564 lat temu (18 marca 1456 r.) w Gdańsku został wydany pierwszy list kaperski, uprawniający do prowadzenia akcji zbrojnych w imieniu miasta, otrzymał go szyper Hans Bornholm.

Zanim Jack Sparrow błysnął złotym zębem gdzieś na Karaibach, opowieści o piratach mroziły krew w żyłach. Bukanierzy, flibustierzy i korsarze budzili postrach na morzu i w koloniach. Byli wśród nich zarówno żeglarze, jak i myśliwi, innowiercy, zbiegli żołnierze i przestępcy. Niezależnie od tego, czy uciekali przed karą, czy też przed prześladowaniem, w XVII wieku na Antylach połączyła ich żądza zdobywania bogatych łupów. I niewiarygodne okrucieństwo. Kapitan Morgan, król bukanierów, podczas szturmu na Porto Bello zamienił mieszkańców miasta w żywe tarcze. Inny bukanier, Montbars, zyskał sobie miano Eksterminatora. Roche Brasiliano zaś przypiekał jeńców na ruszcie (być może dlatego, że francuskie słowo boucan oznacza ruszt albo grill).

Wcześniej, w XVI stuleciu, pirat mógł być dżentelmenem. Taką sławą cieszył się sir Francis Drake, który traktował swoich jeńców z niezwykłą gościnnością. Oczywiście tylko tych wybranych. W trakcie swych wypraw wojenno-rabunkowych Drake zdobywał hiszpańskie statki i porty, czym zaskarbił sobie życzliwość królowej Elżbiety, która w uznaniu jego zasług nadała mu tytuł szlachecki (mimo to małostkowi Hiszpanie wciąż go uważali za zwykłego pirata).

Dalekim krewnym Francisa Drake’a był sir John Hawkins. To on pomógł zdobyć wykształcenie ubogiemu chłopakowi, którego pierwszym domem był rozpadający się wrak statku w Kent. Hawkins też był żeglarzem, piastował w Anglii stanowisko Skarbnika i Nadzorcy Floty, a fortunę zbił na handlu niewolnikami.

W Powszechnej historii nikczemności Jorge Luis Borges pisze o „dziwnej odmianie filantropii”:

„W 1517 roku ojciec Bartłomiej de las Casas użalił się nad losem Indian, których wyniszczano w pracowitym piekle antylskich kopalni złota, i zaproponował cesarzowi Karolowi V przywóz Murzynów, aby ich wyniszczać w pracowitym piekle antylskich kopalni złota”.

W roku 1562 sir John Hawkins kupował towar w Anglii, wymieniał go na niewolników w Afryce, tych z kolei wymieniał na towar w hiszpańskich koloniach w Ameryce, po czym dostarczał go do Anglii i sprzedawał, aby kupić inny towar – a wszystko to z wielokrotnym zyskiem i w majestacie prawa.

Ochronę prawną mieli również korsarze. Zapewniały im ją listy kaperskie, które upoważniały kapitanów okrętów do ścigania, zatapiania lub konfiskowania statków wroga. Pirat z listem kaperskim mógł na swoim statku zawiesić banderę mocodawcy, a co nie mniej ważne, miał prawo do znaczącej części łupu.

Pierwszą flotę kaperską w służbie polskiego króla powołał Kazimierz Jagiellończyk, który w walce z Krzyżakami chciał sobie zapewnić wsparcie militarne od strony morza. Królewscy kaprzy mieli niszczyć siły nieprzyjaciela, walczyć z kontrabandą wojenną, a w zamian otrzymywali opiekę króla i niebagatelny (90 procent) udział w łupach.

W Gdańsku jednak, czyli w swoim pierwszym porcie, kaprzy królewscy miewali zatargi z kaprami hanzeatyckimi. Hanza bowiem u schyłku średniowiecza też wystawiała listy kaperskie. W roku 1470, w czasie wojny Hanzy z Anglią, pierwszym okrętem kaperskim gdańskiej floty hanzeatyckiej stał się „Peter von Danczk” („Piotr z Gdańska”, niem. „Peter von Danzig”). Dwa lata później okręt ten zakupili trzej gdańscy patrycjusze: Johann Sidinghusen, Tideman Valandt i Reinhold Niederhoff. Od roku 1473 karaką „Peter von Danczk” dowodził Paweł (Paul) Beneke, który już wcześniej wsławił się swoimi dokonaniami na morzu, a zwłaszcza pojmaniem burmistrza Londynu, Thomasa Krigecka. Na pokładzie „Piotra z Gdańska” dokonał jeszcze więcej – 27 kwietnia 1473 roku u wybrzeży Anglii zdobył florencko-burgundzką galerę „San Matteo”, płynącą z Brugii do Southampton. Łup wyceniono na 48 tysięcy guldenów, a na pokładzie był jeszcze obraz Hansa Memlinga Sąd Ostateczny. Jak pisał Michał Walicki:

„Po upływie kilku, może kilkunastu dni żeglugi dowódca gdańskiej karaweli zauważył na horyzoncie wielki galeon płynący pod neutralną flagą Burgundii oraz towarzyszący mu mniejszy okręt, zapewne brygantynę. Galeon «Święty Mateusz» wypłynął z portu Sluys i zmierzał teraz ku brzegom Anglii. Był to włoski statek wydzierżawiony przez Tommaso Portinariego, do którego należała większa część ładunku. Po stwierdzeniu, że statki kierują się w stronę portów angielskich, Paweł Beneke zaatakował je w dniu 27 kwietnia. […] W wyniku dzielnej obrony sam galeon, mimo krwawych strat poniesionych w ludziach, nie doznał widać poważniejszych uszkodzeń, skoro zwycięzcom udało się go przyholować do portu Stade, leżącego na terytorium bremeńskiego arcybiskupstwa. Tutaj też dokonano podziału łupów”.

Fundator obrazu, Angelo di Jacopo Tani, brugijski bankier Medyceuszy, zamierzał nim uświetnić rodową kaplicę pod Florencją. Niewykluczone, że traktował Sąd Ostateczny jako swoisty dar wotywny przed niebezpieczną podróżą do Anglii, gdzie miał objąć nową placówkę. Zapewne się nie spodziewał, że tryptyk wpadnie w ręce piratów.

Na nic się zdały interwencje Karola Śmiałego, władcy Burgundii, a nawet papieża Sykstusa IV. Reinhold Niederhoff , który jako właściciel zwycięskiego statku uczestniczył w podziale łupów wojennych, przekazał dzieło kościołowi Najświętszej Maryi Panny w Gdańsku.

W 1807 tryptyk trafił do Luwru jako zdobycz wojenna. Wystawiono go tam jednak jako dzieło Jana van Eycka. Po klęsce Napoleona znalazł się w Berlinie, by w 1817 wrócić do Gdańska. Pod koniec II wojny światowej wywieziono go w głąb Rzeszy. Tam z kolei padł łupem czerwonoarmistów, którzy powieźli go do Ermitażu. W Polsce pojawił się znowu w roku 1956 – na Wystawie Dzieł Zabezpieczonych przez ZSRR w Muzeum Narodowym w Warszawie. Do Gdańska wrócił w 1958. Najpierw znajdował się w zbiorach Muzeum Pomorskiego, a od roku 1978 do dziś można go podziwiać w gdańskim Muzeum Narodowym.

PS. Jacek Friedrich, nowy dyrektor Muzeum, obiecuje, że nie wyniesie Memlinga pod osłoną nocy. Ale miejmy nadzieję, że zadba o jego lepszą ekspozycję. (więcej).

PS. PS. Muzeum Narodowe pokazuje tymczasem, jak po gdańsku grać w statki (własnoręcznie zrobione).

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj