Kolejny tekst o tegorocznej SOFIE

Blablablanie a odwaga. Po koncercie #odwaga w ramach Solidarity of Arts

Piotr Wyszomirski

Tego wieczora w stoczniowym zagłębiu rozrywkowym bawiło się kilka tysięcy osób. Przeważało modern disco, tylko trochę odstawały od całości dwa wydarzenia. W historycznej Sali BHP uczestnicy kręcili się w ramach swingującego wieczorka, a w klubie B90 prezentował się czteroczęściowy lineup scalony w idiomie #odwaga.

Organizatorzy zachęcali do odwiedzenia najlepszego klubu południowego Bałtyku m.in. opisem:

„ODWAGA to słowo klucz programu muzycznego festiwalu. Zespół kuratorski – Magdalena Sroka i odpowiedzialni za część muzyczną twórcy festiwalu Unsound: Mat Schulz, Małgorzata Płysa i Grzegorz Kwiecień – zaprosili wyjątkowych artystów, którzy wymykają się klasyfikacjom gatunkowym, integrując różne dziedziny sztuki, bezkompromisowo walczą na różnych polach o wolność swojej ekspresji i angażują się w sprawy ważne społecznie i politycznie. Czwartkowy koncert to spotkanie twórców różnych generacji, z różnych muzycznych terytoriów”.

Rozpoczęła bardzo dobrze ulokowana towarzysko, środowiskowo i sytuacyjnie (familia na debacie w ECS) Mary Komasa. Było klimatycznie, był zespół smyczkowy i fortepian. Mary deklaruje podziw dla idolek z lat 60., gatunkowo najbliżej jej do dream popu. Na płycie brzmi to dobrze, na żywo zdecydowanie gorzej. Sad but true: nastrój Mary Komasa tworzy umiejętnie, ale śpiewać nie potrafi. Czy zostanie polską Nico? Czas pokaże, ale na pewno, by osiągnąć poziom legendy, potrzebna jest suma niebanalnych doświadczeń i odwaga. Na razie Mary odważa się występować na żywo…

Najwięcej jakości artystycznej dostarczyli tancerze Zespołu Pieśni i Tańca „Śląsk” im. Stanisława Hadyny. Tańczyli do muzyki felicity, ich spotkanie z londyńskim dj-em pochodzenia polskiego (prawdziwe nazwisko Dominik Dvorak) to Soft Power – projekt powstały w roku 2016. Tańce ludowe do współczesnej muzyki elektronicznej – odwaga? Może eksperyment, ale też nie awangardowy. Za to na pewno jedyny tego wieczora profesjonalizm.

Siksa w krótkim czasie wystąpiła w Gdańsku po raz trzeci.  Duet Alex Freiheit & Piotr Buratyński ma prosty patent na sukces: Piotr robi hałas na basie, Alex drze r… pardon, wylewa się w sposób średnio kontrolowany wokalnie – ogólny zarys jest, ale reszta to improwizacja. Zainteresowała mnie „Stabat Mater Dolorosa”, wszak Siksa to ulubieńcy hipsterów, więc trzeba wiedzieć, co skrzeczy w obozie wroga (uśmiech). Set solidarnościowy początkowo mnie rozczarował – Alex p… co jej ślina na język przyniosła, zero przekroczeń i wulgaryzmów, punka nie zanotowano. I pewnie bym odrzucił ten projekt, gdyby nie widok skupionych, zaczarowanych twarzy odbiorców: grzecznych, bezpiecznych, szukających głębi niczym Christy Cones w dziełach Sachy Barona Cohena:

Selling painting made of shit | Who is America

Siksie udało się śmieciową produkcją wkręcić kilkadziesiąt osób przekonanych o udziale w czymś wyjątkowym i konieczności nabożnego uczestnictwa. Nawiązanie do klasyki, udany happening – szacun!

Jak punk, to szybciej przebieram nogami. Zwabiony nazwą Pussy Riot czekałem na ogień wydostający się z…  Dziewczyny z Pussy Riot jak na rasowe punkówy przystało, grać nie potrafią, ale dorzucić do pieca to i owszem a poza tym legenda i szansa na skandal w mieście księdza prałata autoryteta i aż się prosi…

Solidarity of Arts 2019: migawki z koncertu 23.08

Nic. Gorzej niż nic – na początku jakiś kolo koło 60-tki zaczął opowiadać o historii grupy. Gdyby próbował to robić w „dawnym” Jarocinie, szybko poleciałyby na niego worki z mlekiem i tym podobne, ale u nas spoko – opowiedział, co chciał i to po angielsku. Bo Pussy Riot to teraz mieżdunarodnyj komercyjny prajekt – armia ludzi w firmie, koszulki po 70 zeta i gadżety. A najlepsze to facet na scenie – nie śmiem nawet snuć wątku, ale to jaja panie, jaja – grzeczne i bezpieczne.

Sam wykon to prezentacja historii bezprecedensowego protestu dziewczyn symbolizujących obok Femenu radykalny odłam nieposłuszeństwa obywatelskiego w dawnym ZSRR (Femen ma zasięg także ponadradziecki). Historia protestu to bezwzględnie odwaga, projekt Riot Days – multimedia i okrzyki, trochę muzyki – to rozczarowanie.

Samo wydarzenie w B90 było sprawnie przeprowadzone, w porównaniu do dnia poprzedniego w praktyce nie było obsuw, bo kilka minut to naprawdę nic. Szkoda, że generalnie był to kwiatek do postindustrialnego kożucha – w wydarzeniu uczestniczyło niewiele osób, ponad 90% stoczniowego zagłębia rozrywkowego bawiło się w tę ciepłą noc poza #odwagą. O SOFIE więcej i różnorodnie już niebawem.

#odwaga: Mary Komasa, felicita & Zespół Pieśni i Tańca „Śląsk” im. Stanisława Hadyny, Siksa, Pussy Riot. B90, 23 sierpnia 2019.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here