Impresja z tegorocznego święta literatury i kultury.

Co wy wiecie o komiksie?

Piotr Wyszomirski

Ja z pewnością niewiele, a co najwyżej, jak się okazało, zdecydowanie za mało. Taka to refleksja naszła mnie po rozmowie z Moniką Skrzyńską z wydawnictwa Kultura gniewu na tegorocznym Literackim Sopocie. Oczywiście wiem, że komiks może być ambitny, że Jodorovsky i tak dalej, ale urzekła mnie przewodniczka po komiksach Kultury gniewu (założycieł był punkiem – stąd nazwa). Być może właśnie nowoczesny komiks jest przyszłością literatury uwzględniającej nową percepcję odbiorcy. I wcale nie musi być intelektualnie mniejszy, powierzchowny, rozrywkowy. Podczas lektury… Może lepiej: podczas odbioru komiksu warto być uważnym i otwartym w drodze do punktu potrójnego, który powstaje w wyniku nałożenia sensów z ilustracji i dymków. Brzmi to może zawile, ale zrozumiałem to w sopockim namiocie.

I jeszcze pozazdrościłem Monice Skrzyńskiej tej naturalności, gdy powiedziała:

– Czekam, aż zapomnę, co przeczytałam; czekam, aż zapomnę historię i wracam do ponownej lektury. Choćby dla przyjemności estetycznej (10:53-11:00 na filmiku poniżej).

Literacki Sopot 2019: Mówi Monika Skrzyńska z wydawnictwa Kultura gniewu

Przypomniał mi się fragment „Marzycieli” Bernardo Bertolucciego. Ten w klubie filmowym, gdy Eva Green i jej kochankowie podczas seansu filmowego siadali jak najbliżej tylko mogli ekranu:

– Dlaczego siadaliśmy tak blisko? Może dlatego, że chcieliśmy jako pierwsi zobaczyć obrazy, jeszcze dziewicze i świeże, zanim przeskoczą płotki kolejnych rzędów? Potem niczym sztafeta, przekazywane z rzędu do rzędu, od widza do widza, aż w końcu wytarte i zużyte, wielkości pocztowego znaczka, wracają do kabiny projekcyjnej. Być może ekran filmowy był parawanem, który chronił nas przed światem (na filmie 3:15-3:40 tutaj) – mówi z offu Matthew (Michael Pitt).

A przed czym chroni komiks?

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj