Kaszubszczyzna musi być sexy, fajna, musimy mówić językiem młodzieży, bo inaczej w ogóle się tematem nie zainteresują. Wydaje się, że trudno o trafniejsze wytyczenie kierunku działań z myślą o przyszłych pokoleniach. No właśnie, wydaje się…

Twórcy kultury kaszubskiej dzielą się na cepeliotradycjonalistów, tubronaturalistów i fajnistów. Przyjrzyjmy się tym grupom.

1.Cepeliotradycjonalista to najczęściej wiekowy mężczyzna znany w całym świecie kaszubskim, bądź swoim lokalnym środowisku. Publicznie pokazuje się w “stroju kaszubskim” i jest z nim kojarzony do tego stopnia, że jak zobaczymy go we flanelowej koszuli w Biedronce, prawdopodobnie go nie poznamy. Mózg nie jest w stanie rozpoznać jego twarzy bez widoku haftowanego kołnierza. Chętnie opowie nam o metodach wyrobu tabaki i zaśpiewa kilka piosenek. Spytany o punkowe wykonanie “Mój tata kùpił kòzã” skrzywi się. Tak się tej piosenki nie śpiewa. Dlaczego? No, dlatego, że zawsze śpiewało się z akompaniamentem akordeonu. Nie potrzeba innych argumentów.

2.Turbonaturalista nie zgadza się z poprzednikiem. Jest nieco młodszy, w tej grupie występuje więcej kobiet. W życiu nie założył(a)by świetlicowego stroju, bo to sztucznie wykreowany twór. Wywali połowę piosenek z repertuaru i przypomni, że diabelskie skrzypce nie służą do gry, tylko mają charakter obrzędowy. Można ich używać tylko do wypędzania duchów, jak to czynili nasi przodkowie. Turbonaturalista to raczej ideał, trudno znaleźć w rzeczywistości osoby wpisujące się w ten obraz w stu procentach, ale ważne, by mieć te cechy przed oczami. Każdy z nas po części stara się o oczyszczenie naszej kultury z tego, co sztuczne, mamy zatem w sobie coś z turbonaturalisty i nie należy tego mylić z cepeliotradycjonalizmem.

3.Fajnista najczęściej używa określeń “przyciągać młodych” i “kultura to nie tylko folklor”. Zależy mu, by osoby spoza zamkniętego kręgu miłośników naszego dziedzictwa zechciały się z nim zapoznać. I wie, że do tego potrzeba innego języka, innych narzędzi komunikacji, innego podejścia. Rozumiejąc dynamikę naszych czasów ma świadomość, że tworzone filmiki muszą być krótkie, piosenki wpadać w ucho, a wszystko musi nawiązywać do znanych formatów i motywów.

Intuicyjnie możemy stwierdzić, że niewielki odsetek młodych może się zafascynować opowieściami o kaszubskich nutach cepeliotradycjonalisty, część poszuka głębiej i odkryje przepełnioną tajemnicą i obrzędowością kulturę turbonaturalistów, a szerokie rzesze młodzieży dadzą się porwać fajnistom korzystającym z tego samego kodu kulturowego. Z tym, że to nieprawda. Próbuję sobie przypomnieć, ilu moich znajomych z ruchu kaszubskiego wkręciło się słysząc przeróbkę piosenki Shakiry w naszym języku, czy uświadamiając sobie, że da się nakręcić fajny teledysk z kaszubskimi elementami. Chyba nikt. Nie twierdzę, że te elementy kultury nie robią dobrej roboty, pragnę jednak wykazać, że wypatrywanie i naśladowanie światowych trendów nie wystarczy.

Dlaczego? Odpowiedź jest prosta. Jeśli młodym ludziom serwujemy rozrywkę, dokładnie taką samą jak międzynarodowe fabryki globalnej popkultury, wówczas stajemy na polu bitwy, której nie da się wygrać. Możemy zrobić fajny, młodzieżowy serial i konkurować z Netflixem, który  w miesiąc zgarnia więcej dolarów, niż wszystkie organizacje kaszubskie razem wzięte mają przez wiele lat. Możemy zrobić przeróbkę hitu po to, żeby młody fan stwierdził, że i tak lepiej posłuchać tysiąc razy lepszego oryginału. Możemy się napracować nad gorszą wersją jakiegoś dzieła globalnej kultury i wypuścić go, kiedy gusta odbiorców zdążą się zmienić kilkakrotnie, bo minie kilka tygodni. Nawet jeśli będzie to jakimś cudem miało tę samą, albo i lepszą jakość, ludzie tego nie kupią, bo chcą tego, co ich rówieśnicy w innych zakątkach świata. Wspólna melodia, czy ograniczony do trzech słów refren są totemem, dzięki któremu rozpoznają się osoby z całego świata.

Czy to znaczy, że walka o młode pokolenia jest stracona? Przecież dzięki smartfonom są bliżej kolegów z Barcelony, czy Paryża, niż Gminnego Ośrodka Kultury trzy domy dalej. Uważam, że nie jest stracona. Walczymy i mamy pewien sposób, trzeba tylko zrozumieć, co tak naprawdę chcemy młodemu człowiekowi dać.

Jeżeli chcemy mu powiedzieć “hej, uczestniku globalnej kultury, zobacz, mamy coś, co znasz”, on stwierdzi “spoko, to sobie to róbcie, ale ja już jestem tutaj i mam to samo, zostaję przy swoim”.

Trzeba pokazać, że kaszubska kultura to nie naśladownictwo, a alternatywa. To, czym różni się własna kultura od globalnej, to nasze w niej miejsce. Człowiek nie jest u nas numerem karty klienta, tylko współuczestnikiem. Oferujemy coś prawdziwego, a nie skrojonego pod potrzeby masowego odbiorcy. Wiesz, dlaczego wśród tylu gatunków piw, akurat jasny lager jest numerem jeden na świecie? Dlaczego nie jakiś gęsty porter, wędzony bock, czy żywiczne IPA? Bo każdy z tych smaków jest charakterystyczny, a charakter jednym się podoba, innym nie. Z kolei woda nie ma charakteru, jest nijaka. I właśnie tak, w porównaniu do innych gatunków smakuje piwo najczęściej oferowane przez koncerny. I tak samo jest z popkulturą. Upraszcza się, by nikogo nie razić kosztem własnego charakteru. A my mamy produkt ekskluzywny, z charakterem, oryginalny, Twój własny. Alternatywę dla nijakości.

No dobra, ale co to właściwie znaczy? Ano to, że nie powinniśmy się silić na bycie fajnymi. Mamy przyciągać tym, że jesteśmy wyjątkowi. Nie znaczy to, że mamy odrzucić działanie na polu popkultury. Działajmy, ale na własnych zasadach. Róbmy swoje. Przyciągnijmy tych, którzy chcą zmieniać świat, a nie tych, którzy chcą biernie uczestniczyć w jego najbardziej skrojonej i okrojonej formie. Nie chodzi tu o zerwanie z fajnizmem na rzecz cepeliady, co to to nie! Mam na myśli działanie na różnych polach kultury, ale z akcentowaniem naszego przesłania – chcemy wypowiedzieć posłuszeństwo globalizmowi walcującemu małe kultury i pakującemu ich w pudełka z produktami turystycznymi. Stajemy na drodze tego walca i mówimy “stop! Tu rządzą nasze zasady i nasza kultura”. Ci, którzy poczują ten zew, przyjdą. Ci, którzy wolą konsumpcyjną papkę i tak przejdą obojętnie wobec wygibasów fajnistów.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj