Krótki komentarz do rzeczywistości

Kto może pracować w Trójmieście?

Małgorzata Jaworska

Obywatelstwo: polskie.

Narodowość: polska.

Rasa: biała, zwana też kaukaską.

Wyznanie: niewierząca, niepraktykująca, ale przecież ochrzczona.

Orientacja seksualna: zdaje się, że heteronormatywna.

Uff, mogę podjąć pracę w Trójmieście, znanym z otwartości i równego traktowania.

Polacy zresztą słyną ze swej rycerskości i gościnności, czyż nie?

„Gość w dom, Bóg w dom” – ale jednocześnie „Wolnoć, Tomku, w swoim domku”.

Nie skomentuję praktyk niektórych trójmiejskich pracodawców, odsyłacz do artykułu w „Gazecie Wyborczej. Trójmiasto” to tylko jeden z przykładów, jak może wyglądać równe i równiejsze traktowanie. Pozwolę sobie jednak przypomnieć słowa Pawła Adamowicza:

„To niesłychanie ważne działanie, związane z rosnącą liczbą osiedlających się w Gdańsku obcokrajowców i z palącą potrzebą przyciągania nowych obywateli, jeśli potrzeby rynku pracy mają być zaspokajane, jeśli wobec pełzającego kryzysu demograficznego miasto ma zyskiwać nowych mieszkańców”.

Z jednej strony Model na rzecz Równego Traktowania i jakże miły sercu autostereotyp, z drugiej zaś – pulsująca tuż pod skórą ksenofobia, homofobia, seksizm, które w każdej chwili są gotowe się ujawnić, zasłaniając się (w tym wypadku) swobodą prowadzenia działalności gospodarczej: „Przecież mogę zatrudnić, kogo chcę…”

I tak jak pan Jourdain z Molierowskiego Mieszczanina szlachcicem nie miał pojęcia, że mówi prozą, tak samo ci łaskawcy-pracodawcy (niestety, nie tylko oni) często nie zdają sobie sprawy, że otóż właśnie są rasistami, ksenofobami, homofobami i seksistami.

Czy zawsze byliśmy ksenofobiczni? Zdaje się, że tak… Dlaczego zatem tuż po II wojnie światowej przyjęliśmy uchodźców z Grecji, a potem (całkiem niedawno) kilkadziesiąt tysięcy Czeczenów?

Według tych, którzy badają i autostereotypy, i związek naszego myślenia o sobie z rzeczywistością, w tych momentach, w których zachowaliśmy się przyzwoicie, ksenofobia była naszą cechą ukrytą. Potem rozmaite działania propagandowe (między innymi straszenie uchodźcami, którzy mieli jakoby rozsiewać zarazki, o terroryzmie i strefach szariatu nie wspomnę) sprawiły, że to, co ukryte, stało się jawne.

Czy wobec tego można założyć, że nasza gościnność pozostaje obecnie w ukryciu?

Źródła:

Paweł Adamowicz, Gdańsk jako wspólnota, słowo/obraz terytoria, Gdańsk 2018.

Tomasz Maruszewski, Gdzie się podziewa nasza pamięć?, Smak Słowa, Sopot (w druku).

Ilustracja: Minerwa jako symbol oświeconej mądrości która chroni oraz opiekuje się wyznawcami wszystkich religii (według polsko-niemieckiego malarza Daniela Chodowieckiego1791) za: wikipedia.pl

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj