Absolutnym zwycięzcą w tej konkurencji jest Borys Szyc. Aktor po latach niebytu i problemów z uzależnieniami, szuka wyzwań na planie filmowym. W filmie „Magnezja”, którego jest współproducentem, poszedł na całość i, być może, zrealizował jedno z marzeń w dwójnasób albo i lepiej. Nie dość, że niedawny Piłsudski gra kobietę, to uprawia seks analny z Bartoszem Bielenią! Szyc zagrał życiówkę, poziom dowcipu i wyrafinowany smak przypominają jako żywo niemieckie filmy erotyczne z początków telewizji kablowej, gdy stacja RTL puszczała erotyki z akcją miłosną rozgrywającą się w oborze przy akompaniamencie fekalnym i jodłowaniu. Szyc śrubuje poziom dowcipu, za nic ma obezwładniającą największych śmiałków poprawność, traktuje kobietę wulgarnie i przedmiotowo – po prostu zuch i bohater. Gdyby to zrobił ktoś spoza salonu, spotkałby go hejt i ostracyzm do szóstego pokolenia, a we Francji aktywistki by go wizerunkowo zlinczowały. Jednak nad Wisłą i Bałtykiem Borys jest w porzo, Borys może wszystko, a po brutalnym potraktowaniu przez Latkowskiego to tym bardziej i jeszcze w bonusie współczucie się należy.

Żeby nie było niejasności: ta scena z „Magnezji” to szczyt żenady, nie chce mi się więcej pisać na ten temat. Nie idźcie na ten film.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj