Takiego Dnia Jedności jeszcze nie mieliśmy. Święto przypominające pojawienie się nas, Kaszubów, w pisanej historii, odbędzie się bez żadnych oficjalnych obchodów, manifestacji i imprez masowych. Czego nas to nauczy?

Dzień Jedności Kaszubów odbywa się w rocznicę ukazania się pierwszej wzmianki o nas w bulli papieża Grzegorza IX w 1238 roku. Obchodzony jest od 2004 roku. Jego historia jest ciekawa, jak dzieje każdego ruchu zrodzonego spontanicznie i oddolnie. Podczas pierwszych obchodów bowiem na spotkaniu w Gdańsku stawiło się dziewiętnaście osób. Szersze środowisko podchodziło do sprawy nieufnie, a czasem wręcz wrogo, jako do “sztucznego tworu” wymyślonego przez młodych. Kolejne lata przyniosły jednak rozwój różnych inicjatyw, w tym kojarzonej mocno z DJK imprezy Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego z biciem rekordu Polski w jednoczesnej grze na akordeonie.

Od kilku lat główną imprezą Kaszëbskiej Jednoty jest Biég Jednotë Kaszëbów, czyli spędzanie tego dnia na sportowo. Symboliczny jest tutaj dystans, który mają do przebiegnięcia najmłodsi – 1 238 metrów. Oczywiście celebracje nie ograniczają się do dużych imprez. Wyjątkową oprawę mają zajęcia w szkołach, instytucje kultury zapraszają na wydarzenia muzyczne i teatralne, media społecznościowe zasypywane są zdjęciami z czarno-żółtymi flagami. W ten sposób do świętowania dołączają też rozsiane po całym świecie diaspory. Tegoroczny Dzień Jedności chyba tylko w internecie będzie miał wymiar wspólnotowy.

W tym bogactwie różnych form świętowania prym wiedzie akordeonowy rekord Polski organizowany przez Zrzeszenie Kaszubsko-Pomorskie. Tam przybywa każdego roku najwięcej osób ku radości jednych, smutkowi drugich. Z jednej strony udało nam się stworzyć produkt powszechnie kojarzony ze świętem, promowany na cały kraj. Z drugiej strony ci, którzy spotkali się na Długim Targu w 2004 roku, mieli zupełnie inne wyobrażenie tego święta. Miało budzić dumę z dziedzictwa, być manifestacją tego, że jesteśmy tu i teraz i że nie daliśmy się zamknąć w skansenie. Czy święto w rytm ludowych melodii posypane tabaką i zagryzane chlebem ze smalcem może kogoś przekonywać do tych deklaracji?

Sam nie dołączam się jednak do chóru krytyków – z pewnością wielu ludziom odpowiada taka forma celebracji, pomysł i wykonanie są na naprawdę wysokim poziomie. Martwi jednak obserwowana od kilku lat tendencja zawłaszczania święta. Ludzie pytają “gdzie w tym roku odbędzie się Dzień Jedności Kaszubów?”. Odpowiadam “a w którym mieście zaplanowano w tym roku Boże Ciało?”. Kiedy jednak czytam na facebookowej stronie Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego, że “odwołują Dzień Jedności Kaszubów” i po dziewięciu dniach od próśb o korektę największa organizacja pozarządowa na Pomorzu nie zmieniła komunikatu na “odwołanie obchodów Dnia Jedności Kaszubów” jest mi zwyczajnie przykro. Komuś najwyraźniej wydaje się, że uzyskał monopol na świętowanie i od jego woli zależy czy święto się odbędzie, czy nie. Otóż Dzień Jedności Kaszubów się odbędzie niezależnie od sytuacji epidemiologicznej w kraju i decyzji władz jakiejkolwiek organizacji.

Osoby decyzyjne w Zrzeszeniu, zwłaszcza teraz, w obliczu trudnej dla nas wszystkich sytuacji, powinny zachować się bardziej solidarnie z wszystkimi Kaszubami i nie uprawiać swojej polityki pt. “Kaszubi to my, reszta to podróbka”. Czy mogliby choć raz stanąć ponad to i zachęcić, tak jak zachęca reszta kaszubskiego świata do wspólnego świętowania w domach? Przecież możemy wywiesić flagi, pokazać przez media społecznościowe swoje małe sposoby celebrowania. Jedni tego dnia zabiorą się za lekturę książek o naszej historii i współczesności, inni mogą nagrać piosenki z akompaniamentem akordeonu. Jedni przygotują na ten dzień specjalny posiłek, inni ubiorą się w barwy narodowe. Mimo zamkniętych domów będziemy wszyscy razem.

Ten wyjątkowy, trudny rok na pewno nas wiele nauczy. Jeszcze nie wiemy czego, bo nie znamy końca wydarzeń, w których bierzemy udział. Niewątpliwie my, Kaszubi, zrozumiemy, że jesteśmy nie tylko tłem jarmarków, nasza tożsamość nie polega na robieniu hałasu w blasku fleszy, ale nasza kaszubskość swoje źródło ma w domach. I kiedy do tych domów musimy się wycofać, wówczas odkrywamy ją na nowo, a nie “zawieszamy” na czas kwarantanny. Od kaszubskości kwarantanny nie mamy. Ona jest w każdym z nas i nie potrzebuje struktur organizacyjnych, eventów, ani oficjalnych pism. Być może odpoczynek od tego wszystkiego pozwoli nam ją odkryć i wzmocnić.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj