Czworo bohaterów i cztery różne drogi życia, wszystkie trudne, bolesne, naznaczone piętnem cierpienia.
Kiedy oglądamy spektakl „Koszt życia”, nie mamy wątpliwości, że zasłużenie przyznano nagrodę Pulitzera autorce tekstu, Martynie Majok. To bardzo oszczędnie zbudowany dramat o człowieku, samotności, zmaganiu się z przeciwieństwami losu, w tym niepełnosprawnością. Autorka, po otrzymaniu nagrody, mówiła: „Piszę sztuki polityczne, ale dbam o to, by miały osobisty charakter”. Bo choć zauważamy kłopoty finansowe bohaterów, szczególnie te związane z ubezpieczeniami i opieką zdrowotną, to jednak ważniejsze są dla nas uczucia bohaterów i ich wzajemne relacje.
Najpierw poznajemy Eddiego (w tej roli Gracjan Kielar), bezrobotnego kierowcę ciężarówki, który, siedząc samotnie w barze, wspomina zmarłą żonę. Ten pogrążony w tęsknocie mężczyzna trafił tam dzięki „błyskowi” nadziei, SMS-owi, którego otrzymał z numeru należącego kiedyś do Ani, jego żony. To przejmująca scena, bardzo osobista, zwłaszcza, że bohater zwraca się bezpośrednio do widza, jak do siedzącego po sąsiedzku klienta baru. Wkrótce poznamy resztę historii Eddiego i Ani (Aleksandra Derda), która po wypadku samochodowym została sparaliżowana. Potrzebowała pomocy i jednocześnie buntowała się przeciwko konieczności korzystania z niej. Chciała bliskości, obecności drugiego człowieka, a jednak odpychała męża. Historia Eddiego i Ani przeplata się z opowieścią o Jess (Karolina Bacia), bezdomnej kobiecie, która aby związać koniec z końcem, oprócz pracy w barze, podejmuje się opieki nad Johnem (Konrad Michalak) – zamożnym doktorantem z Harvardu cierpiącym na porażenie mózgowe. Ich wzajemne relacje to również swoiste studium samotności. Czworo bohaterów i cztery różne drogi życia, wszystkie trudne, bolesne, naznaczone piętnem cierpienia. Niepełnosprawność, bezradność, choroba, samotność, bieda – to wszystko ich przytłacza, ale nie pokonuje. Nie poddają się, ale walczą z ograniczeniami, mierzą się z losem i cały czas mają nadzieję. Dzięki temu my też wierzymy, że im się uda i uda się każdemu, jeśli bardzo tego będzie chciał.
Reżyserowi Grzegorzowi Chrapkiewiczowi udało się poprowadzić ten spektakl z dużą delikatnością i wyczuciem. To, co ważne w relacjach bohaterów, zostało podkreślone, ale nieprzerysowane. Świetnie wypadł w roli Johna Konrad Michalak, który połączył w swojej postaci przewrażliwienie z brakiem wrażliwości. Jest inny od reszty bohaterów, bo jako jedyny ma dużo pieniędzy i dobre wykształcenie, ale i on jest bezradny wobec życia i nie potrafi funkcjonować bez pomocy drugiego człowieka. Partnerująca mu Jess to prawdziwa wojowniczka. Karolina Bacia stanęła w tej niełatwej roli na wysokości zadania. Zbuntowana przeciw powierzchownej ocenie człowieka, zdeterminowana w swoich działaniach, uśmiechnięta mimo przeciwności losu i tak pełna nadziei, że kiedy przeżywa rozczarowanie – czujemy to samo. I choć aktorka posługuje się oszczędnymi środkami, porusza widzów. Aleksandra Derda zagrała rolę Ani w sposób bardzo emocjonalny. Przechodzi od krzyku gniewu do miękko wypowiadanych słów. Słyszymy w jej głosie prawie jednocześnie nienawiść i miłość, gniew i nadzieję. Gracjan Kielar najbardziej podobał mi się w pierwszej i ostatniej scenie, kiedy jest smutny, a jednocześnie pełen optymizmu. Potrafił połączyć te uczucia i spleść je w jedno. Kiedy Jess pojawia się na jego progu, Eddie przypomina psa, który boi się, że zostanie skarcony przez pana, ale jednocześnie wierzy, że zaraz zostanie zabrany na spacer i już biegnie z piłką w pysku. A wszystko to na tle pomysłowych, choć oszczędnych dekoracji Wojciecha Stefaniaka. Ciekawe rozwiązania, które pozwalają wyczarować różne przestrzenie przez proste przestawienie krzesła, stołu czy ławki, która staje się wanną pełną wody.
Spektakl kończy scena spotkania życiowych rozbitków, Eddiego i Jess. Ta krótka chwila, gdy siadają na przeciw siebie, budzi nadzieję, że jeszcze im się uda, bo na to zasłużyli, bo starali się i nie będą już samotni. Jest dla nich światełko w tunelu…
Koszt życia. Autorka: Martyna Majok, tłumaczenie: Szymon Wróblewski, reżyseria: Grzegorz Chrapkiewicz, scenografia: Wojciech Stefaniak, kostiumy: Aleksandra Harasimowicz, muzyka: Piotr Łabonarski, światło: Piotr Pawlik. Obsada: Karolina Bacia, Aleksandra Derda, Gracjan Kielar, Konrad Michalak. Konsulat Kultury w Gdyni, 22 listopada 2019, czas trwania: 90 minut (bez przerwy)



![[foto] Kaszubski kosmos / Kaszëbsczi kòsmòs w Gdyni cz. I](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/07/DSCF0135-218x150.jpg)




![[foto, wideo] Śpiewać każdy może, ale czy powinien?](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/07/DSC00179-kopia-218x150.jpg)


![[aktualizacja] 4.01 Referendum w Kosakowie](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/01/POL_gmina_Kosakowo_COA.svg_-218x150.jpg)

![[foto] Batory. Transatlantyckie love story](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/06/DSC00138-kopia-218x150.jpg)

![[foto] [wideo] Malta Festival 2026: konferencja prasowa](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/05/IMG_4626-218x150.jpg)
![Sho[r]t: Mariusz Grzegorzek w hołdzie Yayoi Kusamie](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/05/Kusama2-218x150.jpg)
![[foto, wideo] Pomysły na Gdynię: Pomorskie Centrum Sztuki w Hali Łukowej](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/06/44a-218x150.jpg)
![[wideo] 5.06 Premiera singla „Trzy miasta” INKI i Adama Kalinowskiego](https://gazetaswietojanska.org/wp-content/uploads/2026/06/Okladka-218x150.jpg)
