Najdłuższa premiera w historii
******
Ten spektakl przejdzie do historii Teatru Muzycznego – mam nadzieję, że z dwóch powodów. Pierwszy to jego losy. Premierę zaplanowano na 14 marca 2020 r., poprzedzały ją liczne w planach biletowane pokazy przedpremierowe. 12 marca nastąpił lockdown, udało się jeszcze w tym dniu pokazać „Księgę” dwa razy, pokaz o 12:00 był ostatnim spektaklem Teatru Muzycznego w Gdyni przed trzymiesięcznym zamknięciem. Po odmrożeniu było różnie, część z kilkunastu październikowych, kolejnych pokazów przedpremierowych odwołano z powodu słabej frekwencji (szkoły odwoływały rezerwacje), zdarzały się też sytuacje odwrotne (więcej rezerwacji niż miejsc na widowni Sceny Nowej), gdy w tempie ekipy technicznej z pit stopów Formuły 1 montażyści Mirosława Niebodajewa przenosili scenografię ze sceny Nowej na Dużą. Wszystko po to, by w tym szalonym czasie jak najwięcej widzów obejrzało spektakl. Pokaz 25 października oznaczono jako premierowy – to kolejny, spektakularny fakt związany z eksploatacją „Księgi” – oficjalna inauguracja nastąpiła po ponad 20 pokazach przedpremierowych! 7 listopada miał się zacząć kolejny set „Księgi” – zaplanowano 10 spektakli w dniach 7-13 listopada.
Po raz pierwszy piszę recenzję po tak wielu pokazach przedpremierowych. Jest dziwnie, jest inaczej: bez odświętności i wyjątkowości, bez tradycyjnej celebry, bez niespodzianki, bez możliwych i ekscytujących czasami problemów pierwszego razu. „Bez”, pogłębione 25% frekwencją wynikającą z obostrzeń, jest jakieś… hybrydowe (uśmiech).
Rodzinny Dream team
Jakub Szydłowski jest autorem scenariusza, słów piosenek i reżyserem. To nieczęste zjawisko, nawet Wojciech Kościelniak oddaje piosenki komuś innemu. Reżyser gdyńskiej „Księgi dżungli” jest bardzo wszechstronny, jako aktor teatru muzycznego ma na rozkładzie wszystkie najważniejsze sceny w Polsce (najczęściej grał w Romie), był Claudem w Kościelniakowym, legendarnym musicalu „Hair” (1999), po którym opuścił Gdynię, dzięki której stał się aktorem (to Baduszkowiec). Wokalista, aktor musicalowy i dubbingowy, reżyser, od tego roku zastępca dyrektora ds. artystycznych Teatru Muzycznego w Łodzi, który zdaje się iść drogą wrocławskiego Capitolu (koniec z operetkami, czas na musicale). Szydłowski do współpracy zaprosił uznanych realizatorów z czołowych scen muzycznych w Polsce. Za muzykę odpowiedzialny jest kierownik muzyczny Teatru Roma Jakub Lubowicz, za choreografię zastępczyni dyrektora ds. artystycznych Teatru Muzycznego w Poznaniu Paulina Andrzejewska-Damięcka:
Oglądaj: Księga dżungli w Teatrze Muzycznym w Gdyni (Playlista 13 filmów)
Kostiumy zaprojektowała Dorota Sabak z Łodzi, ze scenografem Grzegorzem Policińskim chce współpracować każdy teatr muzyczny w Polsce (najczęściej udaje się to Chorzowowi), wizualia są dziełem „Białego Misia”, firmy współpracującej z Operą Podlaską w Białymstoku. Ekipa Szydłowskiego to zespół specjalistów znających się jak mało kto na teatrze muzycznym: jego znakach, emocjonalności i specyfice. Nie jest regułą w polskim teatrze, bo teatr muzyczny, uważany przez realizatorów teatru dramatycznego za gatunek podrzędny, wcale nie jest tylko lekki, łatwy i przyjemny. Dream team realizatorów jest uzupełniony pierwszym garniturem aktorskim – w „Księdze” występują prawie wszyscy najlepsi aktorzy Muzyka i każdy ma coś do zagrania. Oglądając „Księgę”, wyjątkowo często się uśmiechałem, bo oprócz wysokiej akceptacji propozycji artystycznej, podziwiałem bardzo dobrą robotę teatralną, uważność i skupienie na detalach oraz rzadką kreatywność. Każda scena, każde ustawienie, każde „ujęcie” ma pomysł, wiele z nich także smaczki dla starszych widzów. 90 minut spektaklu to niekończący się festiwal dobrych pomysłów podanych w adekwatnym tempie, które pociąga za sobą różnorodna muzyka, zagrana z werwą i lekkością. Efektowne kostiumy, energetyczna choreografia, funkcjonalna scenografia i czytelne wizualizacje – wszystko jest tutaj na właściwym miejscu, w dobrych proporcjach i natężeniu. Oglądając spektakl, czułem się jak zaproszony na spotkanie przez grupę przyjaciół wzajemnie się wspierających i uzupełniających, z których każdy przyniósł na spotkanie, co miał najlepszego. Jakub Szydłowski, powróciwszy do Gdyni po 20 latach, skompletował rodzinny Dream team.
Swobodna adaptacja i niebanalny dydaktyzm
Szydłowski podszedł bardzo swobodnie do pierwowzoru literackiego. Mowgli nie jest chłopcem wychowywanym przez wilki, zachowuje się bardzo swobodnie, nie ma najmniejszego problemu z wyrażaniem negatywnych emocji, co jest tak charakterystyczne dla współczesności, ale w tym przypadku nie ma zagrożenia dla polskiego rządu, co najwyżej może ucierpieć znienawidzona książka. 11-letni Mowgli mieszka w Gdyni, o czym informują nas elementy scenografii, ale nazwa miasta nie pada w spektaklu. Lektura „Księgi dżungli” go męczy, co prowadzi go do nieodkrywczego, ale rozpowszechnionego sądu, że czytanie nie ma sensu. Zaraz po tym przenosi się z dżungli miejskiej (plac budowy w Gdyni) do ciągu trochę abstrakcyjnych lokacji (Góry Skaliste, tropikalna dżungla, rodzime Tatry). Napotyka tam postaci znane z pierwowzoru literackiego (tygrys bengalski, szakal, wilki, małpy, pantera, pyton) i ujrzane inaczej (miś podhalański Baluś to swojski odpowiednik niedźwiedzia Baloo). Gdyńska inscenizacja to podróż wyobraźni inspirowana Kiplingiem, dzieci nie powinny uczyć się z niej geografii i uznawać, że zaliczyły lekturę, tylko kodować nienachalnie podany system wartości.
Nie chodzi o władzę, nie chodzi o szmal, chodzi o to, byś się bał
Song Shere Khana
W spektaklu dominuje poetyka lekko pixarowska. Nie jest tak odważnie jak w amerykańskich animacjach, ale dla dorosłych przygotowano tak dużo dygresji, że zdecydowanie należy się wybierać na „Księgę” zespołowo: od dziadków po wnuki. Szydłowski umieścił w swojej adaptacji refleksje na temat władzy, gwiazdorstwa, przewagi technologii nad człowiekiem, kryzysu klimatycznego, losu emerytów, złego dotyku i nie zapomniał o promocji czytelnictwa (uśmiech). Podane jest to bardzo lekko, nienachalnie. Twórcy i aktorzy wsparli całość różnorodnym, pełnym inwencji komizmem: postaci, sytuacyjnym i językowym (choćby zestaw współczesny z łaj fajem w scenie z pytonem Kaa – w tej roli na premierze Mateusz Deskiewicz).
Uważny obserwator uśmiechnie się, dostrzegając uzbrojenie wilków: to wariacje na temat mopów i szczotek, a Akela (Andrzej Śledź) dzierży arcyszczotę niczym rzymski chorąży legionista.
Pyszny jest Rafał Ostrowski jako główny czarny charakter, czyli tygrys bengalski. Jego Shere Khan wygląda jak Elvis Presley w okresie narkotykowo-lasvegasowym, jest zgorzkniały, cyniczny i perwersyjny. Truskawka z tortu tym razem powinna trafić do Bernarda Szyca. Jego Baluś, miś podhalański, niegdyś gwiazda Jutjuba, jak mówi o sobie, to perełka komizmu. Doświadczony aktor bawi się postacią, językiem, sytuacją, ale między atakami śmiechu udaje mu się przemycić Chaplinowską refleksję o skomplikowaniu losu ludzkiego. Baluś najzabawniejszym outsiderem! (uśmiech).
Cieszy występ Jakuba Mrowca w roli Mowgliego (jego piosenka tutaj). Młody aktor nie szarżuje, ale zachowuje młodzieńczą energię, co jest zdecydowanie nieczęste w przypadku dziecięcych występów.
„Księga dżungli” Jakuba Szydłowskiego to spektakl atrakcyjny i mądry. Bazując na klasycznej literaturze i wykorzystując atrakcyjne środki wyrazu, jakimi dysponuje teatr muzyczny, bawi i urefleksyjnia. To wzorcowy wręcz przykład teatru na dzisiejsze czasy, teatru komunikatywnego i zarazem wyrafinowanego, który daje satysfakcję artystom i widzom. Czas poranił go, ale gdy wróci normalność, pełna widownia wydobędzie z niego wszystkie barwy i smaki.
Księga dżungli. Na motywach opowiadań Rudyarda Kiplinga. Reżyseria, scenariusz i słowa piosenek: Jakub Szydłowski, muzyka: Jakub Lubowicz, kostiumy i charakteryzacja: Dorota Sabak, scenografia i oświetlenie: Grzegorz Policiński, choreografia: Paulina Andrzejewska. Obsada: MOWGLI (zwany Żabą) – Marceli Józefowicz / Jakub Mrowiec / Hubert Kunc / Adam Kordowski, BAGHEERA – Izabela Pawletko / Beata Kępa, TABAKA – Jakub Brucheiser / Renia Gosławska, BALUŚ (Miś podhalański) – Bernard Szyc / Andrzej Śledź, AKELA (wódz wilków) – Bernard Szyc / Andrzej Śledź, SHERE KHAN (tygrys bengalski) – Rafał Ostrowski / Tomasz Więcek, KAA – Mateusz Deskiewicz / Krzysztof Dzwoniarski, OJCIEC WILK – Tomasz Gregor / Aleksy Perski, MATKA WILCZYCA – Karolina Trębacz / Katarzyna Więcek, MAŁPA/WILK 1 – Aleksandra Meller, MAŁPA/WILK 2 – Katarzyna Kurdej, MAŁPA/WILK 3 – Krzysztof Wojciechowski. Premiera: Scena Nowa Teatru Muzycznego w Gdyni im. Danuty Baduszkowej, czas trwania: 90 minut bez przerwy.




![[foto] Kaszubski kosmos / Kaszëbsczi kòsmòs w Gdyni cz. I](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/07/DSCF0135-218x150.jpg)




![[foto, wideo] Śpiewać każdy może, ale czy powinien?](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/07/DSC00179-kopia-218x150.jpg)


![[aktualizacja] 4.01 Referendum w Kosakowie](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/01/POL_gmina_Kosakowo_COA.svg_-218x150.jpg)

![[foto] Batory. Transatlantyckie love story](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/06/DSC00138-kopia-218x150.jpg)

![[foto] [wideo] Malta Festival 2026: konferencja prasowa](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/05/IMG_4626-218x150.jpg)
![Sho[r]t: Mariusz Grzegorzek w hołdzie Yayoi Kusamie](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/05/Kusama2-218x150.jpg)
![[foto, wideo] Pomysły na Gdynię: Pomorskie Centrum Sztuki w Hali Łukowej](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/06/44a-218x150.jpg)
![[wideo] 5.06 Premiera singla „Trzy miasta” INKI i Adama Kalinowskiego](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/06/Okladka-218x150.jpg)
