Od Redakcji:

Rozpoczynamy publikację recenzji dzieła wyjątkowego na pewno dla Kaszubów, ale nie tylko, o czym świadczy chociażby tytuł „Pomorskiej książki roku”. Mamy nadzieję, że wzbudzi ona żywą dyskusję także na łamach Gazety Świętojańskiej – zapraszamy do komentowania na Facebooku oraz pod artykułem (komentarze są moderowane, ale postaramy się jak najszybciej je sprawdzać).

Wstęp przed wstępem

„Historia Kaszubów w dziejach Pomorza” to niemal 5 tys. stron tekstu, na przeczytanie których poświęciłem zbyt dużo czasu. Pewnie ze względu na wiele emocji, które budziły. Część z nich była na tyle skrajna, że miałem wiele razy ochotę rzucić to wszystko (nie tylko tekst, ale i całe kaszubskie środowisko, jak i cały ten kraj, spakować się i uciec szukać śladów zapomnianych, kaszubskich osadników za oceanem, bez pozostawienia jakiegokolwiek kontaktu, widząc w jakiej beznadziei tkwimy tu od 200 lat). Potem potrzebowałem czasu na znalezienie myśli przewodniej dla swojego tekstu. Potem na napisanie tego. Obiecałem skończyć tekst do końca 2020 r. Zrobił się spory poślizg, za co przepraszam. Jednak nie dało się tego zrobić wcześniej. Możliwe, że z powodu wspomnianych emocji, które musiałem wyciszyć przed napisaniem czegokolwiek.

Czuję, że tą lekturą i pisaniem zostałem przeciągnięty przez wyżymarkę do mokrych ubrań (minimum kilkanaście razy). Proszę więc o podanie instrukcji na szybki reset programu, czy też podesłanie nowego, wewnętrznego zasilacza, na wymianę starego, który chyba się spalił, żeby szybko podjąć się kolejnych, potrzebnych Kaszubom działań. A może właśnie te moje refleksje powinny być dla mnie dostateczną motywacją do tego, żeby dawać z siebie jeszcze więcej? Może zmotywują też kogoś innego, nie tylko mnie?

Żadna ze znanych mi osób zaangażowanych w ruch kaszubski i posiadających (często dłużej niż ja) omawiane przeze mnie wydanie, nie ukończyła jeszcze lektury choćby pierwszego tomu (właściwie pierwszej części III tomu). Nie miałem więc nawet z kim porozmawiać, żeby spróbować od kogoś wyciągnąć jego refleksje (jakież to dziennikarskie podejście do pisania tekstów!), podzielić się własnymi spostrzeżeniami, znaleźć jakiś ciekawy, może niedostrzeżony przeze mnie temat, który warto by uchwycić… Nie znalazłem też nigdzie w sieci jakiejkolwiek recenzji (naukowej) poświęconej temu opracowaniu, więc nie pokusiłem się o to, by te kilka stron swojego tekstu nazwać recenzją. To wyłącznie moje refleksje. Wskazanie czego mi zabrakło i czego bym chciał więcej. Recenzję pozostawiam światu nauki. Pewnie jakaś za kilka lat się pojawi. Mam nadzieję, że mój tekst zachęci Kaszubów do krytycznej lektury „Historii Kaszubów w dziejach Pomorza”, ze szczególnym zwracaniem uwagi na trzy kaszubskie żywioły, wyznaczone przez prof. G. Labudę, jako swoisty drogowskaz dla naszych historyków i dla nas samych. Wszak „(…) głównym przedmiotem historii Kaszub winna być historia Kaszubów”.

Historia Kaszubów w dziejach Pomorza (tomy III-V) – refleksje kaszubskiego czytelnika

I. Drogowskaz prof. Gerarda Labudy

            Gdy jesienią minionego roku redaktor naczelny Gazety Świętojańskiej, Piotr Wyszomirski, wyszedł z propozycją, aby napisać recenzję III, IV i V tomu „Historii Kaszubów w dziejach Pomorza”, uznałem, że z jednej strony, oczywiście, będzie to olbrzymim wyzwaniem dla osoby, która podejmie się tematu, ale z drugiej strony – z całą pewnością będzie to bardzo wartościowym doświadczeniem i sposobnością do zachęcenia Kaszubów i Pomorzan, by poznawać nasze dzieje. Mamy tu do czynienia z kilku tysięczno-stronicowym opracowaniem, obejmującym około 200 lat naszej historii, którą zamyka się w minimum dwóch okresach historycznych (w zależności od przyjętych koncepcji), a które autorzy – prof. Józef Borzyszkowski i prof. Cezary Obracht-Prondzyński, podzielili na 3 tomy: lata 1815-1920 (w dwóch oddzielnych częściach), 1920-1945 (dwie części w jednej książce) oraz historię po 1945 r. (4 części w jednej książce). Przed kilkunastu laty wydano pierwszy tom „Historii Kaszubów w dziejach Pomorza”, którego autorem był wybitny mediewista, prof. Gerard Labuda, dając tym samym początek spisywaniu naszych dziejów i wyznaczając mu kierunki. Z wielką szkodą, zapewne świadomą dla autorów, podjęto się wydania ostatnich trzech tomów z pominięciem – jak już pewnie Państwo zauważyliście, tomu drugiego, który w założeniu dotyczyć miał czasów nowożytnych (od końca średniowiecza do 1815 roku, czyli upadku pierwszego Wolnego Miasta Gdańska). Pracy nad tą częścią naszej historii podjął się prof. Zygmunt Szultka, niestety do momentu wydania tomów III-V w 2019 roku, których dotyczy ten tekst – pracy swej nie ukończył.

            Początkowo temat napisania recenzji „Historii Kaszubów w dziejach Pomorza” (tomy III-V) podjął Adam Hebel, znany czytelnikom Gazety Świętojańskiej z serii felietonów poświęconych sprawom kaszubskim i pomorskim, publikowanych tu od dłuższego czasu. Ten z kolei zaproponował, abym podjął się części tego zadania, dzieląc się pracą po połowie – wspomniane trzy tomy wydano w czterech książkach, ponadto dotyczą one dwóch różnych epok historycznych. Przystałem na jego propozycję, podejmując się początkowo napisania własnych refleksji (z punktu widzenia kaszubskiego czytelnika) dotyczących opracowanej przez prof. J. Borzyszkowskiego historii do 1920 r. Na taki podział naszej historii wpływa w głównej mierze data 10.02.1920 r., czyli dzień Zaślubin Polski z morzem, który był swoistym punktem kulminacyjnym powojennych wydarzeń na Kaszubach. Był to moment, który w znacznej mierze wpłynął na zmianę kaszubskiego świata, co pozwala na uznanie go swoistą ramą oddzielającą dwie ostatnie epoki historii Kaszubów. Podział pracy wydawał się więc naturalny i oczywisty. Z czasem jednak, ze względu na nowe obowiązki rodzinne, A. Hebel zmuszony był porzucić projekt, przekazując go w całości mnie.

foto: materiały prasowe

            Aby przygotować się do zadania postanowiłem w pierwszej kolejności odświeżyć sobie lekturę I tomu z serii, wydanego w 2006 r., którego autorem był nieżyjący od 2010 r., prof. Gerard Labuda. Dzieło to przybliża dzieje Kaszubów – mieszkańców Pomorza w szerokim tego słowa rozumieniu (òd Gduńska tu, jaż do Roztoczi bróm”), od starożytności do 1525 r., czyli do Hołdu pruskiego. Niestety, część podrozdziałów, szczególnie tych dotyczących Państwa Gryfitów, można uznać wyłącznie za skrót albo nawet zarys historii Kaszubów (porównując z obszernością tomów III-V). Szkoda też, że tom ten nie kończy się na roku 1637 – czyli śmierci ostatniego Gryfity, zamykając tym samym pewien rozdział kaszubsko-pomorskiej dynastyczności. Ale oczywiście, to już kwestia przyjętych przez autora kryteriów, dostosowanych do ogólnoświatowej periodyzacji historii Europy. Gdy kilkanaście lat temu po raz pierwszy czytałem tę książkę, towarzyszyła mi myśl: takiej historii właśnie nam, Kaszubom, potrzeba! I oczywiście nadzieja na kolejne, zapowiadane przez prof. Labudę, części trylogii „Historii Kaszubów w dziejach Pomorza”, która po jego śmierci rozrosła się do pięciotomowego, jeszcze nieukończonego wydania. Nadzieja, na zaprezentowanie naszej historii w sposób przystępny, akceptowalny w skrótowym przedstawianiu wydarzeń, ale możliwie najszerszy pod kątem obrazowania różnorodności społecznej na Kaszubach. Myśl przewodnia prof. Labudy, która jawi się z lektury pierwszego tomu, miała przyświecać także autorom wydanych w 2019 r. tomów III-V:

„(…) głównym przedmiotem historii Kaszub winna być historia Kaszubów”.

            Wydaje się to czymś oczywistym, jednak najprostsze myśli czasem można bardzo różnie interpretować. Inaczej spojrzy na to osoba badająca historię Kaszubów (w dziejach Pomorza), którzy ulegli germanizacji i związali się z niemieckim żywiołem – mamy tu niemal całą historię Księstwa Pomorskiego, czasy zaborów, Kaszubów żyjących poza granicami RP po 1920 r. i tych, którzy nie byli zwolennikami włączenia Kaszub do Polski, jednak zostali na swoich włościach po Wielkiej Wojnie. Mamy tu trudne losy i wybory Kaszubów w czasie i po II wojnie światowej, praktycznie aż do czasów dzisiejszych, wszak wciąż możemy mówić o Kaszubach, którzy żyją w Niemczech albo posiadających podwójne obywatelstwo (polsko-niemieckie) Kaszubów zamieszkujących ziemię lęborsko-bytowską. Do tego grona można zaliczyć także część XIX-wiecznych migrantów z Kaszub do krajów obu Ameryk, którzy dziś mówiąc o swym pochodzeniu wskazują na niemieckie korzenie (pomimo typowo kaszubskich nazwisk). Inny punkt widzenia będzie miała osoba, która bada historię Kaszubów związanych z polskim żywiołem, albo polską racją stanu – kaszubska szlachta, która się polonizowała, czasy Królestwa Polskiego, Rzeczypospolitej Obojga Narodów, Kaszubów żyjących w I, II i III RP, będących zwolennikami Państwa Polskiego, Kaszubów w czasach PRL i tu także część kaszubskiej emigracji, np. w okolicach kanadyjskiego Wilna, gdzie ze względu na silne wpływy polskich księży katolickich – Kaszubi przez wiele lat deklarowali się jako Polacy, będąc przekonanymi, że język którym się posługują, jest językiem polskim. We wszystkich powyższych okresach historycznych można rozpatrywać każdy z wymienionych żywiołów. Jest jednak jeszcze jeden żywioł – żywioł kaszubski, którego sens i znaczenie najlepiej oddają słowa naszego noblisty, Güntera Grassa, z powieści „Blaszany bębenek”:

„Kaszubów nie można przenieść nigdzie, oni zawsze muszą być tutaj i nadstawiać głowy, żeby inni mogli uderzyć, bo my za mało polscy jesteśmy i za mało niemieccy, bo jak ktoś jest Kaszubą, nie wystarcza to ani Niemcom, ani Polakom”.

Na zdjęciu: kadr z ekranizacji powieści G. Grassa, „Blaszany bębenek” (reż. V. Schlöndorff, 1979 r.)

            Żywioł ten można rozpatrywać w naszej historii począwszy od Wiosny Ludów po dzień dzisiejszy, jako kaszubocentryczny punkt widzenia, bądź zgodnie z przyjętym przez prof. Labudę nazewnictwem, jako żywioł kaszubsko-słowiański. Zapoczątkował go Florian Ceynowa, kontynuowali po części Młodokaszubi, Zrzeszyńcy oraz pokolenia współczesnych działaczy – Tatczëzna, Òdroda, Kaszëbskô Jednota, którzy do tej części historii Kaszubów zaliczają także średniowieczny okres państwowości kaszubsko-pomorskiej. W tym kontekście odnaleźć można także działania prowadzone na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat wśród kanadyjskich Kaszubów, otwarcie deklarujących swoją kaszubskość, niezwiązaną z polskim czy niemieckim żywiołem. Autorzy „Historii Kaszubów w dziejach Pomorza” już we wstępie zadeklarowali, że podejmując się swej pracy przybliżą czytelnikom wszystkie te trzy żywioły – zgodnie z założeniem prof. Labudy, więc i ja postanowiłem na czas lektury i pisania niniejszego tekstu zwracać uwagę przede wszystkim na każdy z tych żywiołów. Uznać je za elementy składowe „Historii Kaszubów w dziejach Pomorza” (i jak się okazuje nie tylko Pomorza), przyjmując, że tylko pełen obraz każdego z tych żywiołów, albo przynajmniej zaprezentowanie ich w równym stopniu, sprawiedliwie i bez faworyzowania żadnego z nich w kontekście poszczególnych wydarzeń, pozwoli nam zacząć patrzeć na nasze dzieje tak, by Kaszubi (każdej opcji) byli głównym przedmiotem historii Kaszubów, a Historia Kaszubów faktycznie była Historią Kaszubów. Bo właśnie tak ukształtował nas los na niemiecko-polskim pograniczu, na kaszubsko-pomorskiej ziemi.

Materiał poświęcony prof. G. Labudzie.

Cdn.

Historia Kaszubów w dziejach Pomorza. Tom III, Józef Borzyszkowski, „W Królestwie Pruskim i Cesarstwie Niemieckim (1815 – 1920)”, cz. 1 “Kaszubi i Pomorze na drodze do kapitalizmu i społeczeństwa obywatelskiego (1815 – 1920)”, cz. 2 “Cesarstwo Niemieckie – oraz za Wielką Wodą na emigracji (1871 – 1920)”. Tom IV, Józef Borzyszkowski, „Kaszubi w II RP i w latach II wojny światowej (1920 – 1945)”. Tom V, Cezary Obracht-Prondzyński, “Dzieje najnowsze (po 1945)”. Instytut Kaszubski 2019.

Pełna informacja nt. wydawnictwa na stronie wydawcy, Instytutu Kaszubskiego tutaj.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj