Na razie sho[r]t – jutro dłuższa analiza.

Było wesoło i smutno, śmieszno i straszno. Członkowie Gildii reżyserów zwołali dzisiaj konferencję prasową. Była chaotyczna, bez scenariusza i reżyserii, jak wiele polskich filmów. Na krzesłach m.in.: Holland, Szumowska, Pawlikowski, Smarzowski – generalnie śmietanka. Filmowcy skarżą się, że źle się czują na festiwalu, że filmy źle selekcjonowane, że nie ma dyrektora artystycznego, że festiwal nie ma charakteru, że są naciski polityczne.

Topowi reżyserzy…

Zobacz pełne stanowisko Gildii Reżyserów Polskich tutaj

Na razie jestem w szoku po wielkim rozczarowaniu w Sali Omega Hotelu Gdynia. Reżyserzy, którzy przecież przede wszystkim „dążą do prawdy” i stworzyli wiele co najmniej niezłych filmów w kategorii „film” (większość to kategoria „film polski”, jak jest Premier League i PKO Ekstraklasa) skarżą się, że mają źle. I że jak się nie zmieni i ciągle będzie im źle, to powiedzą Gdyni „bye”.

Było śmiesznie…

Filmowcy są najbardziej uprzywilejowaną grupą twórczą w Polsce, wielu z nich żyje w swojej bańce, są odklejeni od rzeczywistości. Jeśli będą chcieli zrobić „swój” festiwal, będzie to strzał w kolano. Zacznijmy traktować się poważnie: w branży filmowej, tak jak każdej, ale w tej szczególnie, bo pieniądze są największe: zawsze były, są i będą naciski polityczne i towarzyskie. W jak każdym środowisku funkcjonują koterie, ale jakoś do tej pory reżyserom to nie przeszkadzało, podobnie jak różne, mówiąc delikatnie, środowiskowe aberracje, bo wszyscy filmowcy to wielka rodzina i kto nam przyzna nagrodę jak nie my sami? Dlaczego więc teraz larum?

Konferencja prasowa Gildii Reżyserów Polskich na FPFF w Gdynia 2019

Bo wiele się zmieni. Nie chodzi o festiwal w Gdyni, ale o filmy w Polsce, których bez pieniędzy publicznych nie da się robić, jeśli nie jest się Vegą lub Smarzowskim (przyrównanie jedynie na polu frekwencyjnym), nie robi komedii (niektóre też powstają przy dofinansowaniu pieniędzy „suwerena”) albo koprodukcji zagranicznych jak Szumowska, Holland czy Pawlikowski. Kino artystyczne w Polsce czeka wielkie wyzwanie i szansa zarazem. Najlepsze okresy w historii dla obrazów ruchomych w Polsce to szkoła polska i kino moralnego niepokoju. Wtedy było przymierze z widzem, kino było po coś. Dzisiaj jest najczęściej bezpieczne i konfekcyjne – z punktu widzenia finansów publicznych i oceny artystycznej – zbędne.

Jeśli filmowcy szukają poparcia, zacznijmy rozmawiać poważnie i przestać opowiadać bajki. Część środowiska broni się rozpaczliwie i nieprzypadkowo cała ta akcja teraz, przed wyborami.

Przestańmy ściemniać, zacznijmy rozmawiać na serio o polskim kinie.

Śmiesznie i fajnie…

1 KOMENTARZ

  1. Gdzie tu ściemnianie?
    Likwidacja stanowiska dyr. artystycznego zaowocowała wyraźnym obniżeniem poziomu konkursu głównego.
    Propozycje zmian wysunięte przez gildię są bardzo sensowne.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj