W święta Bożego Narodzenia zwierzęta mówią podobno ludzkim głosem. Może i ja na przełomie starego i nowego roku przemówię? Moją rolą jest wskazywanie na to, co w ruchu kaszubskim nie działa i jak daleko w polu jesteśmy z robotą na rzecz naszego języka. Dzisiaj zrobię wyjątek i napiszę o tym, co nam wychodzi dobrze.

Jest to też ukłon w stronę głoszących, że tylko narzekam. Cóż… taką mam pracę. Na co dzień raczej ciężko ode mnie usłyszeć, jak jęczę i płaczę, nie mam czasu na takie rzeczy. Spragnionych wskazywania błędów i krytyki uspokajam – nie jest moim noworocznym postanowieniem zmiana formy z felietonów na laurki. Co mi się zatem podoba?

1. Nie można narzekać na to, że za mało narzekamy

Podaję to bez żadnego szyderstwa. W kaszubskiej przestrzeni mamy sporo krytyków. To dobrze. Nie popadamy w samozadowolenie. Nie jesteśmy jak zdesperowana stara panna, która przyjmie każdego. Dziś nie wystarczy być młodym i napisać kilka wierszy, żeby zostać ogłoszonym “przyszłością literatury”. Raczej trzeba się liczyć z poważną krytyką. Jasne, wśród krytyków są też tacy, którzy obwołują się wyrocznią i w domowym zaciszu mówią wszystkim, co i jak mają robić, sami nie robiąc nic. Należy jednak docenić wszystkich tych, którym zależy, by to, co kaszubskie, było dobre, a nie “dobre tylko dlatego, że kaszubskie”.

2. Reagujemy

Organizm, który nie reaguje, jest martwy. Nie można tego powiedzieć o nas. Każde przebąknięcie o “dziadku z Wehrmachtu”, “gwarze kaszubskiej” czy “separatyzmie” kończy się stanowczą reakcją. Możemy się zastanawiać, czy reakcja nie powinna być głośniejsza albo przybrać innej formy, ale nie musimy się martwić o to, że nie potrafimy zupełnie odpowiedzieć na ataki.

3. Jesteśmy na łączach

Pisałem już w tym roku o naszej obecności w przestrzeni internetowej. Pandemia koronawirusa na wielu wymusiła działanie zdalne, czyli zupełnie nową rzeczywistość. My już w tej rzeczywistości od dawna mamy swoje przyczółki i nie było problemu z wywieszeniem czarno-żółtej flagi na naszym e-terenie. Całkiem sporo osób zagląda na kaszubskie treści w portalach społecznościowych. Zawsze może, a nawet musi być więcej, ale znam środowiska, którym dużo trudniej zaistnieć w tej sferze.

4. Nowe nie przysłania starego

Ileż to organizacji i środowisk powstaje w naszej przestrzeni! Ktoś mógłby powiedzieć, że za dużo – nie łapiemy się w tym, rozdrabniamy, nie potrafimy być jednością. Ja tak nie uważam. Przeciwnie, różne formalne i nieformalne grupy się uzupełniają. Nie słyszałem, aby skauci kaszubscy mieli się rozbić na dwie wrogie formacje. Są za to w stanie wpoić wartości kaszubskie młodzieży tak, jak nie zrobi tego duża organizacja. Powstająca Fundacja Kaszuby nie jest konkurencją dla istniejących stowarzyszeń, tylko wypełnieniem luki. Owszem, są też między poszczególnymi podmiotami spory i wzajemna krytyka, ale w punkcie 1 wyjaśniłem, że to dobrze.

5. Jest miejsce dla każdego

Pisałem już kiedyś, że nie mamy jako Kaszubi własnej reprezentacji politycznej. Więcej, wśród osób zaangażowanych w ruch mamy całe spektrum światopoglądowe. No i słusznie, w końcu jesteśmy narodem, a nie partią polityczną. Budujący jest widok wspólnej reakcji ludzi o różnych poglądach w obronie naszych wartości. No i ożywione polityczne dyskusje w języku kaszubskim bardziej zachęcają do jego używania, niż szkolne gazetki.

To tylko kilka przykładów tego, z czego możemy, jako aktywiści, być dumni. Nie bójmy się być z tego dumni. Wiem, optymizm uważany jest za naiwność, no i nie chcemy popaść w samozadowolenie. To dobrze. Ale dobrze jest też znać swoje mocne strony i je rozwijać.

Z okazji przyjścia nowego roku… ech, po takich kilkunastu miesiącach te oklepane formułki jakoś nie pasują. Priorytety nam się trochę pozmieniały. Niniejszym życzę Wam wszystkim normalnego nowego roku! Wszëtkò jãdrzné na ten nowi rok!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj