Pełna recenzja Mateùsza Titës Meyer książki ważnej nie tylko dla Kaszubów. Zachęcamy do lektury i komentowania – najlepiej tutaj, pod tekstem, bo wtedy wszystko będzie w jednym miejscu.
Historia Kaszubów w dziejach Pomorza (tomy III-V) – refleksje kaszubskiego czytelnika
I. Drogowskaz prof. Gerarda Labudy
Gdy jesienią minionego roku redaktor naczelny Gazety Świętojańskiej, Piotr Wyszomirski, wyszedł z propozycją, aby napisać recenzję III, IV i V tomu „Historii Kaszubów w dziejach Pomorza”, uznałem, że z jednej strony, oczywiście, będzie to olbrzymim wyzwaniem dla osoby, która podejmie się tematu, ale z drugiej strony – z całą pewnością będzie to bardzo wartościowym doświadczeniem i sposobnością do zachęcenia Kaszubów i Pomorzan, by poznawać nasze dzieje. Mamy tu do czynienia z kilku tysięczno-stronicowym opracowaniem, obejmującym około 200 lat naszej historii, którą zamyka się w minimum dwóch okresach historycznych (w zależności od przyjętych koncepcji), a które autorzy – prof. Józef Borzyszkowski i prof. Cezary Obracht-Prondzyński, podzielili na 3 tomy: lata 1815-1920 (w dwóch oddzielnych częściach), 1920-1945 (dwie części w jednej książce) oraz historię po 1945 r. (4 części w jednej książce). Przed kilkunastu laty wydano pierwszy tom „Historii Kaszubów w dziejach Pomorza”, którego autorem był wybitny mediewista, prof. Gerard Labuda, dając tym samym początek spisywaniu naszych dziejów i wyznaczając mu kierunki. Z wielką szkodą, zapewne świadomą dla autorów, podjęto się wydania ostatnich trzech tomów z pominięciem – jak już pewnie Państwo zauważyliście, tomu drugiego, który w założeniu dotyczyć miał czasów nowożytnych (od końca średniowiecza do 1815 roku, czyli upadku pierwszego Wolnego Miasta Gdańska). Pracy nad tą częścią naszej historii podjął się prof. Zygmunt Szultka, niestety do momentu wydania tomów III-V w 2019 roku, których dotyczy ten tekst – pracy swej nie ukończył.
Początkowo temat napisania recenzji „Historii Kaszubów w dziejach Pomorza” (tomy III-V) podjął Adam Hebel, znany czytelnikom Gazety Świętojańskiej z serii felietonów poświęconych sprawom kaszubskim i pomorskim, publikowanych tu od dłuższego czasu. Ten z kolei zaproponował, abym podjął się części tego zadania, dzieląc się pracą po połowie – wspomniane trzy tomy wydano w czterech książkach, ponadto dotyczą one dwóch różnych epok historycznych. Przystałem na jego propozycję, podejmując się początkowo napisania własnych refleksji (z punktu widzenia kaszubskiego czytelnika) dotyczących opracowanej przez prof. J. Borzyszkowskiego historii do 1920 r. Na taki podział naszej historii wpływa w głównej mierze data 10.02.1920 r., czyli dzień Zaślubin Polski z morzem, który był swoistym punktem kulminacyjnym powojennych wydarzeń na Kaszubach. Był to moment, który w znacznej mierze wpłynął na zmianę kaszubskiego świata, co pozwala na uznanie go swoistą ramą oddzielającą dwie ostatnie epoki historii Kaszubów. Podział pracy wydawał się więc naturalny i oczywisty. Z czasem jednak, ze względu na nowe obowiązki rodzinne, A. Hebel zmuszony był porzucić projekt, przekazując go w całości mnie.

Aby przygotować się do zadania postanowiłem w pierwszej kolejności odświeżyć sobie lekturę I tomu z serii, wydanego w 2006 r., którego autorem był nieżyjący od 2010 r., prof. Gerard Labuda. Dzieło to przybliża dzieje Kaszubów – mieszkańców Pomorza w szerokim tego słowa rozumieniu („òd Gduńska tu, jaż do Roztoczi bróm”), od starożytności do 1525 r., czyli do Hołdu pruskiego. Niestety, część podrozdziałów, szczególnie tych dotyczących Państwa Gryfitów, można uznać wyłącznie za skrót albo nawet zarys historii Kaszubów (porównując z obszernością tomów III-V). Szkoda też, że tom ten nie kończy się na roku 1637 – czyli śmierci ostatniego Gryfity, zamykając tym samym pewien rozdział kaszubsko-pomorskiej dynastyczności. Ale oczywiście, to już kwestia przyjętych przez autora kryteriów, dostosowanych do ogólnoświatowej periodyzacji historii Europy. Gdy kilkanaście lat temu po raz pierwszy czytałem tę książkę, towarzyszyła mi myśl:takiej historii właśnie nam, Kaszubom, potrzeba!I oczywiście nadzieja na kolejne, zapowiadane przez prof. Labudę, części trylogii „Historii Kaszubów w dziejach Pomorza”, która po jego śmierci rozrosła się do pięciotomowego, jeszcze nieukończonego wydania. Nadzieja, na zaprezentowanie naszej historii w sposób przystępny, akceptowalny w skrótowym przedstawianiu wydarzeń, ale możliwie najszerszy pod kątem obrazowania różnorodności społecznej na Kaszubach. Myśl przewodnia prof. Labudy, która jawi się z lektury pierwszego tomu, miała przyświecać także autorom wydanych w 2019 r. tomów III-V:
„(…) głównym przedmiotem historii Kaszub winna być historia Kaszubów”.
Wydaje się to czymś oczywistym, jednak najprostsze myśli czasem można bardzo różnie interpretować. Inaczej spojrzy na to osoba badająca historię Kaszubów (w dziejach Pomorza), którzy ulegli germanizacji i związali się z niemieckim żywiołem – mamy tu niemal całą historię Księstwa Pomorskiego, czasy zaborów, Kaszubów żyjących poza granicami RP po 1920 r. i tych, którzy nie byli zwolennikami włączenia Kaszub do Polski, jednak zostali na swoich włościach po Wielkiej Wojnie. Mamy tu trudne losy i wybory Kaszubów w czasie i po II wojnie światowej, praktycznie aż do czasów dzisiejszych, wszak wciąż możemy mówić o Kaszubach, którzy żyją w Niemczech albo posiadających podwójne obywatelstwo (polsko-niemieckie) Kaszubów zamieszkujących ziemię lęborsko-bytowską. Do tego grona można zaliczyć także część XIX-wiecznych migrantów z Kaszub do krajów obu Ameryk, którzy dziś mówiąc o swym pochodzeniu wskazują na niemieckie korzenie (pomimo typowo kaszubskich nazwisk). Inny punkt widzenia będzie miała osoba, która bada historię Kaszubów związanych z polskim żywiołem, albopolską racją stanu – kaszubska szlachta, która się polonizowała, czasy Królestwa Polskiego, Rzeczypospolitej Obojga Narodów, Kaszubów żyjących w I, II i III RP, będących zwolennikami Państwa Polskiego, Kaszubów w czasach PRL i tu także część kaszubskiej emigracji, np. w okolicach kanadyjskiego Wilna, gdzie ze względu na silne wpływy polskich księży katolickich – Kaszubi przez wiele lat deklarowali się jako Polacy, będąc przekonanymi, że język którym się posługują, jest językiem polskim. We wszystkich powyższych okresach historycznych można rozpatrywać każdy z wymienionych żywiołów. Jest jednak jeszcze jeden żywioł – żywioł kaszubski, którego sens i znaczenie najlepiej oddają słowa naszego noblisty, Güntera Grassa, z powieści „Blaszany bębenek”:

„Kaszubów nie można przenieść nigdzie, oni zawsze muszą być tutaj i nadstawiać głowy, żeby inni mogli uderzyć, bo my za mało polscy jesteśmy i za mało niemieccy, bo jak ktoś jest Kaszubą, nie wystarcza to ani Niemcom, ani Polakom”.
Na zdjęciu: kadr z ekranizacji powieści G. Grassa, „Blaszany bębenek” (reż. V. Schlöndorff, 1979 r.)
Żywioł ten można rozpatrywać w naszej historii począwszy od Wiosny Ludów po dzień dzisiejszy, jako kaszubocentryczny punkt widzenia, bądź zgodnie z przyjętym przez prof. Labudę nazewnictwem, jako żywioł kaszubsko-słowiański. Zapoczątkował go Florian Ceynowa, kontynuowali po części Młodokaszubi, Zrzeszyńcy oraz pokolenia współczesnych działaczy – Tatczëzna, Òdroda, Kaszëbskô Jednota, którzy do tej części historii Kaszubów zaliczają także średniowieczny okres państwowości kaszubsko-pomorskiej. W tym kontekście odnaleźć można także działania prowadzone na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat wśród kanadyjskich Kaszubów, otwarcie deklarujących swoją kaszubskość, niezwiązaną z polskim czy niemieckim żywiołem. Autorzy „Historii Kaszubów w dziejach Pomorza” już we wstępie zadeklarowali, że podejmując się swej pracy przybliżą czytelnikom wszystkie te trzy żywioły – zgodnie z założeniem prof. Labudy, więc i ja postanowiłem na czas lektury i pisania niniejszego tekstu zwracać uwagę przede wszystkim na każdy z tych żywiołów. Uznać je za elementy składowe „Historii Kaszubów w dziejach Pomorza” (i jak się okazuje nie tylko Pomorza), przyjmując, że tylko pełen obraz każdego z tych żywiołów, albo przynajmniej zaprezentowanie ich w równym stopniu, sprawiedliwie i bez faworyzowania żadnego z nich w kontekście poszczególnych wydarzeń, pozwoli nam zacząć patrzeć na nasze dzieje tak, by Kaszubi (każdej opcji) byli głównym przedmiotem historii Kaszubów, a Historia Kaszubów faktycznie była Historią Kaszubów. Bo właśnie tak ukształtował nas los na niemiecko-polskim pograniczu, na kaszubsko-pomorskiej ziemi.
Materiał poświęcony prof. G. Labudzie.
II. Kaszubskie żywioły i emocje
Przy lekturze tomu III początkowo odczuwalne jest podążanie autora za tą myślą przewodnią. Mamy tu bogate w źródła opracowania dotyczące sytuacji Kaszubów w latach 1815-1920. Na wstępie autor – prof. Józef Borzyszkowski, przybliża zarys społeczeństwa kaszubskiego na początku XIX wieku, czyli przed Wiosną Ludów i przebudzeniem narodowym Kaszubów (rozumianym tu na kilka sposobów, wynikających z powyższego podziału na trzy najistotniejsze żywioły, wszak XIX-wieczne przebudzenie narodowe dotyczyło niemal wszystkich narodów ówczesnej Europy). Opowieść zaczyna się po wycofaniu wojsk napoleońskich i rosyjskich z Pomorza i upadku (pierwszego) Wolnego Miasta Gdańsk (1807–1814), w rzeczywistości ukształtowanej przez Kongres Wiedeński. Czytelnik może zapoznać się tu z działaniami duchownych (katolickich, ewangelickich, a nawet z wpływami śląskich księży na Kaszubach) i historią ośrodków szkolnictwa na Pomorzu Wschodnim: gimnazja w Chojnicach, Chełmnie i Wejherowie. Niestety, nie poznamy tu historii XIX-wiecznego szkolnictwa w Gdańsku, ani w zachodniej części Pomorza, np. w Słupsku – a za tym, nie dowiemy się o wielu ciekawych postaciach, które tworzyły ówczesną historię Kaszub i Pomorza (w szerokim rozumieniu), jak np. o H. von Stephanie – reformatorze systemu pocztowego w Prusach, wynalazcy pocztówki, budowniczego ponad 2000 budynków pocztowych, w tym. m. in. istniejącego do dziś budynku poczty w jego rodzimym Słupsku.

Rewers bonu seryjnego (pieniądza zastępczego) miasta Słupsk z 1922 r. o nominale 1,50 marki.
Oprócz postaci Henricha von Stephana zawierał napis: „Wo kommen deñ all die Kaschuben her – Es gibt so viel wie Sand am Meer? Aus Stolp, aus Stolp, aus Stolp.” („Skąd pochodzą Ci wszyscy Kaszubi – Jest ich tak wielu, jak piasku nad morzem? Ze Słupska, ze Słupska, ze Słupska”)
Ponadto autorowi w tej części nie udaje się uniknąć nietrafnych moim zdaniem interpretacji tekstów źródłowych. Przykładem niech będzie fragment książki ks. A. Hildebrandta, „Wiadomości niektóre o dawniejszym archidyakonacie pomorskim a teraz znacznej części diecezji chełmińskiej” z 1862 r.:
(…) Kaszubi rozumieją zawsze czystą mowę polską, jeżeli się do nich wyraźnie i powoli przemawia. Książek do nabożeństwa używają wyłącznie w poprawnym języku polskim ułożonych i również miewają tu kapłani kazania tylko w poprawnym języku polskim. A nikt sprawiedliwie myślący nie odmówi szacunku duchownych troszczącym się szczerze o pielęgnowanie i zachowanie języka ojczystego swych parafian.
Pomijam już tu fakt istnienia kaszubskojęzycznych książeczek do nabożeństw w kościołach ewangelickich oraz relacje niekaszubojęzycznych przybyszy z Polski na Kaszuby, którzy zwracali uwagę na problemy w komunikacji z Kaszubami ze względu na różnice językowe (logika mówienia po polsku głoś-no, po-wo-liiwy-raź-nie w celu bycia zrozumianym przez osobę niepolskojęzyczną nadal cieszy się w Polsce niesłychaną popularnością), o czym autor nie wspomina. Natomiast zdaniem prof. Borzyszkowskiego, mamy tu do czynienia z przykładem myślenia dominującego wśród księży katolickich pracujących na Kaszubach podczas zaborów, a wspomniany przez kapłana „język ojczysty” interpretuje autor w sposób następujący: „Sądzę, iż miał na myśli także język kaszubski, utożsamiany, nie tylko przezeń, z polskim”. Moim zdaniem wielokrotne zwracanie uwagi na „poprawny język polski” świadczy jednak o czymś innym – to właśnie ów „poprawny język polski” był celem działań polskich księży-filomatów (z całego tekstu wynika wręcz, że było to ważniejsze od kształtowania wiary Kaszubów, bo tę kaszubskie rodziny przekazują sobie od wieków wraz z obyczajami ojców). Powyższy tekst jest więc swego rodzaju usprawiedliwieniem (pisanym przez księdza-Kaszubę!) dla księży, którzy „troszczą się szczerze” o wspomniany, „poprawny język polski”, kosztem „różniącego się w niektórych wyrazach i sposobie wymawiania” „narzecza”. Niestety, mamy tu więc do czynienia z praktyką usprawiedliwiania przez autora niniejszego tomu (we własnych komentarzach do tekstów źródłowych) działań dążących do polonizacji Kaszubów. Działań, z którymi od wielu lat wciąż się borykamy.

W miejscu budynku po prawej stornie znajduje się dziś rondo św. Leona Wielkiego (patrona parafii, do której należy znajdujący się w pobliżu poewangelicki kościół) (archiwa).
W podobny sposób autor podszedł do opisywania historii wspomnianych wcześniej gimnazjów. Za przykład wezmę Gimnazjum Królewskie w Wejherowie. Prof. Borzyszkowski przytacza mnóstwo kaszubskich nazwisk absolwentów tej szkoły, wskazuje kaszubskie miejscowości, z których pochodzili, jednak skupia się wyłącznie na kilku osobach, które związały się z żywiołem polskim (głównie mowa tu o późniejszych księżach katolickich). Samą placówkę określa mianem: „ośrodek propagandy pruskiej”, co rodzi negatywne odczucia i skojarzenia u czytelnika w odniesieniu do niemieckiego żywiołu, który miał zostać zaprezentowany na równi z żywiołem polskim i żywiołem kaszubskim. Należy pamiętać, że była to pruska szkoła państwowa, funkcjonująca w mieście, które przez niemal 150 lat znajdowało się w niemieckich granicach, od początku w większości zamieszkiwanego przez Niemców i przez Niemców zarządzanego (urzędy, rada miasta, żandarmeria), a dodatkowo vis-à-vis szkoły mieściła się główna siedziba okręgu kościelnego Ewangelickiego Kościoła Unii Staropruskiej (późniejszej superintendentury [diecezji] wejherowskiej Ewangelickiego Kościoła Unijnego). Rodzi się więc pytanie: jakie inne postawy miałaby w tamtym czasie kształtować ta placówka? Gdyby dzisiejszego kontynuatora i spadkobiercę dawnego Königliche Gymnasium Neustadt in Westpreußen – I LO im. Jana III Sobieskiego w Wejherowie, rozpatrywać w kategoriach kształtowania postaw patriotycznych, moglibyśmy śmiało mówić o ośrodku propagandy polskiej, z którego (cytując za autorem) „cudem (…) wyszło aż tyle ciekawych postaci, mocnego ducha narodowego i kaszubskiego”, przykładowo inicjator „Historii Kaszubów w dziejach Pomorza”, prof. Gerard Labuda. Nadto, całkowicie pominięto tu absolwentów wejherowskiego Gimnazjum, którzy związali się właśnie z żywiołem kaszubskim lub niemieckim. Przykładem może być postać Paula Nipkowa, zgermanizowanego Kaszuba pochodzącego z Lęborka, który zasłynął na całym świecie, jako Ojciec Telewizji (a właściwie jako wynalazca tarczy Nipkowa, służącej do przesyłania obrazu na odległość, co po latach pozwoliło na uruchomienie pierwszej telewizyjnej stacji nadawczej w Berlinie). Nipkow we własnych wspomnieniach opisywał posługiwanie się językiem kaszubskim w dzieciństwie (zabawy z innymi dziećmi w Lęborku i śpiewanie kaszubskich piosenek) – odsyłam tu do wspomnień wynalazcy i jego rodziny zebranych przez (również pochodzącego z przedwojennego Lęborka) historyka Clausa-Dietriecha Schmidta w książce „Paul Nipkow – Erfinder des Fernsehens (1860-1940), Sein Leben für technischen Fortschritt” (Lębork 2009). Jest to jedna z ciekawszych postaci w historii Kaszubów, którą powinniśmy się chwalić, niestety pominięta przez autora, prawdopodobnie ze względu na możliwość powiązania go z niemieckim żywiołem.

Swoistym podsumowaniem wprowadzenia (rozciągniętego na cztery rozdziały) jest podrozdział poświęcony identyfikacji Kaszubów – często opartej na własnym języku i mowie, przed rozpoczęciem działań Floriana Ceynowy. Budzicielowi Kaszubów i ojcowi kaszubskiej myśli narodowej poświęcono oddzielny rozdział, jednak czytelnik chcący przybliżyć sobie wyłącznie historię tej postaci, sięgnąć będzie musiał także do poprzednich czterech rozdziałów, gdzie co jakiś czas pojawiają się kolejne fragmenty przybliżające pierwszą połowę jego życia – do momentu uwolnienia z Moabitu (gdzie oczekiwał na wykonanie wyroku kary śmierci, na którą został skazany za organizację nieudanego powstania na Pomorzu). Rozdział poświęcony Ceynowie skupia się na jego późniejszej pracy lekarskiej, życiu poza Kaszubami, a także na najistotniejszych publikacjach, dzięki którym udało mu się zwrócić uwagę świata nauki na język i kulturę Kaszubów. Autor koncentruje się na kwestiach sporów wokół statusu kaszubszczyzny, niemal nie zwraca uwagi na kwestie kaszubskiej identyfikacji (poza wizją wpisującą się w panslawizm), która dla Ceynowy także była istotna. Rozdział ten poprzedza jednak część poświęcona rozwojowi polskiej myśli narodowej na Pomorzu w czasach Wiosny Ludów – szczególnie w polskiej prasie i kościołach, a wszystko to niejako umniejsza początkom historii żywiołu kaszubskiego zapoczątkowanego przez Ceynowę. Kolejny i zarazem ostatni rozdział pierwszej części III tomu „Historii Kaszubów w dziejach Pomorza”, poświęcony jest sytuacji społeczno-gospodarczej w II połowie XIX wieku na Pomorzu Wschodnim, będącej przyczyną licznych migracji ludności kaszubskiej poza Pomorze. Niestety brakuje tu informacji o Pomorzu Zachodnim. Poszczególne podrozdziały skrótowo opisują historię pierwszych osadników pochodzących z Kaszub w Kanadzie i USA, historię Seminarium Duchownego w Pelplinie oraz udziału Kaszubów w powstaniu styczniowym. W całej pierwszej części III tomu „Historii Kaszubów w dziejach Pomorza” brak więc równego opisania trzech żywiołów od czasów Wiosny Ludów do 1870 roku. Szczególnie odczuwalny jest brak poświęcenia dostatecznej uwagi żywiołowi niemieckiemu, który jako czytelnik szczerze miałem ochotę poznać.
Drugą część III tomu rozpoczyna opowieść o zjednoczeniu Niemiec w 1870 roku i historia Kulturkampfu. Szczególnie zastanawiającym w kontekście kaszubskości (i trzech żywiołów) „Historii Kaszubów w dziejach Pomorza” jest podrozdział: „Polityka Prus i Rzeszy Niemieckiej wobec Polaków po Kulturkampfie.” Znajdziemy tu także dłuższą opowieść poświęconą kaszubskiej migracji do obu Ameryk i w inne zakątki świata, opowiedzianą przez pryzmat kościoła katolickiego, a za tym – związanej z polskim żywiołem. Niestety temat migracji Kaszubów do 1920 roku rozbito w sumie na trzy różne rozdziały, rozsiane w obu książkach III tomu. Poznamy tu nazwiska wielu kaszubskich i polskich kapłanów, którzy przyczynili się do podtrzymywania ducha polskości, bądź kaszubskości w USA i Kanadzie. Często czynnikiem decydującym była liczebność wiernych – gdy wśród migrantów dominowali Kaszubi, zachowywano kaszubskie tradycje, a w niektórych miejscach nawet język kaszubski. W tego typu parafiach w Kanadzie kaszubizacji ulegali nie tylko osadnicy z Polski, ale także m. in.: Irlandczycy i autochtoni z plemienia Kri. Brakuje tu jednak wspomnień samych kaszubskich osadników, które byłyby tego dowodem. Księża z „pierwszej polskiej parafii w Kanadzie” opisywani są przez autora jako „wspaniali” duchowni, podczas gdy żyjący tam Kaszubi wyrażają się o nich zgoła inaczej. Do dziś zachował się w zbiorowej pamięci obraz surowego proboszcza pochodzącego z litewskiego Wilna, który swoich kaszubsko-kanadyjskich parafian zmuszał do odpracowywania dziesięciny na roli, a opieszałych w owych obowiązkach okładał własnoręcznie wykonaną pałką z kości udowej sarny. Za sprawą jego nacisków dokonano także zmiany nazwy największej kaszubskiej osady w Kanadzie na Wilno (przypomnę, że ów ksiądz pochodził z litewskiego Wilna). Pierwotnie osada ta nosiła nazwę Princetown/Prince’s Corner, na cześć jednego z pierwszych osadników, pochodzącego z podkościerskiego Kalisza, Adama Princa, który otworzył pierwszy sklep i prowadził urząd pocztowy w późniejszym kanadyjskim centrum kaszubskiej migracji (odsyłam tu do lektury książki Davida Shulista: Discovering Kashubia Europe – The Fatherland of my Kashubian ancestors, Ottawa 2018).

Budynek pierwszego sklepu i urzędu pocztowego w Princetown/Prince’s Corner – dziś kaszubska tawerna w Wilnie, Ontario. (fot. D. Shulist)
Trzeci rozdział poświęcony jest „własnej podmiotowości” Kaszubów i rozpoczyna go pełna historia postaci Hieronima Derdowskiego. Opisana została zbiorczo w jednym miejscu, czym różni się od porozrzucanej historii Budziciela Kaszubów, Floriana Ceynowy, czy np. historii kaszubskiej emigracji. Jest to więc zabieg, który w dużym stopniu ułatwia czytelnikom poznanie tego konkretnego tematu, ale utrudnia poznawanie innych, niepowiązanych z polskim żywiołem. Zastanawiać może też to, że rozdział o „własnej podmiotowości” Kaszubów rozpoczyna Derdowski, będący przeciwnikiem traktowania Kaszubów czy języka kaszubskiego, jako odrębnych podmiotów, a nie – Ceynowa, który był zwolennikiem tych idei. Autor, poza opisaniem życia Derdowskiego (na Kaszubach i w Ameryce), koncentruje się na jego twórczości – przypomina tu także jego zapomniane dzieła, mające silny antysemicki charakter i zauważa, że stosunek samego pisarza do mowy Kaszubów był zbyt prześmiewczy. Niestety, prof. Borzyszkowski nie powstrzymał się tu od prywaty i mało eleganckich wyrażeń skierowanych do dzisiejszych działaczy kaszubskich, którzy do postaci Derdowskiego podchodzą w sposób krytyczny. To, czy „Historia Kaszubów w dziejach Pomorza” jest odpowiednim do tego miejscem i czy historyk chcący opisać każdy z kaszubskich żywiołów w sposób uczciwy, powinien dopuszczać się takich praktyk, pozostawiam do oceny czytelnikom. Odpowiedzią autora na wspomnianą (lecz niedookreśloną) krytykę twórczości Derdowskiego (cytując zgodnie z zapisem, zawierającym błędy językowe): „są słowa m. in. J. Karnowskiego, zawarte w jego tomiku Nowotne spiéwé, Poznań 1910, gdzie (…) czytamy:
Sąm léno rychtych jem Kaszeba,
rodowy z pucciego krejsu!
Osle të, skórę môsz lwa!
Zdrôdzo cę zmniéczonô mowa!”

Kolejna część III tomu dotyczy krajoznawców z Niemiec i Polski, którzy badali kaszubską kulturę na przełomie XIX i XX wieku. Dalsze rozdziały poświęcone są polskim filomatom na Pomorzu i ruchowi Młodokaszubów. Temu ostatniemu poświęcony jest niemal cały rozdział piąty: „Odrodzenie Kaszubów i kaszubszczyzny na początku XX wieku„. Zastanawia mnie tu sens użytego określenia „odrodzenie”, bowiem nie zostaje ono wyjaśnione przez autora, a na początku XX wieku kaszubszczyzna miała się zdecydowanie lepiej, niż w chwili obecnej i nie było wcześniej takiego momentu, który wpłynąłby na przerwanie naturalnego przekazu naszego języka i kultury wśród Kaszubów (co nastąpiło pod koniec XX wieku). Mimo, że już wcześniejsze rozdziały poświęcone były polskim i niemieckim kaszubologom – niniejszy rozdział rozpoczyna przybliżenie osoby F. Lorentza (najwybitniejszego, niemieckiego badacza języka i kultury Kaszubów, żyjącego w Sopocie). To kolejny przykład na rozbijanie przez autora na wiele podrozdziałów, zdawać by się mogło, że naturalnie nierozerwalnych tematów, co utrudnia poznawanie poszczególnych elementów naszych dziejów. Dalej prof. Borzyszkowski przybliża Towarzystwo Młodokaszubów prezentując najistotniejsze działania skupionych w nim działaczy, rozpatrując pokrótce oba nurty ideowe – polonofilski i kaszubocentryczny, które Młodokaszubi próbowali łączyć, szukając w obu możliwości rozwoju kaszubskiej kultury i języka przed 1920 rokiem.
III. Od wojny do wojny, od mitu do mitu
Rozdział szósty drugiej części III tomu poświęcony jest Wielkiej Wojnie i jej wpływom na społeczność kaszubską do 1920 roku – tu szczególnie wpływu na pobożność Kaszubów i ich ofiarność na rzecz katolickich zbiórek, których efektem była m. in. budowa Kalwarii Wielewskiej. I Wojna Światowa opowiedziana jest z perspektywy Młodokaszubów, autor przytacza też wspomnienia mieszkańców różnych części Kaszub. Kaszub-żołnierz pruski z niemiecką identyfikacją nie występuje. Szczególnie warty uwagi jest siódmy rozdział, który opisuje starania Kaszubów o uwzględnianie naszej ludności w strukturach państwowych odradzającej się Polski – choćby konflikt na linii A. Majkowski (Kaszuba) – W. Korfanty (Ślązak) w Naczelnej Radzie Ludowej, który doprowadził do porażki Kaszubów, za sprawą wspomnianego Ślązaka, nieustannie zarzucającego Kaszubom separatyzm. W moim odczuciu autorowi udało się przedstawić te wydarzenia w miarę bezstronnie, jednak czytelnik może dostrzec w opisywanych konfliktach zapowiedź późniejszej polityki państwa polskiego wobec Kaszubów, na co autor nie zwrócił uwagi.

Lata 1918-1920 i działania różnych ośrodków mających na celu wpłynięcie na dalsze losy Pomorza Wschodniego (opisy dotyczą też Gdańska i ziemi lęborsko-bytowskiej) prezentowane są szczegółowiej z polskiego punktu widzenia. Środowiska proniemieckie wspominane są tylko dla przeciwstawienia, jednak bez dokładnego omówienia podejmowanych działań, niekiedy zajmując ledwo pół zdania, niczym krótki kontrapunkt. Trochę lepiej autorowi udało się uchwycić reakcje społeczności propolskich i proniemieckich po ogłoszeniu Traktatu Wersalskiego. Jednak opis wkroczenia błękitnej armii na Kaszuby przedstawiony jest wyłącznie przez pryzmat żywiołu polskiego, pomijając całkowicie zachowane do dziś wspomnienia Kaszubów, którzy sposobu wkroczenia hallerczyków na Kaszuby nie opisują w świetle glorii i chwały, jak obrazuje to autor niniejszego tomu „Historii Kaszubów w dziejach Pomorza”. Przy wcześniejszym opisywaniu historii emigracji z Kaszub autor przytoczył wspomnienia mieszkańców Luzina (spisane przez S. Fikusa), którzy podejmowali się masowo wyjazdów do Ameryki w latach 1885-89. Jednak pomija dalszą część tych wspomnień, które dotyczyły uroczystości powitania armii Hallera w Luzinie na początku 1920 r. Wydarzenie to organizował proboszcz tamtejszej parafii – ks. L. Machalewski, wielki orędownik powrotu Kaszub do Polski, co w następujący sposób przytacza (w opracowaniu „Paweł Żelewski (09.04.1872 –15.04.1942) przedwojenny wójt gminy Luzino”), historyk A. Janusz:
Nastroje wśród Kaszubów względem odrodzonej Polski bardzo szybko ulegały zmianie. Wielki polski patriota jakim był ksiądz Ludwik Machalewski, sam padł ofiarą brutalności i bezwzględności hallerczyków, którzy na Kaszubach zachowywali się jak na zdobytej ziemi. W skutek tego doznał apopleksji serca i po krótkim czasie zmarł. Pobyt wojsk pierwszego rzutu, któremu towarzyszyły rekwizycje i pospolite rabunki, mieszkańcy parafii określali mianem okupacji.
Warto podkreślić, że działania takie bardzo szybko zauważyła i skrytykowała ówczesna strona polska – poniżej fragment sprawozdania sejmowej Komisji Pomorskiej z 1920 r., która badała doniesienia o bezprawnych rekwizycjach, rewizjach, zajmowaniu mieszkań, kradzieżach i porwaniach kobiet dokonywanych przez hallerczyków („Sejm Rzeczypospolitej o Pomorzu w 1920 roku. Sprawozdanie Komisji Pomorskiej”, oprac. J. Borzyszkowski, P. Hauser, Gdańsk 1985, s. 44, 45, 50 – jak widać znanego autorowi, jednak pominiętego w „Historii Kaszubów w dziejach Pomorza”):
„Powiaty pucki i wejherowski robią nad wyraz smutne, wprost przygniatające wrażenie. Nie odczuwa się tutaj powiewu ducha polskiego, raczej wszystko tchnie złowrogą nienawiścią ku polskim władzom, a głębokie rozczarowanie rozsiadło się szeroko w duszach rybaków kaszubskich. (…) Wojsko, jak wszędzie na Pomorzu, zrobiło i tu polskości najgorszą przysługę szorstkim traktowaniem ludności, dla której ducha nie miało żadnego zrozumienia, i najrozmaitszymi szykanami i nieprawnymi rekwizycjami, kwaterunkami itd. (…) To wojsko, witane z nieopisanym uwielbieniem jako oswobodziciele z jarzma pruskiego, zaczęło tę skromną, cichą, pracowitą ludność traktować jak naród podbity, zachowywało się jak w okupowanym kraju.”
Tom III kończy rozdział poświęcony kulturze materialnej i duchowej Kaszubów na przełomie XIX i XX wieku. Jest to bardzo bogate w źródła opracowanie dotyczące obiektów kultu, architektury, specyfiki kaszubskich zajęć zarobkowych, filozofii życiowej, roku obrzędowego, medycyny ludowej, opowieści ludowych, kaszubskiego humoru, kaszubskiej muzyki i po trochu – kaszubskiej literatury. Tom IV (również autorstwa prof. Borzyszkowskiego) przybliża sytuację Kaszubów w międzywojniu i podczas II Wojny Światowej. W pierwszym rozdziale przeczytamy o początkach organizacji państwa polskiego na Pomorzu po 1920 r. Tu autor nie unika opisów dotyczących zawodu Kaszubów spowodowanego nędzą gospodarczą, którą zaoferowało nowe państwo. Szczególnie dotyczyło to nieuczciwego dla Kaszubów przemianowania walut, z powodu którego straty finansowe nasi przodkowie mogli liczyć w miliardach marek. Do tego dodać można częste praktyki oparte na spekulacjach cen i wykupywaniu ziemi i nieruchomości za bezcen przez Polaków w pierwszych latach II RP. Autor przybliża tu także zawód miejscowej ludności z powodu braku obsadzania przedstawicieli kaszubskiej inteligencji na stanowiskach państwowych – w szkołach, policji, urzędach. Wszystko to trafnie podsumowuje spostrzeżeniem, że już od pierwszych lat II RP na Kaszubach odczuwalne były silne, wzajemne niechęci pomiędzy miejscowymi a przybyszami z Polski – skąd określenia „Bosy Antek” oraz przypisywanie Kaszubom „czarnego podniebienia”. Nastroje zdecydowanie silniej odczuwalne w całej Europie kilkanaście lat później, podbudowane na Kaszubach w czasie budowy Gdyni – opisywanej w dalszej części niniejszego tomu.

