Nie spodziewałem się po obejrzeniu kinowej wersji „Opowieści podręcznej”, że historia tak się rozwinie. Film Schloendorffa świata nie zdobył, owszem, w pamięci fanów zapisał się jako niebanalna dystopia, ale nic ponadto. Po blisko 30 latach opowieść Margaret Atwood (MA) stała się hitem artystycznym i frekwencyjnym dzięki produkcji platformy Hulu (pompowanej, niestety, już do piątego sezonu), a sama autorka jest ikoną aktywizmu klimatycznego i feministycznego oraz prorokinią, u której szuka się odpowiedzi na zasadnicze pytania. Spotkanie online z dwukrotną zdobywczynią prestiżowej nagrody Bookera było suplementem do zeszłorocznego, kanadyjskiego Literackiego Sopotu i wprawdzie skromnym, ale najciekawszym wydarzeniem intelektualnym nowego roku na Pomorzu i w okolicach.

Niecałe 60 minut, tylko streaming w czasie rzeczywistym bez późniejszego śladu w sieci (szkoda). Pytania zadawała Sylwia Chutnik. Spotkanie bardzo grzeczne, eleganckie i merytoryczne; bardziej Q&A niż rozmowa, trochę przypominało pierwszą randkę: przeskoki tematyczne, brak rozwinięć, dociskania, drążenia. MA okazała się przenikliwą interlokutorką z bardzo własnym zdaniem Uważa m.in., że wielkie narracje ciągle mają rację bytu, a świat czytelników jest b. zdywersyfikowany. Nie zgodziła się m.in. z S. Chutnik, gdy ta mówiła: „Jeśli pisarz nie zaintryguje, nie zaskoczy czytelnika na 5-7 stronie, to nie uczyni tego na stronie 275 i nie ma wtedy znaczenia, co chcieliśmy powiedzieć, jaki mamy przekaz. Zmieniły się czasy, skończyła się epoka wielkich narracji, ludzie nie mają czasu, ani uważności”. Według MA pandemia to b. nudny serial, ma niebezpieczeństwo, ale nie ma zbyt wielu wydarzeń, trudno byłoby na dłużej uzyskać zainteresowanie czytelników. Ma nadzieję na optymizm po opanowaniu pandemii, wierzy, że administracja Bidena stanie na wysokości zadania. Rozmowa była prowadzona 20 stycznia, w dniu zaprzysiężenia 46. Prezydenta USA, na Kapitolu było spokojnie.

81-letnia Kanadyjka na pytanie o ulubione lektury wymieniła baśnie braci Grimm i książki Marine Warner. Przypomniała, że przechodzimy z gospodarki opartej na surowcach kopalnych do zielonej gospodarki i ze świata postprawdy do świata prawdy (MA podała informację, że dezinformacja spadła o 73% po zdjęciu konta Donalda Trumpa na Twitterze – równie ciekawe, co trudne do sprawdzenia). Podkreśliła prawidłowość, według której im większa społeczność, tym trudniej wprowadza się dobre, „zielone” rozwiązania.

Najważniejsza myśl traktowała o skuteczności aktywizmu. „Jeśli chcemy chronić środowisko, które jest dobre dla ryb, musimy sprawić także, by było to opłacalne dla osób, które trudnią się rybołówstwem i ludzi konsumujących ryby. By ludzie zaangażowali się w zmiany, muszą być im przedstawione korzyści, straszenie wizją świata za 50 lat nie działa”. Bardzo bym chciał, by ta myśl dotarła do wszystkich polskich aktywistów. Nie chodzi jedynie o protestowanie w słusznej sprawie, czy straszenie konsekwencjami w odległej dla jednego życia perspektywie. Jeśli chcemy przekonać polityków i społeczności do rozwiązań korzystnych dla naszej planety, musimy umieć przedstawić korzyści dla wszystkich – tu i teraz. Potrzebna jest po prostu inna narracja. Nie zetknąłem się dotąd w Polsce z takim holistycznym, empatycznym spojrzeniem na całokształt zagadnienia – dzięki ci za to MA.

I jeszcze na koniec, na pytanie co robić, jak i o czym powinni pisać pisarze, MA odpaliła:

„Nie ma czegoś takiego jak „powinniśmy”, nie można pisarzom niczego narzucać, nie można kontrolować pisarzy ani artystów. A wy? W Polsce? Macie wspaniałe tradycje teatralne, sięgnijcie po nie!”.

MA jest damą i mądrą kobietą, krótkie spotkanie online było aperitifem, podrażniło zwoje mózgowe oraz pozostawiło uczucie niedosytu i tęsknotę za pełnodaniową ucztą. Sprawnie przeprowadzone wydarzenie obserwowało w wersji polskiej ok. 4 tys. „oczek”, była też wersja w pełni anglojęzyczna, co rozszerza grupę odbiorców o bez mała cały świat, bo MA to persona globalna. Sopot w ostatnich tygodniach po raz kolejny zaznaczył, co dla niego jest ważne w kształtowaniu wizerunku miasta na zewnątrz. Czytelnicy „Polityki” na pewno zauważyli, że partnerem „Paszportów” jest miasto Sopot, a mieszkańcy Grudziądza zostali obdarowani wystawą Niebezpieczne zabawy Henryka Cześnika przygotowaną przez sopocką PGS dla miejscowego Muzeum im. ks. dr. Władysława Łęgi

Literacki Sopot, Spotkanie online z Margaret Atwood, 20 stycznia 2021.

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj