W nocy z 23 na 24 czerwca 2002 r. ukazał się pierwszy numer „Gazety Świętojańskiej”.

Miało być inaczej, ale pandemia i wojna w Ukrainie spowodowały, że plan obchodów rocznicy powstania naszego medium uległ zasadniczej zmianie. Jakoś trudno nam się śmiać i wiwatować, gdy niedaleko umierają niewinni ludzie. Wiemy, wiemy – świat musi iść do przodu i takie tam pierdy, ale uznaliśmy, że zaplanowane szaleństwa i przekroczenia rocznicowe zdecydowanie nie pasowałyby do sytuacji. Mamy nadzieję, że pod koniec września sytuacja unormuje się na tyle pozytywnie, że nasze propozycje będą mentalnie lepiej korespondować z rzeczywistością dookolną i wtedy tak naprawdę zaczniemy nasz rok jubileuszowy a bardzo szalony. A niebanalnych i odważnych propozycji będzie sporo. To, o czym możemy powiedzieć na pewno, to powrót do matecznika. Robaczek świętojański, który zadnią częścią ciała oświetla mroki spraw trudnych i niewygodnych, swój reflektor skoncentruje na Gdyni.

Zanim nastąpi ofensywa kilka linków, obrazków i filmików z historii.

Po co Gazeta Świętojańska?

Stay on issue, not on person

W kraju, w którym tak wiele wartości uległo dewaluacji, z dużym niedowierzaniem i podejrzliwością przyjmujemy wszelkie deklaracje o uczciwości, niezależności czy apartyjności. Tyle razy już nas oszukano, tyle za nami niedotrzymanych obietnic, tyle kłamstw i afer. A jeszcze ostatnio co drugi chce nas nabrać na obywatelskość. Czy pogodzić się z tym, że tak jest, machnąć ręką i zająć się swoimi sprawami? Pozwolić, by zadziałały prawa dżungli i przychodzącą czasami frustrację rozładować np. przy urnie wyborczej? A może spróbować przywrócić podstawowe wartości i znaczenia? Zrobić to w swoim najbliższym otoczeniu, małej ojczyźnie, samorządzie?

Gazeta Świętojańska, 23/24 czerwca 2002

Tak zaczynał się wstępniak naszej gazety. Tego dnia ukazała się ona w nakładzie kilku tysięcy egzemplarzy i w internecie. Brzmi aktualnie czy to już tylko suchar? Powodów powstania GŚ było wiele: krytyczna ocena mediów lokalnych, chęć stworzenia przestrzeni do wiarygodnego dyskursu publicznego, ożywianie środowiska organizacji pozarządowych i tak dalej, i tak dalej. Ogólnie szlachetne to wszystko było…

Gdynia

Matecznikiem była Gdynia, ale nie była to gazeta o ulicy Świętojańskiej. Nazwa i logo były związane z robaczkiem świętojańskim, który:

Rysunek: Jakub Ataman

Związki z Gdynią zawsze były trudne, to „specyficzne w swej specyfice” miasto. Mając sporą orientację ogólnopolską, można zaryzykować stwierdzenie, że rozziew między komunikatem pr-owym a rzeczywistością stosowaną jest rekordowy. To Miasto podporządkowane grupie wybrańców powiązanych ze sobą różnymi koneksjami i zależnościami. To Miasto, które jest dla Miasta, a nie dla mieszkańców. Zawsze było ciężko, mocny, czarny pr utrudniał działalność, ale po „Aferze Ratusz” generalnie hasło „Gazeta Świętojańska” było jak wyrok. Spektakularnie przekonaliśmy się, że administracja publiczna w Gdyni to nie służba, ale władza. GŚ skurczyła się i przeformatowała się na medium w pierwszej kolejności zajmujące się kulturą i wyrażające opinie. Tapeta na stronie internetowej zmieniła się na zdjęcie z Gdańska, nie tylko dlatego że naczelny jest gdańszczaninem. W Gdańsku i Sopocie istnieje nieporównywalny potencjał intelektualny, mimo silnej władzy są spore szczeliny na dialog i współpracę. Gazeta od zawsze była skierowana do ludzi myślących i otwartych, w Gdyni takich osób, i do tego odważnych, jest znikoma ilość. Wiem, jak to brzmi i nikogo nie chcę obrażać, ale sad but true.

Wymieniajcie polityków tak często jak pieluchy. Z tych samych powodów.

Robin Williams w filmie „Człowiek roku”

Watchdog a współpraca z władzą

Od początku istnienia deklarujemy współpracę z władzą. Zapraszaliśmy na łamy gdyńskich samorządowców, przez wiele lat byli to Marcin Horała i Zygmunt Zmuda Trzebiatowski w „Dwugłosie”.

Przez pierwsze lata było to „Niezależne pismo organizacji pozarządowych”. Po kilku latach okazało się jednak, że gazeta jest „niebezpieczna” i by nie narażać organizacji współpracujących ze Świętojańską, gazeta została sprywatyzowana. W Polsce nie ma szans na realne i profesjonalne funkcjonowanie lokalnego medium lub organizacji strażniczej. Owszem, od czasu do czasu jakaś akcja, jakiś wystrzał, ale regularnie, na wysokim poziomie jakościowym? Bez szans.