10.02.2020 r. był w Pucku bardzo nerwowym dniem. Zjechali się przedstawiciele różnych partii w ramach początkowej fazy prezydenckiej kampanii wyborczej, a także ich zwolennicy i przeciwnicy. Na uroczystości do puckiej fary nie wpuszczono kaszubskich pocztów sztandarowych. Głośno i bezceremonialnie protestowali rybacy. Do tego nieustannie padał deszcz i wiał zimny wiatr znad Zatoki. (fot. MTM)
Lepiej w moim odczuciu, niż w poprzednim tomie, udało się tu autorowi pochylić nad kwestią trzech żywiołów. Czytelnik może poznać losy Kaszubów w Wolnym Mieście Gdańsku i Rzeszy Niemieckiej – zarówno polonofilskich, jak i germanofilskich. Był to czas, w którym aktywność środowisk kaszubocentrycznych nie była znacząca – Młodokaszubi angażowali się w działania propolskie, a jeżeli na Kaszubach pojawiały się głosy zawodu nową rzeczywistością, wyrażano tęsknotę za starymi Niemcami. Obraz ten zmienił się po przewrocie majowym. Organizacjom kaszubskim powołanym w 20-leciu międzywojennym prof. Borzyszkowski poświęca szósty rozdział IV tomu „Historii Kaszubów w dziejach Pomorza”. O poszczególnych organizacjach pisze przez pryzmat ówczesnej kaszubskiej starszyzny – członków Towarzystwa Młodokaszubów: A. Majkowskiego, ks. L. Heyke, F. Sędzickiego i J. Karnowskiego (cytując fragmenty wymienianych przez nich listów). Autor często daje upust emocjom poprzez własne, gorzkie komentarze, np. zarzucając A. Majkowskiemu złą kondycję psychiczną, która doprowadziła go do zaangażowania w działania jednej z powstających wówczas organizacji. W rozdziale tym czytelnik może zapoznać się ze skrótowym opisaniem różnych środowisk kaszubskich (ideologicznych i twórczych), działających w Międzywojniu, poznając wydawane przez nich czasopisma oraz przykłady twórczości niebędącej typowo sztuką ludową – malarstwo, rzeźba, muzyka.

Fragment okładki Gazety Polskiej (15.03.2017) i wpis redaktora naczelnego czasopisma, T. Sakiewicza (źr. twitter)
Ostatnie trzy rozdziały IV tomu poświęcone są II Wojnie Światowej – udziałowi Kaszubów w różnych armiach, głównie pisanemu z polskiego punktu widzenia, choć z opisaniem losów Kaszubów w Wehrmachcie. Znajdziemy tu też opis polityki III Rzeszy wobec Kaszubów, okupacyjnej rzeczywistości oraz działań partyzanckich na Kaszubach – TOW Gryf Kaszubski / Gryf Pomorski. Gdy mowa o niemieckim żywiole (o zgermanizowanych Kaszubach) w czasie II Wojny Światowej, autor nie unika tematu całkowicie, jednak często określa go mianem różnych „mitów” i opisuje je bardzo krótkimi zdaniami, uważając, że są to tematy, które wciąż „wymagają zbadania”. Przykładowo postać Ericha von dem Bacha Zelewskiego wspomina jednym zdaniem, przy okazji omawiania powojennych mitów dotyczących Kaszubów – w tym przypadku łączenia ww. postaci z kaszubską rodziną Bach-Zelewskich. Jednak proporcje uwagi poświęconej żywiołom polskiemu i niemieckiemu w czasie wojny są nierównomierne. Autor nie wspomina np. o pochodzącym z kaszubskiego rodu von Lewińskich – Erichu von Mansteinie, którego można rozpatrywać jako kolejny przykład żywiołu niemieckiego, powiązanego dodatkowo z kaszubską emigracją.
Elementy kaszubskiego i niemieckiego żywiołu w naszej historii (Kaszubi jako ofiary wojny, Holokaust na Kaszubach, „my o tym nie wiedzieliśmy”, Kaszubi w Wehrmachcie, legendy o ruchu powstańczym i solidarności Kaszubów w czasie wojny), wymagają moim zdaniem nie tyle „prostowania mitów”, jak to określa autor, co w pierwszej kolejności uznania ich za część naszej historii i pogodzenia się z tym, a co za tym idzie – opisywania ich w takim samym stopniu, co żywiołu polskiego. I wcale nie trzeba ich prostować, czy wyjaśniać. Temat należy traktować bez emocjonalnych określeń (wspaniali bohaterowie/przeklęci kolaboranci), lecz z ukazaniem ludzi, których trudne czasy i konstrukty społeczne ukształtowały w taki sposób, że dokonali takich a nie innych wyborów. Zbyt często mowa u nas o pominiętym przez autora micie konieczności dokonania trudnych wyborów, dzięki któremu Kaszubi zrzucają winę na los, niczym na sobótkową kanię. Przykład możemy brać z tego, jak z tematem radzą sobie od lat niemieccy i austriaccy historycy i artyści, choćby obserwując twórczość Michaela Hanekego, który wskazuje, że za powodzenie ideologii faszystowskiej nie odpowiadały ani nastroje polityczno-społeczne, ani hasła o czystości rasowej głoszone przez populistów, ani ich działania, mające na celu zdobywanie rzędu dusz – podporządkowanie mas. Wskazuje natomiast na to, w jakich konstrukcjach społecznych funkcjonujemy w naszych społeczeństwach, jak traktujemy przedstawicieli różnych instytucji albo stanowisk (duchowny, lekarz, nauczyciel, urzędnik, polityk, mundurowy itd.), gdzie zajmowana funkcja albo to, jaką reprezentuje się organizację, istotniejsze są od reprezentowanych postaw, dokonywanych wyborów i uczynków, a prawo nie podlega ocenie moralnej, gdy dotyczy prostychludzi.
POTRZEBA WIĘC NAM ZMIANY MYŚLENIA O NAS SAMYCH I ZMIANY WYRAŻANIA NASZYCH MYŚLI.
W dalszej części „Historii Kaszubów w dziejach Pomorza” autor opisuje wkroczenie na Kaszuby Armii Czerwonej, co określa mianem „wyzwolenia”, a czerwonoarmistów – „wyzwolicielami”. To kolejne przykłady, utartych przez lata, sposobów wyrażania się o naszej historii, które najwyższy czas zmienić. Rabunkom i gwałtom poświęca zaledwie kilka krótkich zdań, odsyłając do lepszego poznania tematu w bliżej nieokreślonych monografiach wsi i miast. Nieco więcej uwagi poświęca aresztowaniom i internowaniu Kaszubów za Ural oraz tragicznemu losowi Kaszubów-Słowińców.
IV. Poszukiwanie złotego środka
Ostatni tom „Historii Kaszubów w dziejach Pomorza”, którego autorem jest prof. Cezary Obracht-Prondzyński, dotyczy historii współczesnej, po 1945 roku. Moim zdaniem autor lepiej poradził sobie z tematem końca II Wojny Światowej, używając określeń „gorzkie zwycięstwo” i „klęska wyzwolenia”, którymi przybliża obraz powojennych zniszczeń i ogólnej biedy na Kaszubach. Przywołuje liczne wspomnienia z okresu końca wojny i kilku kolejnych lat, gdy wciąż jeszcze na Kaszubach stacjonowały wojska Armii Czerwonej. Autor skupia się na liczbach, opisuje fakty, nie komentuje tekstów źródłowych, pozwala czytelnikowi samodzielnie odczuwać przytaczane teksty źródłowe – wspomnienia Kaszubów. Zamiast skanów rękopisów – mamy opracowane teksty jako cytaty. Wszystko to wpływa na znacznie przyjemniejszą lekturę o tych trudnych czasach.

