W 1859 roku wzburzony Cyprian Norwid pisał do obywatela Johna Browna:
Więc, nim kapelusz na twarz Ci załamią,
By Ameryka, odpoznawszy syna,
Nie zakrzyknęła na gwiazd swych dwanaście:
„Korony mojej sztuczne ognie zgaście,
Noc idzie – czarna noc z twarzą Murzyna!”
John Brown był abolicjonistą, nieprzejednanym wrogiem właścicieli niewolników. W październiku 1859 r., próbując wywołać powstanie, na czele uzbrojonego oddziału zaatakował arsenał w Harpers Ferry w stanie Wirginia. Zdobył go, po czym najechał pobliskie plantacje, uwolnił niewolników, a plantatorów zatrzymał jako zakładników. Przeciwko Brownowi wysłano kompanię piechoty morskiej pod dowództwem Roberta L. Lee, wówczas jeszcze pułkownika. Po kilku dniach zaciekłej walki John Brown, ciężko ranny, został pojmany i postawiony przed sądem. Skazano go na śmierć przez powieszenie. Jego spokój i niezłomna postawa w trakcie procesu, a później egzekucji, uczyniły zeń ikonę abolicjonizmu. Norwid napisał swój wiersz na wieść o wyroku, poruszony sprzecznością między istnieniem niewolnictwa a ideą wolności, która towarzyszyła wojnie o niepodległość Stanów Zjednoczonych.
W roku 1861 wybuchła wojna secesyjna. Secesję ogłosiły stany południowe, które broniły instytucji niewolnictwa. Jak bowiem stwierdził Alexander Stephens, wiceprezydent Konfederacji:
„Ideały Jeffersona były fundamentalnie błędne. Opierały się na założeniu o równości ras. Był to błąd. Nasz rząd jest zbudowany na dokładnie odwrotnej idei: jego fundamentem jest ważna prawda, że czarni nie są równi białemu człowiekowi; że niewolnictwo – podporządkowanie nadrzędnej rasie – jest stanem naturalnym i normalnym”.
Sielankowy obraz Południa, które przeminęło z wiatrem, znamy głównie z filmu pod takim właśnie tytułem. Parę dni temu jego chwilowe zniknięcie komentowano wyrazami sprzeciwu, a nierzadko wybuchem rozpaczy. Tych, którym łzy nie pozwoliły doczytać informacji do końca, uspokajam: Przeminęło z wiatrem powróci na platformę HBO, tyle że opatrzone dyskusją, obejmującą zarówno historyczny kontekst przedstawionych zdarzeń, jak i potępienie rasizmu. Będzie więc można znowu się wzruszać, choć może nieco mniej komfortowo.
Dlaczego przywołanie kontekstu historycznego jest tak ważne? Przecież wszyscy wiedzą, że… Otóż nie – nie wszyscy wiedzą. Sama też wiem niewiele. Kiedy pierwszy raz oglądałam ten film, nie miałam pojęcia, że tej nocy, gdy ranny Ashley wraca do domu, wsparty na ramieniu Rhetta Butlera, a strwożona pani Meade nie może się powstrzymać, by nie zapytać o firanki w domu Belle Watling, znanej z lekkich obyczajów, rodził się Ku Klux Klan: oto biali mężczyźni wyruszyli, by pomścić białą kobietę, którą jakiś czarny ośmielił się napastować. Trzeba wszak bronić swojej własności i swoich kobiet. Brzmi to skądinąd znajomo…
Oczywiście w tym świecie, który przeminął z wiatrem, są także czarni, którzy budzą sympatię – jeśli tylko biali zapewnią im należytą opiekę, a nade wszystko nadzór. To właśnie jest niepokojące – uzasadnianie takiego porządku, w którym jeden człowiek dominuje nad innym, rzekomo dla dobra zniewolonego.
Wojna secesyjna przyniosła wolność czterem milionom niewolników. Ale nie rozwiązała problemu. Nawet Abraham Lincoln uznawał wyższość swojej rasy:
„[…] nie jestem ani nigdy nie byłem zwolennikiem wprowadzenia jakkolwiek rozumianej równości społecznej i politycznej białej i czarnej rasy; nie jestem ani nigdy nie byłem zwolennikiem tego, by czarni uzyskali prawa wyborcze, zostawali sędziami, urzędnikami, czy też zawierali związki małżeńskie z białymi”.
Trzy dekady później, w roku 1890, Joseph Conrad zamustrował się na statek „Roi des Belges” i popłynął rzeką Kongo w głąb afrykańskiej dżungli, na terenach będących wówczas prywatną własnością belgijskiego króla Leopolda II. Była to podróż do jądra ciemności, na którym cywilizowana Europa odcisnęła swe piętno – miliony odciętych czarnych dłoni.
Po Afryce podróżował też Henryk Sienkiewicz, a co przy okazji wyśnił i wymyślił, opisał później w powieści przygodowej dla młodzieży, która chyba do dziś znajduje się w kanonie lektur szkolnych. Już w momencie publikacji (w latach 1910–1911) była to fantazja autorska, pozostająca z faktami w nader luźnym związku, ale przez długi czas niewątpliwie urzekała swą egzotyką kolejne pokolenia czytelników. Bohaterem W pustyni i w puszczy jest Staś Tarkowski, żarliwy obrońca chrześcijańskiej wiary i cywilizacji europejskiej, i choć ma zaledwie czternaście lat, we wszystkim przewyższa swego towarzysza, czarnego niewolnika Kalego. A cierpliwość, z jaką tłumaczy Kalemu różnice między dobrem a złem, jest doprawdy zadziwiająca.
Czy Sienkiewicz był rasistą? Oczywiście, że był! W jego czasach była to postawa dość rozpowszechniona i nie widzę powodu, by sadowić go na ławie oskarżonych. Tropicielom dyskryminacyjnych „izmów” zaś mogłabym podrzucić jeszcze inne tytuły i inne nazwiska – ale może pozbawiłabym ich w ten sposób przyjemności świętego oburzenia, jakie towarzyszy odkryciom tego rodzaju.
Ewa Graczyk i Stefan Chwin o Sienkiewiczu i kanonie lektur
Czasy się zmieniają, zmieniają się obyczaje, zmienia się nasza wrażliwość. Cenzurowanie dawnych książek czy filmów z dzisiejszej perspektywy wydaje mi się absurdalne. Nie zwalnia to jednak od myślenia, od wątpienia, od wywracania na nice wszelkich wartości, również tych chrześcijańskich, europejskich, oświeconych. Nie zwalnia też od stawiania pytań o wolność i o niewolę, a także o to, czy świat bez niewolniczej pracy w ogóle jest możliwy.
Rasizm niejedno ma imię i niejeden kolor. Czasem przybiera postać dobrotliwą, jak u Sienkiewicza, czasem tylko wypełza ze słów: „Nie jestem rasistą, ale…”.
Warto przy tym pamiętać o słowach Hannah Arendt, która w Korzeniach totalitaryzmu wskazuje, że rasizm łączył się z chęcią pozyskania „surowca ludzkiego, który obiecywał trwałe wyzwolenie od pracy”. A zanim jeszcze nauka pośpieszyła rasistom z pomocą, oferując im stosowne uzasadnienia teoretyczne, nastąpiło pierwsze zetknięcie z człowiekiem o innym kolorze skóry:
„[…] przerażające doświadczenie czegoś obcego, co przekraczało wyobrażenie i możliwość pojmowania; naprawdę aż kusiło, aby tamtych nie uznawać za istoty ludzkie. Ponieważ jednak czarni ludzie wbrew wszelkim ideologicznym wyjaśnieniom uparcie zachowywali swoje ludzkie cechy, «białym ludziom» nie pozostawało nic innego, jak ponownie rozważyć własne człowieczeństwo i zdecydować, że sami są czymś więcej niż ludźmi i że najwidoczniej Bóg wybrał ich na bogów czarnych ludzi. Wniosek ten był logiczny i nieunikniony, jeśli się chciało radykalnie zerwać wszelkie więzi z dzikim”.
Apocalypse Now…
Obrazek główny za: https://en.as.com/en/2020/06/13/other_sports/1592046180_600600.html



![[foto] Kaszubski kosmos / Kaszëbsczi kòsmòs w Gdyni cz. I](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/07/DSCF0135-218x150.jpg)




![[foto, wideo] Śpiewać każdy może, ale czy powinien?](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/07/DSC00179-kopia-218x150.jpg)


![[aktualizacja] 4.01 Referendum w Kosakowie](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/01/POL_gmina_Kosakowo_COA.svg_-218x150.jpg)

![[foto] Batory. Transatlantyckie love story](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/06/DSC00138-kopia-218x150.jpg)

![[foto] [wideo] Malta Festival 2026: konferencja prasowa](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/05/IMG_4626-218x150.jpg)
![Sho[r]t: Mariusz Grzegorzek w hołdzie Yayoi Kusamie](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/05/Kusama2-218x150.jpg)
![[foto, wideo] Pomysły na Gdynię: Pomorskie Centrum Sztuki w Hali Łukowej](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/06/44a-218x150.jpg)
![[wideo] 5.06 Premiera singla „Trzy miasta” INKI i Adama Kalinowskiego](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/06/Okladka-218x150.jpg)