Mroki i uroki wolontariatu

Gazeta od zawsze funkcjonowała na zasadach wolontariatu. Szukaliśmy przeróżnych mechanizmów funkcjonowania i finansowania, ale nie udało się stworzyć niczego trwałego. Zawsze brakowało czasu na redakcję i edycję, nie mieliśmy środków na honoraria, ale i tak lista autorów liczy ponad 100 nazwisk i pseudonimów. Za częścią z nich kryli się pracownicy Urzędu Miasta w Gdyni. Świadomość opresyjna w Gdyni jest ogromna.

Realna siła medium obywatelskiego

Nie ma ograniczeń. Albo wprost albo jako sygnalista medium obywatelskie może zrobić wiele dobrego. Zmieniać świat i okolice to zuchwałe rzemiosło, ale nawet jeśli mamy pełną świadomość, że w Polsce nie powstanie społeczeństwo obywatelskie, nie zwalnia nas to z działania na jego rzecz. Wiemy, że głos Świętojańskiej trochę liczy się w kilku tematach, ale może być mocniejszy, gdy w pozostałych pojawią się osoby merytoryczne i odważne.

Humor jako przejaw nieposłuszeństwa obywatelskiego

Brak szacunku jest jedynym obrońcą wolności.

Mark Twain

Od początku w Gazecie były obecne trzy składniki: obywatelskość, kultura i humor. Nieprzypadkowo w logo Gazety znajdowało się zdanie „Always look on the bright side of life”. Od 2006 roku powstaje Szopka Świętojańska, która w sposób dowcipny, mam nadzieję, i złośliwy, tego jestem pewien, relacjonuje subiektywnie wybrane najważniejsze wydarzenia minionego roku.

Przeczytaj wszystkie Szopki Świętojańskie tutaj

Świętojańska skupiła grupę satyryków z Tadeuszem Buraczewskim, nieodżałowanym Grzegorzem Lewkowiczem i Zbigniewem Radosławem Szymańskim. Były slamy satyryczne, Wolna Trybuna Satyryczna. Było złośliwie i smacznie. Czasami jeszcze bywa. Szczególną datą dla GŚ, oprócz oczywiście 23/24 czerwca, był co roku Prima Aprilis. Nawet niewinne z pozoru artykuły, jak ten:

Ryszard Krauze znalazł ropę!

potrafiły przynosić efekty zaskakujące. O mało nie zostaliśmy pozwani przez maklerów giełdowych, którzy przyjęli nasz art, oparty na info sprzed kilku lat, jako fakt.

Afera „Ratusz” w TVP3 Gdańsk Jeżeli masz problem z „odpaleniem” filmu, kliknij tutaj.

Ale absolutnym hitem w dziale Humor i Satyra okazał się fejkowy numer „Ratusza”, biuletynu informacyjnego Urzędu Miasta Gdyni. Wydany w nakładzie 5 000 egzemplarzy był kolportowany w miejscach kolportażu prawdziwego „Ratusza”, stał się wydarzeniem społecznym. Miasto zrobiło wielki „dym”, dało sprawę do prokuratury a gdy ta umorzyła postępowanie, podało prokuraturę do sądu. Prezydent Szczurek rozważał powództwo cywilne. Na szczęście ktoś mu odradził, bo ośmieszyłby się do sześcianu.

Pełne info w serwisie Afera Ratusz

Gdynia w Monopoly – największa promocja i akcja społeczna w historii miasta

Śródtytuł, biorąc pod uwagę czystość przekazu i skalę, nieskromnie uważam za adekwatny. Udało nam się zaangażować tysiące gdynian i sympatyków Gdyni w mieście, Polsce i na świecie. Osiągnęliśmy bezprecedensowy sukces a Miasto oczywiście „sprzedawało” akcję jako swoją. Standard w mieście z morza i marzeń. Akcje dostrzegli jednak internauci, którzy zagłosowali w konkursie wortalu trojmiasto.pl w wyniku czego Gazeta Świętojańska dostała nagrodę „Skrzydła Trójmiasta” w kategorii obywatelskich działań.

Behemoth w Gdyni, Ucho 13 września 2007 4/4 Jeżeli masz problem z „odpaleniem” filmu, kliknij tutaj.

Co dalej?

W tym bardzo skrótowym artykule podałem tylko kilka faktów i przewag Gazety Świętojańskiej. Być może największym sukcesem Świętojańskiej jest fakt, że trwa. Przechodziła różne momenty, ale po każdym upadku i kryzysie odradzała się. Spojrzenie wstecz okazało się nie tylko podróżą sentymentalną, ale zrodziło przeświadczenie, że nie tylko warto było, ale że trzeba dalej.

Monty Python w Gdyni jedna z akcji środowiska Gazety Świętojańskiej Jeżeli masz problem z „odpaleniem” filmu, kliknij tutaj.

I będzie dalej. Zapraszamy do współpracy autorów i aktywistów. Oferujemy łamy, dla każdego, kto chciałby się wypowiedzieć na ważne tematy.

Piotr Wyszomirski

Pomysłodawca i redaktor naczelny Gazety Świętojańskiej.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj