Tytuł może nieco zaskakujący, ale zaręczam, że nie ma w nim niczego niezwykłego. Wystarczy się zastanowić. W czasach krzyżackich lennicy Zakonu mieli obowiązek dostarczać w przypadku wojny ludzi wraz z wyposażeniem. Ilość i rodzaj wyposażenia zależała od wielkości majątku. Krzyżacy z tego obowiązku nie zwalniali nawet posiadłości kościelnych, a do takich należała przecież wieś Gdynia (Dingen).
Można więc spokojnie założyć, że jacyś mieszkańcy tej i innych wsi składających się na dzisiejszą Gdynię brali udział w tej bitwie. Bitwie, co nie wszyscy wiedzą, bardzo zapomnianej przez historię aż do końca XIX wieku.
O Grunwaldzie zrobiło się znowu głośno dopiero w 1914 r., kiedy to armia pruska pod dowództwem Hindenburga zwyciężyła Rosjan. Zwycięstwo znane jest jako bitwa pod Tannenbergiem (w historiografii niemieckiej tak zwano bitwę pod Grunwaldem). Niemcy oszaleli na punkcie tego sukcesu, a Hindenburg został bohaterem narodowym. Okazało się, że „kompleks Grunwaldu” tkwił w nich przez wieki i dopiero to zwycięstwo pozwoliło im go pokonać. Co to ma wspólnego z Gdynią? Może i niewiele, ale jednak ma. Otóż w bitwie brał udział m.in. XVII Armee Korps składający się z rekrutów z terenu Pomorza, w tym Gdyni. Mało tego – znamy pojedyncze nazwiska i dzieje ludzi związanych z Gdynią w tamtym czasie lub tuż po Wielkiej Wojnie. Chciałbym pokazać dziś dwa przykłady, dość charakterystyczne dla pomorskiej historii.
Czytaj artykuły z działu Gdyńskie, arcygdyńskie
Pierwszy to Piotr Tessmer. Na zdjęciu to ten jasny blondyn w środku. Zdjęcie pochodzi z 1918 r., z frontu zachodniego, gdzie został skierowany XVII Korpus.

Niemiecka, ale mocno spolszczona rodzina Tessmerów, pochodziła z Pomorza, z okolic Grudziądza i po I wojnie przesiedliła się do Małego Kacka i nabyła działki budowlane przy ul. Inżynierskiej 31/33/35. Tessmer otworzył tam zakład fryzjerski, działający do dziś na rogu Wielkopolskiej i Inżynierskiej.
Na brak klientów nie narzekał, a kiedy do Gdyni zaczęli napływać ludzie zatrudniani przy jej budowie, wszystkie okoliczne miejscowości stały się bazą wynajmowanych pokoi czy nawet pojedynczych łóżek.
Interes szedł tak dobrze, że w latach 30. Tessmer otworzył drugi punkt, tym razem w Orłowie Morskim. Niestety, zdjęcie jest tak robione, że trudno ustalić adres, którego nie zna nawet mieszkająca współcześnie w Orłowie rodzina.

Ciekawostką było to, że wraz z rodziną Piotra przybyło do Gdyni kilka osób z jego dotychczasowego miejsca zamieszkania. Te osoby najpierw zatrudniał sam, a później znalazły one swoje miejsce w powstającym nowym mieście.
Dość tragicznie skończyła się dla rodziny II wojna. Piotr Tessmer nie widział powodu, by się ewakuować wraz z uciekającą armią niemiecką. Był Pomorzaninem jakich tysiące, a z niemiecka brzmiące nazwisko to przecież na Pomorzu norma. Inaczej myślała siostra Piotra Wiktoria. Bała się Rosjan do tego stopnia, że zdecydowała się na ewakuację. Na zdjęciu to ta pani z lewej z dwiema córeczkami przy molo w Orłowie.

Odpłynęła z córeczkami na statku „Wilhelm Gustloff”. Co było dalej – wszyscy wiemy. Rodzina pozostała, przetrwała „dokwaterowywania” i inne „atrakcje” PRL i mieszka tam do dziś. Nieco inaczej potoczyło się życie pomorskiego Polaka Franciszka Makowskiego. Pochodził z Golubia (jeszcze niepołączonego z Dobrzyniem) i jako taki został wcielony do XVII Armee Korps.

Na zdjęciu robionym w atelier w Gdańsku widzimy żołnierza już po bitwie pod Tannenbergiem, a tuż przed jego wojennym ślubem w 1916 r. Po I wojnie wrócił do swego dawnego fachu, czyli murarki. Miał ekipę złożoną głównie z krewniaków, z którymi obsługiwał klientów z całego Pomorza. Praca murarza w tym czasie była pracą sezonową, a więc trzeba było oszczędzać, by mieć za co przeżyć zimę, aż do następnego sezonu budowlanego. Nic więc dziwnego, że kiedy zaczęto budować Gdynię, Franciszek natychmiast zainteresował się tym przedsięwzięciem, zgadując trafnie, że tu pracy nie zabraknie, a wielkość inwestycji i potrzeby powstającego miasta zdecydują o wyższych cenach za usługi takich jak on fachowców. Nie pomylił się. Sprowadził więc do Gdyni swoją żonę, Anastazję.

Dziś w pamięci rodziny pozostało to, że Franciszek budował m.in. chłodnię na ul. Polskiej i kilka prywatnych domów przy ul. Śląskiej, w typie pierwszej poczty głównej w naszym mieście. Przy okazji warto wspomnieć, że kiedy budowano pocztę na Śląskiej, mieszkańcy dziwili się i narzekali, że „buduje się pocztę za miastem”. Franciszek Makowski sprowadził także dwie nieletnie córki, które zostały w mieście już do końca życia. Makowskim wiodło się na tyle dobrze, że Franciszek zaczął myśleć o kupnie ziemi pod własny dom.

Niestety, nie zdążył. Róża, choroba, na którą wówczas nie znano lekarstwa, zakończyła jego życie pełne przygód, z których gdyńską sam uważał za najważniejszą.
Dlaczego chciałem pokazać akurat te dwie rodziny? Bo coś je łączyło. Obaj panowie pochodzili z Pomorza, obaj walczyli pod Tannebergiem (Grunwaldem) nie znając się. Służyli w innych kompaniach. Natomiast po II wojnie rodzina Franciszka Makowskiego zamieszkała w… domu Piotra Tessmera, będąc tam wraz z innymi dokwaterowana.
Dziwnie plotą się ludzkie losy. Wśród gdynian znajdziemy tysiące takich, albo jeszcze ciekawszych. Wystarczy poszukać. Gdynianie spod Grunwaldu? Wcale nie takie dziwne, prawda?



![[foto] Kaszubski kosmos / Kaszëbsczi kòsmòs w Gdyni cz. I](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/07/DSCF0135-218x150.jpg)




![[foto, wideo] Śpiewać każdy może, ale czy powinien?](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/07/DSC00179-kopia-218x150.jpg)


![[aktualizacja] 4.01 Referendum w Kosakowie](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/01/POL_gmina_Kosakowo_COA.svg_-218x150.jpg)

![[foto] Batory. Transatlantyckie love story](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/06/DSC00138-kopia-218x150.jpg)

![[foto] [wideo] Malta Festival 2026: konferencja prasowa](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/05/IMG_4626-218x150.jpg)
![Sho[r]t: Mariusz Grzegorzek w hołdzie Yayoi Kusamie](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/05/Kusama2-218x150.jpg)
![[foto, wideo] Pomysły na Gdynię: Pomorskie Centrum Sztuki w Hali Łukowej](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/06/44a-218x150.jpg)
![[wideo] 5.06 Premiera singla „Trzy miasta” INKI i Adama Kalinowskiego](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/06/Okladka-218x150.jpg)
Dodam jeszcze jeden szczegół. Kiedy zmarł Hindenburg, pochowano go w miejscu bitwy pod Tannenbergiem, w ogromnym mauzoleum.
Gdy w 1945 roku Rosjanie nacierali na Prusy Wschodnie postanowiono nie dopuścić do spodziewanego sprofanowania prochów bohatera narodowego. Trumnę ze zwłokami Hindenburga postanowiono przewieźć do Niemiec. Zrobiono to drogą morską przez Gdynię.