych miejsc w gorszych sektorach. Merchy płatne w funtach, w przeliczeniu na nasze: koszulki po 160, bluza 250 i torba 50 zł. Największą atrakcją był rarytasowy winyl „Post Orgasmic Chill” za jedyne 350, bilety na koncert umiarkowane: 218-318 zł. Niespodzianką był brak nowej płyty, którą promowała trasa (sic!) oraz nieadekwatne nieco koszulki: w Warszawie nie było jednego z koszulkowych numerów („Yes, it’s Fucking Political”) a na innym t-szercie było nieaktualne zdjęcie – Cass nie ma już dreadów!). Piszę o tym ze smutkiem, bo akurat te koszulki zakupiliśmy (śmiech).

Koncert

Zaczęło się z poślizgiem ok. 20 minut, przedskoczkiem była formacja o skromnej nazwie So Good, co jednak nie do końca pokrywało się z wrażeniami: występ kwintetu złożonego z trzech wokalistek i dwóch muzyków w różowych kominiarkach był raczej mniej good:

So Good support Skunk Anansie @ Torwar

Na początek, b. adekwatnie do czasu i miejsca wyleciał pocisk pt. „This Means War” zagrany do tego pory 93 razy na koncertach a po raz pierwszy w 2019 (polecam statystyki na setlist.fm – b. ciekawa wiedza). Po „Wojnie” dwa nieśmiertelne hiciory: „Charlie Big Potato” i mój chyba ulubiony „Because of You”. Taki wstęp szybko rozgrzał fanów, których średnia wieku to 40+ i przygotował do odbioru pierwszej nowości koncertowej, czyli „An Artist Is an Artist”, pierwszego kawałka z siódmego longpleja. Nowe brzmienie, jak zwykle ważny tekst:

(…) An artist is an artist
Without followers or fartists
Without comments, without views
Without consequence

They ain’t here for your pleasure
Changing up like British weather
‘cos today you don’t like mayonnaise
On chips again

And while I’m here, it’s chip not fries
So don’t get fucking butterflies
I didn’t hang around
To be my own echo
‘cos an artist is an artist

When they wanna be anarchic
‘cos the narcissist in artist
Is beautiful

W sumie trwający ok. 95 min. gig wypełniło 19 numerów i kilka akordów z „Whole Lotta a Love” Led Zeppelin. Była też oczywiście oczekiwana, tradycyjna interakcja z publicznością:

.

Najciekawszym, nowym numerem był bez wątpienia monumentalny „Animal”. Czy w tym kierunku będzie iść SA?

,

Zawsze można gdybać, czego zabrakło, ja na pewno wstawiłbym „Yes, it’s Fucking Political”  w miejsce „Cheers”, aktualnego power playa w Antyradio, ale najmniej rajcującego z trzech już znanych. Koncert zakończył się jak pewnie wszędzie, bo setlisty podobne, „You’ll Follow Me Down” duetu w składzie Cas bez dreadów (gitara akustyczna) i Deborah.

  1. This Means War
  2. Charlie Big Potato
  3. Because of You
  4. An Artist Is an Artist
  5. I Believed in You
  6. Love Someone Else
  7. God Loves Only You
  8. Secretly
  9. Weak
  10. I Can Dream
  11. Twisted (Everyday Hurts)
  12. My Ugly Boy
  13. Animal
  14. The Skank Heads (Get Off Me)
  15. Tear the Place Up

Encore:

  1. Hedonism (Just Because You Feel Good)
  2. Cheers
  3. Whole Lotta Love (Led Zeppelin cover) Play Video
  4. Little Baby Swastikkka Play Video

Encore 2:

  1. You’ll Follow Me Down

Było energetycznie, radośnie, pozytywnie. Panowie instrumentaliści stanęli na wysokości zadania, jak na Torwar nagłośnienie było niezłe. Skin potwierdziła swą wyjątkowość i oczywiście nie omieszkała wypowiedzieć się na tematy ogólne i aktualne:

Skunk Anansie, Skin’s Speech + God Loves Only You @ Torwar

G3-D6

Sopranistka Skin podobno wg analityków operuje w skali G3-D6 (tutaj, także tutaj, a najciekawiej tutaj), co daje 2,5-3 oktawy, co podobno jest sporo, ale dopiero na koncercie można poznać potęgę i wyjątkowość jej głosu, na którą składa się chyba najbardziej zdolność do swobodnego przechodzenia w jednym utworze od partii lirycznych i delikatnych do dynamicznych. Chyba najlepiej słychać to w „Because of You”. Tak dużo tych chyba, bo nie jestem muzykologiem i pisząc o muzyce czuję się niepewnie – zdecydowanie wolę ją odczuwać (uśmiech).

Most underrated band?

Skin jest fenomenem, jaki zdarza się raz na pokolenie albo jeszcze rzadziej. Niczym Fulko de Lorche, który wzywał na pojedynek każdego, kto śmiałby podważyć wyjątkowość Jagienki, tako i ja wyzywam każdego, kto podważa fakt oczywisty, że Deborah „Skin” Dyer nie ma sobie równych w damskiej wokalistyce naszych czasów. A do tego jej swoboda i bezpośredniość sceniczna, osobisty urok i wdzięk, deklaratywność polityczna i jednoznaczna postawa tworzą koszyk wartości i skillów, dla których nie ma konkurencji. To Lady punk z opery, feministyczny odpowiednik Zacka de la Rochy, fenomen na miarę LeBrona Jamesa czy Carla Lewisa. Skunk Anansie to oczywiście nie tylko Skin. Muzyka jest podpisywana w różnych konfiguracjach personalnych wszystkich członków zespołu a ważną osobą, która maczała palce w wielu utworach, jest songwriter Len Arran.

SA zasługuje na wyższą pozycję w hierarchii r’n’r! Owszem Skin jest OBE, ale zespół jako zjawisko artystyczne zasługuje na Hall of Fame i większe uznanie. Skin nie powinna cieszyć się, że będą supportem dla Smashing Pumpkins, tylko Billy Corgan powinien błagać, by być ich przedskoczkiem (uśmiech). Dlaczego tak się nie dzieje? To wymaga dłuuugiego wywodu, ale może to i dobrze, że popularność jest niepełna, trochę dla wtajemniczonych?

Skunk Anansie, So Good. COS Torwar w Warszawie, 14 marca 2025 r.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj