Strona główna Mechanizm pomorski Pożegnania List, którego już nikt nie napisze

List, którego już nikt nie napisze

0

Wspomnienie o Teresie Ferenc.

Na tym lęku

na tym głodzie

piszę list

w cztery strony

cztery wiatry

lecą darte

ognia karty

pisała w wierszu „Piszę list” gdańska poetka Teresa Ferenc, której kartki wierszy rzeczywiście pisane były ogniem. I tym metaforycznym i tym dotykalnym, którego doświadczyła w czasie wojny, podczas, jak podają biogramy poetki: „pacyfikacji wsi Sochy”, a które to słowo jest zwyczajnym eufemizmem zamazującym fakt okrutnej rzezi tak bliskiej niemieckiej kulturze. To traumatyczne wydarzenie, w którym zginęli rodzice maleńkiej Tereski, uczyniły z niej, gdy zrozumiała, że o barbarzyństwie świata należy krzyczeć, a o jego urokach szeptać, poetkę lęku i głodu. Głodu fizycznego, a w trudnym dzieciństwie sieroty z Domu Dziecka takich dni głodu nie brakowało, ale i głodu świata.

To, co zabrało jej wszystko, co kochała, trzeba posiąść, wchłonąć, unicestwić tę niszczycielską siłę, zapisując w pamięci, by po latach móc przekazać ku przestrodze potomnym. Tylko tak można osiągnąć względny spokój: „Skąd przyszedł ten spokój/w chwili kiedy wszystko/powinno krzyczeć”.

Poetka, której barbarzyńscy siepacze zabrali dzieciństwo, na zawsze pozostała takim uciekającym z matką trzymaną za rękę dzieckiem, zapisującym te „darte ognia karty” rzucane „w cztery strony/cztery wiatry”. Czy z takim bagażem przeżyć można jeszcze konsumować świata tego piękno? Okazuje się, że można. Teresa Ferenc to poetka lirycznego szczegółu, kontemplacji przyrody. W wierszu Zapach poziomek uczy jak:„przebijać głową mur/rozrywać ścianę płaczu”, by osiągnąć: „Tylko spokój/zapach poziomek/bez poziomek”. Żyć w świecie bez świata, budując swój własny, potrafią tylko nieliczni. Teresa Ferenc potrafiła, zostawiła nam świat piękny, oswajając dla nas jego okrucieństwo. Dziękujmy za to, czytając Jej wiersze, listy, których już dla nas nie napisze. Zmarła 1 sierpnia. Spoczywaj poetko w, wierzę, że lepszym, poziomkowym świecie.

Foto ze strony Anny Janko na Facebooku

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj