Kiedy stałem w tłumie na Długim Targu, czułem, że uczestniczę w czymś podniosłym i wyjątkowym. Wiedziałem, że wiec przeciwko nienawiści i przemocy w dniu śmierci Pawła Adamowicza pozostanie we mnie na zawsze. Dwa lata temu czułem, że przekroczyliśmy ostatnią z granic, że coś się zmieni, że zawrócimy z drogi samounicestwienia. Łudziłem się po decyzjach partyjnych o odstąpieniu od walki wyborczej o kierowanie Gdańskiem, że wracamy do jakiejś znanej mi rzeczywistości. Pierwszym ostrzeżeniem był start w wyborach polityka, który miał tyle wspólnego z Gdańskiem co Twardowski z Księżycem. Paweł Adamowicz był postacią złożoną i kontrowersyjną, ale Grzegorz Braun, choć miał prawo, swym startem w wyborach nie uszanował niepisanej umowy społecznej, nie uszanował nas.

Dwa lata po tragedii jesteśmy głupsi i gorsi, doświadczenie pandemii ukazuje naszą najgorszą twarz. Jestem NIP-em, więc mogę się tylko rozmarzyć, ale chciałbym, aby dzień 13/14 stycznia pozostał w nas nie tylko jako wspomnienie tragedii i ostrzeżenie, ale także dawał nadzieję, że można inaczej. Nie wiem, jaką przyjąć formułę upamiętnienia, wiem tylko, że inicjatywa powinna być oddolna i sfinalizować się w duchu społecznego consensusu, pod którym podpiszą się zwolennicy i przeciwnicy Pawła Adamowicza. Nikt nie powinien mieć monopolu na walkę z mową nienawiści i pogardą dla drugiego człowieka, dlatego inicjatywa nie może wyjść z partii czy od osób kojarzonych jednoznacznie. Musi wyjść od Nas.

Z niepokojem obserwuję walkę na billboardy. Miasto zalane jest dziesiątkami serc z płodem i serc po raz 29. Odbieram to jako przygotowanie do jakiegoś nieprzewidzianego rozstrzygnięcia przy okazji finału WOŚP w dniu 31 stycznia – obym się mylił.

1 KOMENTARZ

  1. Zabójstwo prez. Adamowicza nie było wynikiem nienawiści, ale bezsilności i bezradności kogoś, kto widział nierówność stosowania prawa wobec obywateli. Prawdziwym zabójcą jest w tym wypadku polskie sądownictwo, przeciwko reformie którego, tak gorąco protestujemy. Czy nauczyliśmy się czegoś przez ostatnie dwa lata? Nie. Ostatnia afera szczepionkowa pokazuje, że wciąż jeszcze stosowane są wobec obywateli podwójne standardy, i wcale mnie nie zdziwi, gdy któryś z tych, co aferę nagłośnili, czyli studentów medycyny, wiedząc, że na studiach nie ma już czego szukać, dopuści się jakiegoś desperackiego czynu.Nie „Stop nienawiści!”, lecz „Stop bezmyślności!” proponuję jako hasło na dzień dzisiejszy.Zacznijmy myśleć, to i z nienawiścią sobie poradzimy.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj