Nieodwołalnie nadciągają naj naje Gazety Świętojańskiej. Pełna lista już w piątek wieczorem a dzisiaj pierwsza propozycja naszego nowego recenzenta.
Najważniejsze wydarzenie: premiera „Pięknej Zośki” w Teatrze Wybrzeże
Okazuje się, że spektakl ważny, potrzebny i przejmujący można zrealizować niekoniecznie fundując przy tej okazji traumę współpracownikom (wiadomo, o co chodzi i życzyłbym sobie tych twórców coraz mniej, zwłaszcza jeśli wybierają taktykę konsekwentnego udawania, że nic się nie stało).
Największe rozczarowanie: „Wyzwolenie” Stanisława Wyspiańskiego w Teatrze Wybrzeże
Kolejny, po kuriozalnym „Balkonie” i przeszarżowanym, jedynie z rzadka zabawnym „Czego nie widać” (w ostatnim czasie pociągniętym w dół nieobecnością Katarzyny Figury) dowód na to, że Jan Klata zdaje się coraz bardziej tracić komunikatywność i kontakt z widzem. Z recenzji wynika, że był to spektakl dla wielu jednak ważny – ja zobaczyłem literacki zabytek, który żył i brzmiał prawdziwie jedynie w krótkich przebłyskach. Znacznie częściej niż o znaczeniu padających ze sceny słówmyślałem o poświęceniu aktorów, ofiarnie wykonujących niezwykle niewdzięczne zadania na scenie. I doszedłem do wniosku, że ten spektakl na to nie zasługuje. Tu z racji samych założeń mało komu udaje się zaistnieć, przebić przez letargiczną, ciężkawą, chwilami wręcz bełkotliwą magmę. Co prowadzi do kolejnego punktu:
Najlepszy aktor drugoplanowy: autentycznie poruszający Cezary Rybiński, któremu ta sztuka się udała, szczególnie w chwili, gdy swoim charakterystycznym, niskim głosem, mówił:
Chcę widzieć, słyszeć w skwarny dzień,
czas kośby dobrych ziół i złych
i jak od płowych zżętych pól
ptactwo podnosi się na żer
Doskonały, poruszający moment, perfekcyjna dykcja, wreszcie prawda na scenie. Dziękuję i biję brawo.
Najlepsza aktorka drugoplanowa: Marzena Nieczuja Urbańska jako Franczakowa w „Pięknej Zośce”. Kiedy, zwracając się wprost do widzów, niemych świadków wydarzeń, powtarza: „Tylko nikomu nie mówcie, co tu dziś zobaczyliście”, aż dreszcz przebiega po plecach. W pamięć zapada także jej przejmujący, zbudowany na kontrastach monolog o utraconej młodości. Fantastyczna rola.
Najlepszy aktor pierwszoplanowy: Jerzy Kiszkis w „Kopenhadze” Teatru Miejskiego w Gdyni
Wciąż imponująco sprawny, z lekkością i klasą wygrywa uwagę widzów dzięki znakomitemu warsztatowi i szczególnej obecności scenicznej – choć ostatnie minuty „Kopenhagi” bezapelacyjnie należą do świetnie operującego niskim głosem Dariusza Szymaniaka – słowa jego końcowego monologu dźwięczą w uszach jeszcze długo po wyjściu z teatru.
Najlepsza choreografia: Aneta Jankowska za „Piękną Zośkę”
Mimo wielości postaci na scenie (z których każda coś mówi, jest czymś zajęta), udaje się w bardzo naturalny, organiczny sposób sterować uwagą widza, przekierowując ją to tu, to tam. Ani przez chwilę nie mamy wrażenia chaosu albo obserwowania gry komputerowej, w której poszczególnym postaciom w zaplanowanych momentach odpalają się zaprogramowane skrypty. Tu wszystko przebiega naturalnie i płynnie. W dodatku sposób ogrywania przestrzeni logicznie wypływa z akcji (scena w sądzie blisko widzów, potem przesunięcie ściany przez aktora, wydobycie głębi, nowej przestrzeni. To prawdziwa teatralna magia, której poza tym bardzo mi w minionym roku brakowało). Przede wszystkim jednak za pełne podskórnego napięcia sceny transowego tańca i przedstawienie centralnego motywu – przemocy i jej skutków – za pomocą ruchu. Przeniesienie przemocy w przestrzeń symboliczną pozwoliło ominąć pułapki interwencyjnego teatru publicystycznego – i to bez szkody dla siły rażenia. Wielkie brawa.
Najlepsza scena: pijackie przekomarzanki z „Pięknej Zośki”, odegrana z idealnym wyczuciem przez Piotra Biedronia i Macieja Konopińskiego – jest wiarygodna, naprawdę bawi, a jednocześnie nie odstaje od konsekwentnie budowanej, narastającej atmosfery dusznego i lepkiego sennego koszmaru, z którego nie mogą się wyzwolić i bohaterowie, i widz.
Najlepsza muzyka (nieoryginalna): „Wyzwolenie”
Cokolwiek by mówić o ostatnich propozycjach Klaty, wciąż potrafi umiejętnie żenić rozmaite muzyczne stylistyki i epoki. Od wielu lat nie tylko tworzy przestrzeń dźwiękową i klimat, ale i dokłada dodatkowe piętra sensów i w nieoczywisty sposób komentuje akcję. To nadal działa. Na marginesie warto odnotować, że Teatr Wybrzeże umieszcza ścieżki dźwiękowe ze swoich spektakli w formie playlist na Spotify – znakomity pomysł, pozwalający wrócić do przeżytych emocji.
Najlepsza scenografia: Mirek Kaczmarek za „Kronikę wypadków miłosnych”
Wyczarowany przez niego świat to jedyny element tego spektaklu, który pozostał mi w pamięci na dłużej), ex aequo ze scenografią i kostiumami autorstwa Magdy Muchy z „Pięknej Zośki” (krowa Jagoda, która jest jednocześnie kostiumem pozwalającym się założyć – rewelacja!)
Rozczarowanie okołoteatralne: Duża Scena Wybrzeża po remoncie
Źle pojęty przepych i zadęcie wygrały z funkcjonalnością i dostępnością. Wiem, że nie tylko ja zauważyłem, że przy szatni bardzo wieje. Ale to pół biedy. Jej półkolisty kształt to naprawdę spore utrudnienie dla osób, które – jak ja – mają problemy z poruszaniem się i równowagą. Już tłumaczę: po odebraniu zostawionych w szatni rzeczy trzeba się jakoś przedrzeć z powrotem, ale niestety tłum napiera, między kolumnami jest ciasno, nie ma się czego złapać ani dokąd uciec. Zresztą, kwestia poręczy również nie została rozwiązana. Dlaczego schodząc w kierunku sceny nie można się niczego przytrzymać? Obsługa teatru na pewno by pomogła, ale osobiście wolałbym unikać tak krępującej sytuacji.
Człowiek teatru: magnetyczna Karolina Kowalska
Od niedawna w zespole aktorskim Teatru Wybrzeże. Łączy subtelny wygląd i głos z zaskakującą, wewnętrzną siłą. Moim zdaniem to był aktorsko jej rok, w pełni zasłużona nagroda im. Andrzeja Nardellego (nawiasem mówiąc odebrana z rąk Zbigniewa Dolnego – historyka polskiego dubbingu, dawniej współwłaściciela wypożyczalni filmów Videofan na gdańskiej Żabiance, do której przychodziło się po ambitne artystyczne kino, często wówczas niedostępne nigdzie indziej). Na pewno jeszcze wiele przed nią, ale już teraz jest w stanie unieść ciężar trudnego przedstawienia i nie pozwala o sobie zapomnieć.
Najciekawszy koncept: podcast „Aktorki”, w którym Małgorzata Brajner z Teatru Wybrzeże rozmawia z koleżankami po fachu o blaskach i cieniach zawodu. Dotychczas powstały cztery odcinki. Mam nadzieję, że projekt będzie kontynuowany – to rozmowy pełne ciepła i wzajemnego zrozumienia, z których ciekawy teatralnej kuchni słuchacz naprawdę wiele się dowie.
Foto: Natalia Kabanow za stroną www Teatru Wybrzeże.



![[foto] Kaszubski kosmos / Kaszëbsczi kòsmòs w Gdyni cz. I](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/07/DSCF0135-218x150.jpg)




![[foto, wideo] Śpiewać każdy może, ale czy powinien?](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/07/DSC00179-kopia-218x150.jpg)


![[aktualizacja] 4.01 Referendum w Kosakowie](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/01/POL_gmina_Kosakowo_COA.svg_-218x150.jpg)

![[foto] Batory. Transatlantyckie love story](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/06/DSC00138-kopia-218x150.jpg)

![[foto] [wideo] Malta Festival 2026: konferencja prasowa](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/05/IMG_4626-218x150.jpg)
![Sho[r]t: Mariusz Grzegorzek w hołdzie Yayoi Kusamie](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/05/Kusama2-218x150.jpg)
![[foto, wideo] Pomysły na Gdynię: Pomorskie Centrum Sztuki w Hali Łukowej](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/06/44a-218x150.jpg)
![[wideo] 5.06 Premiera singla „Trzy miasta” INKI i Adama Kalinowskiego](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/06/Okladka-218x150.jpg)