Rzeźba „Komm Frau” ustawiona 12.10.2013 r. obok radzieckiego czołgu T34 przy al. Zwycięstwa w Gdańsku autorstwa J. B. Szumczyka, ówczesnego studenta gdańskiej ASP (fot. z archiwum autora rzeźby)
Drugi rozdział poświęcony jest zróżnicowaniu ludnościowemu na Kaszubach po wojnie. W moim odczuciu prof. Obracht-Prondzyński dostatecznie dużo uwagi poświęca każdemu żywiołowi. Skupia się tu na problemie wysiedleń i sytuacji rodzin, które zdecydowały, by pozostać na swoich ziemiach. W przypadku wysiedleń autor zwraca uwagę na społeczne potępienie grabieży, czy zasiedlanie „poniemieckich” majątków wśród Kaszubów, a z drugiej strony pokazuje los Kaszubów wywożonych po wojnie na wschód i przybywających na Kaszuby Polaków, którzy rabowali i zajmowali pustostany. Autor podkreśla jednak, że i wśród Kaszubów nastąpił odpływ ludności za zachodnią stronę przedwojennej granicy, przez co czytelnik poznaje różne odcienie szarości powojennej historii Kaszubów. Ukazuje także nadzieje Kaszubów na lepszą rzeczywistość, niż ta z międzywojnia, choćby za przyczyną Kaszubskiej Listy Wyborczej, którą powołano w związku z pierwszymi, powojennymi wyborami w styczniu 1947 roku. Autor opisuje zaangażowanie kaszubskich działaczy różnych środowisk w organizację wieców wyborczych, zainteresowanie własną listą wśród Kaszubów, jednak w przypadku podsumowaniu wyborów twierdzi, że lista nie znalazła dużego poparcia i poddaje w wątpliwość sfałszowanie wyników wyborów, co stoi w sprzeczności ze wspomnieniami ówczesnych działaczy. Tak opisał to publicysta, Tadeusz Bolduan (syn ostatniego, przedwojennego burmistrza Wejherowa, Teodora Bolduana) w książce „Nie dali się złamać. Spojrzenie na ruch kaszubski 1939–1995” (Gdańsk 1996) s. 63-64:
Według oficjalnych danych na Listę Ziemi Kaszubskiej oddano 12 811 głosów. Wiadomo jednak, że na przykład w Gdyni wiele osób głosowało na tę listę, jednak po podliczeniu wyników okazało się, że w tym mieście nie padł na nią ani jeden głos. Cuda nad urnami wyborczymi nie są nowością (…). Listę Ziemi Kaszubskiej wycofano w dniu wyborów z większości lokali; Kaszubi się dziwili że w tę akcję mniej lub bardziej jawnie zaangażowano wojsko.
Pierwsze lata powojenne to także okres zmożonej aktywności działaczy kaszubskich wywodzących się z przedwojennej organizacji Zrzeszenie Regionalne Kaszubów. Nie tylko zaangażowali się oni w organizację Kaszubskiej Listy Wyborczej i wznowili działalność wydawniczą („Zrzësz Kaszëbskô”), ale także zorganizowali w 1946 roku I Kongres Kaszubski, na który zaproszono Kaszubów ze wszystkich środowisk oraz przedstawicieli formującej się po wojnie władzy państwowej i samorządowej. Tematom tym autor poświęca ostatni rozdział pierwszej części V tomu. Przytacza tu treści wygłoszonych referatów, pokongresowe artykuły w gazetach kaszubskich, ale także reakcję władz, trudności w realizacji postanowień, aż w końcu gorzkie wspomnienia na tematu I Kaszubskiego Kongresu po kilkudziesięciu latach. Pada tu też wiele przykładów postaw działaczy z Kaszub i Pomorza (np. prof. A. Bukowski), którzy publicznie deklarowali, że nie można uznawać mowy Kaszubów za język (nie wspominając już o kaszubskiej narodowości), podając za przykład hasła z twórczości Derdowskiego.
Autor wspomina o pomysłach na temat kwestii kaszubskiej i działaniach podejmowanych przez działaczy KW PZPR w Gdańsku: zaprzestać mówić o Kaszubach i Kaszubszczyźnie – zacząć mówić o ludności miejscowej i gwarze oraz o kulturze, która uwstecznia miejscowy lud, nie mówić o Kaszubach i Pomorzu, a o Wybrzeżu, propagować zjednolicenie z macierzą, młodzież kaszubską wysyłać do szkół poza Kaszubami, utrudniać jej dostęp do szkolnictwa wyższego, nie dopuszczać Kaszubów do służby w Marynarce Wojennej, hamować rozwój kultury miejscowej itp. Padały propozycje wydzielenia z województwa gdańskiego południowych powiatów kaszubskich, by szybciej asymilować rozbitych w ten sposób Kaszubów. Do najważniejszych postulatów należało włączanie kaszubskiej młodzieży „niezwiązanej z Niemcami” do struktur partyjnych. Brakuje mi tutaj historii, żywych do dziś w pamięci Kaszubów, związanych z odbywaniu służby wojskowej przez naszych przodków w śląskich kopalniach z powodu traktowania Kaszubów jako element niepewny narodowościowo, co było efektem rozkazu ministra Obrony Narodowej, który zakazał dopuszczania Kaszubów do odbycia służby wojskowej w tradycyjnych jednostkach militarnych (marynarka wojenna, lotnictwo, czy piechota). Pierwsza część obrazuje także trudne czasy stalinizmu na Kaszubach, które rozwiały nadzieje kaszubskich działaczy, delegalizując wszelką działalność organizacyjną i wydawniczą Kaszubów.

Zasięg języka kaszubskiego w połowie XX wieku, mapa opracowana na podstawie badań ks. B. Sychty (wikimedia)
Druga część dotyczy lat 1956-70. Część ta w dużej mierze przedstawia historię Zrzeszenia Kaszubskiego, które zostało powołane do życia tuż po odwilży październikowej (w 1964 r. przemianowane na Zrzeszenie Kaszubsko-Pomorskie). Autor przytacza wiele początkowych idei wyznaczanych przez założycieli organizacji, mających na celu zaprzestanie dyskryminacji Kaszubów, a też szybkie i stanowcze sprowadzenie działaczy kaszubskich na ziemię. Pod naciskiem władzy w 1958 r. uległ zmianom statut organizacji oraz wymieniono skład kierownictwa ZKP. W organizacji zaczęto kłaść nacisk na „budowanie polskiej drogi do socjalizmu” poprzez działalność kulturalną i sztukę ludową. Przykładem poparcia władz PRL dla takiego profilu działalności kaszubskiej organizacji może być wydany w 1959 r. drugi zeszyt „Atlasu Polskich Strojów Ludowych”, poświęcony świetlicowemu strojowi kaszubskiemu. Nad jego projektem, na zlecenie Ministerstwa Kultury i Sztuki PRL (w skład którego wchodziło także dawne Ministerstwo Informacji i Propagandy), przez wiele lat pracowała prof. B. Stelmachowska (powyższą publikację wydano kilka lat po jej śmierci). Po zmianie władzy w ZKP nastąpił rozłam. Część działaczy skupionych wokół osoby J. Rompskiego (działacza przedwojennego Zrzeszenia Regionalnego Kaszubów), która popierała działania mające na celu uznanie odrębności językowej i narodowej Kaszubów, sprzeciwiała się porzucaniu tych najistotniejszych ich zdaniem założeń programowych organizacji. Autor opisuje szczegółowo, jak za sprawą współpracy jednego z członków ZKP – (wspomnianego wcześniej) prof. A. Bukowskiego z powołanym w 1960 r. I sekretarzem KW PZPR w Gdańsku, J. Ptasińskim (pochodzącym z Mazowsza i niezorientowanym w sprawach Kaszub i Pomorza) rozpoczęto działania inwigilacyjne w organizacji oraz prywatne, wśród głównych działaczy dawnego ZRK, które doprowadziły do rewizji w ich domach i zarekwirowania kaszubskojęzycznej twórczości i dokumentacji prowadzonej po kaszubsku od późnych lat 20. XX wieku. Zarząd Główny ZKP na te działania zareagował wydalając z organizacji część z inwigilowanych działaczy – J. Rompskiego, S. Bieszka i A. Labudę. F. Marszałkowski i J. Trepczyk otrzymali upomnienia. Autor ukazuje tu emocje towarzyszące przedstawicielom poszczególnych stron poprzez fragmenty ich listów i wspomnień, nie komentując w żaden sposób. Wspomina, że ówczesny ZG ZKP miał nadzieję, że tę decyzję uda się naprawić w przyszłości i traktować miał ją jako najlepsze możliwe rozwiązanie trudnej sytuacji, w której znalazło się środowisko kaszubskich działaczy. Opisuje także późniejszą współpracę (wydawniczą) najbardziej pokrzywdzonego w sprawie, A. Labudy z ZKP. Pomija jednak, że pełna rehabilitacja A. Labudy w Zrzeszeniu odbyła się dopiero w 2006 r. – 25 lat po jego śmierci, 45 lat po opisywanych wyżej wydarzeniach.

Pozostałe rozdziały drugiej części V tomu „Historii Kaszubów w dziejach Pomorza” poświęcone są sytuacji społeczno-ekonomicznej, kolejnym falom emigracji, kwestii edukacji lat 50. i 60., a także omówieniu działań kulturowych na Kaszubach do 1970 r. W podobny sposób skonstruowana została trzecia część niniejszego tomu. W przystępny sposób możemy śledzić rodzącą się na Kaszubach i Pomorzu ideę Solidarności i działania związane z późniejszymi strajkami, w które włączali się pracujący w trójmiejskich stoczniach Kaszubi. Szczególną uwagę autor poświęca Lechowi Bądkowskiemu, działaczowi ZKP i Solidarności. Poznajemy tu też sytuację społeczno-ekonomiczną, kolejne fale emigracji, kwestię edukacji lat 70. i 80. oraz działania kulturowe na Kaszubach do 1989 r. Autor zwraca uwagę na rolę kościoła, urbanizacji miast i losy mediów kaszubskich. Szczególnie ciekawy jest podrozdział poświęcony roli folkloru w życiu kulturowym na Kaszubach, w którym autor analizuje jego znaczenie w rozwoju kaszubskiej kultury na przełomie lat 80. i 90. Mamy tu więc bardzo konsekwentne i jasne w budowie zaprezentowanie najistotniejszych zagadnień związanych z Kaszubami na przestrzeni kilkudziesięciu lat, co znacząco wpływa na lekturę i poszukiwanie wybranych przez czytelnika zagadnień.
V. Kaszubi wczoraj, dziś i jutro
Ostatnia część V tomu dotyczy historii najnowszej, po 1989 roku. Jeden z podrozdziałów poświęcony jest II Kongresowi Kaszubskiemu (1992 r.) – jego przebiegowi, zagadnieniom, wpływom na rzeczywistość Kaszubów i Pomorzan w III RP. Autor przygląda się temu okresowi z perspektywy socjologa, badając zjawiska w ruchu kaszubskim związane z tematami języka kaszubskiego, kaszubskiej narodowości i istniejących rozwiązań prawnych, a także tego, jaki wpływ mają te elementy na kaszubską kulturę, edukację, czy świat nauki. Poszczególne elementy omawia dosyć szczegółowo, pomija jednak niektóre kwestie, prawdopodobnie ze względu na brak opracowań dotyczących tych spraw. Przykładem może być kwestia finansowania nauki języka kaszubskiego w szkołach w świetle istniejących rozwiązań prawnych, albo finansowanie kaszubskich organizacji, mediów, czy w końcu podejmowane działania publiczne skupione na kulturze kaszubskiej (np. dwujęzyczne tablice z nazwami miejscowości), a dbałość o poprawność językową na Kaszubach – powinno to, moim zdaniem, wybrzmieć w kontekście omawianego przez autora procesu standaryzacji języka kaszubskiego. Zabrakło mi tu podrozdziału poświęconego działalności kaszubskich studentów po 1989 roku, choćby nieformalnym grupom Òdroda i Tatczëzna, które miały duży wpływ na kształtowanie standaryzacji języka kaszubskiego, albo wielu ciekawym działaniom podejmowanym przez KS Pomorania. Autor podkreśla natomiast istotę kontaktów europejskich i znaczenie współpracy kaszubskich organizacji z organizacjami mniejszościowymi z Unii Europejskiej, a też z Kaszubami rozsianymi po całym świecie. Zabrakło mi tu oddzielnego podrozdziału poświęconego migracjom z Kaszub po 1989 r. Ostatni podrozdział poświęcony jest w teorii kaszubskiemu środowisku naukowemu, skupia się jednak w dużej mierze na działalności wydawniczej Instytutu Kaszubskiego, którego prowadzącymi są autorzy „Historii Kaszubów w dziejach Pomorza”. W tym kontekście zabrakło mi faktycznego omówienia kaszubskiego środowiska naukowego – w Gdańsku i w Słupsku, a i dalej – innych wydawnictw i publikacji kaszubskich. Odczułem też brak podrozdziału, który zaprezentowałby działalność muzealną na Kaszubach w ostatnich kilkudziesięciu latach.

Z całą pewnością autorom „Historii Kaszubów w dziejach Pomorza” udało się zawrzeć najistotniejsze zagadnienia dotyczące ostatnich 200 lat naszej historii. Tematy, których mi osobiście, jako kaszubskiemu czytelnikowi, zabrakło, pozwoliłem sobie wymienić w swojej refleksji powyżej. Niestety, już od pierwszych zdań poszczególnych tomów dostrzegalna jest różnica w podejściu autorów do pisania naszej historii. U prof. Borzyszkowskiego dominują jego własne emocje, wyrażane w licznych komentarzach, które w moim odczuciu zawładnęły autorem podczas pracy. Inaczej jest u prof. Obrachta-Prondzyńskiego, który własne emocje trzymał na wodzy, pozwalając, by czytelnik samodzielnie oceniał fakty (np. na podstawie liczb), a emocje towarzyszące działaczom ostatnich pokoleń ruchu kaszubskiego poznawał dzięki licznym cytatom pochodzącym z listów i wspomnień, a nie z jego własnych interpretacji. Prof. Borzyszkowski pozwala sobie na prywatę (komentarze kierowane do bliżej nieokreślonych współczesnych działaczy krytykujących np. twórczość Derdowskiego), co czyni jego pracę, w moim odczuciu, mniej profesjonalną. Na odbiór taki wpływa dodatkowo bezstronność pracy prof. Obrachta-Prondzyńskiego, który w żaden sposób nie odnosi się do niczyich, współczesnych poglądów. W przypadku tego autora widać też większą dbałość o poprawność językową, gdy przytacza nazwy, czy fragmenty tekstów w języku kaszubskim. U prof. Borzyszkowskiego niestety pod tym względem wiele jest niedociągnięć, nawet jeżeli uznać, że stosowany przez niego język ma oddawać historię zapisu naszej mowy – tu także brak konsekwencji. Przykładowo podtytuł pierwszego rozdziału I tomu: Kile słów o Kaszëbach e jich zemi, nie jest poprawny z obecnym standardem (Czile słowów ò Kaszëbach ë jich zemie), ani z oryginalnym tytułem jednej z pierwszych publikacji Floriana Ceynowy, do której mógł chcieć nawiązać autor: Kile słov wó Kaszebach e jich zemi (Kraków 1850). Niestety, z podobnym zaniedbaniem dotyczącym poprawności językowej spotykamy się w mottach przewodnich poszczególnych tomów autorstwa prof. Borzyszkowskiego. Choć widać tu, że pisownia została uwspółcześniona, wciąż jednak hasła te zawierają błędy ortograficzne. W przypadku obu profesorów dostrzegłem pominięte przez nich elementy naszej historii – niektóre wymieniłem powyżej, chcąc zwrócić uwagę czytelnika, na pewne braki w tych opracowaniach, które mam nadzieję wynikają nie z niechęci poświęcenia im uwagi autorów, a z braku miejsca w i tak bardzo obszernych już publikacjach.
Ze względu na objętość „Historii Kaszubów w dziejach Pomorza” (nawet przy braku tomu II) i niezliczoną liczbę podejmowanych wątków, wydarzeń i tematów, trudno byłoby spisać w jednym miejscu wszystkie dostrzegane braki, czy pominięte zagadnienia. Podejrzewam, że pełna analiza i recenzja tego wydania zajmie osobie, która podejmie temat, wiele miesięcy, a może i lat. Pod kątem opracowania tematycznego zdecydowanie lepiej oceniam ostatni tom, gdzie o wiele łatwiej odszukać zagadnienia związane z konkretnymi sprawami. Dodatkowo tom ten jest zorganizowany w jasny i zrozumiały dla czytelnika sposób. Niestety, w przypadku tomów III i IV zauważalny jest problem uchwycenia całości w taki sposób, by osoba poszukująca konkretnych zagadnień nie była zmuszona do lektury całego opracowania. Przykładowo osoba badająca historię kaszubskiej emigracji w tomie V wszystkie interesujące ją informacje znajdzie w podrozdziałach poświęconych tematowi (w rozbiciu na dane lata), co jest czytelnie ujęte w spisie treści, a w tomach III i IV informacji szukać musi w wielu miejscach, czasem szczątkowo omawianych przy okazji zupełnie innych kwestii i tematów, mimo iż mamy tam podrozdział poświęcony kaszubskiej emigracji. Może to więc w przyszłości wpłynąć na niedostrzeżenie poszczególnych zagadnień porozrzucanych po wszystkich rozdziałach i tematach.
Ostatnią kwestią – w końcu tą, na którą zwracałem szczególną uwagę od samego początku, jest sprawa ukazania trzech żywiołów kaszubskich w „Historii Kaszubów w dziejach Pomorza”. Tu znowuż zadaniu wyznaczonemu przez prof. G. Labudę zdecydowanie lepiej w moim odczuciu podołał prof. C. Obracht-Prondzyński, poświęcając każdej opcji, żywiołowi i każdej stronie w poruszanych tematach tyle samo uwagi, co w zupełności wyczerpało temat. Braki w ukazaniu pełnego obrazu naszej historii i problematyki pod kątem trzech żywiołów w tomach III i IV, autorstwa prof. J. Borzyszkowskiego, podałem powyżej. Niestety, w tym przypadku zdecydowanie przeważa polski żywioł i polski punkt widzenia, momentami trudno wręcz mówić tu o pełnej historii Kaszubów albo o historii Kaszubów w ogóle.

Oto kilka moich refleksji po lekturze III, IV i V tomu „Historii Kaszubów w dziejach Pomorza”. Tych także mogłoby być więcej, lecz podobnie, jak autorów omówionych tomów ograniczają mnie czas. Mam nadzieję, że choć niektóre z moich przemyśleń wezmą pod uwagę przyszli czytelnicy opracowań prof. J. Borzyszkowskiego i prof. C. Obrachta-Prondzyńskiego. Lektura ta bowiem warta jest czasu i uwagi. Jako naród chcący się rozwijać, musimy znać własną historię, by wiedzieć, w którym kierunku zmierzamy i jaką część historii tworzymy dziś. I w tym kontekście przywołam na koniec raz jeszcze słowa prof. G. Labudy, inicjatora i pomysłodawcy spisywania i wydawania „Historii Kaszubów w dziejach Pomorza”:
Tyle zawsze było historii Kaszubów, ile w niej było dokonań samych Kaszubów. Ale historia ich będzie trwała tak długo, dopóki imię Kaszubów, ich mowa, ich obyczaj, ich kultura będą stanowiły wartość dla nich samych.
Historia Kaszubów w dziejach Pomorza. Tom III, Józef Borzyszkowski, „W Królestwie Pruskim i Cesarstwie Niemieckim (1815 – 1920)”, cz. 1 “Kaszubi i Pomorze na drodze do kapitalizmu i społeczeństwa obywatelskiego (1815 – 1920)”, cz. 2 “Cesarstwo Niemieckie – oraz za Wielką Wodą na emigracji (1871 – 1920)”. Tom IV, Józef Borzyszkowski, „Kaszubi w II RP i w latach II wojny światowej (1920 – 1945)”. Tom V, Cezary Obracht-Prondzyński, “Dzieje najnowsze (po 1945)”. Instytut Kaszubski 2019.
Pełna informacja nt. wydawnictwa na stronie wydawcy, Instytutu Kaszubskiego tutaj.




![[foto] Kaszubski kosmos / Kaszëbsczi kòsmòs w Gdyni cz. I](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/07/DSCF0135-218x150.jpg)




![[foto, wideo] Śpiewać każdy może, ale czy powinien?](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/07/DSC00179-kopia-218x150.jpg)


![[aktualizacja] 4.01 Referendum w Kosakowie](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/01/POL_gmina_Kosakowo_COA.svg_-218x150.jpg)

![[foto] Batory. Transatlantyckie love story](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/06/DSC00138-kopia-218x150.jpg)

![[foto] [wideo] Malta Festival 2026: konferencja prasowa](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/05/IMG_4626-218x150.jpg)
![Sho[r]t: Mariusz Grzegorzek w hołdzie Yayoi Kusamie](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/05/Kusama2-218x150.jpg)
![[foto, wideo] Pomysły na Gdynię: Pomorskie Centrum Sztuki w Hali Łukowej](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/06/44a-218x150.jpg)
![[wideo] 5.06 Premiera singla „Trzy miasta” INKI i Adama Kalinowskiego](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/06/Okladka-218x150.jpg)